obrus_w_paski
25.05.21, 13:03
Mam 1,5r dziecko i nie radzę sobie ze strachem o nie. Na początku myslalam, ze to poporodowe hormony, ze minie...No nie mija.
Moje dziecko na te chwile jest zostawiane tylko w żłobku albo ze mną/ ojcem/ obydwojgiem rodziców. Ale wiem ze kiedyś przecież bedzie musiało zacząć wychodzić samo, byc niezależne, zostać z jakaś niania, chodzic na dodatkowe zajęcia itp. To dopiero 1,5r malec ale jak widze jak ufnie macha do przypadkowych ludzi i się cieszy jak mu odmachuja to mnie aż ściska.
Na te chwile nie radzę sobie ani z wiadomościami o skrzywdzonych dzieciach (np Sebastian z Katowic), ani nawet z krzywda dzieci w serialach filmach czy książkach. Powaznie mysle o skonsultowaniu tego z psychologiem.
Powiedzcie jak wy sobie z tym radzicie? Macie poczucie ze robicie wszystko żeby dziecko było przygotowane na świat a wy na nie bycie „helikopterowymi rodzicami”?
Może podzielicie się jakimiś radami?