Dodaj do ulubionych

Historie o duchach

16.06.21, 18:14
W dalszej rodzinie jakiś czas temu, zmarła starsza ciotka. Zmarła we własnym łóżku, po długiej i wyniszczającej chorobie. Ciotka zawsze miała trudny charakter, a w ostatnich tygodniach dała wszystkim ostro popalić. Nie pogodziła się z losem i szarpała się do samego końca.
Mieszkała w dużym domu wielorodzinnym, z córką i wnukami. Po jej śmierci, jej pokój wyremontowano i przejął go najstarszy, dorosły wnuk. Wytrzymał tam tydzień. Opowiadał, że bardzo źle mu się tam spało, a ostatniej nocy miał bardzo realistyczny sen. Babcia najpierw siedział a na szafie i mu się przyglądłaz.z bardzo niezadowoloną miną, a potem z niej "spłynęła" i zaczęła go dusić za szyję. Chłopak naprawdę się dusił, charczał i szarpał w łóżku- znalazła go tak siostra śpiąca w pokoju obok, która usłyszała dziwne hałasy. Po tej sytuacji chłopak nigdy już nie chciał nawet przebywać w tym pokoju, a wkrótce potem szybko się wyprowadził na swoje.
Jakiś czas później, nocowała tam kuzynka, która przyjechała z wizytą. I też wybiegła nagle w środku nocy, spocona i przerażona. Śniło jej się, że zmarła ciotka położyła się z nią w łóżku, najpierw mówiła jej niemiłe rzeczy, a potem próbowała ją z niego zepchnąć. Kuzynka odmówiła powrotu do tego pokoju i resztę nocy spędziła na kanapie. Zarzeka się, że sen był strasznie realistyczny i nigdy nie zapomni przeraźliwego zimna rąk zmarłej.
Niby nic, w końcu każdy miewa czasem koszmary, ale każdy z gości czy domowników źle czuje się w tym pokoju i nikt nie chce tam mieszkać.
Mam gęsią skórkę na samą myśl o tym pokoju, a znając charakterek ciotki wcale mnie nie dziwi, że nawet po śmierci daje innym do wiwatu tongue_out
Macie jakieś swoje rodzinne historie o duchach, czy innych niewytłumaczalnych zjawiskach???
Obserwuj wątek
    • pani_tau Re: Historie o duchach 16.06.21, 18:38
      Ja mam smile. Na pierwszym roku przez trzy miesiace wynajmowałam pokój u starszej pani, która była bardzo miła, niczego mi nie reglamentowala i z uznaniem przyjęła fakt, że wyrzuciłam do kosza bukiet róż od niechcianego adoratora.
      Miała natomiast jeden warunek: musiałam spać w innym pokoju niż ten, który zajmowałam, bo w tym, w którym miałam rzeczy spała ona.
      Po tych trzech miesiącach byłam cieniem samej siebie, bo co noc śniły mi się potworne koszmary. Naprawdę potworne.
      Wiązałam to że zmianą miejsca, środowiska, wyprowadzką do dużego miasta.
      Gdy przeprowadziłam się do akademika koszmary zniknęły. Już pierwszej nocy spałam spokojnie.
      Starsza pani tę cowieczorną zamianę uzasadniała hałasem samochodowym, jednak okno wychodziło na osiedlowa uliczkę, na którą za dnia ruch był słaby a wieczorem ustawał całkowicie.
      Coś było na rzeczy z tym pokojem, jestem przekonana, że starsza pani nie chciała w nim spać z powodu nawiedzających ją tam koszmarów.
      • pani_tau Re: Historie o duchach 16.06.21, 18:43
        A jednak mam dwie: w kilka dni po śmierci matki nie mogłam czegoś znaleźć i byłam ostro tym podenerwowana.
        W pewnym momencie powiedziałam, a w zasadzie samo mi się powiedziało "Mamo, przestań". I w następnej sekundzie znalazłam to czego szukałam.
        Żeby było ultra zabawnie, to w żadne duchy/strzygi/upiory nie wierzę i nocą na cmentarzu obawiam się wyłącznie żywych.
        • makinetka82 Re: Historie o duchach 16.06.21, 23:09
          A ja jakaś dziwna jestem.... pierwsze co mi na myśl przychodzi w związku z pobytem na cmentarzu nocą to wizja jak przywalam piszczelem o wystający nagrobek i wybijam sobie zęby przewracając się o nierówności...
          • nuclearwinter Re: Historie o duchach 16.06.21, 23:57
            Ja natomiast bałabym się że w mroku czai się nekrofil, który przyszedł wykopać zwłoki i ukatrupi mnie jako niewygodnego świadka. Czyli też obawiam się wyłącznie żywych, nie duchów wink
            • pani_tau Re: Historie o duchach 17.06.21, 08:49
              nuclearwinter napisała:

              > Ja natomiast bałabym się że w mroku czai się nekrofil, który przyszedł wykopać
              > zwłoki i ukatrupi mnie jako niewygodnego świadka. Czyli też obawiam się wyłączn
              > ie żywych, nie duchów wink

              Toż mówię, że żywych...😉.
            • memphis90 Re: Historie o duchach 19.04.24, 11:28
              A po co ma katrupic jako świadka, ukatrupi, żeby pominąć uciążliwa fazę kopania i w pełni sił, zupełnie niezmęczony machaniem szpadlem , będzie robił z Twoim ciałem rzeczy straszliwe…😱
              • ewa_2009 Re: Historie o duchach 21.04.24, 17:13
                Też o tym pomyślałam smile
          • pani_tau Re: Historie o duchach 17.06.21, 08:51
            makinetka82 napisała:

            > A ja jakaś dziwna jestem.... pierwsze co mi na myśl przychodzi w związku z poby
            > tem na cmentarzu nocą to wizja jak przywalam piszczelem o wystający nagrobek i
            > wybijam sobie zęby przewracając się o nierówności...
            >
            >
            Sorry, zapomniałam dodać, że jedyne czego bym potrzebowała w czasie takiej wyprawy to latarka. Przywalenie którąkolwiek częścią ciała w nagrobek to mocna rzecz, jak dla mnie zdecydowanie zbyt mocna.
      • m_incubo Re: Historie o duchach 17.06.21, 00:18
        No to gdyby historia była prawdziwa, to chyba logiczniej byłoby, gdyby cię razem z rzeczami na stałe zakwaterowała w nawiedzanym pokoju, zamiast siedzieć w nim w dzień i cyrkować z zamianą na noc? Gdzie tu sens?
        Pomysł, że właścicielka nocuje w pokoju, gdzie mam wszystkie swoje rzeczy osobiste, a ja z niego wychodzę - kuriozalny.
        • pani_tau Re: Historie o duchach 17.06.21, 09:00
          W "nawiedzanym" pokoju był telewizor, który stanowił jej rację bytu.
          Sensu w tym wtedy nie widziałam za grosz, uznałam, że starsza pani ma takie przyzwyczajenie, a że była miła i nieuciążliwa, dodatkowo z poczuciem humoru (wierz mi - zdecydowany wyjątek na tle innych wynajmujących) to przyjęłam to z dobrodziejstwem inwentarza.
          • memphis90 Re: Historie o duchach 19.04.24, 11:29
            Telewizor można przestawić 😂
            • astomi25 Re: Historie o duchach 19.04.24, 13:46
              Nie zawsze w kazdym pokoju jest przylacze.
      • nick_z_desperacji2 Re: Historie o duchach 29.10.24, 15:32
        U mnie koszmary o leżeniu żywcem w trumnie w pewnym momencie zaczął wywoływać mój pokój. Te3ż w akademiku przechodziło. "Nawiedzał mnie" sufit na poddasz, spałam za blisko tek skośnej części.
    • alpepe Re: Historie o duchach 16.06.21, 18:50
      A może ta długa wyniszczająca choroba była spowodowana właśnie pokojem, typu zatrucie metalami ciężkimi z pięknego parkietu czy toksynamie z grzyba w ścianach?
      • pani_tau Re: Historie o duchach 16.06.21, 18:56
        Przypomniałaś mi to, jak zniszczyłam 😉 życie koleżance, która z przejęciem opowiadała mi jak jej ojca dusiła nocą zmora a ja machnęłam ręką i oznajmiłam : A coś ty, żadna zmora tylko bezdech.
        • alpepe Re: Historie o duchach 16.06.21, 19:01
          A tam, gdzie spałaś, może w podłodze były kable i było tak silne pole elektromagnetyczne, że miałaś te koszmary.
          • memphis90 Re: Historie o duchach 16.06.21, 19:09
            Jakim cudem...? Zasięg pola od kabla elektrycznego w ścianie to mozna najwyżej na cm liczyć...
            • alpepe Re: Historie o duchach 16.06.21, 19:13
              A bo to wiesz, jak tak mogło być? Tam mogła być np. puszczona cała wiązka kabli na duży budynek itp. Nikt tego nie badał, co tam jest, to można zwalać na duchy, a tymczasem takie koszmary to się i śnią, jak się człowiek przeżre i nic nie mają wspólnego z manifestacją sił nadprzyrodzonych.
              • figa_z_makiem99 Re: Historie o duchach 16.06.21, 21:39
                Po co psujesz fajny wątek? Teraz nikt się nie wpisze bo zaraz go wysmieją. Nie chcesz nie czytaj.
                • panna.nasturcja Re: Historie o duchach 17.06.21, 09:36
                  I słusznie wyśmieją, po co wierzyć w takie głupoty i jeszcze dzieciakom wmawiać.
                  • laluga Re: Historie o duchach 19.04.24, 13:35
                    Jakie głupoty! Uwielbiłam historie o duchach. Jak siedziałyśmy sobie na ławeczce i opowiadałyśmy zasłyszane mroczne historie. I duch wywoływałyśmy z kluczem i książeczką do nabożeństwa. Zbiegałyśmy do piwnicy i opowiadałyśmy co ukazało się mam na ścianie.

                    Moje dzieci na pewno nie miały takich spotkań z duchami. Szkoda.
              • memphis90 Re: Historie o duchach 16.06.21, 22:02
                No nie, nie róbmy z fizyki kurtyzany... uncertain
                • figa_z_makiem99 Re: Historie o duchach 16.06.21, 22:09
                  Lubię czasem poczytać o duchach, żeby się odmóżdżyć tak jak czasem lubię obejrzeć głupie romansidło i nie rozbieram tego na czynniki pierwsze. Ludzie są niereformowalni, zawsze musi przyjść ktoś, żeby pokazać swoją wyższość.
                  • nuclearwinter Re: Historie o duchach 16.06.21, 23:51
                    O właśnie, ja też. Nigdy w życiu nie widziałam ducha, nie wierzę w nie ani trochę, ale poczytać nieraz lubię big_grin I nawet jak jestem sama w domu, to się potem boję. Na horrory nie mam już nerwów, ale forumowe historie chętnie bym poczytała. Choć chyba nie tak dawno był wątek 🤔
                    • m_incubo Re: Historie o duchach 17.06.21, 00:22
                      No historia o ciotce łypiącej złym okiem z szafy powoduje u mnie gęsią skórkę wink
                      • hungaria Re: Historie o duchach 17.06.21, 00:26
                        Mnie sie najbardziej podobala przytaczana w innym watku historia o ksiedzu zawezwanym do egzorcyzmow - ktory sie zdziwil, ze juz drugi raz do tego samego mieszkania big_grin
                        • simply_z Re: Historie o duchach 17.06.21, 00:37
                          kiedyś był taki fajny wątek tez..o dziwnych spotkaniach , chociaż z realnymi ludźmi. Ktoś napisał o facecie, który chyba był..duchem, ubranym w dziwne ciuchy z epoki, pokazywał chyba pola gdzie kiedyś mieścił się jego dom-problem w tym, że te bloki miały po kilkadzieścia juz lat, a facet wyglądał na 30.
            • mallard Re: Historie o duchach 17.06.21, 08:39
              memphis90 napisała:

              > Jakim cudem...? Zasięg pola od kabla elektrycznego w ścianie to mozna najwyżej
              > na cm liczyć...

              No ale to może były kable zasilające tramwajową sieć trakcyjną?
              • pani_tau Re: Historie o duchach 17.06.21, 08:53
                Żadnych trakcji w pobliżu nie było.
              • kk345 Re: Historie o duchach 17.06.21, 08:53
                Przeciez kable tramwajowe nie są zasilane z budynku, na murze są tylko odciągi. Jak miałyby wpływać na ludzi?
                • pani_tau Re: Historie o duchach 17.06.21, 09:01
                  Pojęcia nie mam, może mallard wyjaśni.
                  • kk345 Re: Historie o duchach 17.06.21, 09:08
                    Odpowiedź brzmi: mallard nie zna się na trakcji...
                    • alpepe Re: Historie o duchach 17.06.21, 09:24
                      Nie, mallard chciał być zabawny.
                    • panna.nasturcja Re: Historie o duchach 17.06.21, 09:38
                      Nie, odpowiedz brzmi: Mallard kpi z wariatek.
                      • kk345 Re: Historie o duchach 17.06.21, 09:46
                        Raczej z faktów o elektryczności, ale co kto lubi.
    • k.messi Re: Historie o duchach 16.06.21, 18:51
      Piszcie! Wieczór się zbliża, to będzie mój ulubiony wątek smile
      • madi138 Re: Historie o duchach 16.06.21, 19:12
        Osobiście uwielbiam takie wątki, a dawo już, żadnego nie było więc postanowiłam to nadrobić. smile
        Mam jescze jedną historię. Moja babcia była umierająca w szpitalu i wszyscy czekali już tylko na najgorsze. Tego ranka moja mama nie mogła spać, więc wstała wyjątkowo wcześnie. Kiedy była w łazience, nagle usłyszała pukanie do drzwi. Wyszła, żeby sprawdzić kto to, sle nikogo nie było. Wróciła do łazienki i znowu usłyszała pukanie. Za drugim razem odruchowo spojrzała na zegarek i zapamiętała godzinę Wszyscy jeszcze spali, więc nie był to nikt z domowników, a dom był ogrodzony, więc nie był to nikt obcy.
        Nie długo potem, przyjechały siostry mamy, żeby przkazać nam wiadomość p śmierci babci. Zmarła dokładnie o tej godzinie, kiedy moja mama słyszała to pukanie.
        • alpepe Re: Historie o duchach 16.06.21, 19:17
          Wczoraj miałam dzień upuszczania rzeczy. Najpierw córka upuściła pojemnik z wodą, musiała sprzątać, potem, a w międzyczasie włożyłam dupny nóż do zmywarki, bardzo ostry, ona jakoś tak otworzyła tę zmywarkę, że o mało się nie zraniła wypadającym nożem. Godzinę potem spadł nagle, a nikogo nie było w kuchni, kwiatek wraz z doniczką, strasznie dużo sprzątania. Godzinę później ja wyjęłam kefir z lodówki i ten kefir też mi się pięknie rozbryzgał na podłodze i szafkach.
          Nikt znajomy nie umarł...
          • annajustyna Re: Historie o duchach 16.06.21, 19:42
            No to najwidoczniej nieznajomy.
          • mashcaron Re: Historie o duchach 16.06.21, 21:47
            O, to mi dziś spadła butelka z syropem, pięknie roztrzaskując się na płytkach w kuchni a potem, w tej samej kuchni, na te same płytki spadł mi jogurt 😱😱
            • my_fair_lady Re: Historie o duchach 16.06.21, 22:17
              😂👍😁
            • e-ness Re: Historie o duchach 16.06.21, 23:54
              Mam dwie takie historie, moje własne przeżycia. I choć z moja wiara jakoś mi nie po drodze i te nieba i piekła do mnie nie przemawiają, to w obecność „ istot- duszy” wierze.

              Moja babcia starowinka leżała w szpitalu po udarze.
              Zabrałam swoją niezmotoryzowani mamę. Pojechałyśmy do niej.
              Ciotka pielęgniarka powiedziała, ze nie ma z nią kontaktu, jednak gdy nas usłyszała, powiedziała szeptem, ze mamy mówić głośniej bo ona nic nie słyszy.
              Spłakalam się wtedy okrutnie, bo widok schorowanego ciała babci, nasuwał myśli, aby jej cierpienie się już skończyło, aby odeszła. A ten jej „przebłysk” dawał jednocześnie chore nadzieje.

              Pomyślałam tylko, ze skoro babcia była pogodzona ze śmiercią, to ja tez muszę sobie z tym poradzić.

              Pojechaliśmy na ferie świąteczne- noworoczne w góry.
              Podróż paskudna, dzieciaki ciagle wymiotowały, po 12 godz miałam dość
              W pierwszy dzień świat dostaje tel o śmierci babci. Nikt ode mnie nie oczekiwał, ze będę na pogrzebie biorąc pod uwagę okoliczności. Ja nie miałam sumienia pozbawiać dzieci wypoczynku, zwłaszcza, po dopiero po przebytej w męczarniach podróży Jednak mój mąż, rzucił tylko hasło, ze idzie na recepcje poinformować ze następnego dnia wyjeżdżamy. Jestem mu za to wdzięczna. Nie przejmował się wtedy kasa za 2 tyg pobyt, powrotna droga jako kierowca, choć wiem ze był bardzo zmęczony.

              Po pogrzebie, w nocy babcia do mnie przyszła. Nigdy nie śnili mi się umarli, nigdy nie wierzyłam w ich obecność pośród nas żywych. A to spotkanie z babia było jakby na jawie. Czułam jej ciepło, jej bliskość, taki blask. Siedziałam na łóżku i patrzyłam jak odchodzi. Byłam szczęśliwa i spokojna.
              Pragnęłam aby znów to się stało, ale to był tylko ten jedyny raz.
              Kilka dni później dostaliśmy zwrot pieniędzy za niezrealizowany pobyt, o które nawet się nie staraliśmy. Bo wiedząc, że dla hotelu to okres żniw, uznaliśmy ze to strata czasu.

              Drugie spotkanie z „ innym” miało miejsce na naszej letniskowej działce.
              Kupiliśmy ja od syna nieboszczyka, który według okolicznych plotek „zachlal się i spadł ze schodów i umarł w swoim domku”. O krążącej historii dowiedzieliśmy się już po fakcie, jak stawialiśmy własny dom, stary wyburzając. „Sympatyczny” sąsiad poinformował nas i nasze dzieci o tym fakcie, krzycząc zza ogrodzenia czego to my nie kupiliśmy.
              Jak się później okazało, sąsiad owszem pił na umór, ( jak większość w okolicy) spadł ze schodów, sle zabrała go karetka i zmarł w szpitalu.

              Z naszym domkiem i cała działka cały czas działy się dziwne rzeczy.
              Ekipa remontowa popełniła techniczne błędy co zaskutkowało, rozbiórka i stawianiem drugiego. Ciagle blokowały nam się zamki w drzwiach i szyfrowane kłódki. Jednego dnia był ustawiony kod, drugiego już nie działał.
              Tak samo było z szyfrowana linka rowerowa, która tymczasowo miała zamykać bramę. Dwie musiały zostać przecięte.
              Dopiero jak głośno powiedzialam do pana Darka ( nieboszczyka), ze jest mi przykro, ze zburzylidmy dom, który własnoręcznie zbudował i ze ludzie gadają na niego i ze piwo mu postawie i dam na msze, to problemy się skończyły.
              Jak znów szyfr przestał działać i poprosiłam Darka, aby się nie wygłupiał, to od razu mi się otworzyła. Bałam się nawet mężowi o tym powiedzieć, aby nie uznał ze zwariowałam, choć sam kilkakrotnie przewiercał zamki.
              Od tamtej mamy spokój. Czaesto wspominam pana Darka, nawet z nim rozmawiam jak pracuje w ogrodzie, nie pozwalam, aby plotkarze złe o nim mówili, kwitując krótko „ a kto tu nie pił i nie pije”
              Czuje jego obecność, choć może to sobie podświadomie wmówiłam. W każdym razie nie przeszkadza mi.
              • asia.sthm Re: Historie o duchach 17.06.21, 01:29
                > A to spotkanie z babia było jakby na jawie. ..
                i
                > Od tamtej mamy spokój. Czaesto wspominam pana Darka,...

                Obie historie cudne, takie najbardziej lubie. To sa wlasnie te prawdziwe duchy „ istot- duszy”
                Dzieki za podzielenie sie.
                Sama wlasnych nie mam ale cudze chetnie zbieram i doceniam.
              • pani_tau Re: Historie o duchach 17.06.21, 09:11
                Mnie matka śniła się bardzo często przez mniej więcej dwa miesiące po pogrzebie. Ciekawe, że w tych snach wyglądała jak młoda kobieta, którą znałam z fotografii.
                Pamiętam jak z zadowoleniem przeglądała się w lustrze wygładzając na sobie piękną granatową sukienkę w białe groszki. W pewnym momencie zapytała: Prawda, że nie wyglądam na siedemdziesiąt jeden lat?
                • kk345 Re: Historie o duchach 17.06.21, 09:14
                  Piękna opowieść.
                • massinga Re: Historie o duchach 17.06.21, 11:53
                  Kiedys snil mi sie moj tata. Jestesmy w kuchni naszego rodzinnego domu, ja patrze na niego i sie zastanawiam, czy poinformowac go, ze zmarl, czy jednak sobie to darowac. W koncu zrezygnowalam ale do dzis mnie bawi absurdalnosc mojego myslenia.
    • guiwood Re: Historie o duchach 17.06.21, 04:47
      opowiadala osoba taka historie ze 30 lat temu.
      zmarla jej mama i zaraz po pogrzebia, albo nawet jeszcze przed, spia sobie z mezem i w pokoju obok slyszy takie stukanie: klap klap klap- serce w gardle, ale ciekawosc byla silniejsza, powoli wstala, przesuwajac sie po scianie zapalila swiatlo- a tam-kot siedzi przy stole i uderza lapa...
      • guiwood Re: Historie o duchach 17.06.21, 04:51
        aha, bo babcia miala takie drwniaki i jak chodzila to taki sam byl odglos smile
    • aguha Re: Historie o duchach 17.06.21, 07:51
      Całe wieki temu zasiedziałam się u kumpeli. Był ciepły, letni wieczór. Przed północą stwierdziłam się, że pora się wreszcie zebrać do domu. Kumpela lubiła mnie straszyć i przed wyjściem rzuciła stały tekst o duchach. Wyszłam od niej z domu, zamknęłam furtkę i nagle zgasły wszystkie światła. Mała miejscowość - było ciemno jak diabli. Jak ja się wystraszyłam! Do domu biegłam sprintem. Miałam założone drewniane chodaki - narobiłam takiego hałasu, że wszystkie okoliczne psy pobudziłam. Zdążyłam wejść do domu, światło się zapaliło. Była idealnie 24.00. Do tej pory pamiętam tę sytuację, chociaż tak właściwie nic się nie stało.
    • kk345 Re: Historie o duchach 17.06.21, 09:07
      Mojemu dziadkowi "coś" uratowało życie. Był młodym ułanem i podczas ćwiczeń polowych, kiedy zaczęło padać, schronił się pod drzewem. Siedział na koniu przeczekując ulewę, kiedy ktoś popchnął go w plecy i krzyknął "uciekaj"! Dziadek spiął konia i wystraszony odjechał chwilę przed tym jak w to drzewo uderzył piorun. I druga historia: podczas uwięzienia w obozie jenieckim ten sam dziadek obudził się, bo ktoś koło niego stał. Spojrzał na człowieka w białej koszuli z podwiniętymi rękawami, ale ten miał twarz w cieniu, więc dziadek odwrócił się na drugi bok. Za chwilę ten ktoś stał z drugiej strony pryczy. Sytuacja powtórzyła się jeszcze dwa razy, dziadek odburknął, żeby się chłop przestał po nocy rozbijać i zasnął. Trzy lata później, kiedy dziadek wrócił po wyzwoleniu, matka poinformowała, że w tamtym czasie zmarł jego brat. Tak, pochowali go w białej koszuli z podwiniętymi rękawami.
      • kk345 Re: Historie o duchach 17.06.21, 09:13
        I jeszcze : do mojej mamy w dzieciństwie przyszła w nocy jej ukochana prababcia, żeby ją pożegnać i pobłogosławic.
        • sofia_87 Re: Historie o duchach 17.06.21, 09:29
          Do mnie we śnie przyszedł tata, zmarł nagle gdy byłam w pierwszej ciąży. Bardzo to przeżyłam, było nawet ryzyko poronienia. Tata przyszedł , rozmowa była boleśnie realna, ale pomogła.
          Po urodzeniu synka miałam sen, w którym przy łóżeczku małego stała babcia, też niedawno zmarła, razem z rodziną, znana mi ze zdjęć, zginęli na wojnie. Wystraszylam się, że chcą mi go zabrać. Babcia wytlumaczyla, że chcieli tylko zobaczyć malucha i będą go chronic. Poczułam wtedy takie niesamowite ciepło.
          Natomiast moja mama miała sen, w którym tata przyszedł do domu z szampanem i kwiatami, mówiąc, że będą mieli wnuczke i muszą to uczcić. Mama rano zadzwoniła z pytaniem czy nie jestem przypadkiem w ciąży. Byłam, ale dopiero trzeci test to wykrył ☺ Urodziłam oczywiście dziewczynkę ☺
    • bywalec.hoteli Re: Historie o duchach 17.06.21, 09:49
      ale to był już taki wątek kiedyś? smile
    • makiesza Re: Historie o duchach 17.06.21, 10:12
      Ciotka mojego dziadka uratowała niemowlę, którego rodzice zostali zastrzeleni Niemców podczas morodu na żydowskiej ludności z okolicznej wsi. Dziecko leżało wsród zwłok. Gdy dziecko płakało i ktoś do niego wstawał w nocy, coś lub ktoś go ubiegało. Bo dziecko przestawało płakać, a kołyska sama się bujała. W domu ciotki mówiło się, że to zmarła matka dziecka. Po wojnie po uratowane dziecko zgłosił się ktoś z dalszej rodziny i wyjechali z Polski.
    • a.n.i.a.78 Re: Historie o duchach 17.06.21, 10:20
      mój ojciec zmarł 3 lata temu w szpitalu. moja mama tej nocy kiedy zmarł wstała o 2.00 i poszła do szpitala na piechotę (miała 78 lat), to około 25 min, bo czuła, że każe coś jej tam iść. do szpitala nikt jej nie wpuścił, był zamknięty. dokładnie wtedy ojciec zmarł. nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego tam poszła.
    • irma223 Re: Historie o duchach 17.06.21, 13:10
      Dawno, dawno temu zmarły odebrał telefon i porozmawiał chwilę, zapewniając, że reszty rodziny nie ma w domu, bo "poszli do kościoła". Owszem, poszli, umówić jego pogrzeb.

      Mowę nam odjęło dopiero, gdy za jakąś godzinę-dwie nas zapewnili, że w tym czasie nikogo u nich w domu nie było, bo wcześniej po prostu myśleliśmy, że jeden z krewniaków został w domu i to on odebrał telefon. Skoro jednak nikogo w domu nie było, to kto z nami rozmawiał?
    • kulientek Re: Historie o duchach 19.04.24, 11:17
      Dwóch kolegów, codziennie jeździło ze wsi do miasta do pracy. Jeździli jakieś 40 km. Trwało to kilka dobrych lat. Wracając zawsze wjeżdżali kawałek do lasu. Ten, co nie prowadził wychodził na powietrze i wypijał puszkę piwa. Codziennie się zmieniali, raz prowadził jeden raz drugi. Raz piwo sączył ... rozwiń całośćjeden, a raz drugi. Czasami zmęczeni dla żartów pisali coś patykiem na ziemi. Nic takiego coś w stylu: "tu byliśmy" "kto jeszcze tędy szedł" Nigdy nikt nie odpisał. Obaj pili zawsze to samo piwo, zawsze w puszce, zawsze tylko ten, który nie prowadził samochodu. Nigdy nie zostawiali puszek w lesie, zawsze do wora w bagażniku i raz na dwa miesiące na skup złomu. Po jakimś czasie ich pozostawiony napis na ziemi był zawsze zadeptywany tym samym odciskiem podeszwy. Po kilku miesiącach pisali już duże znaki na ziemi, nawet oddalali się kilka metrów od samochodu i też tam coś mazali patykami. Wracając z roboty ciekawość ich ogarniała coraz bardziej. Zatrzymują się patrzą a tu znaki zadeptane znowu tym samym butem, nawet ten oddalony bazgroł też. Jeden wypił piwo, napisał na mokrej ziemi " kto ty jesteś?" i pojechali. Przez kilka miesięcy przyzwyczaili się że napisy są zadeptywane. No to oni pisali, pili tam piwo i tak to się toczyło. Któregoś razu patrzą a obok zadeptanych napisów leży pogięta puszka po piwie, takie samo piwo, jakie oboje piją. Zdziwieni, zabrali puszkę do bagażnika. Sytuacja powtarza się kilka razy. Za każdym razem zabierają puszkę i zostawiają jakiś napis. Napis zawsze ginie a puszka się pojawia. W końcu wracając do domu po pracy nie kupili piwa. Zatrzymują się w lesie. Napis jest, ale inny, mocny i wyraźny. Był napisany adres cmentarza, numer alejki i który to pomnik z kolei. Obok napisu stało piwo w puszce. Takie, jaki pili wcześniej. Zabrali to piwo, przepisali adres i numery z ziemi. Wszystko zadeptali i pojechali na ten cmentarz. Zobaczyli swój pomnik, dwóch braci. Obok siedziała ich matka i powiedziała im, że jak jechali do pracy to uderzyli w drzewo i zginęli na miejscu.
      • memphis90 Re: Historie o duchach 19.04.24, 11:40
        Skoro bracia od początku byli duchami - to kto opowiedział całą tę historię wypraw do lasu…?
        • gryfna-frelka Re: Historie o duchach 19.04.24, 13:30
          Bracia na poczatku byli kolegami... czytaj uwaznie! big_grin
          • memphis90 Re: Historie o duchach 19.04.24, 14:40
            Nie wiem, co bardziej ich zaskoczyło - to, że są martwi, czy że jednak są braćmi...
        • memphis90 Re: Historie o duchach 19.04.24, 14:38
          Oj, bo mnie to męczy, ja opowiem jak to naprawdę było...


          Dwóch braci lubiło jeździć sobie do pobliskiego lasu, żeby się czasem napić w przyjemnych okolicznościach przyrody, za to bez matki bręczącej nad głową, że coś trzeba w obejściu zrobić, czy w domu pomóc... To było na wsi, więc nikt im kołków za wsiadanie za kółko po browarze nie ciosał, któż tam z miejsowych tylko na trzeźwo jeżdził... Raz dla żartów napisali coś patykiem na ziemi. Nastepnego dnia nieco zaskoczeni odkryli, że na ich naskrobane w piachu "HEJ!" ktoś odpisał "Hej"... Ubawiło ich to niezmiernie, zaczęli więc tworząc kolejne napisy - za każdym razem uzyskując jakąś odpowiedź. Bracia wybierali się do lasku o różnych porach dnia, próbując zdybać "autora" - może to kumple tak samo jak oni odkryli przyjemną polanę przy drodze, moźe jakaś dziewczyna wychodziła tu na spacer...? Nic z tego, autor za nic nie dawał się przyłapać, a na zapytania odpowiadał zagadkowo i enigmatycznie.

          Dni mijały, nadeszła jesień. Sezon wypraw do lasku zbliżał się ku końcowi, a nadal nie udało się przyłapać drugiego miłośnika leśnych ostępów. Pewnego razu bracia - będący w wyjątkowo doskonałym nastroju- zostawili nieznajomemu flaszkę wódki z podpisem "tak czy inaczej napij się z nami..."

          Dnia następnego podjechali zaciekawieni a polanę- co też tajemniczy przyjaciel zrobi teraz...? Z zaskoczeniem odkryli nabazgrane na piachu: adres i tajemnicze cyfry... Byli tak zaciekawieni, ze zupełnie zapomnieli o piciu- natychmiast wsiedli do auta i dalejże szukać pod zostawionym adresem. Był to dzien do Zaduszkach, jesień. Pogoda znienacka się zepsuła, znienacka przyszedł wicher i ulewa. Pociemniało, o szybę auta rozbijały się wzburzone fale lodowatej wody, aż wycieraczki nie nadążały z odgarnianiem, a auto zdawało się tonąć w strugach, a z ust braci wydobywał się biały obłok pary - tak zrobiło się zimno. Dojechawszy pod wskazany adres bracia zdali sobie sprawę, że są na cmentarzu... Grała w nich jednak brawura - takie chojraki cmentarzy się nie boją, a może to cmentarny cały czas z nimi pogrywał, a teraz zapewni im w kaplicy lub dawno opustoszałej krypcie napitek i suche schronienie?

          Idą więc obaj w potokach deszczu, szukając odpowiedniego numeru kwatery. Nagle zobaczyli pomnik, a na nim swoje nazwiska. Obok grobu stała ich matka, z twarzą poszarzałą i morą- nie wiadomo, od deszczu czy od łez. Spojrzała na nich ze zdumieniem, ale bez lęku "chłopcy moi, ale przecież wy nie żyjecie... jechaliście po pijaku i auto spadło z mostu, utonęło w rzece, a wy razem z nim..."

          Bracia, przerażeni, uciekli z cmentarza, odnaleźli auto przy bramie, ruszyli z piskiem opon chcąc uciec od złej mary... Jadą więc- w drodze do domu dojechali do mostu na rzece i wowczas dopiero groza ich dopadła, bo był to most wspomniany przez matkę! Kierujący wjechał na wiadukt pomału, jak na ścięcie i rzeczywiście- na szczycie mostu będąc dojrzeli zbliżające się z naprzeciwka dwa światła, sunące zygzakiem i kierujące się w ich stronę. Brat ostro zahamował, a drugie auto wpadło na ich, stojących i rzuciło ich na bariery mostu. Nastała ciemność...

          Obudzili się obaj w szpitalu. Obok siedziała ich matka i powiedziała im, że cudem ich auto nie wpadło do rzeki, zginął natomiast drugi kierowca. Dziwny sen nie dawał jednak braciom spokoju, więc pp wyjściu ze szpitala kazali wieźć się na cmentarz. Podeszli do kwatery, którą widzieli wczesniej w marze- był to pusty plac, porośnięty zbrązowiałą trawą i chwastami - żadnego grobu, żadnego nagrobka. W porannej mgle zobaczyli jednak jakby opar, jakby postać... "Kim jesteś"- zapytał jeden z braci.
          " To ja miałem odebrac wam życie "- odparło widmo - "ale udało mi się odmienić los. Ocaliłem was od śmierci, więc i moja kara została zmieniona i teraz mogę odejść" Bracia wrócili do domu. Już nigdy nie tknęli ani kropli alkoholu, ale co roku w Dzien Zaduszny zostawiali na polanie flaszkę wódki dla widma, które ocaliło im życia...
          • mysiulek08 Re: Historie o duchach 21.04.24, 15:53
            memphis, toz to gotowy scenariusz na odcinek serialu, szkoda, ze Supernatural sie skonczyl, byloby to idealne zakonczenie 😘😉
          • bywalec.hoteli Re: Historie o duchach 21.04.24, 17:05
            Memfis to historia z twojej rodziny? wink
      • ayelen40 Re: Historie o duchach 19.04.24, 14:56
        Matka ich zobaczyła?
      • mamolka1 Re: Historie o duchach 19.04.24, 15:49
        No to za chwilę ja zacznę wierzyć w duchy...

        Akurat dziś ktoś wywlókł stary wątek z przed trzech lat..
        Jutro jest trzecia rocznica śmierci mojego tatyb
    • kulientek Re: Historie o duchach 21.04.24, 11:50
      Pomyśl, że budzisz się w środku nocy o koło 3 i idziesz do toalety i widzisz w kuchni zapalone światło, wiec myślisz, że ktoś z domowników zapomniał zgasić i podążasz je wyłączyć. Zbliżasz się do kuchni i widzisz tam siebie jak jesz kolacje, najpierw patrzysz się i dziwisz a potem ty jedzący kolacje pyta się Ciebie czy nie zjecie razem - myślisz, że rano Ci przejdzie jak się wyśpisz i biegniesz do toalety i z powrotem do łóżka. Wracając do pokoju widzisz, że ktoś leży w Twoim łóżku - masz tego dosyć i szarpiesz za kołdrę i widzisz jak śpisz - nie wiedząc co robić myślisz nie będę się budził przecież miałem się wyspać i kładziesz się na podłodze. Rano budzisz się we własnym łóżku - cieszysz się i myślisz, że wczoraj było o kilka kufli za dużo. Wstajesz i idziesz do toalety i czujesz zapach świeżo parzonej kawy. Zaglądasz do kuchni i widzisz jak robisz sobie śniadanie. Dzwoni telefon, odbierasz- dzwoni twoja znajoma (singielka) i mówi, że pomysł z porannymi odwiedzinami i wspólnym śniadaniem był wspaniały i teraz Ona musi się zrewanżować. Spokojnym głosem odpowiadasz ja dopiero wstałem z łóżka...
      • boogiecat Re: Historie o duchach 21.04.24, 13:19
        Singielkom zawsze wiatr w oczy😩
    • szmytka1 Re: Historie o duchach 21.04.24, 13:41
      Nie, u mnie wszyscy normalni.
      • wioskowy_glupek Re: Historie o duchach 21.04.24, 14:15
        Poza Tobą jak widać
    • asia_i_p1 Re: Historie o duchach 21.04.24, 14:46
      Wątek zmartwychwstał, więc się dopisuję.

      Koleżanka mojej siostry. Mieszka sama. Drzwi od szafek się otwierają, jak wstaje rano, dzbanek czy tam koszyk jest ustawiony w inną stronę niż był wieczorem. Siostra u niej siedzi nad herbatą, obok stoi ta taka karuzela bożonarodzeniowa, która ma się obracać od gorącego powietrza, gadają o tym duchu. Siostra mówi - jakby to był horror, to by się teraz ta karezula zaczęła kręcić. No i w tym momencie karuzela zaczęła się kręcić.

      Żeby nie zwariować, kobieta za oficjalne wyjaśnienie przyjęła mikrowstrząsy i tego się trzyma.
    • jammer1974 Re: Historie o duchach 21.04.24, 17:17
      Nie mam zadnych takich osobiscie przezytych historii ale wierze ze gdzies maja miejsca. Ludzie sa rozni. Nie wszyscy chca odejsc pokornie z tego swiata. Coz zrobic. Chyba tylko zrobic z tego pokoju graciarnie i niech se ciotka tam dalej "mieszka".
    • juicy_colorful_horse2005 Re: Historie o duchach 29.10.24, 09:28
      Witam, ja również mam w rodzinie niesłychana historie z duchami lub zjawami. Otóż moja siostra kiedyś oglądała park jurajski w nocy, ale nagle włączyła się reklama laleczki chucky, bardzo się wystraszyła i zaczęła wołać po mame. Ale kiedyś się odkręciła w stronę drzwi, zobaczyła na końcu korytarza czarna postać, która była bezruchu. Dajcie znać co o tym myślicie, mnie ciarki przeszły.😱
      • memphis90 Re: Historie o duchach 29.10.24, 21:23
        Z tego, co pamiętam, to dzieci się odkręcały w Egzorcyście…
    • pupu111 Re: Historie o duchach 29.10.24, 20:48
      Nie wiem czy to prawda, ale wiele osób wierzy, ze wszystko jest energią, i każda osoba zostawia jakieś jej cząstki po sobie w otoczeniu. Jak ktos choruje i jest nieszczęsliwy, to częśc tej energii podobno zostaje w danym miejscu i wrażliwe osoby mogą to czuć. Jedna osoba którą znam kupiła mieszkanie w bloku, ale bardzo ładne w dobrej cenie, spokojna okolica, mieszkali tam głównie starzy ludzie. Tez miała stale koszmary nocne i się zle tam czuła, i skończyło się na szybkiej wyprowadzce.
      Sama ducha nigdy nie widziałam. Jedynie niezle mnie wystraszył mój telewizor, który potrafił się sam włączyc w środku ciemnej nocy i zacząć grać. A z historii z dreszczykiem to niedawno jadąc pociągiem w Wielkopolsce, w przedziale dwie dziewczyny pokazywały sobie dom po drodze , gdzie zmarła kobieta jakis czas temu. Mówiły ze wieczorem, zaraz po tym jak zmarła przejezdzał samochodem facet z sąsiedniej wsi, i strasznie się zdziwił, bo zobaczył ją na polu jak paliła ognisko. A była zima, przystanął i chciał zagadac, ale ona nie reagowała. Mówił, że nie było w ogóle widac jej oczu. Dopiero potem się dowiedział, ze ona zmarła tego dnia.
    • nadalej Re: Historie o duchach 29.10.24, 22:34
      Nie wiem jak to wyjaśnić, było to dawno, jakieś 10 lat temu. Mieszkaliśmy na stancji, była to niedziela. Wiadomo jak to rano, śniadanko, itp itd. Nagle w dużym pokoju, przed samymi drzwiami pojawiła się naprawdę całkiem spora kupka trocin. Ale była tak spora, że nie można było tego wytłumaczyć nie wiem, że się usypało z drzwi lub łóżka. Na spokojnie miała średnicę 25 cm. Do tej pory nie mam pojęcia co to było.
      Córka właścicielki zmarła śmiercią tragiczną, w wypadku przebił ją konar sad może to od niej jakiś znak? Nie mam pojęcia 🤷🏻‍♀️

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka