W dalszej rodzinie jakiś czas temu, zmarła starsza ciotka. Zmarła we własnym łóżku, po długiej i wyniszczającej chorobie. Ciotka zawsze miała trudny charakter, a w ostatnich tygodniach dała wszystkim ostro popalić. Nie pogodziła się z losem i szarpała się do samego końca.
Mieszkała w dużym domu wielorodzinnym, z córką i wnukami. Po jej śmierci, jej pokój wyremontowano i przejął go najstarszy, dorosły wnuk. Wytrzymał tam tydzień. Opowiadał, że bardzo źle mu się tam spało, a ostatniej nocy miał bardzo realistyczny sen. Babcia najpierw siedział a na szafie i mu się przyglądłaz.z bardzo niezadowoloną miną, a potem z niej "spłynęła" i zaczęła go dusić za szyję. Chłopak naprawdę się dusił, charczał i szarpał w łóżku- znalazła go tak siostra śpiąca w pokoju obok, która usłyszała dziwne hałasy. Po tej sytuacji chłopak nigdy już nie chciał nawet przebywać w tym pokoju, a wkrótce potem szybko się wyprowadził na swoje.
Jakiś czas później, nocowała tam kuzynka, która przyjechała z wizytą. I też wybiegła nagle w środku nocy, spocona i przerażona. Śniło jej się, że zmarła ciotka położyła się z nią w łóżku, najpierw mówiła jej niemiłe rzeczy, a potem próbowała ją z niego zepchnąć. Kuzynka odmówiła powrotu do tego pokoju i resztę nocy spędziła na kanapie. Zarzeka się, że sen był strasznie realistyczny i nigdy nie zapomni przeraźliwego zimna rąk zmarłej.
Niby nic, w końcu każdy miewa czasem koszmary, ale każdy z gości czy domowników źle czuje się w tym pokoju i nikt nie chce tam mieszkać.
Mam gęsią skórkę na samą myśl o tym pokoju, a znając charakterek ciotki wcale mnie nie dziwi, że nawet po śmierci daje innym do wiwatu

Macie jakieś swoje rodzinne historie o duchach, czy innych niewytłumaczalnych zjawiskach???