smutnapyza
25.12.21, 21:06
Czytam Was od lat, udzielam się często, ale nick zmieniłam bo nie chce, żeby ktoś potem wywlekał moje bóle i smutki.
Nie będzie ani o Świętach ani o covidzie.
Jestem mężatką z ponad 20-letnim stażem.
Mamy dwoje dzieci, oboje w szkołach średnich.
Na początku małżeństwa było ok.
A potem mąż zachorował na depresję, ma za sobą próby samobójcze, pobyty w szpitalu.
Ja też dużo przeszłam zdrowotnie i zawsze z tym byłam sama. Bo mąż wychowany w domu, gdzie na porządku dziennym były licytacje kto jest najbardziej chory, ciąganie po lekarzach więc jak już sam mógł o sobie decydować to choroby stanowią temat tabu.
Więc chemioterapie, operacje, pobyty w szpitalu przechodziłam sama. Wtedy jeszcze mąż nie miał depresji.
Ta samotność w trudnych momentach sprawiła, że zaczęłam się odsuwać. Emocjonalnie i fizycznie. Zaczęły się też konflikty z dorastającą córką, ona nie sprawia żadnych problemów ale jest czepianie się o pomalowane paznokcie, delikatny makijaż.
W tej chwili jestem na etapie totalnego wypalenia.
Mam potwornie głupie myśli i marzenia. Jakie? Jak czytam o słyszę,że ktoś zginął w wypadku to sobie myślę: czemu to nie mój mąż?
On się bardzo zaniedbał przez ostatnie lata, potwornie przytył, stał się bierny na wszystko.
Możecie pytać czemu go nie zostawię.
Z różnych powodów nie mogę.
I stąd te głupie myśli o jego wypadku.
Teraz wyjechał, dzieci też na wyjazdach ja zostałam bo praca...
I jest mi tak dobrze bez niego.
Poprzednim razem, kiedy go nie było kilka dni, po powrocie pytał czy tęskniłam bo on bardzo. Z wielkim bólem i strachem powiedziałam prawdę, że nie i dlaczego.
Widziałam smutek na jego twarzy.
Wszyscy na około uważają nas za szczęśliwe i udane małżeństwo. Koleżanki wprost mówią, że zazdroszczą mi takiego męża.
Jest tylko jedna osoba, która zna prawdę.
Żyje bo mam cudowne i wspaniałe dzieci.
Psychicznie jestem wrakiem choć nie pokazuje tego.
Nie mam się komu wygadać dlatego piszę tutaj. Nie oczekuje żadnych porad bo co tu radzić?
Potrzebuje dobrego słowa i chyba najbardziej wygadania się.