pelnezdumieniaoczy
25.07.22, 18:19
Na forum nigdy nie pisałam, ale podczytuję od paru lat. A ponieważ zostałam całkiem niespodziewanie uraczona pewną historią przez bliską mi osobę, a sama autentycznie nie wiem, co poradzić, to spróbuję tu, bo macie czasem wiedzę, że głowa mała. Otóż sprawa wygląda tak. Wytłumaczcie mi proszę, dlaczego mężczyzna żonaty mający romans z kobietą zamężną najpierw wyznaje jej miłość, a potem twierdzi, że nigdy tego nie powiedział i zawsze miłość była tylko dla żony. Od razu mówię, że ani przez sekundę ta zamężna kobieta nie zamierzała jak to czasem piszecie misia wyjąć z pudełka. I cały czas to deklarowała. Pytała jedynie o uczucia. Nie było też żadnej wpadki ani podejrzeń. Pan nie ma też nowej kochanki. Pan w ogóle deklaruje, że w życiu nikogo już nie pokocha (oprócz żony jak zrozumiałam z relacji opowiadającej). Dlaczego rezygnuje z seksu z tą kobietą, choć ewidentnie ma na jej punkcie seksualnego bzika, a gdy ona chce w ogóle zakończyć relację, to nie pozwala jej odejść i twierdzi, że bez niej jego życie byłoby spustoszone, chce przyjaźni, rozmów i obecności pani w swoim życiu. Dodam, że całe te cyrki trwają tyle lat, że aż nie sposób uwierzyć. 🤦♀️Zadawajcie pytania szczegółowe jakby co, bo to było na tyle długie i poplątane, że aż trudne do jednorazowego zapisania. 😃 Ja mam głębokie przekonanie, że pan ma coś z deklem i radziłam pani jednak urwanie kontaktu całkowite. Tyle że okazało się to niemożliwe. Oni się widują z powodów zawodowych czasem. Na co dzień kontakt elektroniczny. Pani relację kończyła kilka razy, za każdym razem pan torpedował decyzję. Teraz to on podjął taką samą, ale na urwanie kontaktu nie pozwala. Dodam, że pani w panu z przyczyn tych jazd dawno się odkochała, seksu z nim więcej nie zamierza uprawiać. Tylko ją niepokoi to przymuszanie do pozostania w bliskiej choć platonicznej relacji. Wolałaby odcięcie zupełne.