Pytam bardzo ogólnie, ale mam potrzebę pierwszorzędową. Muszę zrobić lifting lilii. Mam dość rzeczywistości wypełnionej chorobami, zabiegami, szpitalami, praniem trzy razy dziennie. Plany wyjazdowe już są, teraz czas na zewnętrze mnie

. Rzuciłam okiem na trędy i jestem tak mocno w tyle, że szok. Wiecie, poszłabym do fryzjera i jak ostatnia kretynka poprosiła o balejaz.
To co, drogie siostrzyczki? Jak się odnowić? Chodzi mi o ogóły, a jak potrzebny szczegół mej boskiej osoby, to udziele informacji też.
Twarz, włosy, ciuchy, buty, paznokcie - co daje aktualnie szyk?