W rodzinie mam młodą osobę, skończone bdb państwowe studia, biegły język, dobra praca od razu po studiach, choć „tylko” typowe korpo, osoba z bogatej rodziny, mieszka od dawna sama, rodzice dali na start mieszkanie w Warszawie, bo i tak było dla dziecka, sami mieszkają kilka kilometrów dalej i relacje są lepsze niż bardzo dobre.
Z zaoszczędzonych przez rok pieniędzy (sporo) ta młoda osoba wyjeżdża na „wolontariat”, ów wolontariat to praca w hotelach takich dla surferów, imprezowych, generalnie dla młodych ludzi („dziecko” imprezować może wszędzie i zawsze, było na erazmusach, jeździ po całym świecie, więc nie wyposzczone imprezowo, było prawie wszędzie z rodzicami i potem samo), ale wybrało prace fizyczne, typu kelnerka i pokojówka, jedzie ze znajomymi, a w konkretne miejsca z przyjaciółką ta akurat po medycynie.
Umowy są krótkie, po miesiącu, dlatego to bedą2-3 kraje, dziewczyna cieszy się bardzo, nie może się doczekać, z jednej strony cieszę się jej szczęściem, z drugiej to moim zdaniem też kompletne wypaczenie idei wolontariatu, stąd wątek. Wolontariat w ramach bycia pokojówką w Krakowie? Takich ofert jest mnóstwo, dla Australijczyka mogą być kuszące, ale gdzie temu do wolontariatu