Dodaj do ulubionych

My sailor, my love

12.07.23, 10:23
Czy ematka oglądała?
Gdyby wasz samotny, stary i schorowany ( ale jeszcze sprawny umysłowo!) rodzic znalazł miłość swojego życia i postanowił się ożenić z tą osobą ( zakładamy że przyszła macocha/ ojczym wam z jakiegoś powodu wam nie pasują), to co byście robiły?
Za wszelką cenę usiłowały rozbić ten związek, przemówić rodzicowi do rozsądku czy patrzyły bezradnie na ich szczęście?
Obserwuj wątek
    • gulcia77 Re: My sailor, my love 12.07.23, 10:30
      Życie mnie nauczyło, że wtrącanie się w życie związkowe dzieci/rodziców najczęściej źle się kończy. Gdyby mój ojciec postanowił się z kimś związać, w ogóle bym nie reagowała. To jest jego święte prawo.
    • kropkacom Re: My sailor, my love 12.07.23, 10:31
      Jest dostępny gdzieś w streamingu? No jak jest w tym filmie? Myślę, że większości nas nie dotyczy ten problem, bo tutaj popularne jest bycie wdową czy wdowcem a nie miłości. big_grin No i ematka najpierw myśli o majątku.
      • sueellen Re: My sailor, my love 12.07.23, 10:37
        Na Netflix.
        • kropkacom Re: My sailor, my love 12.07.23, 10:45
          Nie widzę niestety u nas na Netflix. Dobry? Córka ma problem z miłością ojca?
            • kropkacom Re: My sailor, my love 12.07.23, 10:58
              A twoje zdanie w temacie?
            • okruchlodu Re: My sailor, my love 12.07.23, 16:30
              Kurcze, aż mi się łezka w oku zakręciła. Nie wyobrażam sobie odmówić moim rodzicom tych ostatnich chwil szczęścia.
        • joyce_byers Re: My sailor, my love 12.07.23, 14:09
          W Polsce nie jest dostępny na Netflixie.
      • majenkirr Re: My sailor, my love 12.07.23, 15:17
        kropkacom napisała:
        > No i ematka najpierw myśli o majątku.


        Nie tylko ematka.
    • kaki11 Re: My sailor, my love 12.07.23, 10:46
      Uważam, że próba rozbicia związku, wyrażenia niezgody i nieumiejętność zaakceptowania dlatego że nam nie pasuje rodzica jest równie toksyczna co próba zrobienia tego samego w drugą stronę. Czyli bardzo. I nie chciałabym się tak zachowywać. Związek muszą czuć i akceptować osoby które w nim są , a nie ludzie postronni (może po za nieletnimi dziećmi pod opieką tego rodzica).
      A swoją drogą, to trochę bym chciała żeby moi rodzice kiedyś sobie kogoś znaleźli i nie było samotni na starość.
    • kk345 Re: My sailor, my love 12.07.23, 10:55
      >patrzyły bezradnie na ich szczęście?
      OJP.
      • kropkacom Re: My sailor, my love 12.07.23, 11:05
        Może po prostu źle ożyła słowa.
        • kk345 Re: My sailor, my love 12.07.23, 11:07
          przecież to suellen...
        • sueellen Re: My sailor, my love 12.07.23, 11:10
          Bezradnie w sensie mam swoje zdanie, nie podoba mi się to bo ( tu wstaw dowolny powód) ale to nie moja sprawa więc się nie wtrącam i pozostawiam sprawy swojemu biegowi że wszystkimi tego konsekwencjami.
          • kropkacom Re: My sailor, my love 12.07.23, 11:14
            A jakie ty masz zdanie?
          • homohominilupus Re: My sailor, my love 12.07.23, 11:31
            sueellen napisała:

            > Bezradnie w sensie mam swoje zdanie, nie podoba mi się to bo ( tu wstaw dowolny
            > powód) ale to nie moja sprawa więc się nie wtrącam i pozostawiam sprawy swojem
            > u biegowi że wszystkimi tego konsekwencjami.


            A dlaczego miałoby mi się nie podobać?
            • 71tosia Re: My sailor, my love 12.07.23, 12:52
              Dlaczego - no dlatego ze bywają sytuacje w których starsze osoby sa ofiarami oszustów. Nie bez przyczyny sa najczęściej celem ataku „na wnuczka”.
              • panna.nasturcja Re: My sailor, my love 12.07.23, 14:32
                Ale ona nie pisze o oszustach tylko o „bezradnym patrzeniu na szczęście”. A to już starszy rodzic prawa do szczęścia nie ma, że trzeba na nie patrzeć bezradnie, bo jakby się mogło to by się to szczęście zepsuło?
          • memphis90 Re: My sailor, my love 12.07.23, 14:26
            Ale "bezradnie" nie oznacza "nie moja sprawa więc się nie wtrącam".
            • sueellen Re: My sailor, my love 12.07.23, 14:56
              A co oznacza? Wiem, z góry że to się źle skończy ale co ja mogę?
              • memphis90 Re: My sailor, my love 12.07.23, 15:13
                Bezradność jest wtedy, kiedy nie masz mocy sprawczej, by zmienić coś, co chcesz zmienić. Nie wtedy, kiedy się nie wtrącasz, bo to nie Twoja sprawa.
              • panna.nasturcja Re: My sailor, my love 12.07.23, 15:42
                Oznacza, że patrzysz na coś złego, na robienie komuś krzywdy, na czyjeś nieszczęście i nic nie możesz zdobić, jesteś właśnie bezradna, ani rady, ani pomocy, bo nie kasz zadnej mocy sprawczej by coś zmienić.
                Użycie tego określenia pokazało ładnie jaki masz stosunek do tego by starszy rodzic wchodził w związek i był szczęśliwy, choć starannie unikasz odpowiedzi na pytanie jakie jest Twoje zdanie na ten temat.
                • memphis90 Re: My sailor, my love 12.07.23, 15:50
                  >Oznacza, że patrzysz na coś złego, na robienie komuś krzywdy, na czyjeś nieszczęście i nic nie >możesz zdobić, jesteś właśnie bezradna, ani rady, ani pomocy, bo nie kasz zadnej mocy >sprawczej by coś zmienić.
                  Nie do końca, bo możesz przecież zawistnie patrzeć na coś dobrego, czyjś sukces, czyjeś szczęście i dla odmiany nie móc im zaszkodzić wink
                  • jednoraz0w0 Re: My sailor, my love 13.07.23, 05:42
                    no właśnie, na przykład gdyby armia rosyjska odniosła jakiś spektakularny sukces na Ukrainie i świętowałaby to weselem, szampanem i fajerwerkami, to my patrzylibyśmy na to ich szczęście z bezradnością. Albo gdyby jakiś wyjątkowo zdeprawowany psychopatyczny gwałciciel mający bardzo dobrego adwokata wyszedł na wolność uniewinniony choć każdy by wiedział że jest winny AF, to też na jego szczęście patrzylibyśmy z bezradnością (chociaż zawsze może skończyć jak Brock Turner, w podręczniku kryminologii jako ilustracja w rozdziale "gwałt", makiawelizm na miarę zakończenia "Bękartów wojny")
    • 71tosia Re: My sailor, my love 12.07.23, 11:16
      Chyba zależy trochę od sytuacji. Jezeli rodzic jest sprawny umysłowo to nie wtrącam się. Jezeli jednak, jest to osoba mocno już niesprawna także umyslowo a wywołuje nagły poryw serca u znacznie młodszej dziewczyny to chyba próbowałabym cos zrobić, pytanie tylko co? Pewnie przynajmniej porozmawiać i ostrzec przed zbyt pochopnymi decyzjami?
      tvn24.pl/swiat/usa-87-latek-stracil-caly-majatek-przez-oszustke-z-aplikacji-randkowej-6679210
    • nenia1 Re: My sailor, my love 12.07.23, 12:36
      Serialu nie znam, ale z pewnością bym rozmawiała, akurat mój tata jest już bardzo długo wdowcem, był w dwóch związkach ale nie ożenił się ponownie. Nie chciał. Z jedną panię się rozstał (ona odeszła, podając jako powód również niechęć do ślubu, ale też do kolejnych dzieci - była sporo młodsza od taty) druga w jego wieku zmarła. I owszem, życzę tacie jak najlepiej, pewnie bym się nie wtrącała, ale rozmowa by była bo i tak z tatą sporo rozmawiam i raczej otwarcie, szczerze w takich życiowych tematach. Może i egoistycznie, niemniej osobiście czuję, że wolę właśnie taką decyzję taty. Może dlatego, że mama zmarła i mam w pamięci nieco wyidealizowany ich związek. Może gdyby się rozwiedli, w tle brzydkie sprawy typu zdrada, czułabym inaczej. Nie wiem. Czuję co czuję i nie będę kolorować że tryskałabym radością na wieść o ślubie, zwłaszcza z niepasującą mi macochą.
    • atenette Re: My sailor, my love 12.07.23, 12:58
      Przemówić rodzicowi do rozsądku? Ale co jest jest w tym nierozsądnego? Jeszcze bym kibicowała, żeby samotny rodzic ułożył sobie życie i był szczęśliwy, ale doradzałabym rozdzielność majątkową dokładnie tak samo jak doradzam ją wszystkim, którzy biorą ślub mając już jakiś swój majątek.
    • kafana Re: My sailor, my love 12.07.23, 13:24
      W książce „ Krótko i szczęśliwie” jest przedziwna historia. Pianistka ze zaawansowana demencja w domu opieki i wdowiec co mieszkał w sąsiedztwie domu i dorabia tam jako złota rączka. Wdowiec zakochuje się w pianistce a ta myśli ze jest kims innym. Nie ma slubu ale sex owszem. Dzieci wdowca przerażone ale wnuczka pianistki zadowolona, ze ma się kto bacia opiekować i dbać o nią i ze wyglada na szczesliwa.
    • ggrr.ruu Re: My sailor, my love 12.07.23, 13:52
      Nic, przecież to jest ich życie i ich prawo, oni też nie muszą być zadowoleni z moich wyborów.
    • asiairma Re: My sailor, my love 12.07.23, 13:53
      Nic bym nie zrobiła. Jedynie (jako, że piszesz o kimś starszym i schorowanym) odmówiłabym obsługi stałej tej drugiej osoby, jeśli byłaby w takim samym stanie i z podobnymi potrzebami co mój rodzic. Okazjonalnie- ok, na własnych warunkach.
    • memphis90 Re: My sailor, my love 12.07.23, 14:09
      >Za wszelką cenę usiłowały rozbić ten związek
      Ale po co?

      >przemówić rodzicowi do rozsądku
      A dlaczego samotne życie ma być "rozsądne"?

      > patrzyły bezradnie na ich szczęście
      A dlaczego "bezradnie"? A może "z radością i zadowoleniem"?
    • panna.nasturcja Re: My sailor, my love 12.07.23, 14:30
      Nic. Dorosły rodzic jest dorosły, niech żyje swoim życiem.
    • okruchlodu Re: My sailor, my love 12.07.23, 14:35
      Bardzo się cieszę, że moi rodzice mają nowych partnerów.
      Ojciec młodsza partnerkę- wiec liczę, że na starość to ona będzie go pielęgnować pod różnymi wzgledami.
      Mama fajnego partnera, który zapewnia jej dużo więcej wsparcia i rozrywki niż ojciec a przy tym cieszy się zdecydowanie lepszym zdrowiem.

      Generalnie bez nich miałabym przed sobą wizję zapewnienia rodzicom opieki a to przekłada się na wiele poświęceń. Oby się tylko któreś nie rozmyślilo (o ojca bardziej się martwię, bo ma okropny charakter).

      Co do lęku o spadek bo podejrzewam, że o to sie rozchodzi... Trzeba pamiętać, że opieka nad osobą starszą= czas, energia, zdrowie psychiczne i do składek emerytalnych się nie wlicza. Tak więc niech każdy kalkuluje sam.
      • evro44 Re: My sailor, my love 12.07.23, 14:57
        pielęgnowanie obrazu rodzica który odszedł i nie dopuszczenie aby ten który nadal żyje z kimś się związał jest skrajnym egoizmem. Często dorosłe dzieci uważają, że babcia/dziadek to tylko do bawienia wnuków, do gotowania obiadków dla zapracowanych itp. .Ale jak przychodzi do zajęcia się samotnym rodzicem to już problem. Więc z czystej kalkulacji chyba lepiej, żeby ludzie starsi się parowali. Młodzi lepiej znoszą samotność, pracują, mają większe grono znajomych a senior patrzy w sufit oczekując na śmierć
        • jednoraz0w0 Re: My sailor, my love 13.07.23, 05:35
          evro44 napisał(a):

          > Ale jak przychodzi do zajęcia się samotnym rodzicem to już
          > problem. Więc z czystej kalkulacji chyba lepiej, żeby ludzie starsi się parowali

          oczywiście, zresztą nie zawsze nawet te dzieci są, i z tego samego powodu uważam że któryś z lewicowych polityków powinien w końcu pójść po rozum do głowy i przepchnąć poparcie dla małżeństw jednopłciowych argumentując tym, że ludzie żyją coraz dłużej, dobierają się w pary w wieku w którym już raczej nie chodzi o potomstwo, więc to jest wielce niesprawiedliwe, że pani Gienia, wdowa po panu Zdzisiu może się ochajtać z panem Rysiem, wdowcem po pani Zeni żeby jesieni życia nie spędzać samotnie, ale jak pani Gienia wolałaby tę jesień spędzić z panią Wiesią, to już nie może tego zalegalizować.
    • jednoraz0w0 Re: My sailor, my love 13.07.23, 05:27
      sueellen napisała:

      > czy patrzyły bezradnie na ich szczęście?

      ale że co? bezradnie to ja mogę patrzeć na szczęście wroga, rodzice nie należą do tej kategorii
    • evee1 Re: My sailor, my love 13.07.23, 07:12
      > Za wszelką cenę usiłowały rozbić ten związek, przemówić rodzicowi do rozsądku czy patrzyły bezradnie na ich szczęście?
      Filmu nie widzialam, wiec nie moge sie odniesc do konkretnej sytuacji, ale kto decyduje, ze tworzenie nowych zwiazkow na starosc wymaga rozbijania tych zwiazkow i przemawiania zwiazkowiczom do rozumu?
      Uwazam, ze wielu starszym osobom naprawde bardzo dobrze by zrobilo wejscie w nowe zwiazki.
    • pepsi.only Re: My sailor, my love 13.07.23, 08:09
      Mam takie doświadczenie za sobą, nie wtrącałam się, i nie negowałam (choć początkowo też nie kibicowałam).
      Szczerze mówiąc zajęłam się sobą, gdyż albowiem ja przechodziłam żałobę, i miałam inne emocje w sobie, niż to, że rodzic sobie układa życie SOBIE (a nie mnie, na szczęście).
    • stephanie.plum Re: My sailor, my love 13.07.23, 13:20
      ale w jakim sensie "przemówić do rozsądku"?

      gdyby mama, owdowiawszy, chciała wyjść za menela, który pije i wszczyna burdy, to owszem, ale gdyby za pana poznanego podczas spacerów z psem, to o jaki "rozsądek" miałoby chodzić?
      • sueellen Re: My sailor, my love 13.07.23, 21:35
        Chodzi o faceta który Ci nie odpowiada. Może być menel, alkoholik, hazardzista, łowca posągów. You name it.
    • beaucouptrop Re: My sailor, my love 13.07.23, 13:40
      Ja bym się cieszyła, że mama nie jest samotna a nie patrzyła bezradnie na jej szczęście.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka