subskrybcja
17.02.24, 16:26
Tak się zastanawiam. Jest sytuacja, ze dziecko jest prześladowane w szkole, gnębione, szykanowane, wszystko co najgorsze. O ile rozumiem, ze rodzice po interwencji zabierają dziecko z tej szkoły, to dlaczego czesto kończy sie to na nauczaniu domowym, a nie przepisaniu dziecka do innej szkoły? Może w szkole X dziecko było prześladowane a w nowej szkole Y bedzie już w porządku, będzie miało kolegów, fajną klasę i odżyje?
Jeśli by zaś w każdej kolejnej szkole było prześladowane, wskazywałoby to na to, z e to nie dzieci w klasie sa okropne tylko, ze coś jest z dzieckiem "nie tak"
Uwaga , za mobbing i prześladownaie przyjmijmy rzeczy dużego kalibru, pobicia, kradzieże , zastraszanie, a nie zwykłe, acz chamskie zaczepki, gdy np klasa smieje się raz z Olivera , ze ma nadruk Pokemona na bluzie a to wieśniackie, czy, ze Klaudia narysowała człwieka na plastyce, który przypomina małpę, czy ogólnie - wiecie, jak to jest dzieci smieja się z różnych rzeczy, bywają wredne, a to nie jest od razu prześladowanie.