ikonieckropka
28.04.24, 12:46
No więc mam sprawę kolejną. Pewnie to w przyszłym tygodniu albo jeszcze kolejnym skonsultujemy, ale - syn się nas zapytał, czy moglibyśmy na jakiś czas zrobić tak, że on nam przeleje swoje pieniądze, żeby przy sobie mieć tylko małą gotówkę, wydzielane jakieś 10 - 20 zł dziennie, no chyba, że na jakieś zakupy rodzinne będzie jechał czy będzie miał jakąś większą potrzebę. Najwyraźniej jest mu to jakoś potrzebne, a nam niby nic nie robi, z drugiej strony mam obawy, czy powinniśmy stanowić dla niego zewnętrzną kontrolę, czy to nas nie uwikła, a on musi sam, nawet jeśli to dla niego ryzyko. Dla mnie takie coś to jego infantylizacja. Co myśli emama? Zrobić to dla niego na ten moment, a skonsultować na następnym spotkaniu z terapeutą, czy to kontynuować, a może zaczekać z decyzją do spotkania? A może na przykład już jutro zadzwonić do terapeuty i zapytać, czy powinniśmy w to wchodzić? Pytam, bo ciężko mi określić, czy to błahostka czy gruby kaliber, jeśli chodzi o nasze relacje i zależności. Odpowiadając na pytanie, które na pewno się pojawi - on sam ponoć nie zapytał jeszcze terapeuty, czy powinien o coś takiego prosić, wpadł na ten pomysł wczoraj i od razu zapodał. Zrozumie, jeśli odmówimy, ale chyba jednocześnie nie pojmuje, dlaczego mielibyśmy mieć coś przeciwko i dlaczego mielibyśmy to wielce konsultować, dlaczego po prostu nie możemy tego wdrożyć na miesiąc, dwa. Widzę, że nie chce o tym z terapeutą rozmawiać, więc czuję, że w tym wszystkim coś śmierdzi, a on czegoś nam nie mówi i chyba nie tylko nam. Bez hejtów, proszę.