ixiq111
12.06.24, 10:59
Historia mi opowiedziana, nie jestem pewna czy w 100% prawdziwa.
Pani 80++ bardzo kontaktowa i towarzyska.
Zaczęła niedomagać fizycznie, ale psychicznie działała na najwyższych obrotach.
Wszyscy jej pomagali: robili zakupy, sprzątali, wozili do lekarzy, rehabilitację, bardzo wspomagali finansowo (głównie gotówka), fundowali sanatoria.
Po śmierci pani okazało się, że:
- nieruchomości i oszczędności (duże) obiecała po śmierci kilku osobom (każda myślała, że tylko jej), w zamian za pomoc, którą otrzymywała.
- każdy ma spisany testament (nie notarialny, zwykły, odręczny), którego sporządzenie było pomysłem starszej pani.
Wśród niedoszłych spadkobierców jest bliższa, dalsza i bardzo daleka rodzina, sąsiedzi, opłacana opiekunka, która czasami się panią zajmowała.
Mam wrażenie, że każdy liczył, że po cichu za plecami innych położy łapy na majątku babci.
A tu taki zonk.
Będzie się działo. Miała seniorka rozmach.