Dodaj do ulubionych

Samochód i ematka

    • nenia1 Re: Samochód i ematka 12.07.24, 12:09
      zdecydowanie samochód. Mieszkam w mieście więc na co dzień nie odczuwam aż takiej potrzeby jeżdżenia samochodem, dużo chodzimy pieszo, jeździmy rowerem, bywa że auto stoi przez parę dni pod rząd. Ale jeśli chodzi o czas wolny w naszym przypadku to tylko samochód. Zapewnia wygodę bez patrzenia na zegarek, możliwość przewożenia rowerów, sprzętu do fotografii, a często możliwość dotarcia gdzieś w nieoczywiste rejony, zwłaszcza na wyjazdach w głuszę, zwiększa możliwości zmiany planów. Poza tym z prozy życia, mogę tatę podrzucić do lekarze, zwieźć koty do weterynarza (szybko i bez dźwigania) nie mówiąc już o większych zakupach, nie lubię dźwigać, a codziennie pieszo latać po sklepach to dla mnie strata czasu.
    • infinitypool Re: Samochód i ematka 12.07.24, 12:48
      Oczywiście ze Team samochod, uzywam codziennie, dojazd do pracy, zakupy, wszystko
      A tak przy okazji, nie kumam za bardzo tekstow typu "nie jestem dobrym kierowca, zabto maz lubi prowqdzic i jest dobrym kierowca.." co to w ogole za rozkminy w wiekszosci przypadkow same to sobie takie kobitiki wmowily. Mieszkam w De gdzie prawko maja wszyscy i tu zadna kobieta tak o sobie nie mowi, po prostu jezdza
      • lena.morgenstern Re: Samochód i ematka 12.07.24, 18:15
        No widzisz, ja też mieszkam od wielu lat w Niemczech i znam niejedną Niemkę, która nie lubi prowadzić. Znam nawet sporo ludzi/rodziny, którzy całkowicie zrezygnowały z posiadania samochodu - jeśli wyjątkowo jest im potrzebny, po prostu wypożyczają.
        Nie mierz więc wszystkich swoją miarą i nie uogólniaj.
        • infinitypool Re: Samochód i ematka 13.07.24, 14:14
          No noe wiem, ja nie znam ani jednej sierotki ktora nie umie dobrze "prowadzic" lub jest "slabym kierowca" a przynajmniej zadna tak o sobie nie mowi. co ciekawe, zaden facet o sobie tak nie mowi
          • lena.morgenstern Re: Samochód i ematka 13.07.24, 16:44
            Epitet głupi i niepotrzebny. A ja znam mężczyzn, którzy bez wstydu przyznają sie, że nie są dobrymi kierowcami - jeden z nich to mąż mojej przyjaciółki. Nie lubi prowadzić i nie uważa się za dobrego kierowcę, jego żona za to lubi i jeździ lepiej od niego. By może masz jakieś wąskie horyzonty nie mogąc pojąć, że są ludzie którzy w pewnych rzeczach są lepsi, a w innych gorsi czy tez najzwyczajniej w świecie pewnych czynności po prostu nie lubią. I nie umniejsza to w żaden sposób ich wartości. Nie ma nic gorszego i bardziej niebezpiecznego niż słaby kierowca, którzy uważa się za „mistrza kierownicy“. Takich niestety też znam.

            Zresztą, akurat w Niemczech, coraz bardziej rośnie grono ludzi całkiem rezygnujących z samochodu lub redukujących ich liczbę do jednego samochodu na rodzinę - głównie z powodów ekologicznych, nie ekonomicznych.
            Nie wiem jak długo tu mieszkasz i w jakich kręgach się obracasz, ale najwyraźniej masz - przykro mi to mówić - klapki na oczach twierdząc, że „wszyscy, każda i żaden“. Nie jest tak. Ludzie są bardzo różni - tak w Niemczech jak i w Polsce.
            • infinitypool Re: Samochód i ematka 13.07.24, 18:46
              No nie, nadal podtrzymuje ze jest to po prostu wmawianie sobie przez jak widac niektore kobiety "och ach,nie potrafie, jestem slabym kierowca " kompletnie niepotrzebne narzucane sobie ograniczenia bo przeciez umowmy sie, jazda samochodem to nie jest zadna filozofia. W takich Stanach tez jezdza wszyscy (pewnie oprocz NY) i nikt nie rozstrzasa.
              Aha, mieszkam tutaj od 20 lat
              • marta.graca Re: Samochód i ematka 13.07.24, 20:47
                Coś podobnego, a więc moje cztery oblane egzaminy i wyjeżdżenie 100h godzin, żeby zdać, a później nadal trudności w prowadzeniu w ogóle się nie wydarzyły?
                • infinitypool Re: Samochód i ematka 13.07.24, 21:16
                  Och a coz ci sprawia az takie trudnosci w jezdzeniu🤣
                  • marta.graca Re: Samochód i ematka 14.07.24, 07:56
                    Teraz już nic, bo to było ponad 20 lat temu, ale problemy sprawiało mi wszystko, skoordynowanie wszystkich czynności, trzymanie się pasa... Nauczyłam się dopiero, jak zaczęłam sama codziennie jeździć. Nie wiem, co w tym śmiesznego, bardzo dużo ludzi ma z tym problemy, facetom też się zdarza oblewać egzaminy.
                  • ichi51e Re: Samochód i ematka 14.07.24, 08:00
                    Wziąwszy pod uwagę ile ludzi ginie na drogach można założyć że całkiem sporo ludzi ma problemy tylko bierze je na klate
                  • trampki-w-kwiatki Re: Samochód i ematka 14.07.24, 08:12
                    infinitypool napisał(a):

                    > Och a coz ci sprawia az takie trudnosci w jezdzeniu🤣

                    Nie wiem co w tym śmiesznego. Mam problemy z błędnikiem i dłuuugo uczyłam się oceniać na oko prędkość nadjezdzającego z naprzeciwka samochodu, żeby bezpiecznie przeciąć mu drogę. Koordynacja ręka - oko też mi słabo szła w samochodzie, wystarczyło, że gdzieś spojrzałam i automatycznie kierownicę przekręcałam lekko w tamtym kierunku. Synchronizacja tych wszystkich czynności, które należało wykonać, żeby prowadzić samochód, była dla mnie mordęgą. Dziś jest dobrze, ale i tak prowadzenie auta obciąża mnie poznawczo zdecydowanie za bardzo. Jestem tak skoncentrowana, że się przepalam po kilku godzinach.
                    • marta.graca Re: Samochód i ematka 14.07.24, 08:21
                      Jesteś mną smile Te problemy z koordynacją były straszne! Na początku jeździłam z kolegą, ja naciskałam sprzęgło, a on zmieniał mi biegi 🙂
                      • trampki-w-kwiatki Re: Samochód i ematka 14.07.24, 08:24
                        Ja myślałam, że w życiu mi to nie wyjdzie, musiałam wyjeździć miliony godzin, żeby zatrybić. A już jazda tyłem do dziś jest dla mnie kosmosem, choć umiem. Ale to kosmos.
                        • marta.graca Re: Samochód i ematka 14.07.24, 08:33
                          Ja tak samo, ale rodzice mnie bardzo cisnęli, zwłaszcza mama.
                          • trampki-w-kwiatki Re: Samochód i ematka 14.07.24, 08:58
                            Na mnie też cisnęli. Ostatecznie nie żałuję, bo bardzo mi się ta umiejętność przydaje. Ale jak ktoś pisze "a co w tym trudnego!", to mnie trafia. Bo nabycie tej umiejętności kosztowało mnie więcej stresu niż matura i obrona pracy magisterskiej razem wzięte.
                            • marta.graca Re: Samochód i ematka 14.07.24, 09:06
                              Wyjątkowo głupi komentarz, mnie też się ciśnienie podniosło 🙄
    • madami Re: Samochód i ematka 12.07.24, 13:11
      Tu gdzie mieszkam transport publiczny jest niewydolny, jest tylko kilka tras sensownie skomunikowanych a reszta miasta niestety nie. więc jazda samochodem pozwala na normalne funkcjonowanie.
      Samochód pozwala na swobodę - wycieczki, podróżowanie tam gdzie się akurat chce a nie tam gdzie jest trasa pociągu czy autobusu ale samochód to też koszty i uciązliwości - ja wybieram złoty środek / czyli nie musze nie jadę autem ( np. do centrum miasta bo korki, bo mało miejsc parkingowych) do pracy nie jeżdziłabym autem gdyby czas przejazdy był podobny ( a jest 4 x dłuższy).
      Na wakacje zwykle lecę samolotem a potem korzystam z komunikacji publicznej ale tryb wakacyjny jest inny.
    • koko8 Re: Samochód i ematka 12.07.24, 13:32
      Bez samochodu nie wyobrażam sobie codzienności, szczególnie w zestawieniu praca + dzieci, auto daje poczucie swobody i niezależności, no i ułatwia przemieszczanie się.
      Ale nie znoszę prowadzić samochodu, kiedy tylko mogę wyręczam się mężem.
    • pffpffpff Re: Samochód i ematka 12.07.24, 13:34
      #teammoto
    • dni_minione Re: Samochód i ematka 12.07.24, 14:00
      Ja bardzo długo byłam anty, bo mieszkam w centrum wielkiego miasta i wszystko co ważne i częste mam w zasięgu spacerku. Ale w pandemii odczułam mocno ograniczenie mobilności. Ludzie wsiadali w auta i wybywali na wieś, gdzie policja nie obwiązywała taśmami każdego parku. A ja byłam wtedy od paru miesięcy właścicielką psa i chodzenie wyłącznie po chodnikach i skrawkach trawnika dało mi solidnie w kość. W środku pandemii kupiłam więc auto i życie naprawdę stało się lepsze, łatwiejsze. Oczywiście nadal większość spraw załatwiam pieszo, w tym spacer do i z pracy, a auto głównie stoi. Ale za każdym razem, gdy trzeba się ruszyć gdzieś dalej (lekarze, zakupy, las z psem, mecze syna, weterynarz, remont drugiego mieszkania z wożeniem mebli itd), bardzo się cieszę, że to teraz takie łatwe z samochodem. Czy opłaca się to finansowo? No nie, po podliczeniu kosztów ubezpieczenia, parkowania, ew. napraw, beznzyny, konserwacji, wymiany płynów, serwisem klimy itd taniej by mnie wyszły te taksówki. Ale zdecydowałam się płacić za komfort i poczucie, że w każdej chwili mogę ruszyć tyłek dokąd tylko chcę, bez oglądania się na rodzinę czy sprawdzania, czy dojedzie tam taxi albo MPK lub pociąg/PKS.
    • princesswhitewolf Re: Samochód i ematka 12.07.24, 19:47
      Homohomini, to pytanie jest nadmiernie upraszczające sprawe, bo ludzie mieszkaja w foznycht miejscach.

      Jesli ktos mieszka we Warszawie to moze spokojnie funkcjonowac bez samochodu, ale osoba mieszkajaca pod Warszawa juz nie, bo nie ma tam stosownej infrastruktury lub slaba.

      • dominika9933 Re: Samochód i ematka 13.07.24, 08:53
        Nie mam prawa jazdy i samochodu. Lubię komunikację miejską, jest w miarę ok, od lat mam ją darmowąsmile. Pracuję w domu, na urlop najczęściej latam, na wyjazdy bliższe jeżdżę ze znajomymi, są ubery i inne. Nie brakuje mi samochodu.
    • srubokretka Re: Samochód i ematka 13.07.24, 14:18
      Lubie wszystko co mnie gdzies przemiesci. Nogi to za malo. Jezdzenie autobusami mnie zawsze stresuje, bo jest element "niezdazenia". Samochod to jak zrobic dodatkowe studia, ktore codziennie sie przydaja.
    • chococaffe Re: Samochód i ematka 14.07.24, 08:37
      #teambrakprawajazdy
      #teambrakmiejscparkingowychwmieście
    • milin95 Re: Samochód i ematka 14.07.24, 09:36
      Ja z opcji - "samochód ". Bez swojej Reni nie wyobrażam sobie życia. Starsza pani,ma 17 lat. Ale wozi wiernie, rzadko się psuje, a jak już to wiejski mechanik da sobie radę. I części na szrocie. Na gaz. Przeszła ze mną wiele, bo bardzo dużo jeżdżę. Wzbudza u niektórych uśmiech politowania, kiedy zajeżdżam na stację, ale mam to gdzieś. Jest wlasciwie dwuosobowa, bo jak z tyłu mam psa albo bagaże to już nic więcej się nie zmieści. Na wakacje jeździmy w dwa samochody - krowiasty suv męża i moja Renia. Notabene mąż namawia mnie na zmianę samochodu, ale ja nie chcę, póki Renia jeździ.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka