karotka_plus
28.09.24, 19:54
Z góry bardzo proszę o wyrozumiałość.
Rys historyczny - mam dziecko z poprzedniego związku. Syn lat 15. Zgodnie z postanowieniem sądowym ma ustanowione widzenia ze swoim tatą 1 x w miesiącu, piątek od 18 do niedziela 18. Co ważne - w postanowieniu wyraźnie jest napisane że z miejsca zamieszkania.
Aktualnie. Syn przebywa w MOS (Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii). Pan tata o moich staraniach o umieszczenie wiedział, rozmawiałam z nim o tym co się dzieje w życiu młodego, odmówił podpisania wniosku o potrzebie kształcenia specjalnego. Poszłam do sądu, sąd postanowił, że wystarczy mój podpis. Z różnych względów załatwianie wszystkiego trwało bardzo długo, od ubiegłego roku ale jest.
Syn ma też zasądzony nadzór kuratorski po swojej rozprawie.
Na obie rozprawy biologiczny tata miał wysłane po 2x wezwania, których nie odebrał i uznano je za doręczone.
Kiedy w poniedziałek poinformowałam go że syn idzie do MOS poinformowałam go też, że widzenia będą cykliczne, uzależnione od przepustek w ośrodku a nie od tego co w postanowieniu. Odbiór dziecka jest z placówki i konkretnej godzinie i odstawienie też o konkretnej godzinie ale do internatu (inne miejsce jak placówka).
I tu clou - pan tata chce się widywać z synem. Ale z miejsca zamieszkania. Tak jak stoi w postanowieniu. Nie interesuje go, że w tedy ja jadę 120 km w jedną stronę, tyle samo wracam do domu. Żeby mógł go wziąć na 48h i odstawić do domu w niedzielę, żebym ja znów musiała jechać 120 km na konkretną godzinę i wrócić 120 km.
On ma 80 km, autem ok 1,5 godz jazdy, pociągiem 1h.
Jak z nim rozmawiać? To ciężki facet, typu jemu się należy, bo w postanowieniu jest napisane, że...
To wyjątkowa sytuacja, swoim brakiem zainteresowania synem (oprócz widzeń) nie wsparł go nic a nic. Wręcz zaszkodził i pogłębił pewne zachowania. Nie chce się zgodzić na jeżdżenie. Ale ja muszę? Kombinować z pracą, z urlopami? Jak rozmawiać? Jakby nie patrzeć miejscem zamieszkania syna będzie MOS, czy użyć to jako argument?
Prawniczka doradza zmianę kontaktów, przez sąd, to zajmie miesiące. Lub odpuścić i być wzywaną w celu nałożenia grzywny pieniężnej za niewydanie syna i odwoływać się.
Co byście poradziły?