rita83rita
19.12.24, 08:44
Opisywałam już tutaj perypetie mojej 18 letniej córki, jeżeli tak to w ogóle można nazwać. Córka poznała 20 letniego chłopaka, zakochała się, wcześniej miała plany studiowania za granicą lub w Gdańsku, po czym odwidziało jej się, stwierdziła że będzie się uczyć na barbera i zostaje w mieście.
W międzyczasie razem z mężem rozmawialiśmy z nią, żeby nie planowała swojej przeszłości pod kątem tego chłopaka. Chłopak jest w porządku, nie mam nic na niego, chodzi mi jedynie o przyszłość córki.
Po rozmowie stwierdziła, że pójdzie jednak na studia, na pielęgniarstwo na miejscową uczelnię. Jednak od razu po maturze się wyprowadza. Stwierdziła, że wynajmą kawalerkę, przed rozpoczęciem zajęć na uczelni chce pracować na pełen etat a potem na pół etatu. Jest to możliwe, u mnie w pracy jest dziewczyna studiująca właśnie pielęgniarstwo i dorabia sobie. Chłopak zaczął pracować jako kurier. Obliczyli że po wszystkich opłatach zostanie im 2.000 na miesiąc na jedzenie. Chłopak stwierdził że to mało, córka że im starczy, ale nie będą jeść po prostu na mieście.
Martwię się…