mademoiselle_myrtille
20.07.25, 13:18
Dziewczyny, chce przegadac jedna sprawe. Powiedzcie co zrobilybyscie w tej sytuacji. Watek bez napiecia, bo sprawa nie jest wielkiej wagi.
Przygotowuje sie psychicznie na powrot do pracy po dwoch tygodniach wakacji i zastanawiam sie nad relacjami z kolezanka. Dziewczyna jest bardzo fajna, inteligentna, otwarta na swiat, dobrze sie z nia pracuje. Ale... Przez ostatnie dwa, trzy lata przeszla w zyciu prywatnym kilka bardzo trudnych spraw (smierc ojca, choroba matki, maz stracil prace), a w pracy tez trafila na szefa, ktory jest lekko upierdliwy (bez wielkich skandali, ale facet jest meczacy i chaotyczny). To dla kontekstu.
Kilka miesiecy temu pracowalysmy razem nad projektem. Pracowalo nam sie rewelacyjnie, zaczelysmy chodzic na wspolne lunche i ogolnie zrobila sie z tego taka sympatyczna biurowa znajomosc. Problem tylko w tym, ze ona jest w takim stanie psychicznym, ze zawsze, ale naprawde zawsze narzeka. To jest takie zupelne czarnowidztwo i w sumie troche zla wola. Mam wrazenie, ze nie chce widziec wielu pozytywow, ktore ma, a wszystkie (realne) negatywy niesamowicie wyolbrzymia. Poza tym jest mila, ma duzo inicjatywy i wiem, ze mnie lubi i ceni.
Od kilku tygodni jestem zmeczona jej narzekaniem i ograniczam te nasze wspolne lunche, nie przenosze znajomosci na grunt prywatny, chociaz ona to sugeruje. Natomiast kiedy trafie na jej dobry dzien, to te nasze rozmowy sa naprawde inspirujace i przyjemne. Teraz przerwa w pracy to okazja do nowego rozdania. Mam ochote powiedziec jej, zeby poszla na terapie, ale jako ze jest bardzo wrazliwa na swoim punkcie, to na pewno zostane przeniesiona do kategorii osob, na ktore narzeka. Troche mam dosc bycia darmowa terapeutka.
Co zrobilybyscie na moim miejscu?