Czasami pojawiają się tu dyskusje na temat stosowności stroju. Zwłaszcza w kontekście, czy nie odsłania on zbyt wiele. Gdyby ktoś kiedyś (a może nawet same wy) miał wątpliwości, czy kreacja wasza lub waszej córki nie jest aby zbyt śmiała, czy niestosowna, to poniżej macie gotowe uzasadnienie, że a wcale nie!
"Nie ukryła się, nie schowała pod gorsetem poprawności, przeciwnie: wyszła w przezroczystej, srebrnej sukni, która błyszczy jak stal. Ale nie była to nagość na pokaz. Była to nagość jako język i komunikat .
W świecie, który jedną ręką nagradza kobiety za piękno, a drugą karze je za to, że je eksponują, ta stylizacja jest aktem odwagi. Sweeney pokazuje, że nie zamierza przepraszać za to, że jest atrakcyjna. Nie oddaje pola tym, którzy chcieliby, by wstydziła się swojej fizyczności. Wręcz przeciwnie, zamienia ją w siłę, w świadomy środek wyrazu. Od seksapilu do samoświadomości. Wiele osób odbiera ten look jako 'zbyt śmiały'. Ale właśnie tu tkwi sedno: to nie o śmiałość chodzi, lecz o kontrolę.
Z perfekcją zagrała siebie w swoim imieniu. Pokazała, że piękno i inteligencja nie wykluczają się, że ciało może być częścią przekazu, a nie barierą w komunikacji. To manifest kobiety, która nie wstydzi się swojej mocy i nie pozwala, by inni mówili jej, jak ma tę moc prezentować."
Zabawne jest to, że gazeciany plotek mimo tego mocnego uzasadnienia... jej zdjęcia wypikselował!
www.plotek.pl/plotek/7,111483,32365473,sweeney-wywolala-burze-przeswitujaca-suknia-ekspertka-mowi.html