slonko12345
17.12.04, 23:47
Witajcie!
Mam pewien problem z moją przyjaciółką (?), może raczej koleżanką. Otóż wiele
razy się zdarzało (mój mąż twierdzi, że w 9 przypadkach na 10), że prosiła
mnie o spotkanie, umawiałyśmy się, a ona nie przychodziła. Z reguły dzwoniła
parę godzin, lub nawet godzinę wcześniej, że nie przyjdzie. Zawsze miała
wymówki typu: brzydka pogoda, spotkanie z zaniedbywanym chłopakiem,
załatwienie pilnych spraw, które nagle wyskoczyły (w niedzielę rano). Raz
nawet nie zadała sobie trudu, żeby uprzedzić, że nie przyjdzie i czekałam jak
głupia, dzwoniłam do niej, ale nie odbierała. Okazało się później, że po
prostu spała, a telefon miała wyciszony...
Mój mąż twierdzi, że ona mnie w pewien sposób wykorzystuje, bo jestem na jej
zawołanie. I zagroził, że jak jeszcze raz mnie "wystawi", to powie jej, co o
tym wszystkim myśli. Ja też uważam, że postępuje nie w porządku wobec mnie,
ale co mogę zrobić? Czy powinnam jej zwrócić na to uwagę? Nie lubię takich
sytuacji i unikam ich jak ognia. Wolę być dla ludzi miła. Ale jeżeli jej nie
powiem, że przeszkadza mi jej zachowanie, to pewnie nadal będzie mnie tak
traktować...
Może to błahy problem, ale poradźcie, proszę, jak się zachować...
Pozdrawiam,
Marta