Dodaj do ulubionych

PRZECZYTAJCIE i PORADZCIE- PILNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!

02.01.05, 10:29
Witajcie. Poradzicie mi,a moze bardziej mojemu mężowi bo dam mu to przeczytać.
Mamy 8 miesięczne dziecko ma alergie, jest na ścisłej diecie. Przez ostatnie
trzy miesiące był koszmar, męczyło się dziecko ( twarz w rozdrapanych
liszajch, strupy,swędzenie- pomagał tylko steryd). Wyeliminowaliśmy
alergeny,które bardzo alergizowały m.in. ryż. Wolę unikać alergenów aniżeli
smarować dziecko sterydami. Skóra na polikach, rączkach i nóżkach wyciszyła
się, ale raz na tydzień raz na dwa tygodnie coś się pojawi.Ja używam nawet
jej kremu bo zauważyliśmy z mężem,że reaguje na środki chemiczne m. in. nasze
kremy.Raz na dwa tygodnie wprowadzamy jej nowy produkt i tak jakoś czas laci.
Niestety coś poprzestawiało się mojemu meżowi. Moja teściowa przyjeżdza dość
żadko,ale pomieszkuje wtedy u jego brata. Tam wszyscy palą papierosy. W
powietrzu mozna zawisić siekiere tyle dymu, mimo to nie sprzeciwiam się żeby
iść tam z dzieckiem,ale prosiłam go abyśmy siedzieli z dzieckiem w drugim
pomiesczeniu nie przy palaczach.Teściowa nie pali to może posiedzieć z nami.
Nie zgodził się. powiedział,że nie będzie siedział gdzieś z boku.
Nadmieniam ,że to jest takie towarzystwo,że nie zważają na obecność dziecka i
muszę sama lawirować z miejscem gdzie nie ma dymu. Kiedyś jak dziecko miało 5
miesięcy i silną alergię również na mleko teściowa z bratową chciały nakarmić
moje dziecie biszkoptami. Oczywiście nie zgodziłam sie. Teraz po trzech
miesiącach mąż mi to wytyka,że nie pozwoliłam jego mamie ani siostrze
nakarmić dziecka biszkoptami. Dwa dni temu mojego małego alergika chciała
poczęstować pomarańczem, a to moje dziecie nie ma nawet jeszcze dziewięci
miesięcy. Byliśmy jednego razu dziecie miało 6 miesięcy u jego rodziny na
urodzinach w domu. Dziecie moje popłakiwało juz ze zmęczenia i szykowałam się
do domu. Padła prpopzycja ze strony jego kuzynki abym dziecko zaniosła na
pietro uśpiła zamkła w pokoju a sama zeszła na dół imprezować, Jest to duży
dom na dole grała muzyka, nie słyszałabym płaczu dziecka, które nie jest
nauczone spać samo, a na dodatek silne AZS i swędzące liszaje. Teraz mi
zarzuca,że znowu padła jakaś propozycja ze strony jego rodziny a ja i tak
pojechałam do domu i olewam to co ono mi radzą. Dziecie miało 3 tygodnie, a
jego siostrzenica 5 lat chciała wziąć moje maleństwo na ręce ot zabawke se
znalazła. Oczywiście nie zgodziłam sie i teraz wszystko mi zarzuca. Kiedyś
przyszła jego rodzinka do nas w odwiedziny prosto z ich dziłki. Grilowali tam
sobie. Wiem,że mają tam Wychodek- iście warunki działkowe. jak przyszli do
mojego 2 miesięcznego dziecka poprosiłam o umycie rąk. Obrazili sie. A mąż
nadal uważa,że dziecku nic nie będzie jak posiedzi z palaczami przy stole.On
swojej rodzinie uwagi nie zwraca a mi mówi,że jestem tupeciara, bo jak mozna
powiedzieć komuś w jego własnym domu nie pal przy moim dziecku bo to mały
alergik.Do nas jego rodzina żadko przychodzi, bo u nas nie pozwalam palić, a
uważają za upokarzające wyjście na papierosa na zewnątrz. PORADZCIE COŚ BO BO
BO BO...............
Obserwuj wątek
    • roberta12 Re: PRZECZYTAJCIE i PORADZCIE- PILNE!!!!!!!!!!!!! 02.01.05, 11:34
      Tu trudno cokolwiek poradzić, bo widać małżonek nie zdaje sobie
      sprawy z powagi sytuacji.
      A może zabierz Go po prostu do lekarza, który leczy Wasze dziecko.
      Poproś go niech wyjaśni Mężowi podstawowe zasady opieki nad dziećmi,
      że o alergicznych nie wspomnę. Przecież nawet zupełnie zdrowe dziecko nie
      powinno przebywać w dymie papierosowym , itp., itd.
      Współczuję Ci , musi Ci być bardzo ciężko.
      Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki..Uda się.
    • magda1711 Re: PRZECZYTAJCIE i PORADZCIE- PILNE!!!!!!!!!!!!! 02.01.05, 11:36
      Przepraszam , ale czy Twój Mąż ma w ogóle swój rozum?
      Małe dziecko to duża odpowiedzialność, a jeżeli jeszcze dochodzą do tego
      problemy alergiczne to w ogóle należy baaardzo uważać i przestrzegac pewnych
      zasad, nie tylko wobec siebie , ale też dalszej rodziny.Nie wyobrażam sobie
      sytuacji, kiedy mój mąż każe mi siedzieć z dzieckiem w zadymionym pokoju!
      Paranoja!Moje dziecko też ma alergię , co prawda nie tak silną jak Twoje...Ale
      też staramy się przestrzegać pewnych zasad,a mąż sam mówi tym , którzy nas
      odwiedzają , że należy najpierw np umyć ręcę a dopiero wziąć dziecko.
      A prędzej ja bym się wkurzała, jeżeli ktoś nie rozumie tego że trzeba się tak
      zachować a nie inaczej (i jeszcze się obraża) i dała bym sobie spokoj z
      odwiedzinami.Dla nas ważniejsze jest nasze dziecko niż opinia i fochy otoczenia.
      No i to dawania bizkopta lub(o ZGROZO!)pomarańcza???Przecież pomarańcze to
      bardzo silne alergeny.Wcześniej już pisałam , ze Kacper nie ma tak silnej
      alergii, pomarańcza dostał ostatnio dosłownie ociupinkę i dostał wysypki.A ma
      obecnie prawie 14m-cy! A Twoje 8m-cy!
      >Do nas jego rodzina żadko przychodzi, bo u nas nie pozwalam palić, a
      > uważają za upokarzające wyjście na papierosa na zewnątrz
      Upokarzające?Moze i tak, ale ich zachowanie.Skoro nie mają na uwadzę swojego
      wnuka,tylko fajkę, to lepiej niech sobie dadzą w ogóle spokój z odwiedzinami...
      Ale mnie złości takie zachowanie...!!!:[
    • ineta Re: PRZECZYTAJCIE i PORADZCIE- PILNE!!!!!!!!!!!!! 02.01.05, 11:38
      Wiesz, chyba trudno coś poradzić. Serdecznie Ci współczuję. Ja z moim dzieckiem
      (chociaż to nie alergik)przestałam jeździć do mojego chrzestnego ponieważ u
      nich w domu zawsze siwo od dymu było. Głupio mi było zwracać im uwagę żeby nie
      palili u siebie. A oni nie rozumieli o co mi chodzi. Dopiero jak córka mojego
      chrzestnego urodziła dziewczynkę z silnym AZS (w ciągu 2 lat życia 6 razy
      szpital, sterydy itp.) to nagle poglądy im się odmieniły. Teraz to ona do mnie
      nie przyjedzie bo mam psa - choć u małej nie stwierdzono uczulenia na alergeny
      zwierzęce. Ale rozumiem ją, że po tych przejściach dmucha na zimne. Tylko
      szkoda że wcześniej nie pomyśleli o papierochach (oczywiście wujek z ciotką
      teraz rzucili palenie!) jak ja przyjeżdżałam i nie wychodzili choćby na balkon
      zapalić(a było lato). Na Twoim miejscu, skoro zarzucają Ci nadmierny tupet,
      zapraszałabym tych których chcesz widzieć do siebie a unikała chodzenia w gości
      mówiąc wprost - tam palę a Tobie niezręcznie zwracać komuś uwagę w jego własnym
      domu.
      Nie daj się! Zdrowie małej najważniejsze! A mężowi się dziwię - może za mało
      zajmował się dzieckiem jak miało nawrót choroby i szybko puszczał trudne chwile
      w niepamięć?
      Pozdrawiam
    • miriam_b Re: PRZECZYTAJCIE i PORADZCIE- PILNE!!!!!!!!!!!!! 02.01.05, 11:53
      no jak dla mnie postępowałaś w każdym przypadku tak jak należy!!!!!!!!!!!!!!!!
      ja miałam ten sam problem z ciotką...wiem że ciotka to nie teściowa ale
      bywalismy u niej bardzo często....spiącemu dziecku potrafiła wyrwać smoczek bo
      według niej dziecko niem może smoczka ssać...kiedy dawałam butelkę z mlekiem(bo
      juz straciłam pokarm)wielce oburzona że powinnam przystawiać dziecko ,bo dzień
      głodówki dobrze mu zrobi a ja musze odzyskać pokarm ,nie wspomne że jak miała
      gorączkę to kazała mi kapusta okładać a nie dawać np.panadol(jestem farmaceutą )
      ale ona potrafi się ze mną kłócić nawet na tenmat leków!!!więc wiem co to
      znaczy...ja poprostu pewnego dnia się pokłóciłam...powiedziałam że ja wiem
      lepiej co jest dobre dla mojego dziecka bo jestem jego matką!!!i od tej pory
      nikt mi się nie wtykał w to co robię tyle tylko że nie miałam problemu z
      mężem....sadale uważam że dobrze robisz i masz tak trzymać a z mężem może
      porozmawiać ....czy o nw ogóle przyjmuje do wiadomości co to dziecko czuje
      kiedy dopadną go problemy skórne!!!pzrewcież to nic miłego!!!!
    • d.orka Re: PRZECZYTAJCIE i PORADZCIE- PILNE!!!!!!!!!!!!! 02.01.05, 11:55
      MIałam kiedyś podobny problem papierosowy - mój teść palił namiętnie i nie
      zwracał uwagi, że byłam w ciąży, a potem i na dziecko. Za każdym razem, gdy
      byliśmy u teściów i on zapalał papierosa, wychodziłam z pokoju. Potem pod
      wpływem teściowej (mieliśmy już drugie dziecko), teść wychodził na przybudówkę.
      Dzieci i tak wdychały dym, bo przemieszczał się do domu - teść nie zamykał
      drzwi - oglądał tv z przybudówki.
      Dopiero stan przedzawałowy dał mu do myślenia, by zadbać o swoje zdrowie i
      rzucił palenie z dnia na dzień.
      Jeśli brat Twojego męża pali w swoim domu i nie bierze pod uwagę Twojej i
      maluszka obecności - jego prawo. Twoim prawem (obowiązkiem) jest unikanie
      sytuacji, które szkodzą Twojemu dziecku. Nie musisz tam chodzić. Jeśli Twój mąż
      tego nie rozumie, niech chodzi tam sam. Ty w tym czasie odpocznij - zdrzemnij
      się z maluszkiem, lub cokolwiek innego.

      Twoje dziecko jest alergikiem. Wyobrażam sobie, że to trudna sytuacja,
      zwłaszcza, że Twoja rodzina Cię nie wspiera. Dobrze postępujesz nie pozwalając
      karmić dziecka przez osoby, które nie maja pojęcia, co ono może jeść, a czego
      nie. Moje dzieci miały alergie na pojedyncze "potrawy", więc by nie doprowadzić
      do uczulenia na więcej "smaków", prosiłam bliskie osoby, aby nie dawały niczego
      bez konsultacji ze mną. MOja córeczka (miała wtedy 7 mies.) po biszkopciku
      dostała czerwonych "opuchniętych" plam na buzi.

      To, że prosisz gości o umycie rąk jest dla mnie oczywiste. Małe dziecko
      najpierw musi sie oswoić z domowymi bakteriami. Na te ze świata zewnętrznego
      przyjdzie jeszcze czas ( piskownica, kałuże, trawa itd.)

      Co do postawy Twojego męża:
      Nie pochwalam (używam eufemizmu, by nie użyć słowa, jakie mi się ciśnie na
      usta). Nie dość, że nie stoi za Tobą murem w "rodzinnych sytuacjach", to
      jeszcze robi Ci wyrzuty.

      Jeszcze do Ciebie. W pozostałych sytuacjach trochę wyluzuj.
      5 letnia dziewczynka mogłaby wziąć dzidzię na ręce z Twoją pomocą - nawiązałaby
      się fantastyczna więź, gdyby dzieci od początku miały ze sobą kontakt.
      Moja 4 latka(ówczesna) dostała braciszka do przytulenia - z moją asekuracją.
      Obie córki siedząc w fotelu trzymały Leonka na kolanach (leżącego) i maja teraz
      fajne zdjęcie.
      Nie oburzaj się też na propozycję kuzynki, by uśpić dzidziusia w innym pokoju
      na górze. Na pewno chciała dobrze. Zawsze można spróbować i zaglądać co kilka
      minut do dziecka. Do domu zdążysz pojechać - chyba że nie odpowiada Ci
      towarzystwo.
      Myslę, że jesteś trochę przewrażliwiona. Nie w każdym przypadku musisz być
      niezłomna. 5-latka nie zrobi krzywdy Twojemu dziecku, a drobne "eksperymenty"
      z Waszej strony pozwolą Wam poznać możliwości malucha - może jednak umiałby
      spać w pokoju obok.
      Nauczcie się rozgraniczyć sytuacje dotyczące zdrowia dziecka od innych - dot.
      Waszych relacji z rodziną, Waszej wygody.
      Dobrze postępujesz dbając o zdrowie maluszka, wyluzuj jednak w innych
      sytuacjach.
      Dorka
      mama Sikorek
      i Leonka
    • ingutka Re: PRZECZYTAJCIE i PORADZCIE- PILNE!!!!!!!!!!!!! 02.01.05, 11:57
      Małgosiu, bardzo Ci współczuję. Twój mąż ma po prostu beznadziejną hierarchię
      wartości -najpierw powinnaś być Ty i dziecko, a potem reszta rodziny.
      Moja córeczka ma niecałe trzy miesiące a już od poczatku panuje u nas zasada -
      jak ktoś przychodzi do nas i chce dotknąć dziecka to najpierw myć ręce.
      (zresztą to chyba normalne że myje się ręce po powrocie z dworu). My nie
      palimy, wiec nawet jak nie było jeszcze malutkiej to nikt nie palił w pokoju,
      tylko wychodził na balkon. To jest po prostu uszanowanie zwyczajów godpodarzy!

      Wydaje mi sie, ze rodzina Twojego męża totalnie nie liczy się z Twoim zdaniem i
      Cię nie szanuje. Ja na Twoim miejscu ograniczyłabym te wizyty do minimum. Jak
      zatęsknią- niech przyjdą do Ciebie na Twoich zasadach. Mąż może jechać sam
      jeśli chce. A jesli mu zalezy na Twoim towarzystwie to niech i on zawalczy o
      normalne warunki dla dziecka. Od tego jest ojcem!!! Powinien również zawalczyć
      o szacunek w stosunku do własnej żony - Ty jesteś matką i Ty wiesz najlepiej co
      jest właściwe dla Waszego maluszka! Jeśli mówisz, że nie może jeść pomarańczy
      to koniec i kropka!

      Życze Ci dużo sił w walce i jednocześnie nie zamartwiaj się, tylko rób swoje.
      powodzenia!!!
    • mama_wiktora Re: PRZECZYTAJCIE i PORADZCIE- PILNE!!!!!!!!!!!!! 02.01.05, 13:33
      Kurczę, adrenalina mi się podniosła jak przeczytałam to co piszesz. Moim
      zdaniem nie dość, że masz absolutną rację, to jeszcze masz prawo wymagać od
      otoczenia, żeby to szanowało!!!

      Osobiście wyznaję takie zasady:
      1. nie pali się przy osobach niepalących
      2. nie pali się w miejscach publicznych, bo może ktoś jest tam niepalący
      3. absolutnie nie pali się przy dzieciach, nigdy, przenigdy, jeśli ktoś z tego
      powodu nie zechce mnie odwiedzić, to jego strata, ja za nim płakać nie będę, bo
      co mi po kontaktach z kimś tak pozbawionym mózgu??
      4. nigdy nie pójdę z dziećmi (a nawet sama) gdzieś gdzie nie szanuje się
      przynajmniej zasady nr 3
      a uwierz mi, moje dzieci poza skazą białkową nie miały nigdy alergii, alergia w
      tym przypadku ma mniejsze znaczenie.

      Oczywiście prawdopodobnie oczekiwałabyś jakiejś rady, która pozwoliłaby
      załagodzić sprawę, i to w taki sposób, żeby ta cała rodzinka z mężem włącznie
      jeszcze zrozumieli twój, a jakże oczywisty, punkt widzenia. Niestety ja takiej
      rady nie potrafię ci dać. Jestem choleryczką. W dodatku wredną i złośliwą. Nie
      pozwoliłabym na wizyty moich dzieci w takich warunkach. Mój ojciec we własnym
      domu wychodzi na balkon albo do kuchni. Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być
      inaczej.

      Kiedy raz po tym jak mąż zabrał synka do swojej rodziny wyczułam potem lekki
      smród dymu papierosowego na jego ubrankach, to powiedziałam, że jeśli się to
      powtórzy to będzie to synka ostatnia wizyta w tym miejscu. Koniec i kropka.

      Życzę mężowi trochę pracy szarych komórek. To wbrew pozorom nie boli... No i
      trzymam za ciebie kciuki...
    • mama_wiktora Re: PRZECZYTAJCIE i PORADZCIE- PILNE!!!!!!!!!!!!! 02.01.05, 13:44
      Dodam, że mój szanowny małżonek jest palaczemsmile) Uprawia ten proceder na
      balkonie, albo wychodzi na korytarz. We własnym domu nigdy nie zapali!!! Gdy
      wychodzimy wszyscy razem, a mąż ma ochotę zapalić na dworze (co dla mnie jest
      objawem buractwa) wówczas ja z dziećmi idę parę metrów z przodusmile) Może to i
      szczyt wredności, ale nie pozwolę świadomie truć siebie i dzieci...
      • malgosia3410 Re: PRZECZYTAJCIE i PORADZCIE- PILNE!!!!!!!!!!!!! 02.01.05, 19:47
        Dziękuję wszyskim e- mamom za wypowiedz, może mąż pomyśli nad tym jeśli to
        przeczyta. Pozdrawima Malgosia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka