malgosia3410
02.01.05, 10:29
Witajcie. Poradzicie mi,a moze bardziej mojemu mężowi bo dam mu to przeczytać.
Mamy 8 miesięczne dziecko ma alergie, jest na ścisłej diecie. Przez ostatnie
trzy miesiące był koszmar, męczyło się dziecko ( twarz w rozdrapanych
liszajch, strupy,swędzenie- pomagał tylko steryd). Wyeliminowaliśmy
alergeny,które bardzo alergizowały m.in. ryż. Wolę unikać alergenów aniżeli
smarować dziecko sterydami. Skóra na polikach, rączkach i nóżkach wyciszyła
się, ale raz na tydzień raz na dwa tygodnie coś się pojawi.Ja używam nawet
jej kremu bo zauważyliśmy z mężem,że reaguje na środki chemiczne m. in. nasze
kremy.Raz na dwa tygodnie wprowadzamy jej nowy produkt i tak jakoś czas laci.
Niestety coś poprzestawiało się mojemu meżowi. Moja teściowa przyjeżdza dość
żadko,ale pomieszkuje wtedy u jego brata. Tam wszyscy palą papierosy. W
powietrzu mozna zawisić siekiere tyle dymu, mimo to nie sprzeciwiam się żeby
iść tam z dzieckiem,ale prosiłam go abyśmy siedzieli z dzieckiem w drugim
pomiesczeniu nie przy palaczach.Teściowa nie pali to może posiedzieć z nami.
Nie zgodził się. powiedział,że nie będzie siedział gdzieś z boku.
Nadmieniam ,że to jest takie towarzystwo,że nie zważają na obecność dziecka i
muszę sama lawirować z miejscem gdzie nie ma dymu. Kiedyś jak dziecko miało 5
miesięcy i silną alergię również na mleko teściowa z bratową chciały nakarmić
moje dziecie biszkoptami. Oczywiście nie zgodziłam sie. Teraz po trzech
miesiącach mąż mi to wytyka,że nie pozwoliłam jego mamie ani siostrze
nakarmić dziecka biszkoptami. Dwa dni temu mojego małego alergika chciała
poczęstować pomarańczem, a to moje dziecie nie ma nawet jeszcze dziewięci
miesięcy. Byliśmy jednego razu dziecie miało 6 miesięcy u jego rodziny na
urodzinach w domu. Dziecie moje popłakiwało juz ze zmęczenia i szykowałam się
do domu. Padła prpopzycja ze strony jego kuzynki abym dziecko zaniosła na
pietro uśpiła zamkła w pokoju a sama zeszła na dół imprezować, Jest to duży
dom na dole grała muzyka, nie słyszałabym płaczu dziecka, które nie jest
nauczone spać samo, a na dodatek silne AZS i swędzące liszaje. Teraz mi
zarzuca,że znowu padła jakaś propozycja ze strony jego rodziny a ja i tak
pojechałam do domu i olewam to co ono mi radzą. Dziecie miało 3 tygodnie, a
jego siostrzenica 5 lat chciała wziąć moje maleństwo na ręce ot zabawke se
znalazła. Oczywiście nie zgodziłam sie i teraz wszystko mi zarzuca. Kiedyś
przyszła jego rodzinka do nas w odwiedziny prosto z ich dziłki. Grilowali tam
sobie. Wiem,że mają tam Wychodek- iście warunki działkowe. jak przyszli do
mojego 2 miesięcznego dziecka poprosiłam o umycie rąk. Obrazili sie. A mąż
nadal uważa,że dziecku nic nie będzie jak posiedzi z palaczami przy stole.On
swojej rodzinie uwagi nie zwraca a mi mówi,że jestem tupeciara, bo jak mozna
powiedzieć komuś w jego własnym domu nie pal przy moim dziecku bo to mały
alergik.Do nas jego rodzina żadko przychodzi, bo u nas nie pozwalam palić, a
uważają za upokarzające wyjście na papierosa na zewnątrz. PORADZCIE COŚ BO BO
BO BO...............