Dodaj do ulubionych

Chyba się wyprowadzimy... sąsiadka

22.04.05, 13:16
Ludzie pozwólcie, że się wyżalę:
mamy po sobą wredną sąsiadkę, która zarzuca nam wieczne stukanie i hałasy,
wzięte chyba z kosmosu, bo zachowujemy się cichutko, niemęża nie ma całe dnie,
a ja jestem w domku z niespełna trzymiesięcznym bobaskiem. Te wieczne zarzuty
spotykają nas od początku mieszkania w tym miejscu (wynajęte). Właściciel
mówił,że ona taka jest i żeby nie wchodzić jej w drogę, więc nie wchodzimy, a
każde spotkanie na klatce to koszmar. No i dziś wyskoczył mi wąż od pralki w
trakcie wirowania.... szybko zareagowałam, usunęłam wodę i poleciałam na dół,
tam jeszcze nic nie ciekło, ale co się nasłuchałam na temat swój i rzeszy
poprzednich lokatorów ( z właścicielem włacznie) to moje... przed chwilą byłam
sprawdzić czy coś przeszło, ale nie było jej... a ja siędzę od paru godzin
zdenerwowana że hej.
Przepraszam za zaśmiecanie forum, ale musiałam się wypisać...
Obserwuj wątek
    • agnisiaz Re: Chyba się wyprowadzimy... sąsiadka 22.04.05, 13:20
      niestety takie zdziwaczałe osoby tak maja u nas jest Pani której przeszkadza
      nawet to że stoisz na podwórku, moim zdaniem jak szybko zareagowałaś to nic nie
      miało prawa przeciec, ale już tak na żarty napisze że mając taka wredote mozna
      spodziewać sie że ochlapie sobie sufit woda abys miała poczucie winy,
      nie martw się bo nie warto, całusy dla maluszka
      aga mama wiktorii
    • czajkax2 Re: Chyba się wyprowadzimy... sąsiadka 22.04.05, 13:21
      To przykre co piszesz,ale wam chyba się dostaje nie tyle za was,co za
      wszystkich lokatorow mieszkających w tym mieszkaniu przed wami. Daj sobie
      spokój i się nie przejmuj. Jak spotkasz na klatce,to grzecznie ucinaj
      rozmowe,że nie masz czasu, się śpieszysz itp. Powinno pomóc. Pozdrawiam
    • redmiss Re: Chyba się wyprowadzimy... sąsiadka 22.04.05, 13:24
      i tak cię podziwiam, że tam poszłaś! ja bym czekała, aż by sama przyleciało,
      zawsze to we własnym domu człowiek się raźniej czuję, niż na obcym gruncie
      w "twarz dostawać".
      ja bym się nie przejmowała za bardzo babsztylem, ale sprawę stuków i hałasów
      trzeba wyjaśnić, może twój mąż jej wytłuamczy, że wy nie hałasujecie? i żeby
      się uspokoiła i nie mierzyła was miarą poprzednich mieszkańców lub właściciela.
      • g.a.b.i Re: Chyba się wyprowadzimy... sąsiadka 22.04.05, 13:53
        Ja mam ten sam problem z tym, ze jest to moje mieszkanie i nie tak łatwo jest
        mi sie po prostu wyniesc.
        Małzenstwo mieszkajace pod nami to istny koszmar. Ludzie koło 50tki, samotni
        alkocholicy. Wszystko im przeszkadza i do wszystkich sie czepiaja. Policja bywa
        u nich nawet kilka razy na dobe- ciagle bijatyki do tego stopnia, ze nawet tna
        sie nozami....
        gdy moj syn przebiegnie przez pokoj to natychmiast oni wala czyms po
        kaloryferach we wszystkich pokojach i lacznie z lazienka. Sasiadka non stop
        sklada na mnie skargi do spoldzielni ale oni juz ja znaja i sie smieja z tego.
        Z reszta przyjmuja te wnioski i od razu wywalają. Podobno na kazdego pisze. Na
        dodatek z 10 rodzin mieszkajacych w klatce skłocona jest na maxa z szescioma
        a z piecioma toczyla juz sprawy w sadzie.
        W sumie juz sie nie martwie. Jak jej nie pasuje to niech wzywa policje, u mnie
        nic sie nie dzieje, nie boje sie i nie czuje winna.

        To dopiero super sasiadka, w sumie troche podobna do Twojej- tez jej wszystko
        przeszkadza... A co do sposobu na nia- olewaj i z usmiechem mow jej
        dziendobry smile
        • nicol.lublin Re: Chyba się wyprowadzimy... sąsiadka 22.04.05, 15:56
          podobno gdzieś z sieci można kupić płytę z hałasami umilającymi życie
          upierdliwym sąsiadom. np. wiercenie wiertarką, płacz dziecka, stukanie i takie
          tam różne przeplatają się przez godzinę. takim upierdliwcom jak wasze sąsiadki
          codziennie bym puszczała przez jakiś czas. a jak przestaniesz, to na pewno
          przestanie się skarżyć smile
      • madic Re: Chyba się wyprowadzimy... sąsiadka 22.04.05, 17:49
        No więc niemąż tłumaczył już dość dosadnie- nie pomogło.

        Uch dzięki dziewczyny za dobre słowo już się wyluzowałam. Głupia jestem,że sie
        tak daję zdenerwować, no ale cóż- już się nie dam!
    • tynia3 Re: Chyba się wyprowadzimy... sąsiadka 22.04.05, 13:35
      Jak widzi, że sie przejmujesz, to sobie używa.
      Ja też taką miałam. Pozwała sobie do momentu, jak zafundowałam jej konkretny
      hałas i powiedziałam, że jak jeszcze raz coś do mnie powie, to taki hałas
      będzie mieć codziennie. Od tamtej chwili była potulna, jak baranek. Polecam t
      arcyskuteczna metdę, ale tylko w stosunku do nienormalnych sąsiadek, z którymi
      nie da sie grzecznie.
    • mama.tadka Re: Chyba się wyprowadzimy... sąsiadka 22.04.05, 13:45
      Nasza sąsiadka z dolu przyszla kiedyś zrobilć awanturkę, że krzeslami rzucamy
      (!). I w ogóle burdy u nas. He he, ja doktorat piszę, halasu nie znoszę
      organicznie, więc rozumiecie...
      Przy pierwszej wizycie się zdenerwowalam, przejęlam, i co tam jeszcze. Ale przy
      następnej uznalam, że ponieważ w kwestii halasów nic sobie akurat zarzucić nie
      mogę, nie będę się więc stresować. Powiedzialam, żeby przy następnej naszej
      rzekomej burdzie wezwala policję, a nas nie nachodzila. Przestala smile
      • madic Re: Chyba się wyprowadzimy... sąsiadka 22.04.05, 17:50
        I chyba tak właśnie zrobię. Dzięki jeszcze raz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka