Dodaj do ulubionych

Mój synek się poparzył...

11.07.05, 10:31
W czwartek 7 lipca o 15.00 zakończyłam moją edukację, a mianowicie obrobiłam
mgr! Razem z promotorem wybraliśmy się na obiad do restauracji. Wszystko
fajnie, zapowiadało się ciekawe popołudnie...Maż był jeszcze w pracy a synek
u teściów – jak zawsze zresztą na tygodniu między 7.00-17.00. Byłam w połowie
obiadu jak zadzwonił do mnie mąż i mówi „poparzył się i jest na oparzeniówce
w Siemianowicach”. Sztućce z rąk mi wypadły a serce chyba stanęło!!!
Dziewczyny zamówiły mi taksówkę bo ja nie byłam w stanie nawet numeru wybrać.
Męża podwiózł kolega z pracy (przy ograniczeniu do 40km jechał chyba ze 120)
a ja stałam jeszcze w centrum w korku kilka minut, które wydawały się trwać
wiecznie. Miałam ochotę wysiąść i biec na piechotę dosłownie! Jak już byłam
na miejscu był już opatrzony i cały zapłakany na rękach u męża – dojechał
parę minut wcześniej. Jezu, jak ja się cieszyłam, że nie leży na oddziale i
nie jest to na tyle poważne, żeby musiał tam zostać!!! Następnego dnia
pojechaliśmy na zmianę opatrunku i jak to lekarz odkrył to myślałam, że
zemdleję – cała klatka piersiowa poparzona, bąble z wodą i ciemnoczerwone
plamysad Pielęgniarka przekłuła mu te bąble i odsączyła płyn i wiecie, że on
nawet się nie skrzywił? Był taki dzielny i tak mocno trzymał mnie za rękę.
Lekarz zrobił mu zdjęcie, a on się jeszcze uśmiechnął do zdjęcia (w domu i na
spacerach lubi jak się mu robi fotki). Wszyscy nie mogli wyjść z podziwu, że
jest taki dzielny – łącznie ze mną!
W środę jedziemy tam na kolejną zmianę opatrunku a w niedzielę w góry – ma
opatrunek od pasa po szyję, ale lekarz mówił, że możemy jechać.
I kto by pomyślał – pilnowały go 3 osoby...podbiegł jak męża brat robił
herbatę i szarpnął za kubek – całe szczęście, że nie wylał wrzątku na siebie,
tylko 1/3 wychlusnęło na blat a dopiero potem na niego, że nic nie poleciało
mu na buźkę, że teściowie od razu zrobili mu zimne okłady i d razu zwieźli go
na oparzeniówkę – najlepszy oddział w Polsce od oparzeń. Po prostu - całe
szczęście w nieszczęściu.
Nie znam większego strachu niż strach o życie i zdrowie dziecka...Oby mu się
wszystko ładnie zagoiło i nie zostały ślady..
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Mój synek się poparzył... 11.07.05, 10:35
      Trzymam kciuki, zeby wszystko było ok i gratuluje dzielnego syna. A wypadki sie
      niestety zdarzaja - dobrze, ze skonczylo sie tylko tak.

      I gratulacje z okazji mgr smile
      • mika2 Re: Mój synek się poparzył... 11.07.05, 10:59
        Dziękismile
    • umasumak Re: Mój synek się poparzył... 11.07.05, 10:39
      Bardzo mocno Was ściskam i cieszę się, że to jednak nic poważnego, bo mogło byc
      przecież znacznie gorzej. Pozdrawiam.
    • ewala5 Re: Mój synek się poparzył... 11.07.05, 10:55
      mika masz naprawde dzielnego małego mężczyzne , życze wam udanych wakacji i
      niech mały szybko wraca do zdrowia ,
    • mika2 Dzięki dziewczyny:)!!! n/t 11.07.05, 11:00
    • mawikt Re: Mój synek się poparzył... 11.07.05, 11:08
      Masz kochanego dzielnego synka! Naprawde Wam wspolczuje, normalnie mam lzy w
      oczach jak sobie mysle co przeszlas... Ostatnio mam jakiegos fisia na punkcie
      oparzen, widocznie za duzo czytam o tych rzeczach na forum wink Ciesze sie, ze
      bedzie dobrze, odstresujcie sie na wakacjach, oj zazdroszcze tych gor... smile
      M.
    • karina1974 Re: Mój synek się poparzył... 11.07.05, 12:04
      Kurcze co za odważny chłopak - moje gratulacje smile))
      Na pewno wszytko sie ślicznie zagoi smile))
      • allaxx2 Mika:) 11.07.05, 12:08
        masz odwaznego synka a skoro na oparzeniówce "zerwali" mu bąble więc po
        oparzeniach nie bedzie ani śladu ani blizny.To jest troche na wyrost ale teraz
        po sciagnięciu opatrunku nie opalaj mu tych miejsc bo zrobią się czerwone ślady.
        Trzymaj sie dzielniesmile
        • 158r Re: Mika:) 11.07.05, 12:14
          Własnie sobie przypomniałam jak to było u nas pół roku temu...
          Dokładnie wiem co czułaś.
          Dokładnie....

          Zyczę szybkiego powrotu do zdrowia dla synka
    • olga50 Re: Mój synek się poparzył... 11.07.05, 12:13
      Tego właśnie najbardziej sie boje,że moje dziecko sie oparzy.Do tego wystarczy
      chwila nie uwagi i już jest nieszczeście.
      Twój synek był naprawde dzielny i jeszcze miał tyle siły by uśmiechnać sie do
      zdjecia...bidulek.Na pewno wszystko sie ładnie zagoi. A ile synek ma latek?
      • mika2 Re: Mój synek się poparzył... 11.07.05, 12:30
        Ma 22 m-cesmile
    • koala500 Re: Mój synek się poparzył... 11.07.05, 12:24
      gdy miałam kilka lat oparzyłam się w IDENTYCZNY sposób, również w klatke
      piersiową i brzuch, obecnie nie ma najmniejszego śladu.
      pozdrowienia dla synka i ciebie
      (jeszcze pamiętam jak strasznie wtedy ryczałam, a nawiasem mówiąc również wtedy
      byłam niby pod dobrą opieką-z mama i ciocia-jak widać dziecka nie da się do
      końca upilnować, niestety)
    • czajkax2 Re: Mój synek się poparzył... 11.07.05, 13:04
      milka szybkiego powrotu do zdrowia zycze synkowi. Szczeście w nieszczęsciu ze
      wszystko się tak dobrze zakończylo. Milego wypoczynku.
    • jolaw74 Re: Mój synek się poparzył... 11.07.05, 19:53
      Mojej koleżanki synek poparzył się identycznie.Nie ma już ani śladu.Maluchom
      taki rany ładnie się goją.Zyczę zdrówka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka