Dodaj do ulubionych

Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........

25.07.05, 10:21
w kobietach które z jakichś powodów chcą lub muszą pracować.

kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,54933,2816545.html

A najbardziej podoba mi się fragment :
"Po drugie, jeśli motywem powrotu do pracy są pieniądze, bo na przykład
spłacacie kredyt, pomyślcie, jaki na te kilka miesięcy otrzymać pomoc przy
spłatach rat? Może poprosić o wsparcie rodzinę lub przyjaciół? "

Szczyt głupoty, ludzie kto to pisał?
Obserwuj wątek
    • kawusia76 Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 10:23
      totalna bzdura.najlepiej zamknąc kobietę w domu przy garach i pieluchach.i
      fianasowo zerować na rodzinie.kto sie na to zgodzi?
      • 18lipcowa Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 10:31
        kawusia76 napisała:

        > totalna bzdura.najlepiej zamknąc kobietę w domu przy garach i pieluchach.i
        > fianasowo zerować na rodzinie.kto sie na to zgodzi?

        Ten artykuł jest okropny, naciskający, wywołujący poczucie winy...okropny!!!!
    • alistar1 Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 10:26
      Tak, masz rację. Tekst wzięty z sufitu. Autorzy żyją pewnie w świecie "i żyli
      długo i szczęśliwie", gdzie nie ma kredytów do spłacania, czynszu za
      mieszkanie, a dzieci karmi się ptasim mlekiem...
      • 18lipcowa Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 10:34
        alistar1 napisała:

        > Tak, masz rację. Tekst wzięty z sufitu. Autorzy żyją pewnie w świecie "i żyli
        > długo i szczęśliwie", gdzie nie ma kredytów do spłacania, czynszu za
        > mieszkanie, a dzieci karmi się ptasim mlekiem...


        Już sobie to wyobrażam. Dzwonię do znajomych i mówię " hej, słuchajcie podsyłam
        Wam moje ostatnie rachunki za gaz i prąd, za telefon podesłałam Kaziowi, ratę
        za kredyt na mieszkanie Zenkowi, a Zosię w tym miesiącu poproszę o zakupy i
        kupno butów i płaszcza"...haha!

        Co nie zmienia fakt że ludzie żerujący na rodzinie są i będą.
    • jagienkaa Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 10:26
      lipcowa, masz rację, tylko mi powiedz czemu Ty czytasz takie artykuły?smile
      • 18lipcowa Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 10:35
        jagienkaa napisała:

        > lipcowa, masz rację, tylko mi powiedz czemu Ty czytasz takie artykuły?smile

        A czemu nie? Czytam mnóstwo artykułów, więc i ten się nawinął.
        • jagienkaa Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 10:38
          to ja sobie wolę forum humorum przeczytać jak mam czassmile
          pozdrawiam z deszczowej wyspysmile
          • e_r_i_n Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 10:41
            Ja tam lipcowej raczej nie lubie, ale sie czepiasz Jagienkaa smile
            • 18lipcowa Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 10:48
              e_r_i_n napisała:

              > Ja tam lipcowej raczej nie lubie, ale sie czepiasz Jagienkaa smile


              dziwne żebyśmy się lubiły. Nasze zasady moralne rozdzielają lata świetlne, mimo
              iż zdaje się jesteśmy w jednym wieku.
              • e_r_i_n Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 10:51
                Moich zasad moralnych nie znasz, ja Twoich tez raczej nie, wiec nie wiem, jaka
                jest miedzy nimi rozbieznosc. A w to, ze jestesmy w jednym wieku tez mi trudno
                uwierzyc smile
                • 18lipcowa Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 10:58
                  e_r_i_n napisała:

                  > Moich zasad moralnych nie znasz, ja Twoich tez raczej nie, wiec nie wiem,
                  jaka
                  > jest miedzy nimi rozbieznosc. A w to, ze jestesmy w jednym wieku tez mi
                  trudno
                  > uwierzyc smile


                  Fakt nie znam Twoich zasad, ale forum troszke poczytałam. Nawet 2 lata wstecz.
                  To że jesteśmy w jednym wieku moze i uwierzę, bo każdy ma prawo zyć inaczej, Ty
                  wiedziesz życie żony i matki, ja nie - ale cięzko mi uwierzyć że 19 latka może
                  mieć TAKIE zainteresowania.
                  • e_r_i_n Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 11:00
                    Chcialam zauwazyc, ze nie tylko zona i matka jestem. A na swoje zycie nie
                    narzekam, wiec spokojnie smile
                    • 18lipcowa Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 11:06
                      e_r_i_n napisała:

                      > Chcialam zauwazyc, ze nie tylko zona i matka jestem. A na swoje zycie nie
                      > narzekam, wiec spokojnie smile

                      Nie tylko? Cięzko zauwazyć że jesteś kimś jeszcze. Serio piszę teraz, myślałam
                      że to czym się tak szczycisz to własnie święty żywot statecznej matki i żony.
                      • e_r_i_n Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 11:08
                        Kobieto, o czym Ty piszesz? Jestem przede wszystkim matka (jak kazda matka),
                        a poza tym robie pare innych rzeczy. Chociazby koncze studia. No i niczym sie
                        szczyce - pisze na tematu, w ktorych mam cos do powiedzenia.
                        • 18lipcowa Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 11:11
                          e_r_i_n napisała:

                          > Kobieto, o czym Ty piszesz? Jestem przede wszystkim matka (jak kazda matka),
                          > a poza tym robie pare innych rzeczy. Chociazby koncze studia.

                          Jeszcze kończysz? Co tak długo? Przecież już lipiec się kończy.


                          No i niczym sie
                          > szczyce - pisze na tematu, w ktorych mam cos do powiedzenia.
                          • e_r_i_n Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 11:24
                            No coz, zamiast marnowac swoj czas na studia zaoczne wzielam rok urlopu
                            dziekanskiego i po tym roku przerwy przeznaczonym na odhowanie dziecka wrocilam
                            na dzienne. Ale pociesze Cie - pozostalo mi juz tylko napisanie pracy
                            magisterskiej, wiec mimo, ze mam taki straszny balast w postaci dziecka i meza
                            zrealizowalam program piecioletnich studiów w cztery lata. Ba, nawet dwa
                            kierunki udalo mi sie skonczyc.
                            • 18lipcowa Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 11:32
                              e_r_i_n napisała:

                              > No coz, zamiast marnowac swoj czas na studia zaoczne wzielam rok urlopu
                              > dziekanskiego i po tym roku przerwy przeznaczonym na odhowanie dziecka
                              wrocilam
                              >
                              > na dzienne. Ale pociesze Cie - pozostalo mi juz tylko napisanie pracy
                              > magisterskiej, wiec mimo, ze mam taki straszny balast w postaci dziecka i
                              meza
                              > zrealizowalam program piecioletnich studiów w cztery lata. Ba, nawet dwa
                              > kierunki udalo mi sie skonczyc.

                              No jestem pod wrażeniem, naprawdę.
                              • e_r_i_n Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 11:37
                                Nie musisz, naprawde. Robie to nie dla czyjegos wrazenia, tylko dla samej
                                siebie.
    • weronikarb Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 10:32
      totalna głupota!!!
      Nie dosyc ze matka i tak juz przezywa to ze musi isc do pracy i niestety z tego
      tytulu i tak dosc bolu przezywa to jeszcze najlepiej dolowac takimi artykulami.

      A to o splatach kredytow przez rodzine to mnie rozlozyla na łopatki
      • 18lipcowa Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 10:37
        weronikarb napisała:

        > totalna głupota!!!
        > Nie dosyc ze matka i tak juz przezywa to ze musi isc do pracy i niestety z
        tego
        >
        > tytulu i tak dosc bolu przezywa to jeszcze najlepiej dolowac takimi
        artykulami.
        >
        > A to o splatach kredytow przez rodzine to mnie rozlozyla na łopatki


        Założę się że pisała to mamunia, co miała fasolkę i dzidzi w brzusiu, brzusia w
        ciązy, potem cycusiem karmiła do 5 roku życia i płakała że dziecko chce do
        przedszkola.

        Mojej kuzynki dziecko chodzi do żłobka i naprawdę nie zauważyłam by działo się
        z tym dzieckiem coś tragicznego. Jest zdrowie, kontaktowe, to ze był 7
        miesięczym wcześniakiem juz dawno nadrobił.
        • e_r_i_n Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 10:40
          Pisała to pani redaktor naczelnia "Dziecka", z tego co wiem.
          Artykul jest 'przegiety' w jedna strone, mocno dla mnie nieobiektywny.
          Inna sprawa, ze w naszym spoleczenstwie nadal wiele osob uwaza, ze matka, ktora
          dba nie tylko o dziecko, ale tez i o siebie (czy kariere, czy po prostu prace,
          zeby miec sie z czego utrzymac), to taka lekko wyrodna matka. A jak juz posle
          dziecko do zlobka, to jest to wyrodnosc do potegi n-tej.
          • kawusia76 Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 10:50
            na szczęście pogląd społeczny na ten temat ulega chyba powoli zmianie-
            przynajmniej ja tak trafiam. jak na razie 3 osoby ,,napiętnowały "mnie jako
            wyrodną matkę -karierowiczkę,która nie potrafi sie poświecic dla domu i rodziny.
            myślę ze jak matka jest szczęsliwa (czytaj - realizuje sie) to i dziecko będzie
            szczęsliwe i w domu ciepła atmosfera.moja córką opiekuje sie w tej chwili moja
            mama,ale jak od września wróci do pracy zatrudnię nianię. nie czuję sie jakos
            szczególnie podła czy wyrodnasmile)
    • koala500 Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 10:49
      No tak, ten fragment artylułu o pomocy finansowej jest super. Zaraz polece do
      rodziców po pomoc-maja wszak takie wielkie emerytury. Po co im aż tyle forsy?
      • 18lipcowa koala 25.07.05, 11:00
        koala500 napisała:

        > No tak, ten fragment artylułu o pomocy finansowej jest super. Zaraz polece do
        > rodziców po pomoc-maja wszak takie wielkie emerytury. Po co im aż tyle forsy?

        Ja sądzę że jak weźmiesz od rodziców to będzie malo, ja proponuję polatać po
        znajomych, a właścwie po co latać? Wyslij im swoje rachunki, napewno sie
        domyslą o co chodzi.wink))))))))))))))))))))
    • ulkapolla Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 11:01
      Juz sie uodpornilam na takie teksty. Na szczescie mam ta sama opiekunke od
      dwoch lat wiec moze to, ze pracuje nie odbije sie az tak bardzo na przyszlym
      zyciu mojej corki.
      Ciekawe co jest gorsze - sfrustrowana matka na wychowawczym, czy opiekunka i
      matka w miare zadowolona z tego, ze ma rowiez wlasne zycie a nie tylko zyje
      dzieckiem?
      • july.29 Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 11:18
        Ciekawe co jest gorsze - sfrustrowana matka na wychowawczym, czy opiekunka i
        > matka w miare zadowolona z tego, ze ma rowiez wlasne zycie a nie tylko zyje
        > dzieckiem?

        tak, na wychowawczym można być tylko sfrustrowanym, innej opcji nawet nie ma co
        brać pod uwagę wink
        • kawusia76 Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 11:21
          poczytaj formum- ile dziewczyn zamknietych w domu z dziećmi jest
          zmęczonych,sfrustrowanych i generalnie niezadowolonych.moja kolezanka będąca na
          wychowawczym twierdzi ze zawęza jej sie zasób słow do tych których uzywa
          rozmawiając z synkiemsmile
          • july.29 Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 11:53
            kawusia76 napisała:

            > poczytaj formum- ile dziewczyn zamknietych w domu z dziećmi jest
            > zmęczonych,sfrustrowanych i generalnie niezadowolonych.moja kolezanka będąca
            na
            >
            > wychowawczym twierdzi ze zawęza jej sie zasób słow do tych których uzywa
            > rozmawiając z synkiemsmile

            ----
            Kawusiu,
            nie muszę czytać forum, żeby poznać życie wink Jeśli jednak mi to proponujesz,
            może spójrz też na drugą stronę medalu. Widziałam też wątki osób, którym jest
            smutno, że zostawiły dzieci z obcą opiekunką lub z babcią (ew. żłobek).

            Jestem na drugim wychowawczym i czuję się ok. Ale Ty i tak w to nie uwierzysz,
            bo ten wątek ma podnieść na duchu mamy, które wróciły do pracy.
            Nie znoszę uogólnień.
            Frustrację może przynieść praca, gdy musisz zostać po godzinach, a w domu
            półroczne dziecko.
            Szczęśliwa może być mama, która jest z dzieckiem z wyboru.

            Po co dzielić mamy na dobre, które wróciły do pracy i złe (sfrustrowane), które
            są w domu.
            Ja akurat jestem przekonana, że robię dobrze, ale wierzę, że dla innych
            najlepszą decyzją jest powrót do pracy. Przecież każda mama jest inna, po co
            wrzucanie ich do jednego worka?

            j.
            • e_r_i_n Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 11:59
              Zgadzam sie z Toba, ze nie ma co generalizowac i dyskusja, ktory model jest
              lepszy, to jak rozwazania o wyzszosci swiat Bozego Narodzenia nad Wielkanoca.

              july.29 napisała:

              > Po co dzielić mamy na dobre, które wróciły do pracy i złe (sfrustrowane),
              > które są w domu.

              Moim zdaniem ta dyskusja ma zapobiec dzieleniu w inny sposob: na dobre, ktore
              siedza w domu i zle (wyrodne), ktore do pracy zdecydowaly sie wrocic.

        • ulkapolla july.29 25.07.05, 11:50
          july.29 napisała:
          >tak, na wychowawczym można być tylko sfrustrowanym, innej opcji nawet nie ma
          >co
          ?brać pod uwagę wink

          Mialam na mysli tylko i wylacznie siebie. Jestem za leniwa, zeby siedziec na
          wychowawczym wink Wiem, ze sa kobiety, ktore sie do tego nadaja, ja nie.
          • july.29 Re: july.29 25.07.05, 12:07
            Ulkapolla,
            odpowiadałam Kawusi, a dokładnie na słowa:
            "poczytaj formum- ile dziewczyn zamknietych w domu z dziećmi jest
            zmęczonych,sfrustrowanych i generalnie niezadowolonych".

            • ulkapolla Re: july.29 25.07.05, 14:24
              o 11.18 odpowiadalas na moj post i na moje slowa
    • ula_max Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 11:34
      Jest napisane:
      "Co się stanie, jeśli to przywiązanie, to ścisłe emocjonalne przylgnięcie
      zostanie nagle przerwane? Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jeśli dziecku,
      które było blisko związane z mamą, ta mama nagle zniknie z oczu na wiele godzin
      dziennie, to bliskość zacznie mu się kojarzyć się z rozstaniem, bólem,
      cierpieniem. Dziecko odbierze pierwszą w życiu lekcję, że przywiązywać się nie
      warto." - a moze odbierze w życiu pierwszą lekcję, że bliskość nie oznacza non
      stop 24 godziny patrzenia sobie w oczy i ze mama wychodzi ale ZAWSZE wraca?

      Jest napisane:
      "Ktoś, kto nigdy nie zaznał bliskiej i trwałej relacji z opiekunem, w
      przyszłości może (choć nie musi) mieć kłopoty z wchodzeniem w bliskie, ufne i
      otwarte relacje. Jeśli nie umiemy się przywiązywać, trudno będzie nam się
      zdobyć na miłość, przyjaźń i oddanie. Taka jest nasza dzisiejsza wiedza na
      temat prawidłowości, którymi rządzi się rozwój małego dziecka" - Przywiąznie do
      kogoś to jedno, a uczucie miłości to drugie - skoro autorka nie rozróżnia tych
      pojęć, to raczej niech uzupełni edukację szkolną na poziomie szkoły podstawowej.


      Jest napisane:
      "Wiedzy tej nie zmienia trudna sytuacja ekonomiczna młodych rodzin, okropne
      zwyczaje panujące wśród pracodawców zatrudniających młode kobiety ani krótkie
      urlopy macierzyńskie." - no tak znowu winna ekonomia, pracodawcy i państwo.
      Ciekawa jestem w jaki sposób i przez kogo wychowywani byli życiowi
      nieudacznicy, żule z pobliskiego parku, pedofile, zabójcy i inni - napewno
      chodzili do żłobka! a mamusia nie miała dla nich czasu dlatego są tym kim są.

      Jest napisane:
      "Dawniej dzieci chowały się w dużych rodzinach, gdzie było dużo dzieci w różnym
      wieku i dużo dorosłych wymieniających się opieką nad dziećmi. Matki były mniej
      obciążone, a dzieci mogły przywiązywać się do kilku osób naraz. A przecież im
      więcej osób do kochania, tym lepiej, prawda? - no oczywiście w żłobku jest 4
      panie i 20 dzieci innych - ludzi do kochania ze hoho.

      Ja się kolejny raz nieźle ubawiłam. Dlatego nie kupuję takich piśmideł. Dodam
      tylko ze w sierpniowym numerze "Rodzice", który kupiłam tylko i wyłącznie ze
      względu na Maję, moja teściowa wyczytała, ze badania amerykańskich naukowców
      mówią jednoznacznie że rodzice nie powinni mieć wyrzutów sumienia ze pracują bo
      liczy się jakość a nie ilość spędzanego z dzieckiem czasu.
    • ania.silenter No, pięknie:(. Ależ ja wredna jestem, bo... 25.07.05, 11:35
      zostawiam moje 2 córeczki - 5-miesięczną i 1,5 roczną z opiekunką i wracam do
      pracysad((. A może jest ktoś chętny, kto pospłaca moje kredyty zaciągniete na
      budowę domu?? Co, nikt się nie zgłasza?? To tylko kilkadziesiąt tysięcysad.
      Ten artykuł to totalna bzdurasad.
      pozdrawiam
    • chimba Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 11:36
      Totalna głupota, i jak prawie nigdy nie zgadzam się z 18lipcową, tym razem jak
      najbardziej.
      Moze gdyby inaczej wyglądała polityka prorodzinna w naszym kraju, ale jest jak
      jest. Rozwalił mnie także tekst min., o tym, ze pracodawcy przyjmują z powrotem
      do pracy - ha, ha, ha.... Ja zostałam przyjęta, ale w niepełnym wymiarze.
      Oczywiście nie mozna zwolnić kobiety na macierzyńskim, ale jak wróci do pracy
      to tego samego dnia może dostać wymówienie... Tak jest i znam takie przypadki i
      to czeste.
      Jedna wielka brednia - ten artukuł
    • aleksandrynka Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 11:57
      Lipcowa, taka jest rzeczywistość, i choćby redakcja piała z zachwytu nad
      żłobkami i nianiami nic to dla dziecka nie zmienia.
      • e_r_i_n Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 12:00
        Nie zgadzam sie. Dla kazdego dziecka dobre moze byc cos innego.
        A to juz rodzicow rola, zeby niezaleznie od ukladu (czy zlobek, czy mama przez
        5 lat), dziecku było dobrze.
        • july.29 Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 12:05
          e_r_i_n napisała:

          > A to juz rodzicow rola, zeby niezaleznie od ukladu (czy zlobek, czy mama
          przez
          > 5 lat), dziecku było dobrze.

          ----
          Erin,
          5 lat to niemożliwe - na wychowawczym można być najdłużej do ukończenia przez
          dziecko 4 lat wink
          • e_r_i_n Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 12:06
            Ale kto mowi tylko o wychowawczym? Sa mamy, ktore nie podejmuja pracy, bo maja
            male dziecko.
            • july.29 Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 12:09
              e_r_i_n napisała:

              > Ale kto mowi tylko o wychowawczym? Sa mamy, ktore nie podejmuja pracy, bo
              maja
              > male dziecko.

              ok, rozumiem smile
              ps. nasza córcia poszła do przedszkola w wieku 3 lat, mimo że wcześniej byłam
              na wych.
          • lola211 Re: Niezupełnie 25.07.05, 19:04

            > Erin,
            > 5 lat to niemożliwe - na wychowawczym można być najdłużej do ukończenia przez
            > dziecko 4 lat wink


            Nie do konca jest to prawda.Do niedawna na podstawie zaswiadczenia lekarza
            mozna było wziac urlop wychowawczy na chore dziecko (przy czym wcale nie
            musiala to byc ciezka choroba czy uposledzenie)do bodajze 16 roku zycia dziecka.
            Obecnie z tego co wiem przysługuje to na dzieci z orzeczeniem o
            niepełnosprawnosci, wiec krag uprawnionych sie zaweził.
            Ja sama korzystac z wychowawczego zaczelam, gdy moja córka miala 5 lat, wlasnie
            na podstawie tych wczesniejszych przepisów.
        • lola211 Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 12:24
          Dla dziecka najkorzystniejszym rozwiazaniem jest pozostanie pod opieka
          matki.Jednak model ten sprawdzi sie tylko wowczas, gdy matka moze sobie na to
          pozwolic.Inaczej- wiadomo, jest zdolowana ciezka sytuacja materialna i wowczas
          atmosfera w domu to nie sielanka, a nerwowka, co dziecku szkodzi, wiec mija sie
          to z celem.
          Artykul jest oderwany od rzeczywistosci.
          • e_r_i_n Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 12:51
            lola211 napisała:

            > Jednak model ten sprawdzi sie tylko wowczas, gdy matka moze sobie na to
            > pozwolic.

            Nie tylko. Jesli matka jest znudzona siedzeniem w domu (nawet majac kase),
            to tez srednio korzystnie wplynie to na dziecko.
            • minigosia Re: erin 25.07.05, 14:16
              A na jakich ty dwóch kierunkach studiujesz? pytam z ciekawości i z podziwu.
              • e_r_i_n Re: erin 25.07.05, 14:20
                Finanse i bankowosc i gospodarka publiczna.
            • lola211 Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 19:07
              Zgadza sie, nie zdazylam dokonczyc postu i poszedł w skroconej wersjismile.
    • mamaloli Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 12:17
      Jestem na wychowawczyn i rzeczywiście;
      czasami jestem bardzo sfrustrowana ale
      z drugiej strony cieszę się ,ze mogę uczestniczyć w
      życiu mojego dziecka- pierwsze słowo, ząbek,
      nauka chodzenia itp.
      Moja siostra ma dwuletnią córkę , szybko wróciła do
      pracy i często mi mówi , ze "zwariowałaby siedząc" w
      domu ,non stop z dzieckiem.Przyznaje się też ,ze
      czasami nie może wytrzymać z córką nawet dwóch dni
      (w weekendy nie pracuje).I z kolei ja
      nie potrafię tego pojąć_ nie może wytrzymać ze swoim dzieckiem,
      tym bardziej ,że nie spedza z nim 24/h

      Po raz kolejny sprawdza sie teoria, ze punkt
      widzenia zależy od punktu siedzenia...
      • cocollino1 Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 12:21
        mnie zawsze troche smiesza takie okreslenia, ze jak mama w pracy to omija je
        pierwszy zabek pierwszy krok itp, no jak to? to jak np. moj maz znajdzie
        pierwwzego zabka to jak ja wroce z pracy to juz zabka nie bedzie?? a czy to ma
        znaczenie kto pierwszy go wyczuje palcem?? u nas akurat rzeczywiscie maz
        znalazl piewrszy zabek ale ja stalam obok niego akurat, wiec czy pracowalabym,
        czy nie to pewnie on by go znalazl, takie gdybanie. Dla mnie wazne ze pierwszy
        zabek wybil sie i rosnie, ze dziecko zaczyna chodzic. Przxeciez nie jest tak ze
        wychodze rano do pracy dziecko siedzio, wracam biega, prawda????
    • moofka Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 12:24
      artykuł jak artykuł, ameryki nie odkrył
      to, ze niemowlęciu, a potem małemu dziecku najlepiej jest z kochającą mamą to
      wiedzą wszyscy
      wszyscy - oprócz polityków, którzy ustanowili skandalicznie krótkie urlopy
      macierzyńskie, bezpłatne wychowawcze
      i to, ze w naszym kraju sytuacja jest taka, ze wlasnie mlode rodziny z dziecmi
      borykają sie z najwiekszymi problemami finansowymi
      ten artykuł nie odebrałam jako wzbudzania poczucia winy, tylko pomoc w podjeciu
      najwlasciwszej dla siebie decyzji, w tak niestety szarym krajobrazie
      gospdraczym i obyczajowym
      nie wyobrazam sobie zostawic 3 i pol miesiecznego dziecka na 8, 9, 10 godzin
      ja nie
      dlatego zrezygnowalam z pracy, kosztem jednej pensji
      i uwazam ze warto bylo
      dzieci szybko rosną, siedzialam w domu 15 m-cy
      od roku juz pracuję
      owszem cieszy mnie, ze mam niezla pensje
      natomiast gadki o samorealizacji w pracy nie bardzo do mnie docierają
      prace zawodowa odbieram jako rzetelne wywiazywanie sie z umowy, li i jedynie
      i chociaz prac swoja lubie - nigdy nie postawilabym znaku rownosci miedzy
      rodzina a praca

      • anulka.p Moofka:) 25.07.05, 12:45
        Moofka miło Cię widzieć znowu! Gdzieś Ty się podziewałasmile? A co do meritum, jak
        zawsze muszęsmile się z Tobą zgodzić. Jedno tylko - z artykułów tych pań
        z "Dziecka" bardzo często emanuje wręcz postrzeganie świata z jednej tylko
        perspektywy - dobrze zarabiąjącej pracowniczki "Agory", pewnie z akcjami na
        koncie, nie martwiacej się zbytnio o przyszłośc i obracajacej się w takim, a
        nie innym środowisku. Stąd pewnie biorą się takie rady jak "niech ktoś spłaci
        za was ratę" i artykuly "dlaczego nie chcecie miec więcej dzieci", gdzie
        przedstawia się nam rodzinkę mającej czwórkę dzieciaczków, mama nie pracuje,
        tatuś ma super zawód, cudowny domek, podróże, itd.
        • kawusia76 Re: Moofka:) 25.07.05, 12:54
          widzisz,ja nie musiałam wracać do pracy,mogę pozwolic sobie na to zeby siedziec
          w domu z dzieckiem dowolnie długo.jednak praca jest dla mnie bardzo wazna,kiedy
          nie maiłam jeszcze dziecka praca była wzaniejsza niz dom.w pracy sie rozwiajam
          i realizuje,ciagle sie dokształcam bo pracuję e sektorze w którym ciagle
          nowelizowanym i rozwijącym sie. kocham moje dziecko,spedzam z nim kazdą wolną
          chwilę ale nie chcę jej pózniej powiedziec ze poswieciłam dla niej najlepsze
          lata swojego zycia.
          • czajkax2 Re: Moofka:) 25.07.05, 14:41
            Artykuł jest beznadziejny, pisany na inne ,niż polskie reslia. Są matki,które
            musza wrócic do pracy i bardzo to przezywają. Są matki które chcą wrócic do
            pracy i jest ok. Są matki,które nie odczuwają skutków cofania się w rozwoju
            siedząc w domu z dzieckiem. Ale nie rozumiem jak praca może byc ważniejsza niż
            dom. Dla mnie to chore podejście. To nie trzeba zakłądac rodziny,tylko życ
            życiem zawodowym.
            • atenka11 Re: Moofka:) 25.07.05, 14:56
              Nie cofam sie w rozwoju siedzac z dzieckiem , a wrecz rozwijam tylko w innym
              kierunkusmile)
              Co do kawusia76 zdecydowanie powinna pracowac, a nie rodzine zakladac, przykre.
              • kawusia76 Re: Moofka:) 25.07.05, 14:57
                godzę jedno z drugimsmilebez problemusmilei jestem szczęsliwą kobietą a nie tylko
                szczęsliwą matkąsmile
                • atenka11 Re: Moofka:) 25.07.05, 15:10
                  Ja rowniez jestem szczesliwa kobieta, nigdy nie czulam sie szczesliwsza, a
                  kariera rok poczeka, dzidzia na pewno nie.
                  W oparciu o wiedze i doswiadczenie zawodowe, uwazam ze to egoistyczne, ze majac
                  mozliwosc bycia z dzieckiem wybralas prace.Ale z drugiej strony, jakbys miala
                  wlasne frustracje zwiazane z siedzeniem w domu wyladowywac na dziecku...
                  • kawusia76 Re: Moofka:) 25.07.05, 15:14
                    wiesz,ja nie chcę aby kariera czekałasmile kazdy ma swój model.w moim jest miejsce
                    na pracę i dziecko plus obecnie babcia a w przyszłosci opiekunka.i moim zdaniem
                    zadowolona matka to zadowolone dziecko.
                    • czajkax2 Kawusia 25.07.05, 15:19
                      jak napisałas ze zadowolona matka to zadowolone dziecko to nasunęło mi się
                      takie skojarzenie: pijana,zadowolona matka alkoholiczka. czy uwazasz ze jej
                      dziecko tez jest zadowolone? Tak tylko pytam,bo w sumie ja wyznawalam podobne
                      podejście,ze jak mama szcześliwa to i dziecku lepiej. Ale sądze,ze jednak nie
                      zawsze. Macierzyństwo polega na wyzbyciu się pewnego egoizmu na kozysc dziecka.
                      Nie mówie tu o całkowitej rezygnacji z siebie,ale jednak pewne sprawy mogą
                      kolidowac z interesami dziecka. No bo ja wytłumaczyc samotność i opuszczenie
                      dzieci rodziców karierowiczów? Przeciez skoro rodzicesa zadowoleni bo robią to
                      co lubią to i dziecko powinno. To nic ze wiecznie nie mają dla niego czasu,bo
                      przeciez i odpocząć tez im się nalezy bo 22 godzinach dziennej pracy.
                      • kawusia76 Re: Kawusia 25.07.05, 15:26
                        no tak , ja o normalnych relacjach rodzinnych ,a Ty o patologiach.
                        moje dziecko nie jest ani samotne ,ani opuszczone-jest rozpieszczone do
                        obrzydliwości.mam czas dla mojego dziecka,daje mu z siebie ile mogę,nie czuję
                        sie egoistką- wiem,ze to co robię robię także po to aby zapewnic mojej córce
                        np.lepszy start w zyciu,fajniejsze zabawki,ładniejsze ubranka itd.
                        • czajkax2 Re: Kawusia 25.07.05, 15:30
                          Ja wiem ze ty pisze o normalnej sytuacji. Ale czasem własnie przez takie
                          podejście moze zrodzic się patologia. Nie mówie ze u ciebie,ale faktem jest ze
                          nie zawsze mama szczęśliwa to i dziecko szczęśliwe.
                        • czajkax2 Re: Kawusia 25.07.05, 15:31
                          Zreszta czy nasze dzieci były szczęśliwe to i tak dowiemy się za pare(naście)
                          lat. Wtedy nam wypomna albo i nie,to co wg nich źle zrobiliśmy.
                        • atenka11 Re: Kawusia 25.07.05, 15:34
                          Nie zawsze chodzi o ubranka i zabawki, tylko o obecnosc atki, o to ze jest przy
                          dziecku. U mnie maz pracuje czasowo na dwa etaty,abym mogła byc z synkiem.
                          • kawusia76 Re: Kawusia 25.07.05, 15:36
                            mój i bez tego pracuje na 2 plus dodatkowe dyzurysmile
                            • purpurowazmija Re: Kawusia 25.07.05, 15:43
                              Czajko masz rację. Dziecku nie zawsze odpowiada "zadowolona" mama. Ja osobiście
                              będąc małym dzieckiem nie czułabym się szczęsliwa przy matce, dla które własne
                              pragnienia są na pierwszym miejscu (praca, nauka, fryzjer, solarium, wczasy,
                              ciuchy) i żadne zabawki, ciuchy i inne gadżety tego nie zastapią. Uważam, że
                              jesli matka ma możliwość to do roku powinna zajmować się nim non stop. Ale to
                              oczywiście moje zdanie.
                              • kawusia76 Re: Kawusia 25.07.05, 15:45
                                mogę zrobić drobna poprawke? praca i nauka to nie są pragnienia. to inwestycja
                                w przyszłosc swoją i dziecka.
                                • purpurowazmija Re: Kawusia 25.07.05, 15:46
                                  zgadza się.
                                  • kawusia76 Re: Kawusia 25.07.05, 15:47
                                    przed chwilą mnie potepiłas nazywając to pragnieniamiwink
                              • e_r_i_n Re: Kawusia 25.07.05, 15:52
                                purpurowazmija napisała:

                                > Uważam, że jesli matka ma możliwość to do roku powinna zajmować się nim non
                                > stop.

                                Z tym sie zgadzam - ja mialam to szczescie, ze bez wiekszego problemu moglam
                                byc z dzieckiem rok. Gdybym nie mogla, zrobilabym wszystko, zeby jednak jakos
                                do tego roku 'dobic'.
                                Jesli chodzi o ten watek - to uwazam, ze nie nalezy za wszelka cene zostawac
                                w domu z kilkulatkiem. Z kilkumiesieczniakiem jak najbardziej.
                          • e_r_i_n Re: Kawusia 25.07.05, 15:41
                            No tak - synek ma Ciebie non stop, za to taty prawie w ogole.
                            To ja juz wole dołozyc sie do zarabiania na dom, zeby moje dziecko pamietalo,
                            jak wyglada jego tata.
                            • purpurowazmija Re: Kawusia 25.07.05, 15:46
                              Dziecko, które jest non stop pod opieką babci. Jak myślicie, kto będzie dla
                              niego najważniejszy? Babcia. Nie ta która urodziła, lecz ta która wychowała
                              jest matką. To jest moja zasada życiowa i uprzejmię proszę o nie przekonywanie
                              mnie, że tak nei jest, bo i tak zdania nie zmienię.
                              Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy.smile
                              • kawusia76 Re: Kawusia 25.07.05, 15:47
                                mysłe ze moja 5 miesięczna córcia jeszcze takiej świadomości nie masmile
                                • atenka11 Re: Kawusia 25.07.05, 16:38
                                  Dziecka do ok. 6 miesiaca nie pamieta matki, bo jego pamiec jest zbyt malo
                                  rozwinieta.Istnieje juz krotkotrwala, ale nie jest w stanie przywolac obrazu
                                  osoby nieobecnej czyli matki, a co za tym idzie nie jest przywiazabne do matki.
                                  A mimo to przy matce czuje sie najszczesliwsze, reaguje na jej obecnosc
                                  szybszym ssaniem, szybszym biciem serce, chetniej na nia patrzy. Jak pamiec sie
                                  rozwija i po 6 m-cu dziecko jest w stanie przywolac w pamieci obraz nieobecnej
                                  matki, zaczyna tesknic, a co za tym idzie staje sie przywiazane. Niestety
                                  nieumie radzic sobie z tym przykrym ucxzuciem tesknoty i probuje zapomniec
                                  matke aby juz nie tesknic. Nie wie przeciez ze wrocisz bo nie rozumie twoich
                                  wypowiedzi.To moze zachwiac procesz przywiazania. To tak upraszczajac w
                                  skrocie...
                                  A czy twoj maz tez jest lekarzem?
                              • e_r_i_n Re: Kawusia 25.07.05, 15:53
                                To chyba nie do mnie, hę? smile I do niczego nikogo nie przekonuje, natomiast
                                zauwazam absurd rozwiazania - maksimum matki, minimum czy wrecz zero ojca.
                                • anulka.p Re: Kawusia 25.07.05, 18:23
                                  Kawusiu, absolutnie nie chcę Cię pouczac czy nawracać, bo wybrałaś taką drogę i
                                  jest to Twoja sprawa, ale uderzyły mnie te słowa "nie chcę jej pózniej
                                  powiedziec ze poswieciłam dla niej najlepsze lata swojego zycia". Jeśli za
                                  swoje najlepsze lata uważasz lata wytężonej i absorbujacej pracy(ja się
                                  domyślam, skoro tak szybko do niej wróciłaś) dla jakiejs firmy, to chyba coś tu
                                  jest nie tak. Nawet jeśli to jest "dynamicznie rozwijający się sektor". To
                                  pachnie mi jakimś korporacyjnym bełkotem i nowomową wziętą dla odmiamy z
                                  czasopism typu "Cosmo" czy Elle".
                              • mamaloli Re: Kawusia 25.07.05, 21:21
                                purpurowazmija napisała:

                                > Dziecko, które jest non stop pod opieką babci. Jak myślicie, kto będzie dla
                                > niego najważniejszy? Babcia. Nie ta która urodziła, lecz ta która wychowała
                                > jest matką. To jest moja zasada życiowa i uprzejmię proszę o nie
                                przekonywanie
                                > mnie, że tak nei jest, bo i tak zdania nie zmienię.
                                > Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy.smile

                                I ma rację.

                                siostra o której wcześniej
                                pisałam zostawiała córkę pod opieką swojej
                                bratowej i mała NAPrawdę woli bratową , która jednak
                                poświeca jej więcej czasu.
                                Doszło nawet do tego, że jak były razem
                                z małą na szczepieniu - ta płacząc wołała bratową i tylko
                                u niej się uspokoiła. Od tej pory
                                nie chcąc siostrze robić "wstydu"
                                nie chodzi już z nia do lekarza.
        • moofka Anulka :) 25.07.05, 22:05
          pozdrawiam serdecznie jak zawsze smile
          i znów nie moge sie nie zgodzic ja z Tobą smile - lukrowana perspektywa "Dziecka"
          i mnie przyprawia czesto o mdlosci
          ale akurat ten artykul był calkiem blisko krwiobiegu - dziecko powinno byc z
          matka, w polsce jest to bardzo trudne, bo to i to i to - bez owijania w bawelne
          jesli nie moze - rozwiazania sa takie, a jesli moze - to jakim kosztem
          porada - poproscie o pomoc rodzine - jest tak samo absurdalna, jak nasza
          rzeczywistosc
          i - niestety - dosc prawdziwa, bo i sytuacja czesto spotykana
          znam wiele mlodych malzenstw z malymi dziecmi, ktorym rodzice pomagaja
          czy to dobrze, czy zle - nie oceniam, ale tak jest
    • g0sik Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 12:43
      Najbardziej podoba mi się fragment:

      "Potraktujecie te kilka miesięcy z dzieckiem w domu jak inwestycję w jego
      przyszłość. W mniejsze kłopoty wychowawcze, rzadsze wizyty u lekarzy (dzieci
      rozwijające się harmonijnie rzadziej chorują) i niższe nakłady finansowe na
      zabawki (dzieci zadowolone z życia rzadziej domagają się "zadośćuczynienia" w
      postaci przedmiotów).

      Teraz to już po ptakach ale gdybym wiedziała, że dzięki osobistej opiece nad
      córcią zaoszczędzę na zabawkach to kto wiesmile
      A wogóle jako mama pracująca bardzo chętnie przejmę zobowiązania finansowe od
      kogoś z rodziny...przecież to naturalne, że moja siostra chce jeździć super
      wypasioną bryką i potrzebuje mebli na które przciętny Kowalski pracuje dwa lata.
      Trzeba sobie pomagać...

      Dobry jest też fragment mówiący o negocjacjach z szefem, argument, że dziecko
      będzie pracowało na jego emeryturę jest doprawdy powalający i na pewno zrobi
      wrażenie na każdym pracodawcy!
    • atenka11 Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 13:22
      Niestety wiekszosc to prawda,dziecko naprawde potrzebuje matki zwłaszcza w
      pierwszym roku zycia. Skutki wczesnej separacji widoczne sa zazwuczaj w
      dorosłym zyciu, w tym jak dziecko jako dorosly człowiek wchodzi w relacje z
      innymi osobami. Inna sprawa, ze tekst oderwany od smutnej Polskiej
      rzeczywistosci.
      Ja z radoscia zawiesilam dzialalnosc zawodowa, choc pasjonuje mnie moja praca.
      Ciesze sie z kazdego dnia spedzonego z synkiem, nigdy potem nie bede mu tak
      potrzebna jak teraz. Dziecko uczy sie odrozniac matke od siebie, siebie od
      swiata, ponaje pierwsze granice. To bardzo wazny etap w jego rozwoju. Moze
      powinny to przeczytac kobiety zanim zajda w ciaze, aby mogly wszystko
      zaplanowac..
      A jak juz nie ma wyjscia i mama musi isc do pracy to wazne by byla szczesliwa
      mama i jak najlepiej wykarzystywala czas spedzony z dzieckiem.
      • maxim31 Ojejej. 25.07.05, 13:41
        Moja matka była i jest osobą zapracowaną. Wróciła do pracy (w moim przypadku)
        po macierzyńskim. I ja jakoś skutków tej decyzji nie odczuwam.

        Ja chciałam być w domu i z pierwszymm dzieckiem i chce być z drugim. I to jest
        tylko i wyłącznie moja decyzja. Tak jak sa kobiety wracające do pracy - ich
        prawo. I zapewne - najlepszy wybór. Jeżeli czują się na siłach - to czemu nie?

        Dla mnie było istotne nie tylko to, że dziecko jest ważne ale również MÓJ
        komfort. Gdy siedze w domu - mam czas na wszystko co jest związane z
        prowadzeniem domu. Ot, co. Moja wygoda tez miała w podjęciu tej decyzji pewien
        udział. Ale ważne było rownież dla mnie to, że dzieciak chodzący do żłobka -
        często może chorowac. Czego chciałam i chcę uniknąc. Dlaczego ono ma cierpiec?
        Skoro stac mnie na wychowawczy? Ale - jest to moje założenie. Gdyz wcale nie
        musi tak byc.

        Artykuł jest tendencyjny, jednakże uważam, że człowiek w pewnym momencie
        uodparnia się na tego typu teksty. Nawet go nie doczytałam - jest zbyt
        nieobiektywny. Po co? Żeby wpędzic mamy w poczucie winy? Nie dac się - to moja
        rada. Olac takie teksty. Niech każdy działa tak, jak uważa za stosowne. Mama
        sfrustrowana to najgorsza mama.

        Konkluzja - myslę, że kobieta nie powinna nic robic kosztem siebie. Jej
        zadowolenie naprawde ma wpływ na dziecko. Ono to czuje, po prostu.
    • bea.bea Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 17:28
      na dwoje babcia wrózyła.....pracowac nie pracowac smile

      tak samo psychologowie : rózni róznie się wypowiadaja...
      a ja uwazam , ze kazda mama wie najlepiej co dla jej dziecka jest najlepsze i
      tego sie trzymam...

      wszystkie matki kochaja swoje dzieci ...i co to ma zanaczenie czy czy 24 dodziny
      na dobe , czy 16smile
      • marcelino1 Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 18:07
        Ja wiem, że dla mojego dziecka najlepsze byłoby gdybym została w domu. Niestety
        nie mogę sobie na to pozwolić i MUSZĘ wracać do pracy chociaż tego nie chcę.
        I właśnie czytając taki artykuł można się wpędzić w niezły dół. Dlatego nie
        kupuję takich piśmideł i żyję w niewiedzy, że można poprosić rodzinę o
        spłacanie rat kredytu. Ciekawe poza tym jaki pracodawca będzie na mnie czekał z
        otwartymi ramionami po ewentualnym wychowawczym?
        Trzeba było bogato wyjść za mąż i żyć jako żona swojego męża.
        • atenka11 Re: Nie ma to jak wzbudzać poczucie winy........ 25.07.05, 19:14
          Nie wiem czy to przytyk do mnie, ale ja pracowalam w ciazy i ciagnelam po 10
          dyzurow w miesiacu, wyciagnelam podwojna srednia pensje, ktora otrzymywalam na
          zwolnieniu i maciezynskim. Dzieki temu troche odlozylismy. Po za tym na umowe
          zlecenie prowadzilam zajecia z mojej specjalnosci z amerykanskimi studentami
          medycyny juz na wychowawczym i mielismy na zagraniczne wakacje.Zostaje wiec z
          synkiem do roku w domu i nie czuje sie bynajmiej wylacznie zona mojego meza.
          Ale przyznaje ci racje i rozumiem, nie kazdy ma ten komfort,ze pracodawca
          poczeka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka