edyta9912
13.09.05, 00:09
No właśnie!!! Jestem mężatką od trzech lat i mamy wspaniałą córeczkę.I na tej
córeczce moje szczęście się niestety kończy.Mąż jest,ale tylko czasami(ciągle
w pracy)a jak jest to i tak go nie ma dla mnie.Wraca z pracy-pyszny obiadek,
długa kąpiel,tylko jakieś CZEŚĆ po drodze i siup do komputerka.Potem
kolacja ,wieczorna toaleta,pościela łóżeczko iiiiiii......siup do komputerka.
Jak przychodzi do łóżka to ja już zazwyczaj śpię.Zero
rozmów,pogawędek,przytulanek,całusków idt.Moje pytanie-Czy ja jestem jakaś
inna i nie zasługuje na normalne traktowanie????
Do czego on mi jest potrzebny???Nie robi zakupów,nie sprząta,nie interesuje
sie mną,nie zajmuje się dzieckiem.
A ja się staram jak mogę.W domu zawsze czyściutko ,obiadek świerzutki,malutka
zadbana i wypielęgnowana jak pączek w maśle.
Ja zawsze zadbana i wiernie czekająca na powrót męża.
A mąż mnie zlewa jak tylko może.Nawet sex nie pamiętam kiedy był,bo zdarza
się ze dwa razy na miesiąc.
Kochane emamy powiedzcie czy tak można żyć?