mieszkowamama
07.11.05, 17:12
Potrzebne mi Wasze trzeźwe spojrzenie, a wiem, że potraficie

Uwaga, zaczynam:
Mój ojciec ożenił się z młodą laską. Nienawidzę jej, to najgłupsza dziewucha,
jaka stąpa po tym padole. Nieważne. Jej rodzice postawili warunek. Pozwolą na
ślub, jeśli mój ojciec nie będzie utrzymywał mojej siostry (siostra studiuje,
nie pracuje, ma jedynie skromną rentę po naszej mamie), ani pomagał mi
finansowo. Nie wiedziałyśmy o tym, dopiero niedawno z pewnego źródła. Ojciec
nam do tej pory dawał pieniądze po cichaczu i maleńkie kwoty (dla mojej
siostry zaledwie egzystencja). Nie wiedziałam, dlaczego, ale co tam... ważne,
że dawał, sobie myślałam. Teraz siostra prosi się o tę nędzną kasę na nędzne
rachunki... A oni założyli lecznicę (pierdzieleni... weterynarze, miłośnicy
zwierząt job jego...)
Mój ojciec to wspaniały człowiek... BYŁ. Teraz liczy się tylko ta s... To nie
jest tak, że my się do niej uprzedziłyśmy, broń Boże, naprawdę się starałyśmy
od samego początku, a ona od początku dawała wyraz swojej niechęci do nas
obu.
Co zrobić?! Ojciec był dla nas wszystkim... Powiedziałam już sobie, że go nie
chcę widzieć, ale nie mam okazji mu tego powiedzieć, bo... w d... nas ma i
nie dzwoni.
Ah... te życie...