Z tego co ostatnio czytalam na tym forum wylania sie taki oto obraz
WSPOLCZESNEJ kochajacej matki (nie samotnej przy tym, zaznaczam):
- 24 godziny na dobe z dzieckiem przez 365 dni w roku
- jakiekolwiek potrzeby, ktore kobieta miala przed zostaniem matka (wlaczajac
potrzeby zony, chocby takie jak przebywanie sam na sam z mezem dluzej niz gdy
dziecko spi) powinny zostac zepchniete w gleboka podswiadomosc, a najlepiej
totalnie wyrugowane
- acha, taka idealna matka nie moze miec wiecej niz dwoje, no max. troje
dzieci, bo wiecej to juz patologia, krotkowzrocznosc i odbieranie dziecku
dziecinstwa (bo m.in. musi sie bawic z mlodszym rodzenstwem zamiast np. grac z
kolegami w pilke). Nie mowiac o niezaspokajaniu potrzeb dzieci takich jak
wyjazdy zagraniczne, tenis, jezyki obce, markowe ubrania (nie noszone bron
boze!) i buty tudziez wszelkie gadzety.
- itd. w tym stylu...
Hmmmm... myslalam, ze to nie ta epoka... Podobno kobiety maja jakis wybor...
Takze PO urodzeniu dziecka... Wyobrazam sobie, ze mezowie tych pan, poza
praca, maja jeszcze jakies zycie poza byciem ojcem. Ale moge sie mylic, moze
tak sie dobrali.
Co ciekawe, opinie takie wyglaszaja tutaj nie panowie z LPR i PIS tylko
kobiety... I te kobiety bez zenady obrzucaja blotem kazda, ktora ma inne zdanie...
Co w tym zlego, jezeli ktos taki model macierzynstwa preferuje? Ano NIC. Nic
kompletnie. Nie rozumiem tylko dlaczego jakims cudem ma to byc model JEDYNIE
SLUSZNY.
Nie bede mowic o tolerancji, bo to slowo jest juz tak wyswiechtane, ze
zupelnie stracilo znaczenie.
Chcialabym tylko wiedziec, co mamom, ktore w macierzynstwie upatruja takiej
misji (bez zlosliwosci), przeszkadza, ze ktos ma inny pomysl na swoje
macierzynstwo, malzenstwo i zycie jako kobiety i czlowieka a nie tylko
matki... Watpie jednak, abym doczekala sie konkretnej odpowiedzi, niestety.
Moze sie myle?
A paniom, ktore maja zamiar obrzucic mnie inwektywami z gory dziekuje i
rowniez pozdrawiam

---
"Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
kilka instrumentów" Aleksander Spoerl