Dodaj do ulubionych

Mniejsze zło?

06.06.06, 08:36
Mój problem nie jest od dziś. Jestem dziesięć lat z moim mężem, w tym 5 lat
po ślubie. Mamy ośmiomiesięczne dziecko. Mam 28 lat i nie wiem co robić. Było
raz lepiej, raz gorzej, ale nigdy tak źle jak teraz. Odkąd pojawiła się nasza
córeczka, jest coraz gorzej. Nie potrafię tego zrozumieć, bo to on szalał i
chciał najbardziej tego dziecka. Kocham ją ponad życie i dlatego zastanawiam
się co dalej. Co będzie mniejszym złem. Z nieokreślonych powodów wpada w
szał, krzyczy na mnie, wyzwiska, które wędrują pod moim adresem to
określenia,których lepiej nie będę tu cytować, zbyt często muszę ukrywać
siniaki pod warstwą pudru.Zrobił się leniwy, nie pomaga mi przy dziecku, od
czasu do czasu pojedzie na spacer i tyle.Najgorsze, że nigdy nie wiem kiedy
zaatakuje, zachowuje się jak despota. Po takim szale próbuje odwrócić kota
ogonem, obarczyć mnie winą. Wróciłam do pracy jakiś czas temu, potem zajmuję
się dzieckiem i domem. Takie ataki zdarzają się średnio raz na tydzień lub
dwa.Są dni kiedy jest dobrze, kiedy jestem nawet szczęśliwa.Czasami jak już
zbiorę się w sobie i podejmę decyzję, że odchodzę to robi się lepiej,
wszędzie wtedy zauważam, rodziny z szczęśliwymi tatusiami i dziećmi i żal mi
dziecka. Nachodzą mnie wtedy wątpliwości. Co ja mam robić, żeby nie
skrzywdzić dziecka?Bo ono jest najważniejsze.Jestem naiwna? dlaczego ciągle
wierzę, że będzie dobrze. Przecież gdybym patrzyła na to z boku, to mówiłabym
dziewczyno zostaw go.Dlaczego mimo wszystko to takie trudne?
Obserwuj wątek
    • mamarazydwa1 Re: Mniejsze zło? 06.06.06, 08:41
      Moim zdaniem mąż powinien pójść na terapię. Jesli by się nie zgodził to bym
      odeszła. Dziecko kiedyś podrosnie i będzie widzieć, że cierpisz, jesteś bita. I
      wtedy na pewno nie będzie szczęśliwe.
      Najgorsze co możesz zrobić to tkwić bezczynnie w takim chorym układzie...
      • wieloszka Re: Mniejsze zło? 06.06.06, 08:45
        jaką terapię, rany! nie mydl kobiecie oczu, terapię możesz sobie w d...
        wsadzić, takie terapie nic nie dają, zawsze już partner takiego psychopaty
        zostje w układzie ofiarą i z tej roli nigdy nie wyjdzie, uciekaj
        • mamarazydwa1 Re: Mniejsze zło? 06.06.06, 08:54
          Nie mydle. Są terapie i niektórym pomagają. Nie znamy wszystkich szczegółów.
          Jak widać facet nie zawsze był taki. Ciężko przekreslić kilka lat życia. Ja bym
          dała ostatnią szansę.
        • zonka77 Re: Mniejsze zło? 06.06.06, 09:11
          Nieprawda. Terapie SĄ skuteczne. Ludzie się zmieniają. Nie można odejść nie
          robiąc nic - najpierw trzeba spróbować uratowaći zmienić.
          Ludzie się bardzo bardzo zmieniają
          Ja mam w domu takiego męża który zmienił się tak że jego znajome pytały swojego
          czasu gdzie go podmieniłam smile
          Nie bił nigdy ale to co potrafił psychicznie ze mną zrobić paskudne rzeczy
          Konieczna w takiej sytuacji jest osoba trzecia. Konieczna jest stanowczość i
          konsekwencja (wiem że łatwo się pisze ale wiem też że to może zadziałać)
          Nie można się litować i za nic na świecie nie można pozwolić na obarczenie
          siebie winą.
          Ja bym poszła sama do psychologa aby mi pomógł pozbierać się do kupy i
          powiedział jak sobie radzić. Odeszłabym dopiero wtedy kiedy wiedziałabym że
          zrobiłam wszystko co mogłam i nie widzę już szans.
          Oczywiście zakładając że się kocha i że się jest mocno związanym. Małżeństwo to
          małżeństwo.
          A co jeśli ten facet jest w stanie się zmienić, ma poważne problemy ze soba ale
          mógłby się wyleczyć? Co jeśli jest szansa? Może jest chory na coś??
          Nie bronię ludzi stosujących przmoz. Jednak jako żona najpierw postarałabym się
          pomóc sobie i męzowi, zawalczyć o szczęście a dopiero potem dałabym nogę bo do
          bycia latami poduszką do bicia nikogo nie namawiam.
    • wieloszka Re: Mniejsze zło? 06.06.06, 08:42
      uciekaj, uciekaj jak najprędzej. wyobraż sobie oczy swojego dziecka jak już
      zrozumie co się dzieje w domu, jak będzie świadkiem wyzwisk i bicia, jak sam
      stanie się ich ofiarą (prędzej czy póśniej na pewno tak będzie), wizja
      szczęśliwej rodziny z takim człowiekiem jest NIEREALNA. jesteś młoda, ułożysz
      sobie życie, uciekaj!
    • mamadacja Re: Mniejsze zło? 06.06.06, 08:46
      A może namówisz go na terapię dla przemocowców? Nie powiem opuść drania bo
      domyślam się jakie to trudne... ale może wyjedź na jakiś czas? zacznij układać
      sobie życie alternatywnie? a on niech się leczy - jak wyzdrowieje - wróć do niego.
    • mamazulki Re: Mniejsze zło? 06.06.06, 08:54
      słyszałam o podobnym przypadku.Mąż znajomej tez się tak zachowywał, miał co
      jakiś czas takie napady.Kiedyś zdemolował jej całą kuchnię.Zmusiła go żeby
      poszedł do neurologa.Okazało się że tak u niego objawia się padaczka.Z tego co
      wiem dostaje jakieś leki i objawy ustały.A Twój mąż przed ślubem i przez te
      kilka lat po też się czasem tak zachowywał czy to stało się dopiero po
      urodzeniu dziecka?? Spróbuj z nim porozmawiać.Powiedz że albo pójdzie na
      badania albo Ty odejdziesz.Jeśli się nie zmieni to dla dobra dziecka zostaw
      go.Dziecko na pewno będzie 100 razy bardziej szczęśliwe tylko z Tobą niż mając
      patologie w domu z obojgiem rodziców.Pozdrawiam ciepło
      • psylwia Re: Mniejsze zło? 06.06.06, 10:11
        bardzo typowe zachowanie agresora, po okresie szału okres szczęśliwści, z
        czasem , przerwy między atakami staną się mniejsze, a okresy sielankowe
        zmniejszą i znikną, polecam Pani kontakt z jakąś fundacją opiekującą się
        kobietą maltretowaną , prosz nie czekać , aż będzie za późno
        • maya777 Re: Mniejsze zło? 07.06.06, 08:15
          Dziękuję wszystkim osobom, które odpowiedziały na mój list, nawet nie wiecie
          jak lżej zrobiło mi się na sercu, zdecydowałam się na terapię, znalazłamtaki
          ośrodek dla osób takich jaki ja, najpierw pójdę sama, zapytam, w końcu gdyby
          nie było szansy, to nie byłoby takich ośrodków, porozmawiam z kimś, zobaczę,
          chcę jeszcze wlczyć i wierzyć, że będzie dobrze, chcę mieć świadomość, że
          zrobiłam wszystko by ratować ten układ, kiedyś było inaczej,ale przecież nic
          nie usprawiedliwia przemocy prawda?dzięki Wam uwierzyłam, że dam radę jeżeli
          się zdecyduję na rozstanie, że nie jestem sama, że będzie trudno, ale dam radę
          i znów będę wesołą i uśmiechniętą kobietą i cudownym dzieckiem przy boku.....
          • zonka77 Re: Mniejsze zło? 07.06.06, 08:21
            Będziesz - wierzę w to!!
            Nie poddawaj się i szukaj pomocy tam gdzie napisałaś. Najgorsze to zostać samemu
            i dać się wpędzać w poczucie winy. Zobaczysz że kiedy na żywo zaczniesz
            rozmawiać o problemach z osobami które są przygotowane do tego aby pomagać to
            wiele Ci pomoże, serdecznie zyczę Ci dużo siły do konsekwentnego działania
            Trzymaj się dzielnie!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka