Dodaj do ulubionych

Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka !!!

09.10.06, 08:39
Sposób na zlikwidowanie domów dziecka jest banalnie prosty i mozliwy do
przeprowadzenia w ciągu ok.1 roku.

Miesięczny koszt utrzymania dziecka w Domu dziecka to kwota średnio 3500
zł a w rodzinnym domu dziecka 800 zł . Dajmy rodzicom którzy stworzą rodzinne
domy
dziecka po : 3500 zł na dziecko tyle ile płacimy za utrzymanie dziecka w
Państwowej placówce ,niech rodzinne domy dziecka nie będą składały
się z więcej niż 3 dzieci . Rodzina taka będzie miała 10 500 zł
miesięcznie ,starczy na życie ,wynajęcie odpowiedniego mieszkania, opiekę
psychologiczną i wszelkie wydatki.
Tysiące odpowiednich i odpowiedzialnych ludzi zdecyduje się na taką pracę .
Proste jak drut .

Przeciwni takiemu rozwiązaniu są sępy czyli 18 tysięcy pracowników domów
dziecka to wredne lobby które nie chce wypuścić dobrze płatnych posad z rąk.
Wiem co mówie pochodzę z rodziny w której 3 osoby były pracownikami domów
dziecka i p[ogotowia opiekuńczego - nawet nie wyobrażacie sobie co dzieje się
z
dziećmi w domach dziecka - to horror , bicie ,znęcania psychiczne ,często
wykożystywanie seksualne jednych dzieci przez drugie starsze i wychowawcy
zamknięci w swoich pokojach godzinami plotkujący i pijący kawę ...szkoda
gadać.
Są kraje na świecie biedniejsze od Polski gdzie ani jedno dziecko nie
przebywa w innym miejscu niż rodzina zastępcza ! W Polsce tysiące dzieci jest
zakładnikami pracowników oświaty pracujących w zinstytucjonalizowanych
domach dziecka.
Obserwuj wątek
    • trzeci.koniec.kija Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 08:45
      Niby wszyscy o tym wiedzą, a "jakoś" nie da się wprowadzić w życie sad
      Lobby będzie tu dobrym określeniem. Ale musisz je jeszcze rozszerzyć o profesje
      "wokółdomodzieckowe" - od psychologów, rehabilitantów, lekarzy, etc., etc., aż
      po firmy cateringowe, którzy raze do kupy na funkcjonowaniu molochowych domów
      dziecka po prostu żerują.

      O różnicy w jakości życia i wychowania dzieci w państwowych i rodzinnych domach
      dziecka po prostu nie ma co wspominać. Trzeba mieć styczność z jednymi i
      drugimi, aby tą przepaść zauważyć.

    • syriana Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 08:57
      no popatrz, jakie to proste wszystko
      zgłoś się do rządu, oni potrzebują takich kompetentnych ludzi jak Ty

      hmm.
      lobby pracowników DD musi mieć niezłe chody "na górze", nie..?
      • iwoniaw Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 09:01
        > zgłoś się do rządu, oni potrzebują takich kompetentnych ludzi jak Ty

        Chyba żartujesz - ten socjal-rząd jedynie powiększa struktury biurokratyczne.
        Ostatnio linkowałam tu wypowiedź ministra zdrowia w kwestii reformy systemu
        ubezpieczeń...
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=582&w=49736665&a=49781886
        > lobby pracowników DD musi mieć niezłe chody "na górze", nie..?

        Jak większość pracowników tzw. sektora publicznego. O rządaniach pocztowców np.
        słyszałaś? I o tym, jak rząd ochoczo się na to zgodził?
        • syriana Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 09:07
          tak słyszałam o lobby pracowników różnych sektorów państwowych
          wiem jak rząd trzęsie portkami przed górnikami, którzy mogą sobie przyjechać do
          Warszawy i porzucać płytami chodnikowymi, żeby podwyżki dostać

          ale widzę, że nie odczytałaś subtelnej ironii mojego poprzedniego postu

          sory
          ale nikt mi nie wmówi, że DD w Polsce istnieją tylko dlatego, że ich pracownicy
          sprzeciwiają się likwidacji placówek, mając w tym własny, zakichany interes

          a autorka wątku, sądząc po jej twórczych dokonaniach na forum jakieś dwa
          tygodnie temu, średnio ma chyba na sercu dobro sierot

          i dlatego pozwoliłam sobie na tą szczyptę ironii wobec niej..;]
          • bunny.tsukino Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 09:28
            Z tymi górnikami się nie zgodzę. Jako dziecko górnika, mieszkanka Śląska i
            studentka geologii i górnictwa. Otóż kiedyś, kiedy mnie jeszcze nie było na
            świecie, a mój ojciec już pracował, górncitow było dochodowym źródłem
            przemysłu. Bardzo dochodowym, jak na tamte czasy. Za pieniązki za węgiel
            prominenci i grube ryby jeździli sobie na złote piaski Bułgarii, Balaton na
            Węgrzech itp. Gdzieś pod koniec lat 70 popyt na węgiel polski zaczął słabnąć.
            (Chiny produkowały i produkują tańszy) Gwożdziem do trumny polskiego górnictwa
            był stan wojenny, gdyż był niezłym pretekstem do zerwania umów przez
            zagranicznych odbiorców polskiego węgla. I tu moja konkluzja. Ojciec mam
            pylice, jest gluchy ciezko pracowal jak wielu innych gornikow. Nie nalezy mu
            sie spokojna emerytura?? Żeby byla jasność nie pochwalam tego co sie dzialo
            podczas gorniczej manifestacji w Warszawie.
            Ps2. Kopalnia w mojej miejscowości przynosi zysk i to niemały.
            • reni_78 proste nie jest nic 09.10.06, 11:48
              jak słyszę o górnikach, to zawsze mi się przypomina, jak to stosunkowo niedawno
              nasz kochany polski rząd, na którego potrzeby unia europejska utworzona zapisy
              o górnictwie (polska ma ponad 80% węgla w ue) wolała zaciągnąć kredyty na
              likwidacje kopalni niż poinformować polskie górnictwo o możliwości dotacji
              reaktywujących - informacja ta wypłynęła przeciekiem z ministerstwa z stronę
              mediów na tydzień przed upływem terminu przyjmowania wniosków przez specjalnie
              do tego powołaną komisję ue

              we wszystkich nazwach własnych celowo i perfidnie pominięto duże litery...

              ----------------------------------------------------


              Co do Domów Dziecka:
              Uprzedzam, że jestem Matką i zanim zaszłam w ciążę, żaden psycholog nie stawiał
              mi diagnozy, czy mogę nią zostać...
              A mimo wszystko spróbuję czysto ekonomicznie.
              Tu padły dwie kwoty - miesięczny koszt utrzymania dziecka w Domu Dziecka 3500,-
              i w Rodzinnym Domu Dziecka 800,- Nie jestem w stanie uwierzyć w takie
              dysproporcje! Mam 2,5letniego syna. A 3,5tys miesięcznie dla mojej rodziny
              (2+1) to byłby prawdziwy luksus z możliwością oszczędności. Tymczasem Dzieci z
              Domów Dziecka nie mają często własnych zabawek czy ubrań, starsze własnych
              książek do szkoły... to na co idą takie potężne pieniądze?
              Nawet jakby naiwnie spojrzeć (a często się spotykam, że tak się to właśnie
              tłumaczy małym dzieciom), że to tak jakby przedszkole bez możliwości powrotu do
              Mamy i Taty, to jednak potrzeba pozytywnych uczuć, przytulenia się, wypłakania,
              wygadania, bliskości, zaufania, bezpieczeństwa są właśnie u Mamy i Taty, i
              żadna doraźna masowa opiekunka nie jest w stanie tego dać. Więc te 800zł dla
              Rodzinnego Domu Dziecka plus nieograniczone możliwości Miłości i życia w
              Rodzinie są dużo bardziej cenniejsze i wartościowe.
              Z tego co ostatnio oglądałam w reportażu tv, w samej Łodzi jest 140 dzieci do
              adopcji i 100 małżeństw starających się o adopcję conajmniej od roku i nijak
              nie da rady utworzyć z tego Rodzin...

              Jak byłam mała Mama tłumaczyła mi, że w Domu Dziecka mieszkają dzieci, które
              nie mają Rodziców, nie mają Rodzin. Dopiero później poznałam okrutną prawdę: są
              rodzice, są rodziny, są chrzestni, są ciotki i wujkowie, jest cały sztab ludzi
              blisko spokrewnionych, którzy pozbywają się niepotrzebnego kłopotu...

              Smutne to bardzo !!!

              syriana napisał/a
              "no popatrz, jakie to proste wszystko
              zgłoś się do rządu, oni potrzebują takich kompetentnych ludzi jak Ty"
              tylko zapomniał/a, że
              - proste nie jest nic, a szczególnie wychowanie dziecka/dzieci !
              - nasz rząd nie potrzebuje kompetentnych ludzi, co widać-słychać-i-czuć
              - dzieci to nie biznes, więc się naszemu rządowi w niego nie opłaca inwestować
              - czym jest coś bardziej złożone i obwarowane ustawami, tym łatwiej szukać
              kruczków prawnych by wyciągnąć z tego jak najwięcej profitów dla siebie

              i ironia potrzebna tu nie jest...


              pozdrawiam
              • wieczna-gosia Re: proste nie jest nic 09.10.06, 12:31
                Tu padły dwie kwoty - miesięczny koszt utrzymania dziecka w Domu Dziecka 3500,-
                > i w Rodzinnym Domu Dziecka 800,- Nie jestem w stanie uwierzyć w takie
                > dysproporcje! Mam 2,5letniego syna. A 3,5tys miesięcznie dla mojej rodziny
                > (2+1) to byłby prawdziwy luksus z możliwością oszczędności. Tymczasem Dzieci z
                > Domów Dziecka nie mają często własnych zabawek czy ubrań, starsze własnych
                > książek do szkoły... to na co idą takie potężne pieniądze?

                to akurat bardzo proste. Ty nie utrzymujesz ksiegowej, intendentki,
                wychowawczyn, kucharek, palacza, czy innego zlotej raczki. Tym ludziom trzeba
                zaplacic. na dzieci specjalnei nie starcza.

                Mysle ze bardziej od wychowawczyn i pedagogow o prace boui sie caly zastep tych
                pracownikow, czesto tuz przed emeryturami, ktorzy przywykli do pracy bez
                wysrubowanych standardow.
          • iwoniaw Wiesz, ja odpowiadając na czyjś post 09.10.06, 10:12
            nie analizuję wcześniej jego historii forumowej wink
      • trzeci.koniec.kija Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 09:01
        Sorawdź roczne raporty z wykorzystania środków składane przez DD. Pomnóż przez
        liczbę DD w Polsce. Kwota warta świeczki sad
        • mijaczek Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 09:06
          Panstwo nie ufa swoim obywatelom i nigdy ne odda wszystkich osieroconych dzieci
          w prywatne rece...
          • syriana Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 09:09
            przepraszam bardzo, a czy w USA rząd tak bardzo ufa obywatelom, że procedury
            adopcji zredukował do minimum, likwidując tym samym sierocińce..?

            mówicie o tym jakby publiczne DD były tylko polską specyfiką..
        • arnikaarnika Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 09:08
          Co chciałaś przekazać swoją wypowiedzią Syriano ? Że nie warto zajmować się tą
          sprawą czy uznałaś że to dobre miejsce by dać ujście swojej osobistej antypatii
          do mnie ,otóż to nie jest dobre miejsce a temat zbyt ważny by uprawiać tu
          prywatę.
          • arnikaarnika Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 09:10
            czasem warto się wznieść ponad podziały i z pieska który ujada na wszystkich
            którzy wchodzą na jego podwórko stać się na chwilę sową.
            • arnikaarnika Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 09:12
              tak teraz i ten relatywizm Syriano - dość ! jest proste rozwiązanie ! nie
              trzeba gderać jak swoja własna ciotka i marudzić że to się nie da , a w USA
              jest tak a w Kanadzie innaczej . Syriano bądź raz uosobieniem mądrości a nie
              swojej własnej ciotki!
              • arnikaarnika Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 09:14
                Zapraszam do dyskusji ale na temat (syriano to do ciebie)
              • syriana Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 09:16
                dobrze

                skoro zbanowanie pomogło Ci dojrzeć wewnętrznie i dostrzeć łatwe roziązanie
                sytuacji beznadziejnej, jak się wydawało do tej pory, to gratuluję

                opracuj plan szczegółowy
                podparty analizami finasowymi i opinią psychologów
                lobbuj gdzie się da
                i na pewno biednym dzieciom będzie lepiej

                powodzenia
          • syriana Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 09:11
            och...
            przepraszam jeśli uraziłam

            miałam w pamięci po prostu Twoje niewybredne ataki na kilka forumowiczek, które
            przeprowadziłaś jakieś trzy tygodnie temu

            zabanowali Cię po tym, o ile wiem..?
      • malila Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 10:08
        syriana napisała:

        > lobby pracowników DD musi mieć niezłe chody "na górze", nie..?

        Na samej górze to nie musi, bo inwestowanie w rodzinne domy dziecka i
        przekształcanie zwykłych sierocińców w bardziej przyjazne dzieciom leży w
        kwestii powiatów. Niestety w tym, co napisała arnika jest trochę racji:
        "Wśród wielu czynników ograniczających powiatom możliwości przekształcania
        systemu opieki uczestnicy corocznej konferencji poświęconej reformie,
        zorganizowanej w Waplewie w 2004 r., za najważniejsze uznali:

        *Brak środków finansowych, głównie na zatrudnienie specjalistów,
        wygospodarowanie dodatkowych, zgodnych ze standardami pomieszczeń;
        *Konieczność realizacji zwiększającej się liczby orzeczeń o umieszczeniu w
        placówkach opiekuńczo-wychowawczych, co przy braku alternatywnych form opieki
        rodzinnej uniemożliwia przekształcanie i ograniczanie wielkości placówek;
        *Opór kadr reorganizowanych placówek, ponieważ każda reorganizacja narusza
        interesu pracownicze;
        *Brak dobrej atmosfery od przekształceń i wsparcia na poziomie władz
        samorządowych;
        *Nierównomierne i nie odpowiadające potrzebom rozmieszczenie placówek;
        *Brak mieszkań chronionych; mieszkań dla grup usamodzielnianych wychowanków;
        *Brak rodzin zastępczych w pogotowiu; rodzin specjalistycznych, rodzinnych
        domów dziecka;
        *Brak specjalistów do pracy z rodzinami, odpowiednich ośrodków
        specjalistycznego poradnictwa i terapii rodzin;
        *Niewystarczające liczba placówek wsparcia dziennego"
        To ze strony:
        www.frs.pl/docs%5CDD3dlaNGO.doc
        Oraz ze strony Rzecznika praw dziecka
        www.brpd.gov.pl/detail.php?recid=57:
        "Część powiatów ograniczyła swoje działania do " roli dobrego gospodarza i
        administratora stanu istniejącego" . W wielu powiatach dysponujących większą
        liczbą placówek opiekuńczych, specjalnych lub placówek pomocy społecznej jako
        argument przeciwko wprowadzaniu zmian podawano fakt, że placówki te są
        największym pracodawcą w regionie a ewentualne zmiany strukturalne mogą
        spowodować wzrost bezrobocia."

        Ale nie jest to najistotniejsze, bo:
        "Część samorządów powiatowych podjęła aktywne działania budowy lokalnych
        strategii rozwiązywania problemów społecznych. Projekty działań zostały
        poprzedzone diagnozą ujawniającą skalę potrzeb społecznych, określającą stan
        istniejący: potencjał kadrowy specjalistów, strukturę i formy pomocy, zasoby
        własne i innych.

        Większość PCPR-ów ogranicza swoją rolę świadczenia pomocy i usług do ściśle
        określonych ustawą i przepisami wykonawczymi przypadków np.: prowadzenia rodzin
        zastępczych, prowadzenia placówek opiekuńczych, udzielania pomocy wychowankom
        placówek.

        Działalność PCPR-ów ogranicza się w większości do modelu sprawnego
        administratora podległych placówek i zadań indywidualnych (rodziny zastępcze,
        pomoc osobom niepełnosprawnym) zaangażowanego w realizację świadczeń pomocy
        społecznej. Rezygnują one z roli kreatora lokalnej polityki społecznej
        ukierunkowanej na wspieranie wszystkich rodzin koncentrując się na udzielaniu
        pomocy rodzinom dysfunkcyjnym.

        Taka polityka w kilkuletniej perspektywie nie sprzyja przekształcaniu
        istniejących form pomocy instytucjonalnej w formy prorodzinne, utrwala
        struktury i może grozić protestami w przypadku prób ich zmiany.

        Jest wiele przyczyn takiego stanu rzeczy. Powiaty jako główną przyczynę podają
        brak wystarczających i gwarantowanych środków finansowych. Rzeczywiście,
        przekazanie powiatom zadań dotyczących oświaty, służby zdrowia, pomocy
        społecznej, opieki nad dzieckiem, pomocy niepełnosprawnym, pomocy rodzinom
        dysfunkcyjnym, tj. w dziedzinach od lat nie rozwiązanych i narastających
        problemów społecznych, wymaga bardzo dużych nakładów finansowych
        przekraczających możliwości powiatu.

        Zdaniem przedstawicieli PCPR-ów opracowanie i realizację aktywnych programów
        pomocy dziecku i rodzinie utrudnia im także niedostateczna ilość bądź brak
        profesjonalnie przygotowanej kadry fachowców (np. do terapii rodzin).

        Wielu działaczy samorządowych wykazuje niezrozumienie istoty problematyki
        społecznej mając niską świadomość zasad i metod rozwiązywania problemów
        społecznych (Wielu rozmówców wyrażało obawy, że zniesienie subwencji i dotacji
        może zmniejszyć ilość środków przeznaczanych przez powiat na zadania
        społeczne.).

        Zadania powiatów wymagają nie tylko większych środków finansowych ale także
        wsparcia i pomocy merytorycznej administracji rządowej -wojewodowie oraz
        samorządu wojewódzkiego - marszałkowie.

        Wykonywanie przez wojewodę nadzoru merytorycznego nad oświatą, opieką i
        wychowaniem oraz ochroną zdrowia jest postrzegane przez część samorządów jako
        niewystarczające, z ograniczeniem się do "fazy wstępnego rozeznania problemów".
        Nadzór ten sprowadza się głównie do dystrybucji środków finansowych, kontroli
        ich wydatkowania oraz przestrzegania przepisów prawa.

        Urzędy marszałkowskie, których zadaniem jest bilansowanie potrzeb w zakresie
        pomocy społecznej, we współpracy z jednostkami samorządu terytorialnego,
        inspirowanie i wdrażanie programów pomocy, kształcenie i wspieranie lokalnych
        służb pomocy, koordynacja i prowadzenie działań na rzecz wyrównywania poziomu
        życia mieszkańców województwa także nie wypełniają tej roli w sposób
        satysfakcjonujący samorządy.

        Rozumiejąc przyczyny - wojewódzkie służby rządowe i samorządowe same znajdują
        się w stadium mniej lub bardziej zaawansowanej samoorganizacji - należy
        stwierdzić, że nie wywiązują się one należycie z zadania pomocy i wsparcia dla
        powiatu."
    • jowita771 Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 10:25
      mnie też się wydaje, ze to byłoby lepsze rozwiązanie. pewnie, że nie jest łatwo
      wprowadzać takie zmiany, ale efekt byłby chyba wart zachodu. a co do pedagogów -
      na uczelnie pedagogiczne walą zastępy chętnych nie bacząc na malejące potrzeby
      w tym zakresie. większość z tych osób nie ma kompletnie powołania do pracy z
      dziećmi, ale wizja państwowej posadki im to przysłania.
      co to za argument, że pedagodzy stracą pracę? czyli nie dobro dziecka jest
      najważniejsze? chyba ktoś zapomniał, czy nos jest dla tabakiery czy tabakiera
      dla nosa.
    • burza4 Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 12:10
      arnikaarnika napisała:

      > Są kraje na świecie biedniejsze od Polski gdzie ani jedno dziecko nie
      > przebywa w innym miejscu niż rodzina zastępcza ! W Polsce tysiące dzieci jest
      > zakładnikami pracowników oświaty pracujących w zinstytucjonalizowanych
      > domach dziecka.

      to jednak wcale nie jest takie proste - w Stanach gdzie dzieci są umieszczane w
      rodzinach zastępczych wcale nie funkcjonuje to tak różowo. Choćby na filmach
      widać, że w ten sposób "dorabiają" sobie rodziny delikatnie mówiąc średnio
      zamożne, i dziecku wcale nie jest u nich tak różowo. Tym bardziej jeśli sprawia
      problemy - wtedy jest przekazywane jak puchar przechodni, bo jego potrzebami
      nikt się nie przejmuje.

      Zakładasz błędnie, że takiej "pracy" ludzie podejmują się jedynie z pobudek
      altruistycznych, tymczasem praktyka pokazuje, że dla wielu jest to po prostu
      łatwa kasa. I bynajmniej nie o dobro dzieci im chodzi. Wcale nierzadkie są
      przypadki zaniedbywania dzieci a nawet wykorzystywania ich - to dokładnie te
      same patologie, które dotykają państwowe domy dziecka. Obawiam się, że nasze
      państwo nie jest przygotowane do tego aby kontrolować jakość opieki w
      rodzinnych domach dziecka i jest powazne ryzyko, że skończyłoby się to na tym,
      że dziecko stałoby się prostym sposobem na podniesienie jakości bytu rodziny.
      Dodatkowy, stały dochód może skusić wiele osób, które miałyby na względzie
      przede wszystkim własny interes i chciałyby na tym po prostu zarobić. Tym
      bardziej, że mówimy o kwotach rzędu 1000 zl miesięcznie - dla wielu to druga
      (albo i pierwsza) pensja.

      Druga sprawa - mało jest osób decydujących się na opiekę nad dziećmi specjalnej
      troski. Co z tymi dziećmi, bo jakoś nie wierzę, aby po nie ustawiała się
      kolejka? Dzieci w domach dziecka rzadko nie mają obciążeń - czy to jakichś
      chorób, czy tylko zaległości w nauce. Takie dzieci potrzebują nie tylko serca,
      ale i wielu wysiłków, do których opiekunowie muszą mieć predyspozycje i wiedzę -
      i psychologiczną i pedagogiczną. Nie każdy będzie w stanie sprostać wyzwaniu i
      poradzić sobie z problemami.
    • mynia_pynia Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 12:18
      Jakby mi dawali nawet 5 tyś miesięcznie, to bym nie wzięła dziecka, które ma 13
      lat i już jest "kryminałem" (takie też się zdarzają) - w sumie to bym nie
      chciała wychowywać czyjeś dzieci.
      A w domach dzieci są najczęściej dzieciaki powyżej 6 roku życia, których albo
      nikt nie chce, albo mają nieuregulowaną sytuacje rodzinną. Więc taki pomysł
      jest o dupę rozbić, już nie wspomnę o dzieciach chorych, które wymagają
      poświęcenia (czasu), a ile z nas ma ochotę siedzieć z dziećmi w domu???
      • wieczna-gosia Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 12:36
        rozwazalam pojscie na kurs. moj maz niestety stawil opor- ale chyba najwieksza
        rzecza ktorej sie obawialam jest to, ze wlasnie nie poradze sobie z
        nastolatkiem, bo zaniedbania beda zbyt duze. A oddania dzecka tak pokaleczonego
        sobie nie wyobrazam. Obwiam sie tego co mogloby wymknac mi sie w gniewie itd.

        Ale zastanawialam sie tez nad byciem opogowiem opiekunczym gdzie trafiaja male
        dzieci, które na gwalt trzeba gdzies umiescic- i tu pewnie meza przekabace smile
        ale na razie odetchniemy sobie od dzieci smile
    • mama_kotula Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 12:34
      arnikaarnika napisała:

      > Sposób na zlikwidowanie domów dziecka jest banalnie prosty i mozliwy do
      > przeprowadzenia w ciągu ok.1 roku.
      >
      > Miesięczny koszt utrzymania dziecka w Domu dziecka to kwota średnio 3500
      > zł a w rodzinnym domu dziecka 800 zł . Dajmy rodzicom którzy stworzą rodzinne
      > domy
      > dziecka po : 3500 zł na dziecko tyle ile płacimy za utrzymanie dziecka w
      > Państwowej placówce ,niech rodzinne domy dziecka nie będą składały
      > się z więcej niż 3 dzieci . Rodzina taka będzie miała 10 500 zł
      > miesięcznie ,starczy na życie ,wynajęcie odpowiedniego mieszkania, opiekę
      > psychologiczną i wszelkie wydatki.
      > Tysiące odpowiednich i odpowiedzialnych ludzi zdecyduje się na taką pracę .
      > Proste jak drut .

      Czyli według ciebie decyzja o ustanowieniu rodzinnego domu dziecka to tak jak
      podjęcie pracy? Ergo - czyli wg ciebie, jak wnioskuję z twojej wypowiedzi - to
      jest sposób na zarobkowanie (użyłaś sformułowania "praca")?
      Jeśli tak, to jestem pewna, że na taką "pracę" zdecyduję się gros osób
      nieodpowiedzialnych i nieodpowiednich.
      • ememka1 Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 13:10
        > arnikaarnika napisała:
        > Miesięczny koszt utrzymania dziecka w Domu dziecka to kwota średnio 3500
        > > zł a w rodzinnym domu dziecka 800 zł .

        Ok. 7 lat temu szukałam żlobka dla mojej córki. Przedszkola prywatne dopiero
        powstawały w mojej okolice i wydawały się poza zasięgiem. Okazało się, że gdybym
        miała meldunek w danej dzielnicy zapłaciłabym za żłobek ok. 150 zł, reszte
        dopłacała dzielnica czy gmina. Jeśli mieszkało się w innej dzielnicy kwota
        wynosiła 850 zł. Przedszkole prywatne w tym czasie 550 zł. Jakość, forma,
        "opakowanie"....bez prównania.
        Reasumując-wszystko co państwowe XXXXXX razy droższe i często jakościowo gorsze.
        • irka15 Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 09.10.06, 13:51
          Chcialabym tylko dodac, ze w wielu miastach, np. Wawie brakuje chcetnych do
          utworzenia RDD. A jesli sa, to ostrza sobie zeby na domy, ktore ma wybudowac
          miasto... Bez komantarza. A mieszkania przeznaczone na ten cel stoja puste...

          Aha, i to nieprawda, ze sredni miesieczny koszt utrzymania dziecka w placowce
          wynosi 3500. Nawet w Wawie, najdrozszym miescie tylko w dwoch placowkach osiaga
          on ten poziom. I sa to domy malego dziecka. W pozostalych DD koszt nie
          przekracza 3000PLN. Podobna kwote otrzymuja osoby prowadzace RDD. Tylko jest ona
          rozbita na kilka czynnikow: na utrzymanie dziecka, czynsz, oplaty licznikowe,
          telekomunikacyjne, naprawy, samochod itp.

          Do Wiecznej: Trzymam kciuki za utworzenie pogotowia rodzinnego wink

          Pozdrawiam
          • arnikaarnika Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 10.10.06, 07:34
            nawet gdyby koszt utrzymania dziecka w Domu Dziecka wynosił by 2500 zł to nie
            ma to nie zmienia to faktu że nawet z przyczyn ekonomicznych nie warto takich
            miejsc utrzymywać . To jest wbrew logice ,wbrew zdrowemu rozsądkowi, czy gdybyś
            miała do wyboru dwa atobusy w jednym bilet kosztował by 25 zł i był by to stary
            zimny ,zardzewiały Ikarus a w drugim bilet kosztował by 80 gr i był by to
            ciepły wygodny i Bezpieczny autokar VolVo ,zastanawiała byś się nad wyborem ?
            A "nasze" dzieci wsadza się do starego Ikarusa kiedy ciepłe i bezpieczne
            autokary czekają na pasażerów.
            Stara zasada mówi jeśli nie wiadomo o co chodzi to napewno chodzi o pieniądze !
    • cyborgus Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 10.10.06, 08:13
      Stany ten system przyjely, - powod: finansowy, jest to duzo tansze do
      utrzymania dla panstwa. Ale czy rzeczywiscie jest to lepsze dla dzieci? Czesc
      ludzi, owszem, bierze dzieci do domow, bo lubi dzieci, inni (nie wiem, czy nie
      wiekszosc), robi to wlasnie dla tych pieniedzy ktore dostana od stanu.
      niekotrzy biore 3-4 dzieci, kazde $500 na miesiac, i juz nie trzeba sie martwic
      chodzeniem do pracy.

      Dodam, ze przecietne dziecko przewija sie przez okolo 16 takich domow
      zastepczych, zanim osiagnie pelnoletnosc. Czesto sa bite, molestowane
      seksualnie, fizycznie, psychicznie. Nie wszystkie, sa przyzwoite rodziny, ktore
      to robia, ale system sam z siebie przyciaga wielu ludzi patologicznych
      obietnica latwych pieniedzy.

      Obejrzyjcie sobie film z Michelle Pfeiffer "White Oleander" - oddaje calkiem
      dobrze realia zycia w takich foster care domach.
      • irka15 Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 10.10.06, 11:08
        Sprawa niestety nie jest taka prosta...

        Jak napisalam powyzej w Wawie SA mieszkania dla RDD, ale nie ma chetnych do ich
        prowadzenia (!!!).

        Poza tym moze zabrzmi to dziwnie, ale nie kazde dziecko nadaje sie do RDD.
        Czesto do DD trafiaja mlodociani przestepcy, ktorym sad chce dac jeszcze szanse.
        I co? wpuscic takiego do RDD?
        Kolejnym problemem sa rodziny tych dzieci, ktore czesto nie zgadzaja sie na taka
        forme opieki dla swoich dzieci. DD jest dla nich obojetny, bo sami sie tam
        wychowali, bo ciocia tam mieszkala, a RDD, czy RZ to juz zabieranie dziecka, oni
        sie z tym nie zgadzaja, bo swoje dzieci baaardzo kochaja...

        Nie chce byc tutaj zle zrozumiana, ale jestem zdecydowanie ZA rodzinnymi formami
        opieki. Niestety np. w Warszawie icdzie to jak po grudzie. Moze to specyfika
        miasta... I nie chodzi o to, ze w Wawie nie ma pieniedzy, bo na to sa. Jest to
        priorytet miasta w ciagu ostatnich kilku lat. I co? Powstaly 2 nowe RDD. Kilka
        zawodowych rodzin zastepczych. Kilka rodzin jest przeszkolonych i oczekuje od
        miasta domow, bo przeciez 140m mieszkanie jest za male...

        Ale odpowiedzcie sobie na pytanie, ktora z was widzi sie jako dyrektor RDD lub
        rodzina zastepcza?

        Arnikaarnika, mysle, ze w Wawie zostalabys przyjeta z otwartymi ramionami...

        Pozdrawiam
        • arnikaarnika Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 11.10.06, 07:46
          -}Irka15 nie powiedziałaś o trzech istotnych szczegułach :
          - Jak wygląda finansowanie takiego RDD w Warszawie ? Jak wygląda jego budżet ?
          Czy wystarczy na to by Opiekunowie nie musieli dorabiać na dodatkowych etatach
          i na to by starczyło na wszystkie wydatki związane z dziećmi? Proszę powiedz o
          jakich kwotach mówimy ?

          - Z ilu osób miał by się składać taki RDD ? Jeśli miało by tam przebywać więcej
          ni 4 dzieci to traci sens całe przedsięwzięcie.

          - Zapewniam Cię że wszystkie dzieci kwalifikują się do umieszczenia w RDD nawet
          młodociani przestępcy a właściwie zwłaszcza oni bo to jedyn DROGA by ich
          demoralizacja nie postępowała.
          • irka15 Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 12.10.06, 11:06
            Wyzej pisalam, jakie koszty ponosi miasto. Jest to zgodne z rozporzadzeniem i
            tam sa wszystkie kwoty.
            Jesli nie doczytalas, to powtorze: na utrzymanie dziecka-piecset zlotych z
            hakiem. Nie pamietam dokladnie ile, a nie cce mi sie tego teraz sprawdzac,
            proporcjonalne oplacenie czynszu i wszelkich oplat, udostepnienie mieszkania na
            czas prowadzenia RDD (wlasne mozna wynajac), wynagrodzenie dla Dyrektora w wys.
            ok. 2000 netto, w zaleznosci od wyksztalcenia, stazu pracy itp., dodatkowo
            platne uslugi lecznicze nie refundowane przez NFZ.

            Do mieszkaniach uzyczonych przez miasto ma byc 4 dzieci. (RDD moze liczyc od do
            8). W domach ma byc max.

            A co do mlodocianych przestepcow, to coz... Mialam z wieloma do czynienia i
            wierz mi, ani RDD ani zwykly dom dziecka nie uratowal ich. Oni potrzebuja
            "specjalistycznej" opieki i pomocy, a nie mamusi otoczonej gromadka maluchow...

            Pozdrawiam

            Wklejam link do stromy kampanii. Mozna tam sobie poczytac o RDD, i Rz.

            www.dajimprzyszlosc.pl

            • arnikaarnika Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 12.10.06, 11:22
              Generalnie się zgadzamy , tylko co do młodocianych przestępców ....też miałam
              kontakty w pracy z takimi dzieciakami - uwirz oni potrzebują przedewszystkim
              (czułej i mądrej) mamusi , najgorszy młody gnojek po zawiezieniu na drugi
              koniec Polski i zakwataerowaniu w fajnej rodzinie w górach bez elektryczności i
              telewizji zmienia się w dwa tygodnie w fajnego chłopaka .
              • irka15 Re: Prosty sposób na zlikwidowanie domów dziecka 12.10.06, 11:54
                No wlasnie... Ja patrze caly czas przez pryzmat Wawy, a tu tyle pokus... I latwy
                dojazd do towarzycha... eh... Moim zdaniem to bardzo trudny problem. Ale z
                pewnoscia czesc losow dzieci mozna poprawic przez utworzenie wiekszej liczby RDD
                i Rz.
                Poza tym w Wawie w DD stosuje sie jeszcze inne rozwiazania, m.in. jak mieszkania
                filialne. One tez zdaja egzamin, bo dzieci mieszkaja w normalnym mieszkaniu w
                bloku, tylko tyle, ze z wychowawcami.

                Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka