Dodaj do ulubionych

co ja przeżyłam...

IP: *.* 31.10.01, 08:28
wczoraj przy podawaniu witamin ,mój 3 miesieczny synek zadławil się.Poniewaz niedawno przechodził zapalenie płuc-wygladało to groxnie,slyszałam jak cos bulgocze mu w gardle.Wezwalismy pogotowie podając diokładny wiek dziecka i przyjechało0owszem-ale nie z lekarzem pediatra,bo okazalo sie,ze takiego nie ma od 2 lat i jedyne co mogą zrobić to zabrac dziecko do szpitala.Przypominam,ze synek cały czas sie dlawil,a lekarz nawet go nie obejrzał.Niewiele sie już zastanawiając zapakowalismy malucha i pojechalismy do przychodni calodobowej gdzie dyzur miała jak się okazało znajoma pani doktor.Okazało sie,że po zadławieniu mechanizm działania jest taki,ze dziecko automatycznie wytwarza bardzo gęstą śline,co jeszcze utrudnia odkrztuszenie i nalezy jak najszybciej pieluszką ta sline wytrzeć w buzi o czym nie mielismy zielonego pojecia.Teraz jest o.k.choc wyraźnie widac,ze przełyk ma jeszcze podrażniony,ale mam nadzieje ,ze to minie.Ludzie,lepiej nie chorować ,bo reforma słuzby zdrowia poszła chyba w złym kierunku.Acha i jeszcze pan doktor z pogotowia powiedział mi ,ze na całe miasto jest w pogotowiu 3 lekarzy!Zgroza!
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: co ja przeżyłam... IP: *.* 31.10.01, 08:38
      niestety wiem coś o tym że lepiej nie chorować. U mojego synka w wieku 4 miesięcy zauważyłam że coś jest nie tak. Pani pediatra wystawiła skierowanie do neurologa z podejżeniem porażenia mózgowego. Dzwoniąc do przychodni i przedstawiajac wiek dziecka i schorzenie pani umówiła mnie na termin za 4 m-ce. W tym czasie musieliśmy płacic za prywatne leczenie i rechabilitację, bo przecież w takim schorzeniu liczy się każdy dzień. Wizyta u neurologa to 50 zł każda, USG główki 60 zł i dwutygodniowa rechabilitacja 155zł. Dobrze że nauczyli mnie jak ćwiczyć z moim synkiem ipóźniej chociaż za to nie trzeba było płacić. W dniu w którym przypadł termin wizyty w państwowej przychodni mój synek już raczkował po mieszkaniu i wszystko szło w dobrym kierunku. Powstaje pytanie jakby się to wszystko skończyło gdybyśmy nie mieli tych pieniędzy. Tak właśnie funkcjonuje państwowa służba zdrowia.
      • Gość: guest Re: co ja przeżyłam... IP: *.* 31.10.01, 08:59
        Gosiu czy możesz napisać co Cię zaniepokoiło w zachowaniu synka?pozdrawiam serdecznie. Ola
        • Gość: guest Re: co ja przeżyłam... IP: *.* 31.10.01, 10:08
          od poczatku był trochę dziwny, mysmy się śmiali że z niego to taki słon (był raczej bardzo duzy) , miał takie sztywne nóżki, trudno było go przewijać bo nie chciał rozszerzyc nóżek. Po za tym gdy sie go brało na rączki to zachowywał się jakby się bał, robił się taki sztywny. Ale na początku nie wiedziałam że to coś złego. Zaniepokoiłam się gdy przy kapaniu w wodzie wyginał się w jedną strone, jego ciałko układało się w kształcie literki c, i prawa raczką i nóżką się bawił a lewa strona ciała leżała bezwładnie. Wtedy poszłam do lekarza i zaczęłam rechabilitację. Pani doktor, która robiła USG powiedziała że to jest jeden z większych naszych sukcesów życiowych że to zauważyliśmy tak wcześnie, bo dzięki temu nie został żaden ślad. teraz ma dwa latka i jest normalnym dzieckiem. ale boję się pomyśleć co by było gdyby nie było nas stać na prywatne leczenie
          • Gość: guest Re: co ja przeżyłam... IP: *.* 31.10.01, 10:42
            gosia,jestem pełna podziwu.jestes dowodem tego,ze najwazniejsza jest matczyna intuicja wbrew temu,co mówia lekarze.Zastanawiam sie czy samo odginanie dziecka do tyłu gdy jest zdenerwowane swiadczy o czyms zlym?Lekarze w tym neurolog nic nie podejrzewaja,poza tym Kacper rozwija się prawidłowo.Jak myślisz?Jesli chcesz odpisz na priva.Pozdrawiam. Ola
            • Gość: guest Re: co ja przeżyłam... IP: *.* 31.10.01, 10:51
              Mój synek też przyjmował taką pozycję (odginał się do tyłu lub leżał w pozycji litery C). Poszliśmy do neurolga, który skierował nas na USG przezciemiączkowe. Nic złego nie wykazało, więc wystarczyły zalecenia pielęgnacyjne (jak nosić, jak podnosić, jak układać do snu itp) i wszystko się unormowało. Ale takie odginanie to jedna z cech, które zauważone przez rodziców powinny skłonić do wizyty u specjalisty. Jest taka broszura, bodajże "Najważniejsze 3 miesiące" czy jakoś tak, która mówi o tym, na co należy zwracać szczególną uwagę w kontekście zaburzeń neurologicznych (np. porażenia mózgowego). Odginanie dziecka jest tam wymienione.
      • Gość: guest Re: co ja przeżyłam... IP: *.* 31.10.01, 08:59
        Pogotowie.... Warszawa, koniec wieku XX, Filip miał jakieś 4-5 miesięcy. W nocy miał gorączkę, płakał, zadzwoniłam na pogotowie. Lekarz rosyjskojęzyczny (???) mówiący łamaną polszczyzną poinformował, że mam dziecku podać paracetamol a dozwoloną dawkę sprawdzał na kartce (ściągawce?), na której ktoś mu zapisał niezbędne informacje: jak dawać, ile, itp. !!!!!! Oczywiście nie był pediatrą, ale czy sposób leczenia dorosłych też miał opisane na karteluszkach????EWA
        • Gość: guest Re: co ja przeżyłam... IP: *.* 31.10.01, 10:46
          To i ja coś dorzucę!!!Trochę zaczęłam się martwić, że moja Ela wtedy 9-cio miesięczna ciągle podkurcza paluszki jednej nóżki, poszłam więc do przychodni po skierowanie do ortopedy. Odstałyśmy swoje w kolejce i co się dowiedziałam???Pani dziecko ma krzywicę!!! Stwierdził to na podstawie krzywości nóżek w pampersie! Nawet nie wpadł na pomysł, żeby poszukać innych objawów.Ortopeda: podaje pani witaminę D? Krutka: tak Vigantol, O: ile? K: 1 kroplę dziennie (dodaję że to był koniec sierpnia 2001), O: 1 kroplę??? ZA MAŁO!!! Ci pediatrzy to chyba nie mają dobrze w głowie... ze 3 trzeba dawać! i nie zakładać pieluchy?K: jak to nie zakładać pieluchy?O: nie zakładać, pieluchy tylko krzywią nogi, potem trzeba taką wadę długo leczyć...K: aha (!?!?!?) ja właściwie przyszłam w innej sprawie, Ela podkurcza paluszki jednej nogi, chciałam się dowiedzieć, czy może potrzebne są jakieś ćwiczenia, masowanieO: samo przejdzieK: dziękuję bardzoDwa dni później poszłam do naszego pediatry, pooglądał Elę i nic nie znalazł więc mówię mu o tej rzekomej krzywicy i wiecie co? Od razu wiedział, który lekarz ją stwierdził... stwierdza krzywicę u wszystkich dzieci. Jedno mi się nie mieści w głowie? Dlaczego trzymają takiego konowała w szpitalu? :gun: Ciekawe ile matek wzięło sobie do serca jego diagnozę i przedawkowało u dzieci witaminę D?
    • Gość: guest Re: co ja przeżyłam... IP: *.* 31.10.01, 09:58
      No to jeszcze ja cos dozuce- Jak Krzys mial 2/3 miesiace pani doktor na comiesiecznej wizycie stwierdzila ze maly ma za duzy obwod glowki- dala skierowanie na usg przez ciemiaczko. Ok dzwonie do przychodni a pani mi mowi ze najblizszy termin za 4 miesiace????????Kurcze- mowie jej ze jest podejrzenie o wodoglowie a ona ze moje tlumaczenia sa bez sensu bo kazdy ma jakies podejrzeniasad(((Podziekowalam (moze niezbyt grzecznie):))Nadzwonilam do prywatnego gabinetu usg- pani milym glosem poinformowala ze nie ma sprawy moge przyjsc w kazdej chwili bo takie malenstwa i tak nie czekaja w kolejce.Cala przyjemnosc kosztowala nas 60zl- grosze w porownaniu z 4 miesiecznym czekaniem na wizyte!Oczywiscie zadnego wodoglowia sie nie doszukali- a my zmienilismy pania pediatre!:)Powiem tak- zle sie dzieje z nasza opieka medycznasadPozdrawiam Aga z zupelnie zdrwoym Krzysiem
    • Gość: guest Re: co ja przeżyłam... IP: *.* 31.10.01, 10:58
      to pare zdań od mnie ;-)) Misiek jakies pół roku temu w nocy zaczął gorączkować - nie byle jak 39,9 39,4 podawanie paracetamulu nie wiele dawało, zimne okłady też no to po 3 godz, walki z temperatura dzownimy na pogotowie (Misiek miał 4 latka) niestety na pogotowiu niet pediatry - bo juz wyszedł do domu (8 rano)( a wcześniej dowiedziałam sie od lekarza u którego jestesmy zapisani, że maja podpisany kontrakt z lekarzem pediatrą w pogotowiu że międzi 19 a 9 rano przyjmuje chore dzieci zapisane do naszej przychodni)No i coż poczekaliśmy do godz. 9 i poszlismy do lekarza do przychodni ....Wniosek zmieniamy przychodnię ...Poza tym o kasie chorych można napisac książkę - horror !!! - po co płacić tyle składnki na ZUS ?? Niech zostanie obowiązek płacenia 30% tego co do tej pory (bedzie sie zbieralo na ewentualny ponyt w szpitalu), a reszte niech dodaja do pensji i tak gdy dzieje sie cos poważniejszego ze zdrowiem naszym lub dzieci to idziemy prywatnie !! Do dentysty, ginekologa itp itd - tez.PozdrawiamJoasia z Miśkiem 7,02,97 i Brzusiem - synusiem 14,02,02
      • Gość: guest Re: co ja przeżyłam... IP: *.* 31.10.01, 15:46
        Na to wygląda, że chyba każdy rodzić trafił choć raz na lekarza "z przypadku".Na początku lata tego roku, nasza 16 miesięczna Sikora dostała wysokiej gorączki - 39,9. Innych objawów nie było.Pojechaliśmy z nią do przyszpitalnej przychodni dla dzieci (Szczecin, Unii Lubelskiej).Dyżurna pani doktor spytała o objawy, obejrzała dziecko i stwierdziła, że to jakieś bakterie, zapisze antybiotyk i powinno przejść.Coś nam się nie zgadzało. Nie kupiliśmy antybiotyku, bo nam to wyglądało na gorączkę trzydniową. Spytaliśmy się znajomej pediatry - potwierdziła.Po trzech dniach gorączka spadła, pojawiły się "wykwity".Antybiotyk na wirusy?Oby jak najmniej takich przygód...Dorka
        • Gość: guest Re: co ja przeżyłam... IP: *.* 31.10.01, 17:17
          Ja tez mam pewne doswiadczenia w tym wzgledzie.....Po pierwsze na badanie bioderek w kierunku dysplazji stawow biodrowych najlepiej udac sie w ciagu pierwszych dwoch tygodni zycia dziecka, bo im wczesniej diagnoza tym krocej trwa leczenie.......Ja dostalam skierowanie do ortoptedy gdy dziecko mialo 2 miesiace a na wizyte moglam sie umowic gdy mialo 3 miesiace......Po drugie dziecku zaroslo przednie ciemiaczko gdy miala 4 miesiace i dostalismy skierowanie do poradni metabolicznej CZD, ale tam terminy sa na 4 miesiace do przodu......i co mi po takiej wizycie.....?????Dorsi, mama 5 miesiecznej Bianeczki
          • Gość: guest Re: co ja przeżyłam... do dorsi IP: *.* 31.10.01, 19:10
            dorsi, napisz coś więcej na temat ciemiączka. Moja Marysia ma 6 m-cy a ciemiączka prawie nie ma. Robiliśmy usg głowki. Nic nie wykazało.Możesz pisać na priva jeśli wolisz.pozdrawiam asia
            • Gość: guest Re: co ja przeżyłam... do dorsi IP: *.* 01.11.01, 08:05
              Witaj Asiu.....Ciemiaczko przednie powinno zarastac od 10 do 18 miesiaca zycia dziecka.Jest jednak dosc duza rozpietosc indywidualana dzieci od 6 do 24 miesiacy. Male ciemie moze byc skutkiem np.predyspozycji genetycznych ,ale i przedawkowania witaminy D.Trzeba taki stan obserwowac.Bianka juz urodzila sie z malym ciemiaczkiem przednim 1,5 na 1 cm. Podawalam witamine D przez 2 miesiace po czym dostalismy skierowanie do Poradni Metabolicznej CZD, gdyz ciemiaczko za szybko zarastalo.Robilismy USG przezciemiaczkowe, pani doktor opisala,iz szczelina posrodkowa i przestrzen podtwardowkowa mozgu wydaja sie byc waskie. Bylismy tez u neurologa i rechabilitanata - wszystko wporzadku.....no i staram sie Bineczke obserwowac i czekam na wizyte w CZD......PozdrawiamDorsi,mama Bianki
      • Gość: guest Re: co ja przeżyłam... IP: *.* 31.10.01, 22:52
        Już kiedyś o tym pisałam, ale powtórzę się.Kasia miała 11 dni, kiedy dostała zakażenia na ropiejącym oczku - później postawiono diagnozę - gronkowiec.Sytuacja pogarszała się z godziny na godzinę. Zadzwoniłam po lekarza do przychodni. Na nasze nieszczęście to był piątek, więc lekarz może przyjść dopiero w poniedziałek (!). Był styczeń. Pojechaliśmy osobiście. Dostaliśmy skierowanie do okulisty - na drugim końcu Warszawy, ale miał nas przyjąć tego samego dnia. Okulista akurat schodził z dyżuru, więc nas nie może przyjąć. Każe nam poczekać godzinę na ostry dyżur. Tak więc siedzieliśmy sobie w poczekalni pełnej ludzi i przeciągów. Na szczęście tym razem weszliśmy jako pierwsi. Uff. Długo potem nie mogłam dojść do siebie. Ale z drugiej strony - lekarka, która przyjechała do mnie (po tej wyprawie dostałam 40 st. gorączki, Kasia miała 2 tygodnie), zainkasowała 100 zł i przepisała polopirynę C.Zdrowia życzę!Isia
    • Gość: guest Re: co ja przeżyłam... IP: *.* 02.11.01, 08:49
      Jeśli mogę, to jeszcze trochę "dorzucę"...Wadę serca u Macieja stwierdzono w szpitalu w drugiej dobie, dziwnym trafem pediatra dająca punkty nie wysłyszała i dostał 10. Potem przez tydzień różni pediatrzy raz słyszeli szmery, a raz nie. Na badanie go nie posłano, bo szpital ma umowę na echo serca tylko w piątki, a on wtedy był w inkubatorze z żółtaczką. Skierowania do kardiologa szpital nie wystawił, bo to już problem pediatry z ZOZ-u.Kiedy ze skierowaniem usiłowałam umówić się do kardiologa na ul.Szpitalnej (Poznań) dowiedziałam się, że wszystkie terminy już są zajęte do końca roku (a był to sierpień !!!!).Łaskawie przyjęto mnie do kardiologa w połowie września (dziecko miało miesiąc), który zrobił małemu EKG i stwierdził wadę. O echu nie było nawet mowy. Zrobiliśmy je prywatnie (90 zł.) i się uspokoiliśmy - wbrew twierdzeniu kardiologa, wada nie jest taka poważna.USG bioderek - zapisy, trzy tygodnie czekania.Dermatolog - tylko dwa i pół tygodnia.I co z tego, że rachunki bierzemy na męża i odliczymy sobie te 20% ?Maglena.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka