Gość: guest
IP: *.*
31.10.01, 08:28
wczoraj przy podawaniu witamin ,mój 3 miesieczny synek zadławil się.Poniewaz niedawno przechodził zapalenie płuc-wygladało to groxnie,slyszałam jak cos bulgocze mu w gardle.Wezwalismy pogotowie podając diokładny wiek dziecka i przyjechało0owszem-ale nie z lekarzem pediatra,bo okazalo sie,ze takiego nie ma od 2 lat i jedyne co mogą zrobić to zabrac dziecko do szpitala.Przypominam,ze synek cały czas sie dlawil,a lekarz nawet go nie obejrzał.Niewiele sie już zastanawiając zapakowalismy malucha i pojechalismy do przychodni calodobowej gdzie dyzur miała jak się okazało znajoma pani doktor.Okazało sie,że po zadławieniu mechanizm działania jest taki,ze dziecko automatycznie wytwarza bardzo gęstą śline,co jeszcze utrudnia odkrztuszenie i nalezy jak najszybciej pieluszką ta sline wytrzeć w buzi o czym nie mielismy zielonego pojecia.Teraz jest o.k.choc wyraźnie widac,ze przełyk ma jeszcze podrażniony,ale mam nadzieje ,ze to minie.Ludzie,lepiej nie chorować ,bo reforma słuzby zdrowia poszła chyba w złym kierunku.Acha i jeszcze pan doktor z pogotowia powiedział mi ,ze na całe miasto jest w pogotowiu 3 lekarzy!Zgroza!