Bylam dzis u lekarza, przyznam, ze jestem zazenowana.Prywatna przychodnia obsadzona slawami.Moj problem - wczesna ciaza i minimalne plamienie.Co zrobil lekarz:1. skierowal na test ciazowy w celu wykrycia ciazy (30 zl) - po co, jak rownoczesnie robilam usg?2. skierowal na usg w celu wykrycia ciazy (80 zl) - standard 3. zlecil zrobienie hormonow ciazowych (chwala mu, bo plamienie mnie zaniepokoilo) - 30 zlDodatkowo skasowal mnie na 100 zl (cena wizyty).I wszystko byloby pieknie, ale:1. lekarz nie zainteresowal sie moja waga2. nie zaintoresowalo go rowniez moje cisnienie3. malo tego - nie wypisal zadnej karty ciazy ani nie ustalil terminu porodu. Za to byl bardzo zainteresowany, kiedy TO sie stalo

Hehe, ksiegowosci nie prowadze, a szkoda, moglabym mu przeciez opowiedziec nie tylko kiedy, ale i jak sie TO stalo

I wiecie co? Rece mi opadly. Nie mam pretensji do stawek - wiedzialam, ze ide prywatnie, widzialam, ze musze zaplacic (wyszlo razem prawie 300 zl). Chodzi mi raczej o to, ze lekarz potraktowal mnie jedynie jak dostarczyciela pieniadza, a nie pacjenta, ktorego nalezy obsluzyc kompleksowo.I glupio mi z tym jakos.Malo tego - jestem zazenowana.