Nie wiem co mnie tak naszło na wspomnienia, ale to może dlatego, że maj za pasem i kasztany niedługo zakwitną?Ja swojej matury miło nie wspominam. Z matematyki poszło mi "kiepsko" - zadanie na 6 było z rachunku prawdopodobieństwa, którego nie lubiłem (liczyłem na liczby zespolone, albo jakieś różniczki). Z polskiego dostałem mierny (a do dziś uważam, że była to moja najlepsza praca jaką napisałem w ogólniaku - żadnej nie poświęciłem pięciu godzin

). Pisemne matury to jednak była zaledwie przygrywka do ustnych. Z niemieckiego modliłem się o mierną - przyrzekłem sobie, że jak dostanę 2 to się nauczę tego języka. Byłem w cięzkim szoku jak się okazało, że dostałem 3... no i się potem nie uczyłem

Z polskim było bardziej wesoło - z "panią" polonistką miałem kiedyś na pieńku (w drugiej klasie zdawałem komisa). Po dwóch latach wydawało mi się jednak, że jest już ok., a tu niespodzianka - "pani" zapytana jak idą matury (zdawałem jako jeden z pierwszych tego dnia) odpowiedziała, że "fatalnie - jesteście w ogóle nie przygotowani". Pytam dalej - a ja? "pani": "a jak myślisz" - mówię - no nie wiem - rewelacja to nie była, ale chyba zdałem? - "pani" "Masz o sobie zbyt wysokie mniemanie..."Całe popołudnie miałem zmarnowane (zważywszy, że "szanowna komisja" w ogóle mnie nie słuchała, co więcej chichrała sobie w najlepsze podczas mojej odpowiedzi - byłem przekonany, że faktycznie nie zdałem). Podejrzewam, że od jedynki uratowało mnie mocne świadectwo z przedmiotów ścisłych - gdyby mnie usadziła miałaby pewnie osuszoną głowę.Smutne te maturalne wspomnienia (lepsze mam ze studniówek

).Ciekawe, czy w naszym kraju matura będzie kiedyś przeprowadzana w sposób wiarygodny i rzetelny?Oceniając moją maturę "obiektywnie" (na ile to możliwe) uważam, że należała mi się jedynka z niemieckiego, 4 z pisemnej matury z polskiego i 3 z ustnej. Oceny jednak nie były wynikiem mojej wiedzy, ale widzimisię nauczyciela.Dlaczego w naszym kraju wycofano się z "nowej matury"? Nauczyciele bali się weryfikacji własnej pracy?Szkoda.KristoVelMefisto