IP: *.* 27.04.02, 22:37
Nie wiem co mnie tak naszło na wspomnienia, ale to może dlatego, że maj za pasem i kasztany niedługo zakwitną?Ja swojej matury miło nie wspominam. Z matematyki poszło mi "kiepsko" - zadanie na 6 było z rachunku prawdopodobieństwa, którego nie lubiłem (liczyłem na liczby zespolone, albo jakieś różniczki). Z polskiego dostałem mierny (a do dziś uważam, że była to moja najlepsza praca jaką napisałem w ogólniaku - żadnej nie poświęciłem pięciu godzin ;-) ). Pisemne matury to jednak była zaledwie przygrywka do ustnych. Z niemieckiego modliłem się o mierną - przyrzekłem sobie, że jak dostanę 2 to się nauczę tego języka. Byłem w cięzkim szoku jak się okazało, że dostałem 3... no i się potem nie uczyłem ;-)Z polskim było bardziej wesoło - z "panią" polonistką miałem kiedyś na pieńku (w drugiej klasie zdawałem komisa). Po dwóch latach wydawało mi się jednak, że jest już ok., a tu niespodzianka - "pani" zapytana jak idą matury (zdawałem jako jeden z pierwszych tego dnia) odpowiedziała, że "fatalnie - jesteście w ogóle nie przygotowani". Pytam dalej - a ja? "pani": "a jak myślisz" - mówię - no nie wiem - rewelacja to nie była, ale chyba zdałem? - "pani" "Masz o sobie zbyt wysokie mniemanie..."Całe popołudnie miałem zmarnowane (zważywszy, że "szanowna komisja" w ogóle mnie nie słuchała, co więcej chichrała sobie w najlepsze podczas mojej odpowiedzi - byłem przekonany, że faktycznie nie zdałem). Podejrzewam, że od jedynki uratowało mnie mocne świadectwo z przedmiotów ścisłych - gdyby mnie usadziła miałaby pewnie osuszoną głowę.Smutne te maturalne wspomnienia (lepsze mam ze studniówek ;-) ).Ciekawe, czy w naszym kraju matura będzie kiedyś przeprowadzana w sposób wiarygodny i rzetelny?Oceniając moją maturę "obiektywnie" (na ile to możliwe) uważam, że należała mi się jedynka z niemieckiego, 4 z pisemnej matury z polskiego i 3 z ustnej. Oceny jednak nie były wynikiem mojej wiedzy, ale widzimisię nauczyciela.Dlaczego w naszym kraju wycofano się z "nowej matury"? Nauczyciele bali się weryfikacji własnej pracy?Szkoda.KristoVelMefisto
Obserwuj wątek
    • Gość: Gosiafka Re: Matura... IP: *.* 28.04.02, 14:13
      A ja wspomonam maturę cudownie :bounce: Poszło miświetnie a do tego jeszcze w tym czasie się zakochałam. :love: :crazy:j.polski - 5 (ustny - zwolniona)j.angielski- 5historia -4 pisemny i 4 ustnySuper czas ,pamiętam że padał deszcz i po egzaminach pisemnych kupiłam sobie na sopockim molo płytę Stanisłwa Sojki :)Gosia :hello:
    • Gość: Bea Re: Matura... IP: *.* 28.04.02, 18:34
      Matura (i szkoła średnia )często mi się śni -nie są to sny miłe ,ale to dlatego ,że występuję w nich ja -teraz( nie da się ukryć moja wiedza 13 lat temu była 100 razy większa niż obecna -już nie pamiętam czy się mejoza różni od mitozy ,a kiedyś dawałam z tego tematu "korepetycje").Sam czas matury był cudowny -świeżo zakochana ( w późniejszym ojcu moich dzieci :love: ) biegłam na egzamin z polskiego w podskokach - temat z poezji jakiś napisałam "leciutko" ,ale drogę powrotną do domu -wzdłuż rzeki Kamienica- przepłakałam ze strachu .Niepotrzebnie ,bo dostałam 5 z pochwałą .Biologia tez na 5 ,ale było "ciepło",gdyby "pani od biologii"( i wychowawczyni w jednej osobie )nie przymknęła oka na błąd ortograficzny ("labolatorium") padłabym na ustnym sromotnie ( w skutek zakochania miałam pewne braki w powtórkach - to chyba żródło owych koszmarów sennych ), no ale bez ustneg się obyło ,uuuffff...Potem były dwa tygodnie przerwy - w leśniczówce pod Prehybą (dotarli do nas posłańcy z wynikami ) i angielski na 4,5 ( tu pani mogła wreszcie mi udowodnić ,że te piątki na koniec roku dawała mi z cichym przekonaniem ,że na nie nie zasługuję ).Wspaniałe czasy , jedne z najlepszych ... ale nie wrócą (może i dobrze !)Pozd.Bea :hello:
      • Gość: asia.d.d Re: Matura... IP: *.* 28.04.02, 21:00
        Było super....Pierwszy Termin nam nie wyszedł bo akuraT były strajki- przyszliśmy wszyscy eleganccy do szkoły i odesłano nas z powrotem :)Jakoś się wTedy tak wyluzowaliśmy, że kiedy przyszło co do czego To byliśmy zupełnie spokojniCo do ocen- poszło mi nieżle :z polskiego 5, z angielskiego 6 (pisemny),a z biologii usTnej też 5I z całą maTurą uprałam się maksymalnie szybko, bo usTny zdawalam w pierwszym dniu :bounce:ATmosFera była wszpaniala, pogoda Też i w ogóle było jakoś Tak beztrosko......Ech....
    • Gość: Gosia26 Re: Matura... IP: *.* 29.04.02, 08:06
      Ja zdawalam polski francuski i biologie. Na polskim tez mialam zatargi z polonistka ale niestety chodzilo o fakt posiadania przeze mnie dzieci. Na szczescie wybralam sobie temat jako jedyna ze szkoly, wiec sprawdzalo mnie kilku polonistow i 5 dostalam ;) Z fancuskiego dostalam dwie czworki i nic sobie nie mam do zarzucenia ;) bolubie jezyk, lubilam pania tylko sie w ogole nie przygotowywalam do matury ;)bilogia byla porazka- uczylam sie uczylam ale roslin sie nie nauczylam- wykombinowalam sobie ze jedno pytanie ze zwierzat byc musi, z ekologii tez, no to zdam....Dostalam dwa pytania z roslin a ze zwierzat byl lancetnik..... chili sam poczatek zwierzat chili sredno mi znajomy.... zdalam dzieki temu ze komisja starala sie nic nie uslyszec z mojej wypowiedzi ;)Jak na ironie studia mialam przyrodnicze i obecnie roslinki znam nawet po lacinie, o zwierzakach nie mowiac, rozumiem o cochodzi w upiornym rozmnazaniu sie roslin nago i okrytonasiennych, nie mowiac juz o przewodzeniu wody- taki wlasnie temat mialam na ustnych ;)
    • Gość: Adzia Re: Matura... IP: *.* 29.04.02, 08:42
      No to ja Was zabiję - polski napisałam na pięć, matmę na sześć (na szóstkę były właśnie te różniczki hehe), i angielski na sześć. Ale jestem chwalipięta, nieprawdaż, ale i mnie to dziwi, bo uczennicą byłam raczej przecietną - czytałam nie to, co trzeba,właściwie lubiłam tylko matmę, a moja średnia oscylowała w okolicach 3,7. Co do Twoich wątpliwości KvM, to mnie nie tyle zabija ta nowa matura, co raczej fakt, że teraz są szkoły, w których można ją zrobić w ciągu 1,5 roku - wyciąga się ludzi za uszy, bo ktoś tam twierdzi, że wszyscy muszą mieć średnie wykształcenie, a nie zauważył, że jak wszyscy coś mają, to to się po prostu dewaluuje....A nowej matury ludziska się boją...Ściągać się nie da, myśleć trzeba ,a to przecież tak bardzo boli...Wiedza encyklopedyczna miesci się na zgrabniutkich karteczkach w kieszonkach marynarki, i trzeba tylko kombinować, jak tu się nie dać złapać. A i nauczyciele (niektórzy, zaznaczam) mają dobrze, bo nie wyjdzie, że nie nauczyli ludzi myslenia...czyli jest okej, utrzymujemy fikcję, mamy mnóstwo wtórnych analfabetów, ale za to z maturą...I to, co piszę, to nie wymysły - moja mama jest dyrektorką zespołu szkół i nieraz to, co mówi, przyprawia mnie o zgrozę - nieraz maturzyście są nieprzygotowani nie tylko do szukania pracy, ale nawet do oglądania dziennika w TV ;-)Wiesz, to ja już wolę to przysłowie "nie matura lecz chęć szczera..."PS. Ale wspomnienia okej. Mój wychowawca, który zaraz po rozpoczęciu pisania zaczął się upominać o kanapki ;-) i historyk, który miłosiernie krążył między nami z otwieraczem i otwierał "Rzeszowiankę"...w ogóle sympatycznie i bezstresowo - ale ja chodziłam do fajnej szkoły :-)
    • Gość: tygrys Re: Matura... IP: *.* 29.04.02, 13:13
      Ja swoją maturę wspominam bardzo cieplutko :)Jako jedyna w szkole zdawałam pisemny rosyjski :), na 5. Do tego pisemny polski na 5 i ustna historia, też na 5. Jedyny feler to fakt, że historia była chyba ostatnim przedmiotem na ustnych maturach i musiałam czekać na ten egzamin dwa tygodnie, w stresie jakby nie było, bo z historyczką nigdy nic nie wiadomo :).Gdyby przyszło mi zdawać nową maturę to chyba nie byłoby tak różowo, bo matematyka do moich ulubionych przedmiotów nie należy :)Z pozdrowieniami dla przyszłych maturzystówKasia B.
    • Gość: darek Re: Matura... IP: *.* 29.04.02, 14:09
      Matura, hmm, ja to zdawałem w czasach kiedy szóstek w szkole nie było, więc dawno temu a i pamiętać nie ma co bo w moim przypadku trwała dwa dni (języka się nie zdawało w szkołach technicznych), tak więc tylko pisemne polski i matematykę przeżyłem dostałem dwie piątki w dowód uznania minionych zasłóg byłem zwolniony z ustnej, a polski [pisałem pracowicie jakieś 3,5 godziny a matma no cóż już przed rodaniem kanapek wyszedłem, a właściwie wyrzucono mnie ze względu na produkcję rozwiązań zadań na użytek innych, miałem pecha siedziałem w drugiej ławce pani dyrektor kazała oddać mi pracę i wyjść. I tyle jak chłopaki zdawali ustne ja już wdrapywałem się na caryńską (idex już miałem w kieszeni) to były moje najdł€zsze wakacje od maja do października.
      • Gość: darek Re: Matura... IP: *.* 29.04.02, 14:10
        aha ta matura z polskiego to była mija jedyna praca pisemna w życiu bez błedu ortograficznego teraz to pewnie bym miał kwit o dysortografi, no ale czasy były inne i nie było tych dys... na wszystko.
        • Gość: guest Re: Matura... IP: *.* 29.04.02, 14:15
          no,no same zdolniachy tu pisują :)
          • Gość: Hermiona Re: Matura... IP: *.* 29.04.02, 14:52
            A to i ja się pochwalę! W dniach młodości mej... również nie było szóstek, ani tym bardziej jedynek... Była za to na maturze tzw. Propedeutyka czegoś z czymś, czyli takie sobie indoktrynowanie młodzieży. Miałam szczęście być uczona tego przedmiotu przez niejakiego Kwiatka, który do tematu podchodził z lekkim znużeniem. OCZYWIŚCIE, ze wszystkich przedmiotów na maturze dostałam piątki, czyli z j. polskiego, angielskiego, tejże propedeutyki i biologii. Do dwóch ostatnich przygotowywałam się przy pomocy starych pytań z lat poprzednich, przy czym w trakcie uczenia się mój zapał ostygł i zostawiłam po jednym najnudniejszym pytaniu z każdego przedmiotu, bo nie chciało mi się go przerabiać. Jak można się domyślić, akurat te pytania wylosowałam! Do biologii zresztą przygotowywałam się tego samego dnia, w którym ją popołudniu zdawałam.Ach, łatwa była ta matura, żeby to wszystko w życiu chciało być takie łatwe...
            • Gość: w Re: Matura... IP: *.* 29.04.02, 16:25
              Widze Hermiona, ze tak samo starej daty jak ja. Tez zdawalam ten fajny przedmiot "Propedeutyka - nauka o spoleczenstwie" i dostalo mi sie pytanie zwiazane z powstaniem panstw socialistycznych po II wojnie swiatowej. Oczywiscie bylam kompletnie nieprzygotowana wiedzowo-ideologicznie na tego rodzaju pytania. Jedyne co mi wpadlo do glowy to zachwycac sie Zwiazkim Radzieckim. Biedna komisja niezdzierzyla i mnie wywalila z sali. Pewnie do dzisiaj opowiadaja sobie dowcipy na moj temat.A tak naprawde to milo wspominam ten czas.Pozdrowienia
              • Gość: darek Re: Matura... IP: *.* 30.04.02, 06:56
                Jak miło se poczytać, że są jeszcze starsi odemnie, chociaż, pewnie jakbym kończył ogólniak a nie technikum, to też bym zdawał ten szalony przedmiot, a tak byłem pierwszym rocznikiem, gdzie takowy przestał byc obowiązkowym, taki se tam znak czasów.
                • Gość: Hermiona Re: Matura... IP: *.* 30.04.02, 07:35
                  No, to ja chyba byłam ostatnim rocznikiem, który propedeutykę zdawał. Tak czy owak nie na darmo zapisałam się do klubu mam - emerytek, no nie? :lol::hello: Monika
                  • Gość: w Re: Matura... IP: *.* 30.04.02, 16:13
                    Z bardzo skompikowanych obliczen , bo zerknelam na "poznajmy sie" ile masz lat, wyszlo mi, ze tym ostatnim roczikiem w tej dyscyplinie bylam ja. Jestem rok mlodsza od Ciebie. Chodzilam do ogolniaka, no chyba, ze konczylas technikum to wtedy zdawalysmy mature w tym samym roku.Pozdrowienia dla starych maturzystow, ktorzy nie dostawali szostek i na dodatek "uwielbiali?????????" :lol: blok krajow socjalistycznych.:fou:
                    • Gość: Hermiona Re: Matura... IP: *.* 30.04.02, 16:32
                      A! Możliwe! Chodziłam do ogólniaka, a maturę powinnam była zdawać nawet rok wcześniej, ale miałam przerwę - rok mieszkałam w USA, ale i tak, jako genialne kiedyś dziecko poszłam do szkoły w wieku 6 lat, więc ten opuszczony rok to wyrównał i zdawałam maturę z moim rocznikiem. A propedeutyka u nas nie była taka zła, bo szkoła w ogóle była bardzo anty- i nikt nie ośmielał się na serio nas indoktrynować. Moje pytanie maturalne było z tych bardzo ogólnych, tak bardzo, że nie pamiętam już, o co chodziło. Stwierdziłam, że trzeba zyskać na czasie i zaczęłam bardzo spokojnie i elokwentnie... aż komisja zaczęła spoglądać z niepokojem na zegarki i prof. Kwiatek powiedział "No, Monika, już, już, dziękujemy ci bardzo" i po chwili okazało się, że za to moje gadanie dostałam piątkę! I takie rozlazłe gadulstwo mi zostało, przynajmniej w piśmie...Pozdrawiam Cię, Wando!:hello: Monika
                      • Gość: w Re: Matura... IP: *.* 30.04.02, 18:37
                        To widze, ze wszyscy mieli podobne problemy. U nas tez nie przykladalo sie duzego nacisku na ten przedmiot, a ze byl obowiazkowy to musieli nas przeegzaminowac i wymyslec jakies pytania. A my biedne zuczki musielismy na nie odpowiedziec i wiekszosc uczniow improwizowala podobnie jak ja. Mi tez biedna komisja ladnie podziekowala, bo nie mogal strawic mojej "milosci" do Zwiazku Radzieckiego. Byly trzy pytania tych innych tez juz nie pamietam, a to jedno to do konca zycia bede wspominac. Do dzisiaj widze ich miny jak probowali byc powazni, a tak naprawde to chcieli tam pewnie rynac ze smiechu jak zaczelam swoje wywody.Pozdrowienia,WandaAle zawsze mozna powspominac mature nie tylko na serio.
                        • Gość: AgnieszkaP. Re: Matura... IP: *.* 03.05.02, 00:31
                          Dziewczyny, też dołączam do klubu, zdawałam "Propedeutykę ..." chociaż nie pamiętam czy byłam w ostatnim rzucie czy nie ( nawet dostałam piątkę :lol: a pytania były jakieś neutralne, acha, no i oczywiście w tamtych czasach jedynek i szóstek jeszcze nie było :)A z matury najbardziej pamiętam dzień pierwszy, egzamin pisemny z języka polskiego. Do szkoły przyszdł reporter z wrocławskiej popołudniówki "Wieczór Wrocławia" aby zrobić zdjęcie do corocznej wzmianki o maturach. Tak więc do domu wróciłam z gazetą pod pachą a na pierwszej stronie JA we własnej osobie (w pierwszej ławce). To jedyne do tej pory w moim życiu zdarzenie kiedy trafiłam na pierwsze strony gazet ( moja sława nie trwała nawet 15 minut :( )Agnieszka :hello:
                          • Gość: w Re: Matura... IP: *.* 03.05.02, 14:49
                            He, He He.:lol: Nas to nawet pewnie nikt nie chcialby fotografowac, bo dzien przed matura zrobilismy sobie impreze rozluzniajaca i nastepnego dnia wszyscy mieli kaca.:crazy:
    • Gość: Anna72 Re: Matura... IP: *.* 30.04.02, 13:30
      Matura "91: j. polski: 5matematyka:5j. angielski:5biała bluzka, czarna długa spódnica z wieloma kieszonkami w pasku (i tak się nie przydały :lol: ale poprawiały samopoczucie)różowy słonik na szczęściekatar sienny przez całą maturę = chusteczka higieniczna i czerwony nos ;-)to są wspomnienia w skrócie - Anka.
    • Gość: gemma Re: Matura... IP: *.* 30.04.02, 21:07
      Heh, jak wszyscy, to wszyscy, gemma też. ;)Zdawałam maturę z francuskiego i angielskiego, bo jakoś nie mogłam sobie wyobrazić siebie zakuwającej daty czy w ogóle próbującej zapamiętać większą część tzw. materiału, brrr... Nie żebym miała złą pamięć, ale bardzo nie lubię pamięciówek. A języki bardzo lubiłam, nieźle mi szło i postanowiłam bazować na tym, czego uczyłam się przez cztery lata. Z polskiego byłam zwolniona (uwaga uwaga, gemma się chwali :grin: ), bo udało mi się zaszaleć na olimpiadzie. No i pamiętam ten luz psychiczny, kiedy wszyscy pisali polski na sali gimnastycznej, a ja przyszłam tylko zjeść swój przydział kanapek (były pyszne)...Następnego dnia pisałam francuski, wcześniej jednak nie powtarzając zbyt wiele - bo wydawało mi się, że przecież wszystko umiem, nie mam się czego uczyć. No i jak dostałam zadania, wysłuchałam tekstu czytanego przez nauczyciela, to zbladłam. Pierwszy (choć nieostatni) raz w życiu miałam w głowie pustkę. Bardzo przyjemne uczucie, mówiąc szczerze. ;) Przypomniałam sobie podstawowe zasady zachowywania się w takich sytuacjach, no i je zastosowałam: po pierwsze, bez paniki, po drugie, zjeść kanapkę. :) (jak już pisałam, były pierwsza klasa.) Zjadłam kanapki, zjadłam batonik, popiłam sokiem.. Po godzinie intensywnej konsumpcji stwierdziłam, że prowiant się kończy, a pustka nie... W końcu jednak udało mi się zacząć pisać, a że jak to mówią, tylko początki są trudne, poszło mi potem całkiem nieźle - na cztery. POtem z ustnego dostałam piątkę, więc nie narzekam. :) POdobnie z ustnego angielskiego.Maturę wspominam więc bardzo mile, jak zresztą chyba wszyscy.. i nie jest to kwestia ocen. :sol: A potem były najdłuższe wakacje w moim życiu - całe cztery miesiące. Koszmar. Wynudziłam się jak mops. ;)A potem były studia. Heh... Ale to już zupełnie inna historia. :crazy:Pozdrowieniagemma
    • Gość: mysia Re: Matura... IP: *.* 30.04.02, 23:37
      Matura,to były czasy....Wspominam miło,bo dobrze mi poszło!j.polski -5,matematyka-4,chemia -5,j.angielski-5.Właśnie teraz w maju mamy spotkanie całego rocznika.Nawet nie wiem kto i w jaki sposób ustalił mój adres,ale spotkanie po latach może być ciekawe......Pozdrowienia Dorota z Poznania
    • Gość: domisia ja pisałam z historii IP: *.* 07.05.02, 16:48
      i idąć na egzamin pisemny znałam tylko jeden temat - Kościół w Średniowieczu - i wyobraźcie sobie, że był. siedziałam pół godziny po odczytaniu tematów i nie mogłam w to uwierzyć. Nauczyciel aż podszedł do mnie i upewaniał się, że wogóle zacznę cos pisać. a ja nie mogłam ochłonąć. Dostałam 4, chociaż podczas szkoły zawsze była trója.to się nazywa szczęscie.a na polski - nauczyciel prosił, żeby każdy z nas nauczył się jednego , wybranego wiersza na pamięć. na wszelki wypadek - zrobiłam tak:"Cudownie jest,powietrze jest, Dwie nogi mam,dwie ręce mam,w chlebaku chleb,do chleba ser,do picia deszcz."Krótki - wiec łatwo było zapamiętać. I egzamin ustny zaczęłam sama z siebie od tego wiersza. Powiedziałam, że chcę go powiedzieć, bo jest piękny. Kiedy go mówiłam wprawiłam komisję w dobry nastrój - sama się rozprężyłam i przestałam bać. i Choć kiepsko odpowiadałam na wylosowane pytania - jakoś poszło.Polecam rozprężenieDominika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka