Gość: Ika Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 12.03.03, 13:25 Wiesz co... to nie jest głupota matek.Mój synek ma problemy krtaniowe. Kiedy coś się u niego zaczyna, muszę go zawieźć do lekarza NATYCHMIAST, bo za dwie godziny może już być potrzebna hospitalizacja. A na wizytę domową nikt mi nie przyjedzie, jeżeli dziecko nie słania się z gorączki około 40-stopniowej (wiem, bo próbowałam wezwać lekarza). Na prywatne wizyty mnie nie stać, zresztą nie po to płacę kasę chorych.U mnie w przychodni dzieci zdrowe od chorych oddzielone są jedynie otwartymi drzwiami. Lekarka przechodzi do jednego lub drugiego pokoju w zależności od tego, jakie dziecko akurat jest w kolejce. I uważam, że to jest wina przychodni. Tak samo jak u Ciebie. To oni mają obowiązek zapewnić odizolowanie dzieci chorych od zdrowych POMIESZCZENIAMI. To, że teraz są dzieci chore, a za godzinę zdrowe, nic nie da, bo dzieci wszystkiego dotykają i zarazki się przenoszą.Zatem nie psiocz na matki, tylko na organizację w przychodni. Każda normalna matka leci z chorym dzieckiem do lekarza i nei zawsze można czekać do następnego dnia.Przy okazji - na forum Fundacja jest ankieta nt. przychodni - wypełnij, przyda się Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosiah Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 19.03.03, 16:00 Przeczytałam wszystkie dotychczasowe wątki (te poniższe również) i jednak podpisuję się pod tymi potępiającymi organizację przychodni, a nie mamy, które biegną z dzieckiem do lekarza, a że to nie ta godzina?... cóż. Mój młodszy synek pierwszy raz dostał zapalenia krtani kiedy miał 5 m-cy, ot tak się przyplątało na spacerze. Przy takiej chorobie nie można czekać do następnego dnia, bo wtedy akurat przyjmuje się dzieci chore, bo do tego czasu dziecka może nie być już na tym świecie!!! Dopóki czynna jest przychodnia nasza służba zdrowia wymaga by tam się najpierw udać z dzieckiem, najwyżej lekarz pokieruje dalej. W nocy nie ma problemu - wzywam pogotowie, bo zapalenie krtani to zagrożenie życia u tak małego dziecka!!! Nasza przychodnia na szczęście zorganizowana jest w prawidłowy sposób - dzieci zdrowe i chore znajdują sie w odzielnych częśćiach budynku, niestety, coś takiego jak wizyty domowe nie istnieją, lub istnieją dla uprzywilejowanych, bo nawet jak straszy synek (3 lata) miał 40st. goraczkę kazano nam przyjść do przychodni! Ha, z drugim malutkim (wtedy 6 m-cznym) na rękach, bo taty nie było akurat wtedy w kraju! I to nie tak, że lekarz przyjmie cie wtedy bez kolejki... nie, najpierw są numerki, a dopiero potem bez zapisu! cóż, taka jest służba zdrowia. Myślę, że powinnaś bardziej walczyć o inną organizację przychodni, albo po prostu zdecydować się na jej zmianę, bo nie możesz wymagać od matki, żeby czekała z chorym i gorączkującym dzieckiem do kolejnego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgosia.dz Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 20.03.03, 15:29 Gosiah!Z całym szacunkiem dla Twej osoby i Twej wypowiedzi Chyba jednak nie przeczytałaś tego wątku do końca , a jeśli tak - to bardzo nieuważnie... : Proszę, przeczytaj raz jeszcze moje późniejsze "sprostowanie", oraz kolejne posty skierowane bezpośrednio do innych mam. Tam nastąpiło pewne wyjaśnienie z mojej strony, które to słowa -przyznaję powinny znaleźć sie w pierwszym poście. Ale się nie znalazły . Próbowałam więc naprawić swój błąd. Widzę jednak, że niestety niektóre emamy czytają bardzo wybiórczo. Nie dając tym samym szansy na prostowanie niektórych informacji. Powiem szczerze, jestem już zmęczona pisaniem poraz kolejny tego samego. Jeśli interesuje Cię, jaki popełniłam błąd, rozpoczynając ten wątek, oraz jak próbuję wytłumaczyć o co mi tak naprawdę chodziło - proszę zajrzyj do moich wcześniejszych postów. Wydaje mi się, że dość jasno wyłuszczyłam sprawę. PozdrawiamMałgosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 1205 Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 12.03.03, 13:26 w przychodni do której chodzę jest to samo! zawsze idę z lękiem czy mały po szczepionce nie zachoruje! bo każdy mysli tylko o sobie i o danej sytuacji. zero wyobraźni!!! pokoasłuje ,wrócić i zaskarżyć!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aronka Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 12.03.03, 14:03 Podpisuję się pod postami poprzedniczek! Może my do tej samej przychodni chodzimy?... Wszystkie dzieci razem - zdrowe i chore. Zresztą pediatra jest w takich dziwnych godzinach, że jak już jest, to trzeba pędzić. Moglibyśmy się przenieść do innej przychodni, też niedaleko, tym bardziej, że ja z kolei nie darzę naszej lekarki szczególnym sentymentem... Niestety, ta druga przychodnia to taki moloch, więc nie wiem, co lepsze... Z wizytą domową zawsze jest kłopot, bo faktycznie dziecko musiałoby się słaniać na nogach... Zresztą (trochę z innej beczki) kiedyś Natalia miała wieczorem 39,6 stopni! Dzwoniliśmy na pogotowie i do Falck"a. Kazali przyjechać. Pojechaliśmy, co było robić...I mimo, że też płacę ubezpieczenie, to wiem, że jak coś poważnego by się działo, to wezwę lekarza prywatnie, bo już nie mam nerwów do naszej państwowej służby zdrowia!I tak do dentysty chodzę prywatnie, to samo do ortopedy, endokrynologa. Jeśli chodzi o tego ostatniego, to chodziłam grzecznie do poradni, gdzie na biopsję tarczycy trzeba było czekać ponad pół roku! Do tego czasu, jak ktoś by miał raka, to... sorry, może kitnąć! A ja mam guzka tarczycy i nie miałam ochoty czekać. Wiem, że to nie całkiem na temat, ale mnie poniosło! Po prostu taką mamy służbę zdrowia! Dużo zdrówka życzę wszystkim! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AgnieszkaP. Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 12.03.03, 14:00 GLUPOTA ? Totalna ignorancja i zero pomyslunku ?To o matkach ktore ida z chorym dzieckiem do lekarza ???Mysle ze przesadzilas, tak ostro okreslajac matki ktorych dzieci zachorowaly i po prostu szukaja pomocy. Dziecko (i kazdy inny chory) faktycznie choruje kiedy chce i nie czeka na wyznaczone godziny Mysle ze glupota wykazuje sie tutaj przychodnia ktora oczekuje ze matka z chorym dzieckiem bedzie respektowac "godziny przyjec tylko dla zdrowych dzieci". Nierealne A z ciekawostek dodam ze tu gdzie mieszkam nie ma zadnych przepisow o tym ze zdrowe dziecko ma byc odizolowane od chorego w poczekalni u pediatry, ot nie pomysleli o tym Epidemie co i rusz nie wybuchaja Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bietka2 Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 19.03.03, 00:35 Wszystko zalezy od osrodka. Rzeczywiscie czesto w panstwowych przychodniach jest tak, ze lekarz przyjezdza na wizyte domowa dopiero jak dziecko slania sie z 40 st goraczka. Tam gdzie my jestesmy ubezpieczeni jednak tak nie jest i lekarz ma obowiazek przyjechac zawsze kiedy jest wezwany, a tych lekarzy jest naprawde duzo. Pomimo to zdarzaja sie mamusie, ktore ciagna chore kaszlace dziecko do lekarza wlasnie akurat wtedy kiedy przyjmowane sa dzieci zdrowe. Jak dla mnie jest to typowy brak wyobrazni.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: electra Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 12.03.03, 14:04 W mojej porzychodni juz jakis czas temu zlikwidowali izolatki, efektem tego jest to że dzieci z katarkiem, z bólem np. nóżki, dzieci ze świnką, dzieci z różyczką siedzą sobie razem na ławeczce pod gabinecikiem.Na pytanie dlaczego tak jest pani odpowiedziała tak:".. Nic na to nie poradzę, normy europejskie.." (??????)I co Wy na to ?PozdrawiamAga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ATAX Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 12.03.03, 14:25 Ja cię rozumiem i też bym sie piekliła na twoim miejscu ale nie pod adresem matek tylko przychodni. Bo jakbyś była tą matką z chorym dzieckiem, to też byś pewno odpowiedziała, że dziecko choroby sobie nie wybiera.Dlatego proponuję, żebyś swoje oburzenie skierowała w strone przychodni i to tam zaczęła działać, a może to przyniesie jakieś efekty. Wyładowanie frustracji na forum na pewno przyniesie ci ulgę, ale nie spowoduje zmiany sytuacji.W mojej przychodni jest osobno wejście i pomieszczenie dla dzieci zdrowych i osobno dla chorych. Za to są inne mankamenty, z którymi walczę z różnym skutkiem. Jedno osiągnęłam na pewno - jak przychodzę do lekarza nikt w poradni dziecięcej nie pyta mnie o nazwisko i adres ani o imie mojego dziecka. Pytają tylko czasem dla pewności o numer domu ATA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anika Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 12.03.03, 15:26 Oj Małgosiu, nie masz co sie wskiekac na mamy , wina lezy po stronie przychodni. Sama pewno nie chciałabys czekac z chorym dzieckiem do nastepnego dnia, a wiesz jak to jest z zamawianiem wizyt domowych.Niestety pozostaje mieć żale do przychodni, że tak bezmyślnie to zaplanowali.Ania.Oby Kubuś sie nie rozchorował Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ruda Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 12.03.03, 16:19 A ja się zgadzam z MAłgosią. Ponieważ rzadko dziecko jest tak chore, że musi natychmiast być u lekarza. Zwykle po prostu w danej chwili dostało gorączki. JA czekam wtedy na poranek, popołudnie, godziny przyjęć dzieci chorych etc. Względnie dzwonię do elkarki i pytam, co zrobić. Ostatnio jechałam "na sygnale" z puchnącym w oczach dzieckiem, bo kazała mi to zrobić lekarka i umieszczono nas w pokoju zabiegowym. A i tak za chwilę wylądowałyśmy w szpitalu. Bo tam jest jednak miejsce nagłych i zagrażających życiu wypadków. Rozumiem, że MAłgosi chodziło o to, że dziecko się rozchorowało i matka musi z nim przyjść już. Gdyby moje dziecko się np dudsiło, pojechałabym na pogotowie, a nie ustawiała się w kolejce do gabinetu. JAkby zaś mój lekarz nie przyjmował, a ja uważałabym np, że dziecko musi już dostać antybiotyk, pojechałabym na pogotowie, ewentulanie telefonicznie się skonsultowała ze swoim lekarzem.Owszem, przychodnie może powinny zapewnieć to czy tamto, ale jak nie zapewniają, to też trzeba jakoś sobie z tym radzić. Niekoniecznie uważać, że mama, która chce wyjśc ze zdrowym dzieckiem po szczepieniu nie ma prawa się zdenerwować.KAsia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ika Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 12.03.03, 16:43 Kasia,nie zrozumiałaś mnie Matka ma prawo się denerwować, że nie może spokojnie wyjść ze zdrowym dzieckiem po szczepieniu - sama bym się denerwowała. Ale zamiast wieszać psy na matkach z chorymi dziećmi, opieprzyłabym decydenta jakiegoś w przychodni. To ich obowiązek zapewnić sensowną izolację chorych od zdrowych. A nie kretyński podział godzinowy, bo jak wspomniałam, nie dezynfekują przychodni pomiędzy godzinami chorych a zdrowych. Co do nagłej konieczności pójścia z dzieckiem do lekarza, podałam konkretny przykład. U mojego dziecka tak jest, że muszę JUŻ. Nie lecę z lekką gorączką, ale z krtanią tak, bo konsekwencje opóźnienia w przypadku Żuczka są straszne. Pogotowie? Oleją mnie - "niech pani idzie do swojego pediatry". Pogotowie nie przyjedzie, bo Żuś zaczyna szczekać, a niekoniecznie gorączkować - a już na pewno nie ma od razu 40 stopni gorączki.Jeśli zaś poczekam do następnego dnia, osiągnę tyle, że dziecko rozłoży się na dwa tygodnie lub dłużej i będzie cierpiało. A samowolki w podawaniu antybiotyków uprawiać nie będę. Ani maratonu od pogotowia do Kajfasza Lekarz i tyle, antybiotyk szybko dla zahamowania rozwoju choroby. Przetestowałam.Oczywiście nie wszystkie dzieci mają takie problemy, jak Żuś z krtanią. Ale wyzywając matki od głupich ignorantek można trafić na mnie albo na matkę z podobnym problemem. A to już będzie niesprawiedliwe i podłe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MałgośkaR Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 12.03.03, 16:36 Małgosiu, rozumiem, że jesteś bardzo zdenerwowana, ale wina leży po stronie przychodni, a nie matek. U nas jest tak samo w poczekalni, skąd wchodzi się do trzech gabinetów różnych lekarzy. Godziny to chyba z księżyca poustawiane, np: nasz lekarka ma dzieci zdrowe, inna chore, a poczekalnia ta sama W takich warunkach nietrudno o chorobę Tyle razy była zwraca uwaga o oddzieleni dzieci chorych od zdrowych i jak grochem o ścianę...Tym bardziej, że są dwie identyczne poczekalnie odzdzielone holem-paranoja I uwierz ostatnio do poczekalni wbiegła kobieta z dzieckiem na ręku (nawet nie należała do naszej przychodni), bo dziecko zaczęło jej się dusić i wymiotować (póżniej okazało się, że dziewczynka ma problemy z krtanią) I nikt nie zwracał jej uwagi, że ma czekać, czy wyjść. Takich przypadków jest wiele. Co do wizyt domowych zgadzam się z Iką. Na wizyty domowe lekarze nie przyjeżdzają od razu, a prywatnie nie każdego stać. Wiem, co przeżywasz, ale to naprawdę wina przychodni. Czy myślisz, że matki robią to specjalnie przynosząc chore dzieci? Czasem są to matki samotnie wychowujące dzieci i przychodzą do lekarza po godzinach swojej pracy. A te tłumaczenie pielegniarek, że one proszę, ale nikt ich nie słucha są nie na miejscu. To przychodni powinna oddzielić dzieci zdrwe od chorych, tylko czemu nikt tego nie sprawdza Pozdrawiam. Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miśk@ Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 12.03.03, 17:41 .....I właśnie takim sposobem,po powrocie zdrowych dzieci ze szczepienia,następnego dnia miałam juz dwójkę chorych i zasmarkanych wrrrr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Behemot Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 12.03.03, 18:21 Nie rozumiem dlaczego oskarżasz matki chorych dzieci o głupotę, głupie są raczej porządki w tym ośrodku. Może mogłabyś zapisać się do innej przychodni? Miałam podobny problem i zmieniłam przychodnię. Gina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SylwiaKarolina Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 12.03.03, 20:25 Małgosiu, masz rację!Logicznie rzecz biorąc, w godzinach, w których przychodnia jest czynna TYLKO dla dzieci zdrowych, dla chorych jest de facto nieczynna. A zatem mamy chorych dzieci, powinny szukać pomocy tam, gdzie szukałyby jej po godzinach otwarcia przychodni, czyli na ostrym dyżurze pediatrycznym lub pogotowiu. I masz pełne prawo się wściekać na głupotę i samolubstwo takich matek. Mnie też szlag w takich wypadkach trafia.Pozdrawiam,SylwiaP.S. Do Iki - pomoc w przypadku obrzęku krtani i "szczekającego" kaszlu najłatwiej i najskuteczniej można otrzymać na ostrym dyżurze laryngologicznym. Nie ma takiej możliwości, żeby Ci odmówiono pomocy i odsyłano od Annasza do Kajfasza. Przetestowane nie raz.S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ika Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 12.03.03, 21:05 mama Gabrynki napisała/ł:> P.S. Do Iki - pomoc w przypadku obrzęku krtani i "szczekającego" kaszlu najłatwiej i najskuteczniej można otrzymać na ostrym dyżurze laryngologicznym. Nie ma takiej możliwości, żeby Ci odmówiono pomocy i odsyłano od Annasza do Kajfasza. Przetestowane nie raz.> S.Otóż jest tala możliwość, bowiem mi ODMÓWIONO. Odmówiono mi twierdząc, że mogę spokojnie iść sobie do przychodni, a jeśli nie ma mojej lekarki, to se mogę pójść jutro... Bo dziecko nie jest w stanie kwalifikującym się na ostry dyżur i mam kuuupę czasu....Ale to JA ZNAM SWOJE DZIECKO i ja wiem, jak szybko u mojego alergika bez odporności rozwija się taka choroba. I słusznie się obawiałam, bo półtorej godziny później lekarka, która początkowo mi pomocy odmówiła, w pąsach ratowała mi dziecko cała w panice, co zrobiła.A taka była pewna, że mam kuuuupę czasuuuuuu.............Zatem szafując tekstami o "głupocie" takich matek można samemu wyjść na idiotę i ignoranta, w dodatku niegrzecznego.Pozdrówki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgosia.dz Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK - sprostowanie IP: *.* 12.03.03, 21:04 Drogie eMamy!Może faktycznie trochę mnie poniosło (gdzie tam trochę, nawet zbyt mocno)... Przepraszam. Nie miałam zamiaru nikogo urazić ani tym bardziej obrazić. W tym całym zdenerwowaniu pisałam co mi ślina na język przyniosła i może nawet chaotycznie... Pozwolę sobie na małe sprostowanie. Jestem matką, więc doskonale wiem co czuje kobieta, której dziecko nagle zachoruje. Ja nie twierdzę, jak to niektóre z Was odebrały, że matka jest głupia, bo idzie z chorym dzieckiem do lekarza! Co jak co, ale o debilizm mocno zaawansowany, to raczej bym się nie posądzała... Moje myślenie szło w nieco innym kierunku. Same dobrze wiecie, że przypadki jak te, które opisała choćby Ika (zapalenia krtani) czy te o wymiotującej i mdlejącej dziewczynce - to INCYDENTY. Poza tym tego rodzaju schorzenia (i pewnie jeszcze całe mnóstwo innych)CHYBA nie są zaraźliwe? Nie wyrządzą więc zdrowemu dziecku żadnej krzywdy. To jest dla mnie jasne i NIE CZEPIAM SIĘ. Chodzi mi o choroby, którymi łatwo się zarazić. Zwykle jest tak, że gdy z dzieckiem zaczyna się coś dziać (a najczęścięj jest to gorączka) - odczekujemy jakiś czas i obserwujemy czy objawy się nasilają, czy nie dochodzą nowe. Najczęściej nie musimy biec do lekarza natychmiast. W tych wypadkach - mamy możliwość udać się do lekarza w ODPOWIEDNICH godzinach. Ale załóżmy, że sytuacja jest wyjątkowa. Nasze dziecię lekarz powinien zobaczyć natychmiast...Teraz widzę, że pisząc w nerwach swój pierwszy post - pominęłam jedną ważną informację, która jest tutaj bardzo istotna. W naszej przychodni umieszczona jest informacja (jak byk wisi na samym widoku), która mówi mniej więcej tyle, że w razie potrzeby skorzystania z porady lekarza przez dziecko chore - w czasie gdy przyjmowane są dzieci zdrowe - należy zgłosić ten fakt w rejestracji ogólnej. Pielęgniarka natychmiast zawiadamia o tym fakcie lekarza, który wyznacza w której sali dziecko zostanie zbadane. I takie dzieci przyjmowane są POZA KOLEJNOŚCIĄ. Dzieci zdrowe czekają i nikt nie ma pretensji. Każdy rodzic zrozumie, że dziecko chore może potrzebować nagłej pomocy. Dlaczego więc - gdy jest takie udogodnienie - wiele matek nie korzysta z niego, tylko ciągnie swe pociechy w rejony gdzie "koczują" dzieci zdrowe??? Ano dlatego, że ich chore dzieci wcale nie są obłożnie chore i prawdopodobnie ich wizyta z powodzeniem mogłaby poczekać do odpowiednich godzin. Tylko mamusi nie chciało się spojrzeć do grafika przyjęć... Gdyby było inaczej, nie czekałyby w "ogonku". Ich dziecko zostałoby prz opisałam w swym poście. Jedna mama przyszła z pociechą, która "od trzech dni kaszle". No wybaczcie, ale to nie był nagły przypadek. Matka z powodzeniem mogła przygotować się do wizyty i sprawdzić, kiedy przyjmowane są dzieci chore. Dlaczego wybrała akurat godziny szczepienia dzieci zdrowych??? Czy któraś z Was potrafi mi to wytłumaczyć? Bo może ja ograniczona jestem? I nie pojmuję podstawowych zasad współżycia społecznego? Dalej, druga matka - jej dziecko kilka dni temu zachorowało na grypę. Pani doktor kazała przyjść na kontrolę. Ok. kontrola ważna rzecz, ale nie wypada ona znienacka i też można było wybrać dzień i godziny niekolidujące ze szczepieniami (a szczepienia u nas odbywają się tylko raz w tygodniu i to tylko przez 2,5 godziny). Znaczy się, że ona również przyszła "na pałę" i raczej nie pomyślała, o zajrzeniu do grafika.Trzecia matka - sytuacja podobna do w/w.Żadnych nagłych wypadków! I proszę, nie mówcie, że może matka pracuje i nie może inaczej postąpić. To nie daje żadnego uprawnienia, by narażać inne dzieci na zarażenie. TRAKTUJMY INNYCH W TAKI SPOSÓB JAKBYŚMY SAMI CHCIELI BYĆ TRAKTOWANI!!! Tym bardziej, że chodzi tutaj o nasze dzieci. Poza tym godziny przyjęć tak są ustawione, że każdy pediatra jednego dnia przyjmuje przed południem, a drugiego dnia po południu (z myślą o rodzicach pracujących). A jeśli nasz pediatra przyjmuje właśnie w godzinach, które w żaden sposób nam akurat nie odpowiadają - to zawsze przyjmie dziecko inny lekarz dziecięcy, który akurat ma dyżur. Naprawdę można się dostosować. Wystarczy odrobina dobrej woli i zrozumienia. No oczywiście o ile nie są to przypadki nagłe, wymagające natychmiastowej konsultacji. Ale o tym mowa była wyżej.Przyznaję, macie rację, że najlepiej byłoby zwrócić się do dyrekcji ośrodka. I pewnie tak właśnie zrobię, choć podejrzewam, że i tak wszystko "psu na budę" i niewiele to da. Nie wierzę, że nikt wcześniej nie alarmował...Jeszcze raz przepraszam urażone mamy. Mam nadzieję, że ten post wyjaśnił choć trochę dlaczego użyłam tak ostrych słów, może za ostrych... PozdrawiamMałgosiaPs. Kubuś jednak jakiś dziwny... Chyba faktycznie coś złapał... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eKachna Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK - sprostowanie IP: *.* 12.03.03, 21:30 To zmienia zupełnie postać rzeczy. Jeśli jest mozliwość zbadania dziecka w innym gabinecie i poza kolejnością w dodatku, to faktycznie jest to bezmyślność matek. Wydaje mi się, że po prostu czasami zachowujemy się ( my, matki ) bardzo egoistycznie myśląc tylko o swoich dzieciach, ich problemach a nie o innych. Ttez byłabym wściekła, pewnie zresztą tę wściekłość bym uzewnętrzniła... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gosia1 Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK - sprostowanie IP: *.* 13.03.03, 08:52 Jest prosty sposób - z powodzeniem zastosowany w mojej przychodni. Jest to przychodnia prywatna (i tak nie jestem z niej do końca zadowolona, będę zmieniać), każdą wizytę trzeba umawiać przez telefon, na konkretną godzinę. Nie ma więc kolejek, tłumów przed gabinetami. Ale i tak zdarzały się mamusie, które gdy ja stałam pod gabinetem czekając na wezwanie do szczepienia, przyłaziły z kaszlącym brzdącem, twierdząc: no obudził z temperaturą, nie, nic więcej się nie dzieje, ale pomyślałam, że jak od razu przyjdę...itd, itp. I w tym momencie panie pielęgniarki pokazywały pani mamusi drzwi. Drastyczne acz skuteczne. I to jak cholera. Szczepienia odbywają się również tylko raz w tygodniu, w przeciągu 2 godzin. Do nagłych wypadków w czasie tych dwóch godzin jest lekarz, który JEŹDZI osobiście do dziecka. Jak już miną te dwie godziny, można spokojnie z dzieckiem przyjechać. I nikt do nikogo pretensji mieć nie będzie. Ale nie - niestety niektóre mamusie są jednak mądrzejsze, i chciałyby cały świat nagiąć wedle własnego upodobania. Nie pomagało tłumaczenie, nie pomagały prośby, wywieszane petycje, wielkimi drukowanymi literami. Raz osobiście zrobiłam awanturkę. O kant de rozbić. Dopiero jak pielęgniarki zaczęły odsyłać od drzwi, dosyć ostro i zdecydowanie - problem skończył się, jak odcięty nożem. Niestety, z niektórymi nie da się nawet wielkimi literami rozmawiać. Czasem trzeba po prostu traktować jak nieproszonego i niemiłego gościa. Najbardziej mnie to wkurzało z powodu tych wizyt domowych. Bo naprawdę, jak dziecko miało gorączkę, było bardzo chore i wymagało pomocy lekarza natychmiast, szybciutko, to nie było problemu. Sama wiem, jak to jest z chorymi dziabągami - nawet jak mieli gorączki prawie 40 stopni i tak czekałam 12 godzin. Bo jak wezwałam lekarza za pierwszym razem, bezradnie rozłożył ręce - nic jeszcze nie widział, a ja i tak musiałam za wizytę zapłacić...Dopiero po 12 - 24 godzinach choróbsko na tyle się rozwinęło, że widać było czopy na gardle (dobrze, że lekarz miłosierny, za drugą wizytę już nic nie wziął ). Dlatego czasem naprawdę dobrze jest panikę schować do kieszeni i spokojnie poczekać. Najczęściej to gorączka jest pierwszy zwiastunem choroby, oznaką, że coś zaczyna się dziać. Na inne trzeba po prostu poczekać. Gosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: electra Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 12.03.03, 22:55 Hej Co to za przychodnia, że jak przyjmuje się dzieci zdrowe to nie przyjmuje się chorych ? To jakaś chora sytuacja. Jeśli moje dziecko ma gorączkę (wysoką) to idę do przychodni i to jest całkiem normalne. Nie mogę z chorym dzieckiem jeździć po jakiś ostrych dyżurach, czy szukać jakiegoś prywatnego lekarza i słono mu płacić za wizytę (przecież płacę składki na ubezpieczenie). Nie wiem, ale wydaje mi się że powinnaś to gdzieś zgłosić, bo moim zdaniem to nie jest normalne.Ja mieszkam w Warszawie na Jelonkach i w przychodni rejonowej (jak pisałam wczesniej, nie posiada izolatki dla dzieci chorych na choroby zakaźne) jest zawsze tłum, nie bardzo wyobrażam sobie zamknięcie przychodni na jakiś czas dla chorych, czy też zdrowych dzieci. Taka sytuacja, przynajmniej dla mnie jest niedopuszczalna.Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rysia Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 13.03.03, 00:27 W zupełności rozumiem gniew i wściekłość małgosi.dz, bo moim zdaniem te matki, które przyszły z chorymi dziećmi do poczekalni dla dzieci zdrowych wykazały się totalną arogancją. Mam na myśli dokładnie te przypadki, które opisała małgosia w późniejszym mailu. Niestety jest tak, że najczęściej sami sobie utrudniamy życie i zachowujemy się samolubnie. Nasza przychodnia może nie jest doskonała/ powód trochę niżej/ ale stara się przyjmować nasze uwagi i w miarę możliwości ułatwiać kontakt z lekarzem. Dlatego od pewnego czasu jest tak, że chore dzieci są zapisywane na konkretne godziny, żeby poczekalnia nie wyglądała w państwie trzeciego świata. Wydawałoby się, że super i że wreszcie będzie normalnie. Niestety nie będzie, ponieważ wymaga ta cała sytuacja minimum uczciwości, żeby się dowiedzieć kto jeszcze na którą godzinę siedzi w poczekalni. Nikt nie daje numerków do ręki więc okazuje się, że mama która ma zapisane dziecko na 18.50 wchodzi o godzinie 18.00, bo twierdziła, że miała na godzinę 17.30 . Nie można było tego skontrolować w żaden sposób, dopiero jak pielęgniarka wyszła z pokoju lekarskiego i nam o tym powiedziała to mnie szlag jasny trafił. A druga mama, która jeszcze teoretycznie miała wejść przede mną/ nie potrafiła podać godziny na którą jest zapisana/, stwierdziła, że ja na pewno nie wejdę przed nią, skoro ona tu tyle czasu już czeka . Nie wiem tylko na co ona czekała, bo przecież konkretna godzina, chyba nie wymaga dodatkowych wyjaśnień.A teraz o minusach już samej przychodni.W mojej przychodni jest tak, że dzieci chore są przyjmowane zupełnie w innym korytarzu niż dzieci zdrowe. Ale co z tego skoro najpierw pani doktór przyjmuje dzieci chore od 8-12, a później przez godzinę dzieci zdrowe. Bzdura totalna i przynajmniej teraz kiedy, praktycznie panuje epidemia grypy, powinni tak ułożyć grafk, żeby lekarz zaczynał od dzieci zdrowych, a później szedł do chorych.Dlatego poniedziałkową wizytę, kiedy to miałam iść z moim dzieckiem na bilans dwu latka, po prostu przeniosłam na inny termin. Może ta fala grypowa minie i będzie można bez większego ryzyka pójść do ośrodka zdrowia.pozdrawiam gorąco,Paulina mama Wiktorka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maria_rosa Re: GŁUPOTA MATEK? nie, myślę, że przychodni!!!!!!! IP: *.* 13.03.03, 09:57 Głupota, ale tylko i wyłącznie przychodni.Co do matek - to z własnego doświadczenia wiem,że każda dla swojego dziecka zrobi wszystko, aby znaleźć pomoc.Rozumiem twoje uczucia, ja też byłam w takiej sytuacji i w pierwszej chwili byłam zła.Potem zaraz pomyślałam sobie:postaw się w drugiej sytuacji.Moim zdaniem nie ma co naskakiwać na matki, ale np. interweniować w przychodni.Jestem pewna,że wiele matek poprze pomysł, aby chociaż do minimum zredukować kontakt dzieci chorych ze zdrowymi.W każdym razie warto spróbować.pozdrawiam,maria rosa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mama.Filip Re: GŁUPOTA MATEK? nie, myślę, że przychodni!!!!!!! IP: *.* 13.03.03, 11:08 To ja tu czegoś nie rozumiem, skoro w Przychodni jest informacja, że dzieci chore są przyjmowane po za kolejnością i w wyznaczonym gabinecie, to dlaczego tak się nie stało? Chyba zawaliła pani w rejestracji.Nie obwiniam mam, które przyszły z chorymi dziećmi, rozumiem je. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgosia.dz Re: GŁUPOTA MATEK? nie, myślę, że przychodni!!!!!!! IP: *.* 13.03.03, 19:14 Pudło! To nie panie w rejestracji zawiodły. To owe mamy nie czytają informacji. Niestety. Przyszły od razu do poczekalni. Do rejestracji nawet nie zajrzały. U nas w normalnych warunkach dzieci się nie rejestruje, lekarz sam wyciąga karty (wszystkie znajdują się w jego gabinecie), nie ma też zapisów na konkretne godziny.Do rejestracji (to nie jest rejestracja dziecięca ale ogólna) należy się udać tylko w przypadku dziecka chorego, podczas gdy lekarz przyjmuje dzieci zdrowe. Właśnie po to aby dziecko chore nie stykało się ze zdrowym. Przecież to jest tak proste i oczywiste! Już jaśniej nie potrafię tego wytłumaczyć... Ja rozumiem, że bronisz mam, ale są jakieś zasady. Ignorancją z ich stron było właśnie to, że MAJĄC SZANSĘ uzyskania wizyty u pediatry wg ustalonych zasad, które przy okazji chronią dzieci zdrowe, a chorym nie odbierają żadnej szansy - NIE SKORZYSTAŁY! Dlaczego?! A przecież to tak niewiele, zamiast rzucać się od razu do poczekalni, podejść najpierw do rejestracji...Byłby wilk syty i owca cała! A tak afera... Uważasz, że to w porządku? Bo ja nie. Może dlatego, że sama nigdy nie łamię przyjętych zasad. Dla dobra wszystkich dzieci...Właśnie dlatego, aby nikt nigdy nie zarzucił mi, że jestem bezmyślna. No, ale to już kwestia dobrego wychowania. Może tym kobietom właśnie tego brakowało... Nie wiem.Pozdrawiam. Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emama Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 13.03.03, 10:56 Można tylko współczuć przychodni. U nas przychodnia jest czynna od 8-18 i w tym czasie przyjmowane są dzieci zdrowe i chore. Z tym, że: są oddzielne poczekalnie, oddzielne gabinety, jest izolatka dla dzieci zarażających. Do tego wszystkiego rodzice umawiani są na konkretne godziny. Mam szczęście że jest tak a nie inaczej i gratuluję przedsiębiorczości dyrekcji ośrodka Asik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lidka21 Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 18.03.03, 21:42 Dziewczyny nie ma rostrzygniecia kto zwinił.Poniewaz każda przychodnia i pracujacyw niej ludzie rzadza sie swoimi prawami niekoniecznie takimi samymi jak ustalone ogólnopolskie normy.Moja przychodnia odzielona jest 2 wejsciami dla dzieci chorych i zdrowych i lekarz przechodzi tam i spowrotem.Jedank uwazam ze powinno byc tak ze sa dwie poczekalnie dla dzieci chorych i zdrowych i dwóch lekarzy.Niesty nie mam tak dobrze.Ja sie wcale tym matka nie dziwie że przyszły z tymi dziecmi moze nawet im było głupio ale co miały zrobic.Podałyście tu rózne rozwiazania ostry dyzur wizyty domowe itp.Ja mieszkam w małej miejscowsci w której jest tylko 2 lekarzy pediatrow, wiec wizyty domowe delikatnie mówiac ciezko się doprosićOstry dyżur hmm jestem w 100% pewna że gdybym pojechał z dzieckiem które np. jest chore na grype to panie najpierw poinformowaly by mnie delikatnie mówiac zę to ostry dyzur a nie przychodnia pediatryczna i zaleciły hospitalziacje w celu obserwacji bo co tam jak sie czegos nie jest pewenym na 100% najlepiej od razu dziecko na odział obserwacji to nic że czesto okazuje sie to zbyt pochopna decyzja i nie potrzebnie stracone nerwy .Po za tym sa rózne dzieci u niektórych dzieci jest tak że choroba rozwija się powoli a u niektórych wymaga szybkiej diagnozy lekarskiej.Czasem kilka godzin robi ogromna róznice.Moze nawet matki maja wyrzuty sumienia ze moga pozarazac inne dzieci , ale przeciez kazda matka zrobi wszystko dla swojego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: malgosia.dz Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 19.03.03, 15:31 Lidko!Szkoda, że nie doczytałaś tego wątku do końca... Przynajmniej tak wnioskuję po kontekście Twej wypowiedzi... W późniejszych postach nastąpiło sprostowanie, które tak naprawdę powinno znaleźć się już w pierszym poście. Niestety przez moją nieuwagę i zdenerwowanie - nie zrobiłam tego. Pozdrawiam Małgosia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia_M Re: Piana na ustach, biała gorączka...czyli o GŁUPOCIE NIEKTÓRYCH MATEK IP: *.* 19.03.03, 09:17 ...a moderator prosi nie pisać tytułów postów wielkimi literamiprosi po raz tysięczny Odpowiedz Link Zgłoś