16.02.07, 23:07
Cześć wszystkim eMamom.
Mam pytanie do Was. Czy którejś z Was oddała komórkę jajową anonimowo, lub
najbliższej rodzinie? Albo wzięła od kogoś jajeczko, z którego urodził się
dzidziuś? Albo ma z kimś takim kontakt? Bardzo zależy mi na rozmowie z kimś
takim. Od kilku dni dywaguję na ten temat, ale dyskusja toczy się w trybie:
dałabym/nie dała.
Czy ktoś to PRZEżYł naprawdę...?
Obserwuj wątek
    • renia1807 Re: JAJO 17.02.07, 07:55
      O jaju nigdy jakoś nie pomyślałam, ale wiem, że mogłabym napewno oddać krew lub
      szpik kostny jeśli to miałoby komuś uratować życie.
      Nie wiem jednak czy potrafiłabym podpisać za życia zgodę na pobranie moich
      narządów w razie nagłej śmierci.
      A co do jaja? no sama nie wiem...
      dziwnie bym się czuła wiedząc ze dziecko poczęte z mojej komórki, gdzieś pląta
      się po świecie beze mnie...
    • anetina Re: JAJO 17.02.07, 08:21
      tez nie spotkałam się z tym "na żywo"

      ale dałabym jajeczko siostrze
      bez żadnych ale
      • dwiesiostry Re: JAJO 17.02.07, 13:21
        Bez żadnych ale? To znaczy, że oddanie komórki jajowej, z której będzie realny
        człowiek, to jak podarowanie książki na imieniny?smile
        • gorgolka Re: JAJO 17.02.07, 13:59
          to tak jakby zrobic facetowi zarut, że spermę oddaje
          absurd
          jak napisała wcześniej forumowiczka od jajeczka daleko do dziecka
          jednak wolałabym oddać obcym, żeby nie widywać potem tego dziecka bo mogłabym
          sobie wyobrażać że jest moje
          • dwiesiostry Re: JAJO 17.02.07, 14:12
            Dlaczego absurd? Czy świadomość, że gdzieś w świecie pląta się dziecko z tej
            spermy to takie nic? Dziecko powstaje z jaja i plemnika, pół na pół,
            odpowiedzialność jednaka.
        • anetina Re: JAJO 17.02.07, 15:48
          siostrze - bez żadnego ale
          tak samo jej jakiś mój organ
          czy szpik
          nie ma znaczenia
          dla siostry bez ALE
    • myelegans Re: JAJO 17.02.07, 13:50
      Ja sprzedalam swoje jaja do kliniki leczenia nieplodnosci. Rzecz sie dziala za
      granica, bylam na studiach doktoranckich, ktore byly drogie, ja utrzymywalam sie
      sama, moje stypendium bylo niewielkie, nie moglam pracowac legalnie poza
      campusem, zreszta i tak nie mialabym czasu, wiec byl to dobry zastrzyk
      finansowy. Byla rekrutacja wsrod studentek i studentow, zglosilam sie, przeszlam
      przez stymulacje, pobrali, nie pamietam ok. 7 jajeczek.
      Mam nadzieje, ze pomoglam jakiejs nieplodnej parze, ale od jaja do dziecka droga
      daleka, w przypadku IVF udaje sie w okolo 20%, a i tak moze pozniej dojsc do
      porononienia. Nie traktowalam tego w kategorii, ze dzieci rozdaje, ale to ja.
      Rozumiem opory innych. Zgodzilam sie tylko anonimowo, w innym przypadku nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka