Dodaj do ulubionych

nie ma szkoły bez Boga

13.03.07, 19:54
czyli reportaż z Dużego Formatu
www.gazetawyborcza.pl/1,76842,3979000.html

i pytanie do matek bezreligijnych - czy rzeczywiście jest tak źle ?
czy nieposyłanie dziecka w państwowym przedszkolu i podstawówce na religię, to
pasmo tłumaczenia się, walczenia o swoje, podpadania dyrekcji i bycia wrzodem
odznaczającym się swoją innością tak że widać z daleka?

czy może w imię świętego spokoju wybieracie "kolaborację" - chrzcicie i
posyłacie dziecko na religię, mając nadzieję, że niewiele mu tam do głowy
wbiją, pochodzi do czasu komunii, a potem się zobaczy?

nie mam dzieci, więc nie wiem jak to jest
ale aż mi się nie chce wierzyć że tak źle jak w tekście opisano
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: nie ma szkoły bez Boga 13.03.07, 19:59
      Nie chce mi się czytać tekstu, bo zaraz M jak Miłość smile, ale pamiętam z czasów
      swojej młodości jednego chłopaka z naszej klasy który nie chodził na religię bo
      mama wstąpiła do świadków Jehowy. Nie był wyrzutkiem, traktowaliśmy go prawie
      normalnie (prawie, bo jednak ten dreszczyk emocji, że on inny niż my to był,
      chyba tak musi być wśród dzieci że inność zaciekawia i emocjonuje). Jego mama
      nie musiała się tłumaczyć i podpadać dyrekcji. No, ale to było przed erą LPR-
      u smile) Jak jest teraz to nie wiem smile
    • mbwj88 Re: nie ma szkoły bez Boga 13.03.07, 20:10
      czy może w imię świętego spokoju wybieracie "kolaborację" - chrzcicie i
      > posyłacie dziecko na religię, mając nadzieję, że niewiele mu tam do głowy
      > wbiją, pochodzi do czasu komunii, a potem się zobaczy?
      >
      coś w tym jest
      moje 18 letnie dziecko zwiewa z religii i jeszcze mu zwolnienia piszemy ale
      trafił się jej ksiądz z tzw poglądami
      podobno pól klasy zwiewa
      • dagmama Re: nie ma szkoły bez Boga 13.03.07, 20:13
        Nie ochrzciłam dziecka, sama jestem nieochrzczona.
        Nie zamierzam posłać na religię. Jeśli jednak będzie chciało, nie będę
        zabraniać.
        Moi rodzice tez mi nie zabronili. Poszłam dwa razy z koleżankami, ale nudno
        bylosmile
        • mbwj88 Re: nie ma szkoły bez Boga 13.03.07, 20:20
          w pewnym sensie jesteś wolna i ci zazdroszczę
          na moje zachowanie ma wpływ pewnie wychowanie, rodzina
          ślub ma byc kościelny jak dziecko to kiedy chrzciny a potem kiedy komunia i tak
          to leci a do koscólka to tak bardzo od okazji
          • dagmama Re: nie ma szkoły bez Boga 13.03.07, 20:37
            mbwj88 napisała:

            > w pewnym sensie jesteś wolna i ci zazdroszczę
            > na moje zachowanie ma wpływ pewnie wychowanie, rodzina
            > ślub ma byc kościelny jak dziecko to kiedy chrzciny a potem kiedy komunia i
            tak
            > to leci a do koscólka to tak bardzo od okazji


            Właśnie, to jest trochę smutne, bo nie ma w tym głębszej wiary, tylko tradycja,
            przyzwyczajenie, ale z drugiej strony przecież liczy się dla Ciebie zdanie
            rodziny. Myślę, ze te rytuały - ślub koscielny, chrzciny, komunia -zbliżają
            ludzi, pokolenia.
            Moi teściowie, wierzący, dostali od razu sygnał, że ślubu kościelnego nie
            będzie, chrzcin nie będzie i pewnie bylo im żal, ale znieśli to supersmile
          • syriana Re: nie ma szkoły bez Boga 13.03.07, 20:38
            mbwj88 podepnę się pod Twój przykład, ale pytam ogólnie więc nie traktuj tego
            jako atak:

            jak to jest z pomysłem na wychowanie dziecka,
            generalnie - ze stworzeniem własnej od podstaw rodziny, z przekazaniem pewnej
            ideologii

            jak napisałam - dziecka u mnie niet, męża na horyzoncie takoż

            ale (może się mylę i bardzo mam wyidealizowaną wizję szczęścia rodzinnego), że
            człowiek gotowy na własną rodzinę, musi mieć jakiś system poglądów, którego
            religia albo ateizm, jest częścią

            i chyba tak samo jak wierzącym powinno zależeć na świadomym i mądrym wychowaniu
            dziecka w wierze, tak ateiści powinni mieć na tyle silny kręgosłup, żeby nie
            pozwalać innym (czyt. zwykle dziadkom i pociotkom) decydowania o udzieleniu
            katolickiego na przykład sakramentu jakim jest chrzest

            szczerze uważam śluby kościelne i chrzty dla papierka za tchórzostwo zwykłe i
            lenistwo intelektualne - łatwiej wziąć niż tłumaczyć tradycyjnemu środowisku
            swój wybór

            oczywiście wiem, że życie nie jest czarno-białe i pewnie w niejednym przypadku
            kwestia ślubu w kościele czy chrztu była powodem trzęsienia ziemi w rodzinie,
            zagrożonej wręcz rozłamem z tego powodu i w imię wyższych celów idzie się na
            kompromis... ale...

            czy wiara w Boga nie jest tak poważną sprawą, że na kompromisy w jej kwestii nie
            powinno być miejsca?

            ja, w kwestii mojego niechodzenia do kościoła, musiałam całkiem ostry i
            nieprzyjemny spór z moimi rodzicami stoczyć, nie pogodzili się z tym do dziś,
            ale wiem, że dzięki mojemu uporowi wtedy, nikt mi już nie będzie mógł wcisnąć
            nic w tym temacie

            mam swoje zdanie i już
      • syriana Re: nie ma szkoły bez Boga 13.03.07, 20:17
        to czemu piszecie zwolnienia, zamiast zadeklarować na początku roku, że w ogóle
        nie będzie chodzić?

        moi nie chcieli mi napisać i też zwiewałam
        • mbwj88 Re: nie ma szkoły bez Boga 13.03.07, 20:21
          wiesz w 3 klasie liceum nawet nikt nie myśli o zmianie a poza tym chyba nie ma
          innej obcji bo teoretycznie wszyscy wybrali religię
    • tigra8 Re: nie ma szkoły bez Boga 13.03.07, 21:15
      Nie przeczytałam całego artykułu, ale dla mnie początek to już horror. Nie wiem
      co się dzieje na tym świecie ale u nas religia zarówno w przedszkolu, jak i w
      szkole jest dobrowolna. Gdybym się jednak dowiedziała, że którekolwiek z moich
      dzieci jest zastraszane lub dyskryminowane zrobiłabym taką awanturę, że taka
      siostra nie miałaby co robic w naszej miejscowości.
      Ja też miałam koleżankę z "świadków", ale była bardzo lubiana przez całą klasę,
      do dziś dnia jest moją przyjaciółką. Szkoda nam jej tylko było, kiedy nie mogła
      uczestniczyc w zabawach choinkowych.
      • marzeka1 Re: nie ma szkoły bez Boga 13.03.07, 21:23
        Dla mnie ten tekst jest tendencyjny, bo to, co jest wyjątkiem czyni uogólniającą normą,moje dzieci też miały religię i w przedszkolu, teraz chodzą w szkole. U synów w klasie nie wszyscy chodzą, są dzieci z rodzin niewierzących, jest świadek Jehowy, jest baptysta, i nigdy nikt nie robił z tego powodu problemu.Nikt tym dzieciom nie dokucza (specjalnie pytałam o to swoje dzieci!). Ten tekst brzmi dla mnie tak, jakby w dyskusji o świadomym macierzyństwie i aborcji główną bohaterką uczynić ciemną, zahukaną babinę z 8 dzieci i mężem pijakiem.Nie lubię czytać artykułów z gotową tezą.
        • syriana Re: nie ma szkoły bez Boga 13.03.07, 21:28
          też wydał mi się mocno przesadzony i nie wierzę, że w wielkiej Warszawie jest
          taki problem ze znalezieniem szkoły z religią na początku albo końcu lekcji (jak
          to opisano w tekście)

          ale wiem, że problem istnieje
          nie podoba mi się religia w szkołach, w przedszkolach tym większą mnie zgrozą napawa
          • marzeka1 Re: nie ma szkoły bez Boga 13.03.07, 21:33
            A ja tę przedszkolną bardzo miło wspominam, syn miał świetną, młodą katechetkę,uczyła dzieci piosenek,wierszyków, robili fajne prace plastyczne, czekał na te zajęcia.To tyle jeśli chodzi o te straszne przedszkola i potworną indoktrynację- piszę o swoim osobistym doświadczeniu.
      • symplegada Re: nie ma szkoły bez Boga 13.03.07, 21:31
        Szanuję tradycję, nie chcę mieć nic wspólnego z kościołem katolickim, nie mam ślubu kościelnego, nie ochrzciłam dzieci.
        Mam szczęscie: mieszkam w stolicy Czerwonego Zagłębia wink i w przedszkolu (oraz zerówce) mojej córki nie ma w ogóle religii (państwowe przedszkole) - nie wiem, jak jest w innych. Uczyłam przez rok w szkole w Katowicach, katechetów było jak mrówków, rekolekcje obowiązkowe, ale dzieci niechodzące na religie nie były w żaden sposób odrzucane przez rówieśników.
        Chciałabym nauczyć moich dzieci tolerancji wobec innych: wierzących, niewierzących, zdrowych, niepełnosprawnych, czarnych i czerwonych.
        Nie cierpię hipokryzji, powierzchownej "wiary", która nie przeszkadza pić, bić, kraść i zabijać.
        Uszanuję wybór dorosłego (umownie rzecz biorąc) dziecka, takze w kwestii religii.
        Howgh.
    • triss_merigold6 Re: nie ma szkoły bez Boga 13.03.07, 22:26
      Jeszcze nie wiem czy jest aż tak źle ale przypuszczam, że owszem. Syn na razie
      chodzi do prywatnego żłobkoprzedszkola i żadnej katechezy tam nie ma. Do
      posyłania na religię tylko po to żeby dziecko nie różniło się od kolegów mam
      stosunek "po moim trupie". Jesli w przyszlości syn zetknie się z tego typu
      nietolerancyjną, przaśną głupotą to będę robić dym za każdym razem, nie ma
      przebacz.
      Sama w jednej z podstawówek (w czasach kiedy jeszcze religia była w kościele)
      miałam nieprzyjemności z racji bycia niewierzącą. Zawdzięczam to bezdennie
      durnej siostrze katechetce, która dziesięciolatkom mówiła, że mają w klasie
      antychrysta i że pójdę do piekła. Na piekło lałam, bo nie wierzyłam w takie coś
      ale teksty "nie mogę z tobą siedzieć, bo jesteś antychrystem" były b. przykre.
      • tititu Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 13:31
        Artykul mnie porazil. Jestem wierzaca ale wlasnie z racji slabej kontroli nad
        katechetami nie poslalabym malego (3-4 lata) dziecka na religie. Starsze juz
        moze tak, bo byloby w stanie uprzejmie mi doniesc, co katechetka/ta ich uczy.
        na szczescie w naszym przedszkolu (prywatne) wcale nie ma religii. Nie wiem czy
        bedzie u 6-cio latkow, jesli tak to wysle dziecko "na probe".
        Zamierzam (i tak robie) sama "uswiadamiac" dziecko.
    • maurra Re: nie ma szkoły bez Boga 13.03.07, 23:07
      oczywiście, że jest źle

      krzyże w każdej klasie, w sekretariatach
      jasełka i wigilie klasowe w godzinach lekcji - obecność obowiązkowa
      msza przed rozpoczęciem roku szkolnego
      proboszcz przemawiający na zakończeniu roku szkolnego
      zawieszanie lekcji na czas rekolekcji
      brak lekcji w dniu pogrzebu papieża
      religia w środku planu zajęć i snujące się po korytarzach dzieciaki bez opieki
      kretyński wymóg pisania karteluszków przez tych, którzy chodzić na religię NIE
      zamierzają -jak świat światem deklaracje uczestnictwa w dobrowolnych zajęciach
      składali Ci, którzy CHCIELI w nich uczestniczyć a nie odwrotnie!
      wychowawcy klas angażowani i ciągani do kościoła z klasą na różne próby
      przedkomunijne

      to tylko kilka obrazków z dwóch szkół w moim mieście
      • agnieszkas72 Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 07:52
        W zeszłym roku mój syn był dzieckiem komunijnym.Wszystkie próby odbyły się po
        południu w kościele.
        Teraz dzieci są w szkole prywatnej-nie wyznaniowej.Religia jest na początku
        lekcji,dzieci nie uczęszczające na nią są w tym czasie w swietlicy.Nikt nie jest
        prześladowany-to zupełna bzdura,dla dzieci ta kwestia w ogóle nie
        istnieje.Zajęcia z religii prowadzone rewelacyjnie przez zakonnicę
        dominikankę.Musieliśmy podpisać deklarację,ze chcemy posyłać dziecko.Kiedyś
        uważałam,że religia powinna zostać w kosciołach-teraz religia w ramach zajęć
        szkolnych wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem.W innym przypadku nie dalibyśmy
        rady organizacyjnie.
      • miranda3 Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 13:51
        Niestety moge sie podpisac pod postem maurry tylko, ze u nas dzieciaki nie snuja
        sie po korytarzu tylko sa na zajeciach a pani katechetka z uporem maniaka pyta
        je jak wszystkie dzieci czy byly w niedziele na mszy, 3/4 pierwszej wywiadowki
        to spotkanie z katechetka, rozmowa o komunii itp. na szczescie po interwencji
        rodzicow tego zaprzestano.

        Z przyjemnoscia chodze na spotkania przedkomunijne do kosciola, ksieza prowadza
        je w sposob mniej nawiedzony niz katechetka w szkole i marze, zeby cala nauka
        religii sie tam przeniosla.
    • oszszin Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 08:09
      nie wiem jak jest naprawdę

      ale jestem za tym, żeby religii nie uczono w szkole, tylko przy kościele

      Niech chodzą na religię ci co naprawdę chcą, a nie ci co uważają, że tak
      wypada. Chodzi mi o rodziców i dzieci, nastolatek powinien zdecydować o tym
      wspólnie z rodzicami.
      Żeby lekcji nie marnować potem na głupie pytania prowokatorów i dyskusje o
      prezerwatywach.
      • renia1807 Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 10:23
        W szkole do której chodzi mój syn ( szkoła średnia), nie ma przymusu chodzić na
        religię. Ci rodzice którzy chcą aby ich dziecko uczeszczało na lekcje religii
        na początku pierwszej klasy deklarują pisemną zgodę a ci co nie chca
        ( bezwyznaniowi lub np. świadkowie Jehowy) nic nie piszą i nikt nikogo nie
        zmusza.
      • moofka Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 10:39
        > Żeby lekcji nie marnować potem na głupie pytania prowokatorów i dyskusje o
        > prezerwatywach.
        >

        mlodziez w ramach lekcji religii nie ma prawa rozwiewac watpliwosci?
        nie bardzo rozumiem
        • tititu Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 13:38
          Chyba nie o to chodzilo: z tego co pamietam na lekcjach religii, na ktore
          chodzilam nie bylo szans na "rozwiewanie watpliwosci". Wiadomo bylo, co masz
          myslec i deklarowac w tej kwestii: ksieza i zakonnice byly niewzruszone.
          Podobnie miala sie rzecz z pytaniami o uczestnictwo we mszy sw. rodzicow, krzyz
          w domu, pismo sw. Wszystko to slyszalam i nie rozumialam nawet jako dziecko po
          co zakonnica mnie o to pyta: niech zapyta rodzicow!!!!
          Najbardziej jednak bawi mnie do dzisiaj, ze o metodach naturalnych kontroli
          urodzen (czy jak im tam) dokladnie poinformowano mnie dopiero na naukach
          przedslubnych (nie jestem wyjatkiem kilka moich kolezanek potwierdzilo, ze tez
          tak sie stalo w ich przypadku).
          Za to nie omieszkano puscic nam w 14, 15 i 16 roku zycia po kilka filmikow
          nt. "jak wyglada aborcja/zabieg".
          Logiki w tym nie widze.
    • karanissa Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 10:18
      Synek ma 3,5 roku, my jestesmy niewierzacy, nie chrzcilismy go. Jestem
      optymistka, ze nie moze byc AZ TAK ZLE, jak w ww. reportazu. Ani w latach
      dzieciecych (moich, oczywiscie), ani pozniej nie spotkalam sie z dyskryminacja
      osob niewierzacych, nieochrzczonych, niechodzacych na religie.

      Na razie w przedszkolu (warszawskim, panstwowym) religii nie ma, bedzie dopiero
      w grupie sredniakow. Mam zamiar nie posylac, no chyba, ze synek bedzie bardzo
      chcial chodzic z innymi dziecmi. Musze sie tylko zorientowac, czy katechetka
      przedszkolna jest z tych "nawiedzonych", czy raczej obiektywnych, bo jesli
      prezentuje postawe nr 1 to na pewno nie bede posylac. Sa przeciez katechezy,
      gdzie dzieciaki spiewaja piosenki, koloruja obrazki i ucza sie co jest dobre, a
      co jest zle. Tylko musze synkowi wyraznie powiedziec, jak to jest z ta wiara.

      Na razie mielismy jedna powazna rozmowe pt. "Co to jest kosciol i dlaczego
      niektorzy ludzie tam chodza". Ale ile z tego zrozumial - nie wiadomo.

      Poki co jestem optymistka. Moze w duzych miastach nie ma az takiego nacisku i
      podzialu na "katolikow" i "antychrystow"? Czas pokaze.
    • babsee Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 11:10
      Ja mialam szczęscie.Zawsze trafialam na super katechetki,siostry a w
      podstawowce mialam naprawde extra księdza.Jeszcze po zakonczeniu SP
      spotykalismy sie z nim calą klasa. Malo bylo religgi jako takiej,duzo nauki o
      etyce, o tradycji, o wyborach.Naprawde mądre lekcje.
      W Liceum sie zbuntowalam-nie chodzilam na religie tylko na etyke.
      A nauki przedmalżeńskie mielismy indywidualne-jezdzilismy 60 kkm od mojego
      miats-bo tam mieszkal super ksiądz.Zrobilismy w ten sposob bo moj mąz nia
      bardzo wierzacy.I stwierdzilam ze tradycyjne nauki go tylko zniechęca.A tak?
      cala droge powtrotna mialiemsy dyskusje na temat Boga i wiary.
      Ja uwazam ze jest cala masa dobrze nauczających.Jesli sie na nich trafi-naucza
      b.duzo.A jesli nie-nie chodzic.Po co zrazac dziecko?
      A oportunistyczna nigdy nie bylam i nie bede.
    • hexella Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 11:17
      U nas jest tak, że ja niewierząca, a mąż owszem.
      Synów ochrzciliśmy, chłopu zależało, więc się zgodziłam.
      Nie wiem co z nauką religii, bo mnie się nie podoba, że ktoś go będzie uczył,
      że jest jeden bóg...
      Od początku było wiadomo, że każde z nas, przekaże dzieciom swój światopogląd.
      Nauczymy dzieciaki, że są różne religie, że tata wierzy w Boga, ale mama ma na
      ten temat inne zdanie, a oni muszą ukształtować swoje. Nie chcemy im niczego
      narzucać. Jak to wyjdzie w praniu, zobaczymy.
      Symboli religijnych w naszym domu niet, więc reakcja mojego syna na krzyż w
      przedszkolu była taka -"mamusiu, czemu na ścianie wisi samolot...?"
      • mynia0 Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 12:09
        to ja tak od strony formalnej:

        przymusu chodzenia na religię nie ma. każdy rodzic musi wyrazić zgodę na
        uczęszczanie na religię. powinna być ona umieszczona w planie godzin na
        początkualbo na końcu, wtedy dziecko przychodzi do szkoły później albo wychodzi
        wcześniej. ale zwykle,ze wzgledów organizacyjnych jest to niemożliwe. w takim
        wypadku szkoła ma obowiązek zapewnić dziecku opiekę - np. zajęcia w świetlicy.

        w szkole, w której pracuję jest całkiem sporo osób, które z różnych powodów na
        religię nie chodzą. i to, czy ktoś je szykanuje czy nie, nie zalezy od tego,
        czy jest religia w szkole, ale od CZŁOWIEKA! jak ktoś ma siano w głowie, to
        zawsze sobie znajdzie powód do czepiania się.

        mam też w klasie 2 dzieci - świadków Jehowy. oni mają pewne obostrzenia, jak
        chodzi o symbole narodowe, czy używanie imienia Jezus. więc na apelach, jak
        jest grany hymn narodowy, nie wstają, tylko siedzą. kolęd nie śpiewają, na
        wigilie szkolne nie chodza, na jasełka też nie. i nikt się temu nie dziwi -
        jest, jak jest i tyle. to zalezy od człowieka.

        generalnie, jako katoliczka - wolałabym religię w kościele. uważam, że ta w
        szkole jest prowadzona z reguły nie tak jak trzeba i godzin jest za dużo.

        Hexella, a co do jednego Boga - no cóż, większośc religii tego świata jest
        monoteistyczna wink ja wierzę w Boga Jahwe, ktoś w Allaha, a ktoś inny w Manitou.
        ale to wciaż jeden Bóg - jakby Go nie nazwać wink pozdrawiam.
        • hexella Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 12:37
          mynia0 napisała:


          > Hexella, a co do jednego Boga - no cóż, większośc religii tego świata jest
          > monoteistyczna wink ja wierzę w Boga Jahwe, ktoś w Allaha, a ktoś inny w
          Manitou.
          >
          > ale to wciaż jeden Bóg - jakby Go nie nazwać wink pozdrawiam.
          >

          Pisząc o jednym Bogu miałam na myśli wyznawaną przez mojego męża religię
          katolicką, co nie zmienia faktu, że mam świadomość, że w wielu religiach
          występuje jeden Bóg.
          Chodzi mi o to, że jakkolwiek on by się nie nazywał, moje dziecko będzie
          wiedziało, że to tylko jedna z wielu obcji, że jest wiele religii, ale są też
          ludzie niereligijni, nie wierzący, wątpiący, a każdy z nich ma swoje miejsce na
          ziemi.
          Może nie wyraziłam się jasno...wink
        • syriana Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 13:11
          > Hexella, a co do jednego Boga - no cóż, większośc religii tego świata jest
          > monoteistyczna wink

          uuu.. nie
          monoteistycznych jest tylko 5?, 6?
          reszta to różne wydania politeizmu, a jest ich baaardzo dużo
          • mynia0 Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 12:06
            wink ale procent wyznawców religii monoteistycznych jest znacznie większy od tych
            politeistycznych - o to mi chodziło. czyli upraszczając - większość ludzi
            wierzących wierzy w jednego Boga - wszystko jedno, jakiego - ale jednego.
    • kicia031 Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 12:15
      Wybieram kolaboracje.
      Szkoda mi kruszyc kopie.
      • triss_merigold6 Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 13:27
        Tchórzostwo.
    • asia_mama_alusia Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 13:05
      a ja nie rozumiem ludzi niewierzących, dlaczego tak bardzo zależy im na nie
      chrzczeniu, nie posyłaniu do komunii swoich dzieci, skoro sakramenty katolickie
      są im obojętne i nic dla nich nie znaczą - a tu taka presja na uświadamianie
      wierzących...
      myślę, że dziecku, które świadomie (jako dorosły) wybrałoby katolicyzm lub inne
      chrześcijańskie wyznanie, bedąc wychowanym przez ateistów, to większym było by
      dla niego problemem, że nie ma chrztu, niż ten, kto wyrósłby na ateistę, wszak
      dla niego sakramenty nie mają znaczenia...
      i gdzie tu logika..? wink
      • karanissa Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 13:13
        a ja nie rozumiem ludzi niewierzących, dlaczego tak bardzo zależy im na nie
        > chrzczeniu, nie posyłaniu do komunii swoich dzieci, skoro sakramenty
        katolickie
        > są im obojętne i nic dla nich nie znaczą - a tu taka presja na uświadamianie
        > wierzących...

        No wlasnie dlatego, ze NIE WIERZA. Przeciez dla katolikow to bardzo wazny
        sakrament, obietnica, ze beda swoje dzieci wychowywac wedlug regul katolickich.
        Jak niewierzacy moze cos takiego obiecac? Poniewaz nie wierze w Boga, nie moge
        ochrzcic synka i w jego imieniu uczestniczyc w uroczystosci, ktora dla mnie nie
        ma znaczenia.

        Kiedy w koncu odejdziemy od zwyczaju "chrzczenia na wszelki wypadek", "przeciez
        na pewno mu nie zaszkodzi" itd.
      • triss_merigold6 Porażające 14.03.07, 13:18
        Prezentujesz typową porażający wprost brak wiedzy. Pocieszę Cię - nie Ty jedna.
        Ateizm jest światopoglądem. Zgodnie z owym światopoglądem nie uczestniczę w
        praktykach religijnych i nie wpajam ich dziecku.
        Jesli dziecko zechce sobie wybrać wyznanie (w co bardzo wątpię) to zrobi to w
        przyszłości i samodzielnie podejmie decyzję o chrzcie.
        Uświadamianie wierzących mam w dupie. Jest mi równo obojętne czy ktoś wierzy w
        żywego Elvisa, zbliżający się Armageddon, Jahwe, Buddę czy życie na Marsie.
        Jest mi to obojętne dopóki nie dotyka mnie osobiście tzn. dopóki nie jestem
        nakłaniana by wierzyć w to samo.

        Daję słowo, że jeśli ktoś tylko krzywo spojrzy na moje dziecko z powodu
        niechodzenia na religię to będę robić zadymę. Taką na full, z mediami,
        nagłaśnianiem sprawy przez organizacje pozarządowe, pismami gdzie się da, itd.
        • dagmama Re: Porażające 14.03.07, 13:24
          Tak, porażające.
          Ale wielu ludzi tak uważa.
          Przez pierwszy rok życia dziecka ciągle słyszałam: Ochrzcij, co ci szkodzi.
          SZKODZI.
          • triss_merigold6 Re: Porażające 14.03.07, 13:26
            Ja tego nie słyszałam jak syn juz się urodził. Rodzina męża coś fukała jak
            jeszcze była w ciąży ale zostali w krótkich żołnierskich słowach ustawieni do
            pionu.
            Zresztą mam taki wyraz twarzy, że otoczenie rozumie bezcelowość takich
            nagabywań.wink
      • patka1024 Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 13:22
        Jest jeszcze coś takiego jak szacunek dla innych i siebie.

        1. Przez szacunek dla innych nie chcę deprecjonować ich obrzędów i robić szopki.
        2. Przez szacunek dla siebie nie chcę kłamać powtarzając wyznania wiary i tym
        podobne.
      • syriana Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 13:22
        ale czemu ma służyć przyjmowanie sakramentów przez ateistów?
        czy nie jest to świętokradztwo w takim stricte katolickim rozumieniu?

        gdybym teraz np, poszła sobie do kościoła i przyjęła komunię, ot tak (ostatnia
        spowiedź i komunia u mnie to jakieś 10 lat temu miały miejsce)
        to też dla Ciebie było by niewielkim problemem?

        walczę z takimi poglądami jak Twoje
        tak chrzest nie zmienia stanu skupienia dziecka, nie sprawi, że nagle zacznie
        chorować

        ale ja mam swoje przekonania, do których sama kiedyś dojrzałam, dorosłam i sobie
        ułożyłam i nie chce robić czegoś, co zupełnie nie ma dla mnie żadnej wartości
        • triss_merigold6 Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 13:24
          Ja mam swoje zasady, swoj światopogląd i nie życzę sobie indoktrynacji w
          publicznych placówkach oświatowych.
      • fergie1975 Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 00:32
        brak chrztu to żaden problem.
        Natomiast bycie ochrzczonym to juz jest problem.
    • blanez16 Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 13:57
      A ja sobie żyłam dotychczas w słodkim mniemaniu, że religia jest dopiero w
      szkole.... I doznałam szoku po tym artykule. Uświadomiłam sobie, że stanę przed
      tym problem za rok, a nie za parę lat. Będę w takim razie szukac przedszkola
      bez religii w ogóle.... co za kraj...
      • hexella Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 15:56
        blanez16 napisała:

        > A ja sobie żyłam dotychczas w słodkim mniemaniu, że religia jest dopiero w
        > szkole.... I doznałam szoku po tym artykule. Uświadomiłam sobie, że stanę
        przed
        >
        > tym problem za rok, a nie za parę lat. Będę w takim razie szukac przedszkola
        > bez religii w ogóle.... co za kraj...

        To stracisz pewnie sporo czasu zanim znajdziesz, o ile to się wogóle stanieuncertain
        W takim na przykład moim mieście (przeszło 100.000 ludzi)nie ma takich
        przedszkoli- mam na myśli przedszkola publiczne.
        Oczywiście możesz nie zgodzić się na uczestnictwo dziecka na lekcji religii,
        ale nie wykluczone, że będziesz jedyna, w przedszkolu mojego syna tylko on nie
        uczestniczy w tych naukach. Z tym, że mi nie przeszkadza, że odstajemy od ogółu.
        • blanez16 Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 17:05
          Mnie też nie przeszkadza odstawanie od ogółu. Całe życie odstawałam. Ale
          dziecku w wieku szkolnym możesz próbowac to wytłumaczyc, a trzylatkowi co
          powiesz - Boga nie ma kochanie? wink
          • triss_merigold6 Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 17:17
            Dokładnie tak.smile
          • hexella Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 18:11
            Nauka religii w przedszkolu rozpoczyna się w grupach 5latków, a z takim
            dzieckiem możesz już pogadać o wszystkim.
            Kiedy mój syn miał 3 lata nie interesował się zupełnie tym tematem i żył w
            przeświadczeniu, że budynek kościoła to zamekwink
            Pytania o boga zaczęły się, kiedy w czasie świąt słuchał kolęd, potem doszła
            twórczość Arki Noego. Kiedy pytał mnie kim jest bóg, tłumaczyłam mu, że to ktoś
            w kogo wierzy wielu ludzi, ale ja nie.
            Dzieciom zrozumienie tych tematów przychodzi bardzo naturalnie, to tylko nam
            dorosłym się zdaje, że to dla nich zbyt trudne
            • kalendarzowa_wiosna Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 02:26
              o przepraszam! koleżanka dowiedziała się, że jej 3-latek(!) uczęszcza na
              religię po jego przerażającym wrzasku w środku nocy.
              Okazało sie, że pani katechetka w przedszkolu bardzo obrazowo przedstawiła
              dzieciom drogę krzyżową, łącznie z przybijaniem Chrystusa do krzyża. Nie
              wierzę, że jest dziecko, które to naturalnie przyjmie.

    • mynia_pynia Re: nie ma szkoły bez Boga 14.03.07, 21:57
      Bo zawsze jest tak, że najgłośniej krzyczą ludzie, którzy nie mają nic do
      powiedzenia.


      Jestem ochrzczona, byłam zmuszana do chodzenia do kościoła, co niedziele.
      Obecnie nie chodzę w ogóle.
      Z religi mnie ksiądz wywalił w 7 klasie, więc miałam spokój przez 2 lata
      podstawówki - uczyłam się w tym czasie na korytarzu na fizykę.
      W szkole średniej mieliśmy super księdza, gadaliśmy z nim o wszystkim, więc od
      czasu do czasu się pojawiałam.

      Nie interesuje mnie czy ktoś chodzi do kościoła czy nie, czy ktoś jest
      wierzący, czy nie.

      Jak dla mnie to ten artykuł miał wzbudzić owacje na stojąco, jakie te panie są
      dzielne, że wybrały tak ciężką drogę człowieka niewierzącego ... oj, oj ...
      Biedne, jak im ciężko.
      • najada Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 00:20
        Wiesz co - dość biedne czasem są takie mamy, powiedziałabym. Nie rozumiesz ich,
        bo pewnie nie miałas sytuacji, że dziecko, które teoretycznie nie powinno
        chodzić na religię (zerówkowicz, który zaniósł odpowiednią karteczkę) niby
        przypadkiem w co drugich zajęciach z księdzem uczestniczy (bo pani zapomina go
        zabrać do biblioteki, w której siedzi sam - a raz zapomniała odwrotnie, czyli
        po religii nikt go na obiad szkolny nie zawołał). W rezultacie dziecko mi się
        usiłuje "modlić" przed snem, bo w szkole kazali (choć nie wie, co to znaczy),
        popłakuje czasem, że do piekła rodzice pójdą, bo do kościoła co niedziela nie
        chodzą. A w przyszłym tygodniu muszę brać 3 dni urlopu, bo rekolekcje będą -
        szkoła nie zapewnia opieki dla niewierzących, "bo wszyscy przecież pójdą do
        kościoła" (rozbrajające słowa wychowawczyni).
        Dodam, że to największa szkoła w dzielnicy (warszawska), nasza rejonowa - w
        innych publicznych jest tak samo, z tego co wiem.
        Co robić? Ano ciężko czasem, i nie ma się z czego nabijać - muszę odkręcać to,
        co biednemu dziecku nakładą do łepetyny i znosić to wszystko.
        Łatwo Ci, Triss pisać, że zrobiłabyś raban - to znaczy, co konkretnie? Zażądasz
        lekcji etyki dla 1. ucznia w klasie?
        • triss_merigold6 Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 09:12
          Zastanawiałam się co bym zrobiła.
          - otwarte poruszenie tej kwestii na zebraniu rodziców
          - interwencje u wychowawcy klasy - do oporu
          - pisemne zgłaszanie problemu do dyrekcji
          - skargi do kuratorium
          - osobista rozmowa z katechetką - w krótkich żołnierskich słowach na temat
          wciskania dzieciom głupot
          - skargi do kurii - nie działa ale przynajmniej trochę irytuje
          - media - napuściłabym na szkołę dowolne media, po to żeby nagłaśniać problem
          dyskryminacji
          - interwencje w organizacjach pozarządowych tych od praw czlowieka
          - skarga do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu

          Tak jest: oczekuję lekcji etyki nawet dla jednego ucznia. Mam w dupie to czy
          szkole się opłaca czy nie, niech zatrudni nauczyciela na 1/10 etatu. Ale przede
          wszystkim poszczułabym mediami, konkretnie za każdy przejaw szykanowania, po
          nazwiskach.
          Mam no limits i mogę się bawić w publiczne sparringi.
          • agnieszkas72 Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 09:34
            Twój mały jeszcze długo szkoły oglądać nie będzie,a ty już taką zła energię
            produkujesz snując wizje prześladowania małego ateisty DD.Nie lepiej odkładać
            pieniążki na szkołę prywatną? Może da się znaleźć taką,która katechetów za próg
            nie wpuszcza?
            • triss_merigold6 Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 09:42
              Moje dziecko na razie chodzi do prywatnego przedszkola. Katechezy tam nie ma.
              Prywatna szkoła kosztowałaby znacznie więcej, zresztą nie uważam publicznej
              oświaty za całkiem beznadziejną.
              Zła energia? To pewna determinacja w celu wyegzekwowania praw, które w teorii
              posiadam.
              Jako mała ateistka spotkałam się m.in. na koloniach z propozycjami nauczenia
              paciorka, z setkami pytan od dorosłych i rówiesników dlaczego nie wierzę i z
              powtarzanym prze dziesięciolatki za bezdennie głupią siostrą katechetką
              tekstami o tym, że jestem antychrystem. BTW było to w czasach kiedy religia
              była przy kościele ale chodziły całe klasy.
              • agnieszkas72 Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 10:24
                Mam dzieci w wieku wczesnoszkolnym(1 i 3 klasa).Istnienie Boga jest dla nich
                oczywiste.Ale problem religii wyznawanej czy nie wyznawanej przez kolegów,uwierz
                mi, kompletnie dla nich nie istnieje.Jestem katoliczką,ale jedynym
                dzieckiem,które każę moim omijać z daleka będzie to,które np złośliwie dokucza
                słabszym,nie dziecko niewierzące.Być może prześladowania,z którymi spotkałaś się
                w szkole nie miały wcale podłoża religijnego.Dorastałam na osiedlu,na którym
                były bloki milicyjne.Pamiętam rezerwę wobec dzieci,których rodzice byli związani
                z panującym wtedy systemem.Może oprócz braku religii wyróżniało cię jeszcze coś
                innego,co drażniło środowisko?Jeśli twój syn będzie otwartym na
                innych,pogodnym,życzliwym dzieckiem,nikt nie będzie go dręczył.A jeszcze
                jedno,religii w szkołach nie uczą wyłącznie durne cyborgi zagrzewające do
                krucjaty przeciw ateistom.To już trzecia szkoła moich dzieci i jeszcze takiej
                osoby nie spotkałam.
                • triss_merigold6 Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 12:05
                  Uparcie starasz mi się cos wmówić.wink
                  Na koloniach ja i siostra byłysmy jedynymi dziewczynkami, które nie klękały do
                  wieczornego pacierza. Kolonie wojskowe.surprised "Dobre" wychowawczynie proponowały mi
                  nauczenie się modlitw.
                  W tej szkole byłam nowa, padło pytanie od jakiejś dziewczynki gdzie chodzę na
                  religię, odpowiedź i dalsze pytania. Powtórzyły katechetce i relacjonowały jej
                  zdanie.
                  Nie obwiniam tu dzieci tylko dorosłych.
                  W kolejnej szkole, po przeprowadzce, sytuacja była inna, bo w klasie było
                  kilkoro dzieci z rodzin wojskowych, niewierzących i niechodzących na religię i
                  juz się nie wyróżniałam.
                  Z pytaniami dlaczego w ogóle i jak obchodzę święta spotykam się niekiedy do
                  dziś - ze strony dorosłych.

                  Co do katechetów: pytałam wczoraj znajomych rówiesników, którzy w liceum
                  zetknęli się z religią w szkole (po wprowadzeniu) - wrażenia kosmiczne,
                  katechetki infantylne i ograniczone, nie potrafiące dyskutować z młodzieżą.
                  • sir.vimes Tampony 15.03.07, 12:15
                    Ja pamiętam jedna ciężką wariatkę z mojej podstawówki, która przemycała
                    maksymalnie rydzykowskie poglądy ale długo nas nie "pouczyła". O dyskusjach nie
                    było mowy. Za to sporo o piekle i ladacznicach. Po próbie przekonania dziewcząt
                    z 5 klasy, że używanie tamponów jest łamaniem 6 przykazania i niewiarygodnym
                    zepsuciem - z hukiem wyleciała. Na kopach po prostu. Nawet zeszytów z pracą
                    domową nie zdążyła nam oddać. No, ale i rodzice byli normalni i dyrekcjasmile)
                    Później już takich zabawnych katechez nie miałam więc przestałam chodzićsmile

                    Z lat wcześniejszych (religia przy kościele chyba jeszcze) pamiętam księdza ,
                    który na ocenę kazał pięknie namalować cmentarz na 1 listopada - dostałam tylko
                    4 , bo narysowałam własny grób. Ksiądz był przemiły - uczył nas perspektywy,
                    doboru kolorów (i które kolory jakie maja znaczenie w jakiej religii). Właściwie
                    prowadził plastykę z elementami religioznawstwa. Takiej katechezy życzę każdemu
                    dziecku - ateistom tez by nie zaszkodziło nauczyć się dobrze szkicować dłońsmile))

                    > Co do katechetów: pytałam wczoraj znajomych rówiesników, którzy w liceum
                    > zetknęli się z religią w szkole (po wprowadzeniu) - wrażenia kosmiczne,
                    > katechetki infantylne i ograniczone, nie potrafiące dyskutować z młodzieżą.
                    • triss_merigold6 Rock 15.03.07, 12:22
                      Znajomy niemal płakał ze śmiechu jak ksiądz tłumaczył 16-latkom, że rock jest
                      muzyką szatana a za deprawację odpowiedzalny jest przemysł motoryzacyjny (bo
                      młodzież ma samochody, jeździ nimi w ustronne miejsca i uprawia seks).
                      U przyjaciółki w klasie katechtka puszczała "Niemy krzyk" a potem lamentowała,
                      że młodzież taka bezbożna i wychodzi z klasy.
                      W moim liceum był przez chwilę ksiądz wyzywający uczniów od komuchów - wyleciał
                      w try miga po interwencji uczniów i rodziców u dyrekcji. Ale to był rok 1993 i
                      dyrekcja się nie bała.wink
                      • sir.vimes Re: Rock 15.03.07, 12:35
                        To prawda - wtedy się nie bali.
                        Wtedy puszczanie "Niemego Krzyku" dzieciom bulwersowało - teraz traktuję sie
                        toto jak prawdę objawioną.

                        Ale chodzenie na religię dawało mi sporo radości - i zostały całkiem niezłe
                        anegdoty. Nie wiem czy mam prawo pozbawiać córkę takiego ubawu.

                        Poza tym - czasem religia może być czymś w rodzaju "ulepszonej" godziny
                        wychowawczej. Jeżeli trafi się na odpowiednią osobę - moja znajoma miała taką
                        katechetką, z która na religii rozmawiało się o wszystkim. Poza tym kobita
                        zainteresowała się szczególnie jednym chłopcem - i miała czuja , bo okazał się
                        ofiarą przemocy alkoholowo-domowej , dopiero tej kobiecie się zwierzył. Z tego
                        co wiem, to o różańcach, modlitwach za wiele nie wspominała - tak sobie gadali o
                        życiu, o tym, jak być dobrym. Znajoma wspomina ja jak przyjaciółkę. Ale czy to
                        jeszcze można nazwać religią? Chyba nie.
          • melmire Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 11:57
            Triss, przygotuj sie tez na to, ze etyke bedzie wykladac np. mlodzieniec po
            KUL-u, ktory bedzie staral sie dociec w co uczniowe wierza, bo przeciez MUSZA w
            cos wierzyc, i ze bedzie rzucal tekstami "Hitler dobrze zrobil ze
            homoseksualistow w obozach pozamykal". Nie zartuje.
            Na szczescie na debila trafilam pod kiniec liceum, kiedy umialam juz walczyc o
            swoje, i wywalczylam niechodzenie ani na religie, ani na etyke. Co nie znaczy
            rzecz jasna ze dyrekcja mi uwierzyl uncertain
            • triss_merigold6 Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 12:08
              Ja w ogóle nie chodziłam ani na religię ani na etykę chociaż w moim liceum
              była. Na ostatniej lekcji i nieobowiązkowa więc mam - podobnie jak 3/4 klasy -
              krechę na świadectwie.
              Jestem b. długo spokojna dopóki coś nie zaczyna dotyczyć mnie osobiście, wtedy
              mogę do oporu robić dym i mam zero zahamowań.
              • melmire Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 12:18
                I bardzo dobrze, jak bedziesz gryzc, to gryz i za mnie, za wszystkie godziny
                przesiedziane na podlodze na korytarzu!
      • kalendarzowa_wiosna Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 02:36
        > Jak dla mnie to ten artykuł miał wzbudzić owacje na stojąco, jakie te panie

        > dzielne, że wybrały tak ciężką drogę człowieka niewierzącego ... oj, oj ...
        > Biedne, jak im ciężko.

        Myniu-Pyniu, ja zupełnie inaczej odebrałam ten artykuł. Dla mnie to pokaz jak
        nietolerancyjne jest katolickie społeczeństwo dla ludzi o innym światopoglądzie.
        Obecna sytuacja jest chora, religia powinna być przy kościele a nie w szkole.
        Konstytucja deklaruje nam wolność wyznaniową, tymczasem te wszystkie "kościelne
        działania" powodują, że część "nie katolicka" wręcz jest dyskryminowana.
        Piszę to jako katoliczka... jeszcze.
        • mam_to_w_nosie Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 09:36
          Polskie społeczeństwo (nie tylko katolickie) jest nietolerancyjne, ale moim
          zdaniem cały artykuł jest mocno przerysowany, pokazuje przypadki skrajne. Jakoś
          nie przypominam sobie, żeby był problem z kolegami niechodzącymi na religię,
          a religii w szkole doświadczyłam przez większą część swojej edukacji. Problem
          istnieje i gdyby moje dziecko (potencjalne wink) opowiadało takie historie jak te
          przedstawione w artykule, to właśnie jako osoba wierząca (katoliczka) robiłabym
          dym. Religii w przedszkolu jestem w ogóle przeciwna i jak bedę mieć dzieci to
          poszukam przedszkola bez religii. W szkole poślę, ale w ogóle uważam, że religii
          w placówkach edukacyjnych być NIE powinno.
          • gabi683 Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 09:45
            No tak dla mnie osobiscie jest to przesadzone,religja w przedszkolu-głupota
            straszna.I uwazam ze gdyby koscioł nie wtracała sie w sparawy polityczne ludzie
            mieli by wiekszy szacunek .Ale co nie które czuby niszcza to co zbudwał Ja
            PawelII i niwecza jego ciezka prace i poswiecenie .
        • agnieszkas72 Szkoła publiczna 15.03.07, 09:41
          to moim zdaniem nieporozumienie,chociażby dlatego,że nie ma szans na osiągnięcie
          kompromisu w takich kwestiach i jest całkowicie zależna od opcji
          politycznej,która w danym momencie znajdzie się przy władzy. .Póki jednak taki
          chory system istnieje,nie powinno być w nim miejsca ani na religię ani na bajki
          gejowskie.
          • triss_merigold6 Re: Szkoła publiczna 15.03.07, 09:44
            Mogłoby być religioznawstwo. Jako normalna nauka o wielu religiach bez
            podawania prawd objawionych. Ale prowadzone tylko przez osoby świeckie,
            nauczycieli z przygotwaniem pedagogicznym a nie osoby z upoważnienia kurii.
        • malila Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 10:01
          Ja też uważam, że lekcji religii nie powinno być w szkole. Jednak artykuł budzi
          moje spore wątpliwości. A to z tego powodu, że wymnieniona jest tam szkoła w
          Mysiadle. W Mysiadle jest jedna szkoła - chodzą do niej moi synowie. U
          starszego syna w klasie na religię nie chodzi połowa klasy. Ta połowa przebywa
          wtedy w świetlicy pod opieką nauczyciela. Do pierwszej komunii nie podchodziły
          dwie albo trzy osoby. U młodszego syna w klasie na religię nie chodzą ze dwie
          osoby. Sprowadzenie reedukacji do niemal kary za niechodzenie na religię jest
          ze strony autora artykułu dużym nadużyciem. Jeśli pani od reedukacji jest
          akurat wolna, a dziecko ma zalecone zajęcia z reedukacji, to nieskorzystanie z
          możliwości przeprowadzenia tych zajęć byłoby głupotą.
    • alfama_1 Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 09:49
      Myślę, że będę miała problem z religią dziecka. Mocno dyskutuję z poglądami
      Kościoła ale jestem wierząca i wiara jest dla mnie ważna. Blisko mi do lewicy
      katolickiej, a takiego katechetę chyba niełatwo spotkać. Prawdopodobnie dzieci
      pójdą jednak na religię. Jeśli trafi się prowadzący oszołom, będę
      interweniować. No i lekcje katechezy będę z dziećmi omawiać. Taki mam ambitny
      plan ale czas pokaże wink
      • renia1807 Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 11:09
        Ja jestem katoliczką, mam ślub kościelny, dzieci ochrzczone, syn był do
        komunii i bierzmowania , ale nie podoba mi się to, ze nauka religii jest
        prowadzona w szkołach.
        Szkoła ma być miejscem neutralnym wyznaniowo i religii powinno uczyć się przy
        kościele tak jak to kiedyś bywało bynajmniej za moich czasów.
    • mamooschka Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 11:05
      Artykuł przeczytałam, postów nie, więc nie wiem o czym dziewczyny pisały. Moje
      dziecko chodzi na religię od zerówki. Najczęściej mówi że jest nudno, chociaż w
      zerówce był właśnie ksiądz z gitarą, itp. Teraz jest katechetka, mam wrażenie że
      z tych "nawiedzonych". Córa Będzie chodzić na religię do komunii, żeby jej
      dzieci palcami nie wytykały że nie jest "przyjęta"; potem sama zdecyduje.
      Obłudne to, pewnie, ale nasz kler w dużej mierze też taki jest.
      Nie wiem jak jest w naszej szkole z dziećmi które nie uczęszczają na lekcje
      religii, nie spotkałam takich na razie. Ale jeśli Giertych nadal będzie na
      stołku to pewnie będą pod ścianą stały albo na grochu klęczały za karę.
      • syriana Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 11:55
        > Córa Będzie chodzić na religię do komunii, żeby jej
        > dzieci palcami nie wytykały że nie jest "przyjęta"; potem sama zdecyduje.

        takim zachowaniem utwierdzasz ten obłudny stan rzeczy, wiesz?
        nie czujesz się jako matka na siłach, żeby wytłumaczyć swojej Córce, że nie
        wszyscy są katolikami?

        to się nigdy nie zmieni, jeśli rodzice będą myśleć w ten sposób

        zresztą, to myślenie jest duużo przesadzone i więcej w nim obaw i wydmuchanych
        lęków samych rodziców, niż rzeczywiście wytykania przez dzieci
        • mynia0 Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 12:11
          aaaaaa, i jeszcze jedno chciałam dodać.


          bardzo szanuję ludzi, którzy szanują moje katolickie sakramenty i z moich
          katolickich sakramentów nie robią szopki. najważniejsze jest to, żeby żyć w
          zgodzie z własnymi poglądami - wszystko jedno , jakimi. dlatego chrzczeniu
          dzieci na wszelki wypadek, albo dla babci, zeby zawału nie dostała - mówię -
          nie.
          • syriana Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 12:16
            zgadzam się, Mynia

            naprawdę mam duży szacunek dla katolików prawdziwych
            żyjących na codzień w zgodzie z zasadami kościoła, nawet mimo, być może,
            wewnętrznej na nie niezgody czy ich niezrozumienia - tak jak w przypadku
            antykoncepcji

            śmieję się z tzw. wierzących, ale niepraktykujących, albo praktykujących tylko
            ślub, chrzest i komunię dziecka - to dla mnie dulszczyzna i zwyczajne
            tchórzostwo przed (zwykle) stanięciem twarzą w twarz z rodziną i lokalnym
            środowiskiem
            • mamooschka Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 22:46
              syriana napisała:


              >
              > śmieję się z tzw. wierzących, ale niepraktykujących, albo praktykujących tylko
              > ślub, chrzest i komunię dziecka - to dla mnie dulszczyzna i zwyczajne
              > tchórzostwo przed (zwykle) stanięciem twarzą w twarz z rodziną i lokalnym
              > środowiskiem
              >
              • mamooschka Re: nie ma szkoły bez Boga 15.03.07, 22:48
                mamooschka napisała:

                > syriana napisała:
                >
                >
                > >
                > > śmieję się z tzw. wierzących, ale niepraktykujących, albo praktykujących
                > tylko
                > > ślub, chrzest i komunię dziecka - to dla mnie dulszczyzna i zwyczajne
                > > tchórzostwo przed (zwykle) stanięciem twarzą w twarz z rodziną i lokalnym
                > > środowiskiem
                > >
                Oczywiście za szybko wysłałam uncertain
                Syriana - masz rację. W tym wypadku jestem potwornie zakłamana i obłudna,
                działam na pokaz. Z pełną tego świadomością. I tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka