Dodaj do ulubionych

Dziewczyny, matki...mam mega doła!

06.09.07, 21:13
Moje młode od poniedziałku zaczęło swój debiut w przedszkolu. W poniedziałek
się chwaliłam,że młody był tak przejęty pójściem do przedszkola,że z wrażenia
nie potrafił trafić nóżką do nogawki spodni big_grinDDDDD. Dzisiaj rano: ważka na
buźce...on nie chce do przedszkola. Zaprowadziłam go rano z ulubioną
podusią....on w ryk. Na siłę pani wyrwała go z moich ramion. Zawsze lgnął do
dzieci, do zabawek.Dzisiaj z nim rozmawiałam. Mówię mu: mamusia musi pracować,
zarabiać pieniążki jak tatuś, na chlebek, na soczek, na zabawki. Tłumaczyłam
mu chyba z 20 minut. Zrozumiał. Powiedział,że pójdzie jutro do przedszkola i
zabierze ukochanego misia...i,że lubi panią Małgosię. To 3 latek, wiem,że
jutro rano znowu będzie cyrk, a ja zalewając się łzami, wyjdę z tego
przedszkola mając przeświadczenie,że moje dziecko w jakiś tam sposób cierpi.
Jak to było u Was? Proszę, pocieszcie...
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 06.09.07, 21:19
      I po gwint tak długo tłumaczyłaś? Dziecko tylko się nakręca takim
      długim pożegnaniem. Przestan się mazać, dorosła jesteś, dziecko
      Twoją histerię i niepewność wyczuwa doskonale.
      Krótka piłka: przychodzisz; buzi; papa; info, że mama przyjdzie po
      południu, bo idzie do pracy. Info dodatkowe - wszyscy gdzieś chodzą,
      dorośli do pracy a dzieci do szkoły i do przedszkola.
      • abi3 Triss... 06.09.07, 21:22
        Masz 100% rację. Ale proszę, zrozum....na dziecko czekałam 8 lat. Przez 3 lata
        jego życia, byłam z nim w domu....Czy to choć troszkę mnie usprawiedliwia?
        • triss_merigold6 Re: Triss... 06.09.07, 21:28
          No owszem ale przecież nie możesz go trzymać przy spódnicy z
          przekonaniem, że świat mu zrobi kuku.
          Swoje posłałam do żłobkoprzedszkola na pół dnia jak miał trochę
          ponad dwa lata. Na początku ryczał kilka dni, pani go odrywała siłą.
          Po moim wyjściu ryczeć przestawał, zachowywał się kompatybilnie
          społecznie i zaczynał sie mazać jak tylko wracałam. Po tygodniu
          trafiła się wirusówka, ponad tydzień w domu i już dziecko się nie
          mazało zostając w przedszkolu. W domu się wynudził.wink
          IMO najgorsza jest wyczuwalna niepewność i strach rodzica, dzieci
          jak psy odbierają emocje i reagują.
          • abi3 Re: Triss... 06.09.07, 21:34
            triss_merigold6 napisała:

            > No owszem ale przecież nie możesz go trzymać przy spódnicy z
            > przekonaniem, że świat mu zrobi kuku.

            No pewnie, nie chcę go trzymać przy spódnicy, wbrew pozorom to bardzo rezolutne
            dziecko. Każda matka jednak, uchylając rąbka własnej spudnicy, próbuje obronić
            jednak przed "a kuku"
            > Swoje posłałam do żłobkoprzedszkola na pół dnia jak miał trochę
            > ponad dwa lata. Na początku ryczał kilka dni, pani go odrywała siłą.
            > Po moim wyjściu ryczeć przestawał, zachowywał się kompatybilnie
            > społecznie i zaczynał sie mazać jak tylko wracałam.
            Właśnie tak samo mam smile


            Po tygodniu
            > trafiła się wirusówka, ponad tydzień w domu i już dziecko się nie
            > mazało zostając w przedszkolu.
            O!!!! Co do chorób, to dopiero się przygotowywuję.

            W domu się wynudził.wink
            Moje młode też się nudzi w domu. Dziwne tongue_outPPP



            > IMO najgorsza jest wyczuwalna niepewność i strach rodzica, dzieci
            > jak psy odbierają emocje i reagują.

            Zgadzam się w 100%.
    • mamooschka Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 06.09.07, 21:30
      Norma, chociaż pewnie Cię to nie pocieszy. Większość dzieci tak ma, powinno
      minąć po kilku dniach. U nas minęło po tygodniu, a co ciekawsze po chorobach się
      nie odnawiało.
    • kali_pso Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 06.09.07, 21:31
      Dzieci mają kryzysy- to normalne. W takiej sytuacji powinnościa
      rodzica jest własciwa reakcja- schowanie nerwów do kieszeni i
      wyciszenie emocji u dziecka. Unikaj raczej tych wielozdaniowych
      tyrad, dlaczego to musi byc w tym przedszkolu a nie może dalej z
      mamą w domuwinkPostaraj się, aby moment rozstania nie przeciągał sie w
      nieskończoność.
      Nie wpędz sie tylko w poczucie winy- Twojemu dziecku krzywda sie nie
      dziejewink
      • abi3 Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 06.09.07, 21:38
        Wiem , wiem....tylko to dla mnie takie trudne.On zawsze z mamą w domu, nagle
        jest narażony na takie stresy....Mam mądre dziecko...on nie reaguje płaczem jak
        mama po niego przyjdzie, tylko wielkim żalem; "Ja chciałem mamusię".......A mamy
        nie ma.....
        • kali_pso Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 06.09.07, 21:51
          No widzisz teorię na temat:" Jak byc szczęsliwą mamą przedszkolaka"
          masz opanowaną, gorzej z praktykąwinkP
          Przywykniesz, mały również...
          Z tego co pamietam jedna z bajek terapeutycznych Marii Molickiej
          dotyczyła własnie problemów z adaptacja w przedszkolu, może
          spróbujesz poczytac małemu i porozmawiać z nim wieczorem?
    • mathiola Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 06.09.07, 21:46
      U nas dokładnie tak samo było - przez pierwszy tydzień, w drugim
      było ciut lepiej, w trzecim sie polepszyło, po miesiącu
      zaakceptował.
      Trochę pomogła mu opowieść, którą sama dla niego wymyśliłam, a
      której już dokładnie nie pamietam, ale na pewno była o chłopcu,
      który był bardzo szczęśliwy, bo miał kochana mamę i kochanego tatę,
      dużo zabawek w domu i było mu w żyiu bardzo dobrze. Az pewnego dnia
      coś się zmieniło. Tata zaprowadził chłopca do przedszkola. Wcale się
      to przedszkole chłopcu nie podobało. Było tam co prawda dużo
      zabawek, ale nie było kochanej mamy i kochanego taty. I stał sobie
      ten chłopczyk smutny koło szafki z zabawkami i bardzo płakał, bo
      tęsknił za mamą i tatą. I wtedy podszedł do niego chłopiec.
      Powiedział, że ma na imie Adaś i zapytał, czy chłopczyk chce się z
      nim pobawić. Chłopczyk poszedł z Adasiem do kącika zabaw i bawili
      się aż do końca dnia w rózne zabawy (tu następowała wymiana szeregu
      ulubionych zabaw synka). Chłopczyk odkrył wtedy, że oprócz mamy i
      taty fajnie jest mieć również przyjaciela! nigdy nie miał
      przyjaciela a Adaś byl taki fajny!!
      Musiałam maglować tą bajeczkę codziennie po dziesięć razy, już mi
      nosem wychodziła, ale jemu pomagała. Chłopczyk miał na imię tak jak
      mój syn smile Synek bardzo lubił tą bajeczkę. smile
    • mathiola Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 06.09.07, 21:53
      A i jeszcze jedno: U nas przez pierwszy miesiąc synka prowadził do
      przedszkola tata. Bo pewne było, że on sie nie rozklei, a synek przy
      nim bardziej fason trzyma.
      • abi3 Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 06.09.07, 21:57
        Masz świętą rację....Tata co prawda się nie rozklei, ale jest ukochanym rodzicem
        (bo tatuś pracował, zarabiał) a mama ta gorsza, bo cały czas przy dziecięciu
        była. No ale cóż...pora dla mnie...by wydorośleć...choć mam 34 lata buhahahah
        • mathiola Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 06.09.07, 22:02
          No co ty opowiadasz? Dla kogo ale gorsza? Dla dziecka? Czy sama o
          sobie tak myslisz? Bo mnie moje dzieci uwielbiają i hołubią, a tata
          to... ten fajny facet, co się czasem w domu pokaże i się pobawi smile
          • abi3 Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 06.09.07, 22:10
            mathiola napisała:

            > No co ty opowiadasz? Dla kogo ale gorsza? Dla dziecka? Czy sama o
            > sobie tak myslisz? Bo mnie moje dzieci uwielbiają i hołubią, a tata
            > to... ten fajny facet, co się czasem w domu pokaże i się pobawi smile

            Nie gorsza, ale taka na co dzień. Tatuś jest chołbiony, bo nie ma go na co
            dzień...7 dni w tygodniu. Ale jak krzywda się dzieje, to i tak mamusia
            najlepsza. Nawet teraz w przedszkolu....nie ma mowy o tatusiu, tylko o tym,że
            mamusi nie ma. Ale dziecko tęskni za ojcem....bo tata robi samoloty(a mama nie
            ma siły, buduje autostrady-a mama uczy wierszyków,,,,,) Tatuś póki co, ma w
            rękawie bardziej interesujące zajęcia. A może jest tak bardzo interesujący
            poprzez fakt,że jest mniej, dużo mniej obecny?
            • mathiola Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 06.09.07, 22:16
              Czyli norma. U nas tak samiutko, ale ja nie uważam siebie za tę
              gorszą, dlatego że siedzę z dziećmi na codzień. Tata jest egzotyczny
              i wyczekiwany, bo jest czasami i umie się fajnie bawić, ale mama
              najwazniesza, bo przytuli kiedy źle i boli smile
              • abi3 Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 06.09.07, 22:21
                OOOOOO właśnie to....i dlatego tak bardzo przeżywam te codzienne rozstania..
                Ale pani go pochwaliła ostatnio. Leży na leżaczku, czas leżakowania...wszystkie
                dzieci prawie usypiają, a on wali;" mam 3 latka, 3 i pół.....pani mówi:
                Bartoszku, cicho...dzieci chcą spać, a on nic sobie z tego nie robi big_grinDDD

                I tak mam stresa przed jutrzejszym rankiem sad((
                • mathiola Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 06.09.07, 22:23
                  I tak mam stresa przed jutrzejszym rankiem sad((

                  jeszcze trochę będziesz miała, potem minie.
                  Nie zagaduj go, nie tłumacz, zostaw i wyjdź. To nie znaczy że nie
                  kochasz, tak po prostu trzeba robić.
                  • abi3 Wiem.... 06.09.07, 22:32
                    Jakiś tam okres trzymania się maminej spódnicy bezpowrotnie minął.
                    Żal dławi serce, bo pamiętam jak dziś, jak położyli mi małego po narodzinach na
                    sercu. A dzisiaj ten człowieczek musi sam borykać się ze wszystkimi
                    niesprawiedliwościami świata.....Ojjjjjj.....
                    Ale wiem,że oprócz zabawy jest edukacja, integrowanie, samozachowawczość...to
                    bardzo buduje, ale nie ukrywam boli....
    • blou1 Mamo pokarz zęby:)))))) 07.09.07, 07:29
      • blou1 Re: Mamo pokarz zęby:)))))) 07.09.07, 07:33
        Za szybko.
        Któraś z mam pisała że dzieco odbiera emocje rodzica, DOKŁADNIE!!
        Mój syn w ubiegłym roku powiedział mi żebym POKAZYWAŁA ZĘBY kiedy
        wchodzę na salę. Tzn MAM SIĘ UŚMIECHAĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!! A ja
        głupia, przejęta, spanikowana na maxa wchodziłam na salę i słuchałam
        codzień tej samej relacji pani i było mi nie do śmiechusad
        Uśmiech zaczął pojawiać się u mnie na siłę, wesołe pożegnanie,
        całusek, zamykam drzwi i.... dalej to już rola męża bo on odprowadza
        dzieci.
        W tym roku mam niestety to samo, chociaż to już pięcioplatek nadal
        chodzi niechętnie. Zaczęła chodzić też moja trzylatka więc mam
        płaczu z rana razy dwawink
        powodzeniasmile
    • mimiczka1 Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 07.09.07, 08:25
      Droga abi3,

      nie udzielam sie za czesto na tym forum, ale zawsze do kawki
      porannej zczytuje smile .Dzis postanowialm ze napisze bo to samo
      przezywalm, wiem co czujesz. Ja oddawalam mojego synka do zlobka
      gdzy mial skonczone 5 m-cy, to co wtedy czulam w sercu nigdy nie
      zapomne, rozdzieralo mnie z bolu,oddawalam kruszynke lezaca w rece
      obcej baby -tak wtedy myslam.Pierwsze dwa tygodnie byly masakryczne,
      ale potem bylo juz coraz lepiej. Duza zasluga w tym "cioc" bo
      naprawde jak przychodzilam po synka, mialm pelna informacje o nim co
      robil przez caly dzien, dziecko wychodzilo z usmiechem , bylo
      przebrane, najedzone i widzialm ze ciocie bardzo o niego sie
      troszcza-to wszystko mnien uspokoilo. Teraz syn jest 16-
      miesiecznym "kawalerem" zmienilismy zlobke (zeby byl blizej mojego
      miejsca pracy) nie ma zadnego problemu idzie do zlobka z usmiechem,
      wychodzi z niego radosny i to jest dla mnie najwazniejsze. Bardzo
      duzo sie uczy w zlobku, jest otwarym, radosnym chlopczykiem. Moge ci
      powiedziec tylko tyle badz cierpliwa i pozmo dziecku przejsc przez
      ten trudny okres (badz co badz rozłaka z mama na dluższy czas), jak
      go zegnasz miej usmiechnieta mine niech widzi ze wszystko jest oki,
      ze oddajesz go w dobre rece , w konu uswiadomi sobie ze zawsze mama
      po niego przyjdzie, ze to taki schemat. Pamietaj dzieci najlepij
      wychowuja sie wsród i z rówiesnikami. Za kilka tygodni nie bedzie
      chcial wyjsc z przedszkolasmile Glowa do góry,potrrzebujecie troszke
      czasu zeby to wsyztsko sie ulozylo-trzymam kciuki!!!!
      • adudi Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 07.09.07, 09:03
        ja tez oddalam corke do przedskzola w tym roku. 2,9 lat. szla
        chetnie. troche podobno plakala, ale neiwiele. jednak w srode byl
        kryzys, bo plakala przy spaniu, a wdomu zasnela mi sama jak wyszlam
        na chwile z pokoju. obudzila sie, zsikala, plakala z pol godziny, a
        potem lezala z godzine mi na kolanach i ja glaskalam. nie jest to
        normlana sytuacja, bo moje dziecko normlanie nie jest w stanie
        usiedziec nawet 5 minut w miejscu. chyba nie wysypia sie w
        przedszkolu i po przyjsci jest zmeczona i marudna. do tego chyba
        jest tam malo ciekawie, bo dzis juz placz i odpuscilismy sobie jeden
        dzien. w poniedzilaek od nowa. poszla, bo moja mama jest juz
        zmeczona no i lgnela strasznei do dzieci, kazdy spacer to bylo
        szukanie towarzsytwa. chcialam, zeby szla, dziecko dobrze sie
        rozwija wsrod rowiesnikow. ale wkurza mnie, ze chyba sie nie zajmuja
        nia w przedszkolu.... zadnych wierszykow, piosenek, nic. w domu czy
        u babci wystarczylo, ze raz jakis wierszyk uslyszala i potem ciagle
        go powtarzala, a tu nic. do tego obaid o 11.30 z dwoch dan!
        katastrofa.... chce o to spytac na zebraniu, ale czy jedna moge to
        zmienic???
        w pon. bedziemy dalej probowac......
        • haga78 Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 07.09.07, 09:18
          abi
          na pocieszenie napisze- to mija.

          Mialam to samo tylko ze starszym juz dzieckiem (4,5). Tydzien
          pochodzil, pozniej byla dluga przerwa ( swieta) i z powrotem byl
          problem. Ja juz w domu mialam histerie.
          I idac za rada poprzedniczek, dlugie pozegnanie i tlumaczenie to
          blad.
          Tez przezywalam i caly dzien az do odebrania z przedszkola mialam do
          bani. Wyobrazalam sobie nie wiadomo co. Zawsze po moim wyjsciu
          panie, dzieci odwracaly uwage mojego dziecka,szybko zapominal i
          bawil sie switenie. Az do nastepnego ranka.
          Trwalo to ok tygodnia.
          Wrocilo tylko raz po wakacjach (prawie 5 lat).

          Glowa do gory, bedzie lepiej.
    • gaskama Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 07.09.07, 09:24
      Abi, nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale ja miałam tak z synem
      praktycznie przez cały ubiegły rok, który był jego pierszym rokiem w
      przedszkolu. U nas doszedł dodatkowo problem chorób. Syn był 11 razy
      chory w ubiegłym roku. Chodził do przedszkola na pięć, maksymalnie
      dziesięć dni i chorował. Każdy powrót po chorobie był trudny.
      Powinnam dodat, że mój syn bardzo chętnie chodził przez piersze dwa
      tygodnie do przedszkola (debiutował w sierpniu). Wzięłam nawet urlop
      na ten okres. Chciałam małego odpierbać przed obiadkiem, ale nie
      chciał wracać. Potem się przeziębił, posiedzial kilka dni w domu a
      potem nastąpił kryzys. Długo by pisać. Zaliczyliśmy nawet wymioty
      poranne. WIEM jednak, że przedszkole było i jest mu potrzebne.
      Kryzysy były też tylko poranne, po zniknięciu mnie, niani lub taty
      było już lepiej. Ale generalnie, to ubiegły rok był trudny. W tym
      roku ruszył w poniedziałek do przedszkola i podoba mu się. Niestety
      dziś musiał zostać w domu, bo ... znów jest chory. Dwa i pół
      miesiąca wakacji minęło bez najmniejszego katarku, mimo ton
      zjedzonych lodów, kąpieli w lodowatym Bałtyku, wielokrotnego
      zmoczenia przez deszcz itd. itp. Wystarczyły 4 dni przedszkola i
      przeziębienie. Ale to już zupełnie inny temat.
      Trzymaj się! Z chłopcami jest ponoć trudniej. U syna w przedszkolu
      po miesiacu przedszkola co rano tylko chłopcy buczeli. Dziewczyny
      jakieś dzielniejsze są z reguły.
      • abi3 Dziś rano znowu histeryczny płacz.... 07.09.07, 09:37
        Dziękuję dziewczyny za slowa otuchy. Cóż mam zrobić? Nie mam innego wyjścia, do
        pracy chodzić muszę i chcę, wiem także,że malcowi potrzebny jest kontakt z
        rówieśnikami i nauka. Jedyne, czego boję się najbardziej, to tego że taki stan
        będzie trwał i trwał.
        P.S W przedszkolu żegnam się z nim krótko, buzi papa, mama wróci po ciebie po
        obiadku.
        Tłumaczyłam mu długo w domu, dlaczego musimy z tatą pracować, a on dlaczego musi
        chodzić do przedszkola.
        Wiem,że w przedszkolu musi być krótka piłka.
        Dopiero za drzwiami przedszkola wybucham...
        Kurcze, a myślałam,że pójdzie to bardziej gładko.
        • gaskama Re: Dziś rano znowu histeryczny płacz.... 07.09.07, 09:47
          Trzymaj się, wiem, że Ci trudno. Ja tak się denerwowała, że chudłam
          po 3 kg tygodniowo. A ja byłam jeszcze przekonana, że z moim synem
          nie będzie problemów, bo od 8 miesiąca był z nianią. Zostawał sam z
          moją mamą, z mężem mojej niani, z moim ojcem. Poza tym jest bardzo
          ekstrawertycznym dzieckiem, otwartym, towarzyskim. A jednak było
          inaczej. Nigdy nie zapomnę, jak odrywała go ciocia ode mnie a on
          łkał "mamo, boję się, nie zostawiaj mnie". Sama prawie wymiotowałam
          z nerwów. I jest tak, jak pisała triss, dziecko to wyczuwa.
      • joasiiik25 Re: Dziewczyny, matki...mam mega doła! 07.09.07, 09:50
        Kazde rozstanie matki z dzieckiem jest ciezkie dla obydwu stron.
        Moj 3,5 latek od poniedzialku chodzi do przedszkola( nie ma zadnych
        problemow, chetnie idzie bez placzu) ale to dzieki temu,ze chodzil
        wczesniej (od 13m.z) do zlobka.
        Pamietam pierwszy dzien kiedy zaprowadzilismy syna do zlobka(maz
        wzial wolne na ten dzien). Maly plakal wolajac " tati" a my stalismy
        bezradni...tak trzeba bylo bo obydwoje pracowalismy. W zlobku jakos
        sie nie rozkleilam....ale po wyjsciu zadawalam "durne " pytania
        typu: kochanie jak myslisz maly placze?, chyba jest mu tam dobrze?
        mam nadzieje,ze go tan nie bija....itp.
        Po domu snulam sie patrzac na zegarek, w pracy z niepokojem zerkalam
        na komorke, po pracy wsiadalam w taksowke i jechalam po syna. Ale
        jakos szybko niepokoj mi minal, kiedy zobaczylam,ze syn jest
        szczesliwy i z kazdym dniem rozstania byly coraz lepsze. Moj maz
        czasami twierdzil (na samym poczatku zlobkowania) ze jestem bez
        serca bo kazalam pani wziac dziecko ode mnie....ale ja nie chcialam
        niepotrzebnie przedluzac chwili rozstania, mimo,iz samej chcialo mi
        sie ryczec! Przy dziecku musialam byc w tamtym momencie stanowcza i
        chlodna. Moj maz do tej pory mi to wypomina.

        Poniedzialkowe rozstanie bylo krotkie, cieple i radosne.
        We wtorek maly zaczal sie ociagac (w domu) z pojsciem,ale wie,ze
        mama z tata chodza do pracy i sam w domu zostac nie moze.

        Kazde dziecko rozstanie przezywa inaczej, kazda matka chce dla swego
        dziecko dobrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka