Dodaj do ulubionych

Milość matczyna

10.10.07, 13:32
dzień porodu NIE BYŁ najpiękniejszym dniem w moim życiu, a jak mi
pokazali dziecko nie rozpłakałam się ze szczęścia tylko
pomyślalam "no, ok, to teraz mnie ładnie zaszyjcie"

Miłość przyszła niepostrzeżenie później.

Czy któraś z Was też tak miała?
Obserwuj wątek
    • poccnr Re: Milość matczyna 10.10.07, 13:39
      ojj niestety-ja pokochałam synka od razu....
      teraz mam czasem głupie myśli,jak np. na widok wracającego męża z
      pracy syn płacze bo tak za nim tęsknił,albo jak inaczej zachwuje
      się z nim a inaczej ze mną,jak płacze gdy mąż wychodzi-chodźby na
      sekunde do poliskiego sklepu...to czasem sprawia przykrość i
      sprawia że czuję się zbędna.
      Ale wiem że jeśli by mnie brakło...oba chłopcy cienko by piskali big_grin
    • hexella Re: Milość matczyna 10.10.07, 13:41
      pierwsza pojawiła się nagle, wraz z dwoma kreskami na tescie. druga
      długo po porodzie.
    • triss_merigold6 Re: Milość matczyna 10.10.07, 13:46
      Yyy ja. Wzruszona byłam ale bardziej bym to określiła jako
      niewiarygodne zaskoczenie. Cud. Było w środku a jest na zewnątrz.
      Oddycha, krzyczy, ma odruch ssania. Normalnie cud. Do tego czysto
      instynktowny odruch ochrony dziecka, które jest biologicznie MOJE.
      Slowo klucz "moje".
      A porod był spox, opieka poporodowa również.
    • nisar Re: Milość matczyna 10.10.07, 13:50
      Byłam tak wymęczona i oszołomiona całym dniem leżenia a potem
      cesarką, że było mi wszystko jedno.
      Miłość poczułam znacznie później (konkretnie trzy dni później),
      kiedy pielęgniarka która przyniosła mi Elę do karmienia na moje
      westchnienie "o Boże, znowu śpi" powiedziała "zaraz obudzimy" i
      zaczęła trzeć małej uszko, tak że ją faktycznie obudziła, ale mała
      rozkrzyczała się tak żałośnie, że poczułam że spokojnie mogłabym tę
      pielęgniarę zabić jednym ruchem.
      Wtedy dotarło do mnie, jak bardzo kocham tego krasnala.
      • zebra51 Re: Milość matczyna 10.10.07, 13:53
        u mnie takim momentem była druga noc po porodzie
        • majan2 Re: Milość matczyna 10.10.07, 13:55
          Ja tez nie poczulam tego od razu, chcialam najbardziej spac, nie wiem kiedy ta
          wielka milosc przyszla, ale pewengo dnia poczulam ze KOCHAM JA najbardziej na
          swiecie
    • afrodyta712 Re: Milość matczyna 10.10.07, 15:17
      No to widzę, że należę chyba do wyjątków. Moja miłość matczyna pojawiła się po
      kilku miesiącach. Wiadomo, że opiekowałam się córeczką, głaskałam godzinami po
      główce i przeżywałam jak nie przybierała na wadze. Ale to co teraz czuję, taką
      głęboką miłość, radość, spełnienie, poczułam dopiero po 5 miesiącach. Niestety
      MIŁOŚĆ nie wylała się ze mnie (jak sądziłam, że będzie) ani w dniu porodu, ani
      jeszcze długo po. Do macierzyństwa się dojrzewa, a miłość nie rodzi się z
      godziny na godzinę. Chyba, że ma się wielkie serce - jak większość mam tu. Albo
      tylko ściemniają, w końcu jak tu można pisać, że nie kochało się własnego dziecka.
    • e_r_i_n Re: Milość matczyna 10.10.07, 15:19
      Tez nie płakałam, zaraz po porodzie byłam tak zakrecona, ze nawet
      nie zauwazylam, jak mi polozna 'płeć' pokazywała wink.
      Pierwsze emocje przyszły po chwili, jak mlody sie zaczał zasysać tongue_out.
    • corkaswejmamy Re: Milość matczyna 10.10.07, 19:49
      U mnie było podobnie. W pierwszych godzinach po porodzie moja córka kojarzyła mi
      się niemal jedynie z bólem. Byłam załamana bo wydawało mi sie, że nie kocham
      własnego, tak bardzo przecież upragnionego dziecka.Potem, jak mnie dopadło to
      już nie puściło.
      • dlania Re: Milość matczyna 10.10.07, 19:54
        Pierwsze dziecko - zachwyt od razu, ale miłośc po 3-4 miesiacach. Za to była to
        tak silna miłośc, jakiej jeszcze nigdy w zyciu nie czułam. Płakjałam z tej
        miłości, myśląc , że mogłoby sie cokolwiek złego mojej córce stać.
        Drugie dziecko - depresja poporodowa spowodowana przejściami przeporodowymi.
        Miłośc przychodziła powoli, ostrożnie, długo po porodzie...
    • corkaswejmamy Jeszcze jedno 10.10.07, 19:51
      Wymęczona długim porodem chciałam po prosty spać. A tu przynieśli mi takie
      zawiniątko i kazali karmić.
      • kea100 Re: Jeszcze jedno 10.10.07, 20:07
        Zakochałam się w moim synku od pierwszego wejrzenia.Nie odczułam
        miłości do testu ciążowego,i trudno mi uwierzyć,że kogoś ogarnia
        miłość do dwóch kresek,tak samo w ciąży nie czułam miłośći.Bałam się
        o to czy donoszę ciąże(czekalam na ciążę 16 lat),leżałam w
        szpitalu,i dużo myślałam jake będzie moje dziecko.A miłość wybuchla
        jak przynieśli mi takiego pięknego "kudłacza"z granatowymi
        ślepkami,i rzecz jasna trwa do dziś....
    • anika772 Re: Milość matczyna 10.10.07, 20:20
      Tak, też tak właśnie miałam. na początku nie mogłam się nadziwić, że
      ten "alen" to moje dziecko, pokochałam je z czasem...
    • deela nie wiem z pol roku mi to zajelo 10.10.07, 20:34
      na poczatu obejrzalam to to z zainteresowaniem, bylam po cc przymulona, potem
      zabrali mi go na 30 h i pokazali dwa razy po trzy minuty w tym czasie
      potem zwyczajnie go obslugiwalam
      az powoli powoli
      zyc bez gowniarza nie mogę!
      • l.e.a Re: nie wiem z pol roku mi to zajelo 10.10.07, 21:03
        poród to był horror - nie oddychałam samodzielnie po porodzie, nie
        wiedziałam co się ze mną dzieje, nie zakochałam się więc od
        pierwszego wejrzenia... potem była odpowiedzialność, świadomość,że
        to moje dziecko i złość i zdziwienie miałam żal,że nie ma tej
        miłości, która widuję na filmach zaraz po urodzeniu dziecka. Miałam
        kilkumiesięczną silną depresję poporodową. Miłości byłam pewna po
        tygodniu kiedy wylądował w szpitalu - wyłam dniami i nocami i
        modliłam się o jego życie ale nie porównywałabym tego do takiej
        beztroskiej miłości...
    • lila1974 Re: Milość matczyna 11.10.07, 03:38
      Byłam nieco zaskoczona, że nie wypełnia mnie aż do trzewi
      wszechogarniająca miłość do zawiniątka. Wydawało mi się, że matczyna
      miłość spada jak grom z jasnego nieba i rozlewa się po całym ciele
      uczuciem gorąca ... a mnie było zimno tongue_out

      Od chwili dwóch kresek na teście jedyne uczucie jakiego byłam pewna,
      to radość, ze będę mamą, posiadaczką słodkiego berbecia.

      Miłośc usadowiła mi się jakoś tak dziwnie ... bardziej w głowie niż
      w brzuchu. Nadal czuję radość z faktu bycia mamą i to podwójną, ale
      dość rzadko rozpala mnie od srodka wrzątek.

      Chciałabym, by czasami poszarpały moją dusze takie zwariowane
      uczucia. Z drugiej strony WIEM, że je kocham, więc nie będę się
      szczególnie zamartwiać, choć nie ukrywam, że zazdroszczę mamom,
      które są zbzikowane na punkcie swoich dzieci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka