Dodaj do ulubionych

sąsiedzka dociekliwość

08.12.07, 17:58
ostatnio dość często dochodzi do głośnych pyskówe między mną a
mężem, a że ja jestem dość "głośna" to słychać mnie jest dosć
często. Na dziecku się nie wyładowuję ale czasami cos tam na nią w
nerwach krzyknę ale to z mężemy prowadzimy dość głośne życie
rodzinne ostatnio.I co?-sąsiadka zaczepila moje dziecko w windzie i
powiedziała tak- "wiesz, że zabiorą Cię od mamy jak ona tak będzie
na Ciebie krzyczeć? Ja zgłaszę na policję, że mam się nad Tobą
znęca"!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Moja mała zapłakana przyszla, nie mogłam
jej uspokoic bo policja ją zabierze. Myślałam, że babę zabiję, od
razu do niej zeszłam i mówię, że policję to ja wezwę, bo zaczepia
moje dziecko! A ona do mnie, że już dzwoni "gdzie trzeba" i
zabierają mi córkę!!!! Zwyłam się z nerw, żołądek mnie boli,
wściekła jestm, bo jeśli mnie słychać to wtedy jak z meżem się kłocę
a nie krzyczę na dziecko!!!!Zrobiłam mały wywiad wśród sąsiadów i
okazło się, że mila starsza pani ma zatargi prawie z każdym - a to
ktos ryby smaży, a to pies szczeka, a to dziecko płacze i jej
przeszkadza.....Najbardziej to mi szkoda mojej córki, bo jak mam jej
wytłumaczyć, że nikt nigdzie jej nie zabierze? sad((
Obserwuj wątek
    • ma_dre Re: sąsiedzka dociekliwość 08.12.07, 18:46
      a musisz byc tak wrzaskliwa? wiesz w jakim ch...owym budownictwie mieszkasz i
      nie ochladza to twojego temperamentu? Bo moj zdecydowanie tak! A poza tym nie
      cierrrpie glosnych sasiadow, jakas kultura zycia w sasiedztwie obowiazuje!
      Sasiadka nie powinna takich bredni opowiadac twojemu dziecku, ale pewnie nerwy
      to ma w strzepkach, jesli dyskrecje kazdy ma w d...!!! i to ja troche rozgrzesza.
      • dlania Re: sąsiedzka dociekliwość 08.12.07, 18:57
        A skąd taka sąsiadka (pomijając że ta ponoc ogólnie wredna) ma wiedzieć, czy Ty
        krzyczysz na męża czy na dziecko, czy w nerwach czy tak na ogólnie, z powodem
        czy bez? A może je bijesz przy tym krzyczeniu?
        Tyle sie trąbi, żeby reagowac na niepokojące zachowania sąsiadów, a Ty masz o to
        pretensje. Jak sobie musicie z mężem powrzeszczeć to wyprowadzcie sie do domku
        pod lasem (jak dla mnie miła perspektywa, nawet bez wrzeszczeniawink)
        • kotbehemot6 Re: sąsiedzka dociekliwość 08.12.07, 19:02
          No dlania, chwila moment. jak sąsiadke niepokoiło głosnie zachowanie to
          wypadałoby nahpierw udać sie i dopytać o co chodzi,albo od razu po Policę
          dzwonić a nie cichaczem zapodawać dziecku kawałki o tym,ze Policja ja
          zabierze.Wyobrażasz sobie, jakie myśłi teraz ma takie dziecko.
          No, a teraz pytanie, czy na forum jest jakas forumowiczka, co to nie wrzaśnie i
          czasem się nie pokłóci?????? No święta nie jestem, i zdarza się tak samo jak
          moim sąsiadom. Ale mozna odróżnić głosniejszą wymianę zdań od regularnego
          tłuczenia i pijackich wybryków.
          • dlania Re: sąsiedzka dociekliwość 08.12.07, 19:07
            No to zaczepianie dziecka to ewidentnie nie fair i dobrze, że mama dziecka
            zareagowała.
            Ja tez czasem wrzasnę, ale widocznie nie tak często, żeby to wzbudziło niepokój
            u moich ciekawskich sąsiadekwink
            I od razu zwróce sie do Joe_Stru, który pewnie się tematem zainteresuje: nie,
            nie zadzwoniłabym w takiej sytuacji na policje, ale pokazałabym wrzaskliwej
            sąsiadce, że mnie to niepokoi.
            • kotbehemot6 Re: sąsiedzka dociekliwość 08.12.07, 19:12
              hehe Joe Stru nie zeraogawałby w imię wolności jednostki i wstrętu do
              "donoszenia" nawe gdybu ucięta głowa straszyła go przez okno a sufitem krew
              przeciekała:0 Nie znam autorki wątku , ale raczej wątpię zeby należała do
              notorycznej patolgii. natomisat upierdliwe sąsiadki zdarzają sie , a motyw z
              opowieściami skierowanymi do dziecka ewidentnie pachnie mi zdewociałą sasiadka.
    • last.izydora Re: sąsiedzka dociekliwość 08.12.07, 18:55
      nic nie usprawiedliwia takiego zachowania, bo jeśli sąsiadka ma
      jakieś żale to do mnie i mojego męża a nie do dziecka, a tak wogóle
      to opowiadając brednie niech się upewni co słyszy a potem wysuwa
      wnioski! i zdaję sobie sprawę w jakim budownictwie mieszkam ale
      czasami nerwy poniosą,zresztą to jest moje mieszkanie, nie
      imprezuję, nie dokuczam sąsiadom w żaden inny sposób, nie jestem
      wścibska tylko mój grzech jest taki, że dosć głosno się kłócę
      • luxure Re: sąsiedzka dociekliwość 08.12.07, 20:55
        Jeśli zdajesz sobie sprawę w jakim budownictwie mieszkasz - to na przyszłość
        polecałabym powstrzymać jadaczkę. Nic tak chyba nie psuje dobrosąsiedzkich
        relacji jak głośne kłótnie ew. udawane orgazmy za ścianą. Jak byłam jeszcze
        dzieckiem i mieszkałam w bloku miałam za ścianą taką awanturnicę. Koszmar.
        Naprawdę różni ludzie wokół nas mieszkają i różne wnioski potrafią wyciągać,
        czasem pochopne. Dlatego dla Twojego bezpieczeństwa radziłabym uważać.
        • kali_pso Re: sąsiedzka dociekliwość 08.12.07, 22:17

          ...jak głośne kłótnie ew. udawane orgazmy za ścianą.


          Luxure, a nieudawane moga być?winkP
          I takie bywają, zapewniam Cięwink
          • luxure Re: sąsiedzka dociekliwość 09.12.07, 11:26
            A wiesz? Yeti też ktoś kiedyś gdzieś podobno widział. Tylko nie wiadomo ani
            kto, ani kiedy ani tym bardziej gdzie.....
            • morgen_stern Re: sąsiedzka dociekliwość 09.12.07, 12:59
              Luxure, a ty znowu swoje! Czasem mam ochotę się z tobą spotkać i
              pokazać ci tego yeti ;PPP
            • kali_pso Re: sąsiedzka dociekliwość 09.12.07, 17:41
              Może dla Ciebie to yeti, dla mnie to całkiem przyjemna
              rzeczywistośćwinkP PolecamwinkP
    • kawad Re: sąsiedzka dociekliwość 08.12.07, 21:02
      Dziecku powiedz, że sąsiadka jest niemądra (durna, głupia czy co tam
      chcesz)i kłamie bo nikt nie zabiera dzieci za nic. A sąsiadce
      powiedz, że straszenie dzieci bardziej podpada pod wezwanie policji
      bo Twoja córka potraktowała to jako groźbę.
    • dominika8 Re: sąsiedzka dociekliwość 08.12.07, 21:29
      uważam, że to niedopuszczalne straszyć dziecko. To jest tylko
      dziecko, które nie rozumie do końca świata dorosłych. Jeżeli
      sąsiadka ma pretensje o zbyt głośne zachowanie, niech przyjdzie do
      Ciebie.
      Rozumiem Cię doskonale, bo ja też czasem krzyknę na starego, po
      prostu nie zawsze da się wszystko na spokojnie załatwić, to są
      emocje.Pewno baba nie ma swojego życia, i żyje życiem innych.
      Mieszkam w bloku i niektóre są podobne do Twojej. Lubią obserwować,
      kto z kim, jakim samochodem itd. Nie zmienisz ich.Powiedz, że sobie
      nie życzysz, aby straszyła Twoje dziecko i tyle.
    • kali_pso Re: sąsiedzka dociekliwość 08.12.07, 22:23
      Wstrętna baba...zamiast przyjść do Was i powiedzieć, że przeszkadza
      jej to i to, wyładowała swoją frustrację na dziecku, które takie
      komunikaty traktuje bardzo dosłownie i groźba rozdzielenia od
      rodziców, może byc traumą.
      Staje przed Toba poważny problem- teraz każda kolejna kłótnia z
      mężem, którą usłyszy dziecko, być może będzie przywoływała wizję
      rozpadu rodziny i odebrania Was małej, którą zaserowała jej sąsiadka.
      Może jest to odpowiedni monet na popracowanie nad własną
      emocjonalnością? Dla dobra dziecka...
    • blueluna Re: sąsiedzka dociekliwość 09.12.07, 20:20
      Ja mam dwa spojrzenia na ta sprawe - po pierwsze, jestes pewna ze
      sasiadka wlasnie takimi slowami potraktowala Twoja corke?
      A nie innymi, ze moze chciala jakos, byc moze malo delikatnie,
      wypytac ja o to co sie dzieje w Waszym domu, ewentualnie dac znac ze
      nie zostawi tego?
      Tyle ze cora Ci sie przerazila wlasnie wizji odebrania i stad jej
      trauma?

      No i druga sprawa - wiem jak potwornie uciazliwi potrafia byc
      sasiedzi ktorzy wydzieraja sie na siebie.
      Ty sobie ulzysz bo na meza powrzeszczysz - a wszyscy sasiedzi w kolo
      maja stres.
      Moze warto uszanowac ich takze i nieco powsciagnac emocje?
      Ty jestes wkurzona na sasiadke bo nastraszyla Ci dziecko - a co z
      sasiadami ktorzy sa zmuszani do wysluchiwania czesto Twoich wrzaskow?
      Rowniez ze wzgledu na dobro dzieka, bo pewnie nieraz bierze, chocby
      bierny udzial w tych awanturach.
      Pomysl jak sie czuje gdy dwoje najbardziej kochanych prez nia ludzi
      na swiecie drze sie na siebie jakby sie nienawidzili i byc moze
      mowia sobie bardzo przykre slowa.
      Myslisz ze to Twojego dziecka nie krzywdzi?
      Gdyby Twoja corka (chyba nie malenka skoro jechala sama w windzie)
      tak latwo dala sie przestraszyc sasiadce - to jej poczucie
      bezpieczenstwa moze byc juz mocno zahwiane.
      Moze warto z tej calej sytuacji wyciagnac jakies wnioski?

    • croyance Re: sąsiedzka dociekliwość 09.12.07, 21:13
      Na poczatku, zgodze sie, ze babka powinna sobie podarowac rozmowy z
      Twoim dzieckiem. To bylo niepotrzebne i nie na miejscu. Natomiast,
      co do Twoich krzykow - mamy takich sasiadow i juz dwa razy
      dzwonilismy na policje, bo darli sie przerazliwie o 2 w nocy. Skutek
      jest taki, ze od stycznia juz tu nie beda mieszkac, bo wlasciciel
      mieszkania nie zyczy sobie na rekordzie lokalu policyjnych
      interwencji. Dodam, ze ostatnim razem wrzaski byly tak niepokojace,
      ze kiedy zadzwonilismy na 999 powiedziano nam, ze o aferze juz
      wiedza; widocznie kto inny nie wytrzymal (albo moze dziewczyna
      zadzwonila sama po pomoc).
      Pomijajac wszystko inne, takie krzyki i nieliczenie sie z sasiadami
      to brak kultury, i jakkolwiek oczywiscie Twoje dziecko nie ma tu nic
      do rzeczy, zastanow sie nad swoim zachowaniem.
      • last.izydora Re: sąsiedzka dociekliwość 09.12.07, 21:43
        zgadzam się, ze przesadziliśmy z krzykami, z kłotnią, na moje
        usprawiedliwienie dodam, że ten rok nie należał do najlepszych w
        relacjach mąż-żona ale powpli dochodzimy do porozumienia i jesteśmy
        na dobrej drodze co mnie i meża cieszy. Nie jesteśmy żadną
        patologią, nie kłócimy sie po nocach i nagminnie, nie prowadzimy
        bujenego towarzyskiego życia, nie imprezujemy, itd. Myślę, że
        kryzysy małżeńskie zdarzają sie w wielu rodzinach. Gdyby ta kobieta
        przyszla bezpośrednio do nas to przeprosiłabym ją za niezręczną
        sytuację i obiecałabym, że to sie nie powtórzy ale ona zaatakowała
        moje dziecko przy drugiej sąsiadce i stąd dokladnie wiem jakich
        użyła słów. Z drugiej strony, tak jak pisałam, przeprowadziłam mały
        wywiad i wiem, ze wielu sąsiadów ta pani się czepia. Może Oni już
        się uodpornili i ta pani przeniosła sie z atakami na wyższe piętra?
        Kilka lat temu miałam za ścianą sąsiadów z niemowlakiem, który to
        miał okropną kolkę.Płakał przez cały dzień, mamę też nieraz
        slyszałam że płacze, wieczorem jak tata wracał z pracy to tej
        dziewczynie puszczały nerwy i głośniej dawała upust swojemu żalowi-
        że ma dość, że jest sama, że nie daje rady i też były kłótnie. A
        mały potrafil przepłakać cały dzień. Czy w takim wypadku miałam
        zgłosić sprawę, bo te dziecko jest katowane lub bite, lub mama sie
        nim nie zajmuje? Tak wyglada życie w blokach niestety.
        • gooochab Re: sąsiedzka dociekliwość 09.12.07, 23:48
          Ale dlaczego jesteś zdziwniona? Mało telewizji oglądasz? Nie widzisz co się
          dzieje? Nie słyszysz jak ludzie katują dzieci, a potem komentarze "nikt z
          sąsiadów nie reagował".

          Ok, może zareagowała przesadnie, ale nie dziw się, skoro Twoje wrzaski słychać w
          całym bloku. Nie rozumiem dlaczego teraz jesteś zaskoczona.

          Ja nienawidzę darcia się na siebie i napewno byłabym u Ciebie z prośbą o
          uciszenie się. Nie możesz kosztem swojego stresu uszczęśliwiać wszystkich
          sąsiadów- każdy ma jakieś problemy i jakoś żyją z nimi nie oznajmując ich całemu
          światu. Podobno w cywilizowanym świecie żyjemy, pamiętaj o tym.

          Moi sąsiedzi zachowują się trochę gorzej- wrzaski słyszymy zazwyczaj w nocy i
          prośby, groźby nic nie dają, więc nie bierz do siebie tego, co napisałam, po
          prostu dla mnie to trochę drażliwy temat.
        • croyance Re: sąsiedzka dociekliwość 10.12.07, 12:38
          Nie tylko w blokach, niestety. My mieszkamy w domku (4 rodziny) i
          tez sa klopoty.
          W administracji jest cos w rodzaju departamentu halasu - wysylaja
          ludziom upomnienia, jesli sa skargi, ze zachowuja sie zbyt glosno -
          gdy te nie skutkuja, trzeba sie niestety wyprowadzic.
    • jowita771 Re: sąsiedzka dociekliwość 10.12.07, 12:53
      wytłumacz dziecku, że pani jest chora na głowę, żeby ewentualnych przyszłych
      uwag nie brało serio.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka