Dodaj do ulubionych

Praca- kurcze, jak zacząć? od czego??

07.01.08, 08:56
wpadłam w jakies błędne koło, i nie potrafię znalezc sensownego rozwiazania. im bardziej mysle tym bardziej się dułuję.

chodzi o pracę. chcę do pracy. szukam, ale...

mam 2 dzieci (2,5 i 5 lat) chodzących do złobka/przedszkola
dzieci w okresie jesienno-wiosennym chorują baaaardzo, 3 tyg w domu- 2 tyg w predszkolu- 3 tyg w domu, i tak od listopada do marca.

babcie dwie, ale na dłuższą opieke liczyć nie mogę, jedna chora druga pracuje

syn- młodszy- żłobek uwielbia! pięknie sie tam rozwija, zaczął jeść, generalnie służy mu

córka- starsza- przedszkola nie lubi, nie tyle samego przedszkola, co bycia bez mamy. Odbieram ją o 15:00, a najchętniej nie chodziła by wcale. Ze stresu ma poczatki nerwicy.

córka ma co tydzien- dwa regularne wizyty u specjalitów, muszę z nia tam chodzić.

czy to wogóle da sie połączyć z pracą??

zatrudnić nianie? ale do kogo?
czy nianie tylko na choroby? gdzie takiej szukac? i chyba bym się bała zostawiać dzieci z w sumie obcą dla nich kobietą, która przychodzi co jakis czas

opłacać nianie, przedszkole i żłobek?- pójdzie na to cała pensja, to po co iśc do pracy?

czy ktoś z was widzi tu jakieś rozwiązanie? bo ja nie sad


Obserwuj wątek
    • neospasmina Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 10:01
      Coronella;
      ja Ci nie pomogę, bo mam podobną sytuację, tylko trochę więcej
      doświadczeń w tej materii, bo i dzieci starsze już;

      kiedy urodziłam drugie dziecko, wróciłam do pracy po pół roku i
      zatrudniłam cudowną nianię; świetnie opiekowała się mała, a kiedy
      starszak chorował, zostawała z dwójką i nie było problemu (na babcie
      nie mogę liczyć);

      kiedy córka miała 2,5 r. niania dostała propozycję w przedszklu,
      gdzie chodził mój syn i poszły tam obie - ona jako wychowawczyni,
      córka jako przedszkolak;
      no i zaczęło się, niesuastnne choroby i zwolnienia; przez pól roku
      szukałam kogoś, kto zostawałby z dziećmi w czasie choroby, ale to
      był zły pomyśl, po pierwsze - nikt nie chciał siedzieć pod
      telefonem, być dyspozycyjnym i zarabiać tylko na chorobach; za
      zatrudnienie kogoś na stałe szła cała moja pensja; może gdybym
      szalała za swoją pracą, byłaby przyszłościowa i dochodowa, byłaby
      dla mnie priorytetem - poszłabym na ten układ, ale po dwóch
      miesiącach takiego układu, że pracuję (godzina dojazdu w jedną
      stronę), zasuwam w domu (mąż wraca o 20.00); w weekendy nadrabiam
      zaległości, małżeństwo kuleje - poczułam, że tracę grunt pod nogami,
      że wszystko jest nie tak;
      własnie zastanawiałam się, co dalej, kiedy sytuacja sama się
      rozwiązała - a konkretnie po roku takiej hustawki rozwiązano ze mną
      umowę o pracę (z powodu absencji w pracy);

      minął rok, jedno dziecko jest w przedszkolu (nadal choruje, w
      dodatku przewlekle), drugie poszło do szkoły (raczej juz nie
      choruje, ale lekcje kończy koło południa, potem ma zajęcia
      pozalekcyjne, na które trzeba go odprowadzać i przyprowadzać);
      od pół roku szukam pracy, która pozwoliłaby mi pogodzić wszystko i
      nie bardzo to idzie; mam jakies zlecenia, które wykonuję w domu, ale
      nieregularne i kiepsko płatne (bardzo kiepsko); ciągle szukam, ale
      kontakty sie pourywały, wypadłam z obiegu, nie najlepiej to wygląda;
      jestem w kropce;
      rodzina twierdzi, że ze mnie jest dupa wołowa;
      byc może;
      z pewnością tak jak Ty jestem pogubiona;
      pzdr!
      • coronella Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 10:12
        a no własnie,
        znależć pracę odpowiednią dla mamy jest trudno, duzo łatwiej jest wrócic do swojej starej pracy.
        Ja jestem w domu juz 5 lat, firma padła gdy byłam na macierzyńskim, i tak zostałam w domu. Gdybym mogła cofnąc czas, duuużo bym zmieniła.
        • miedzymorze Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 10:33
          Zacząć od zrobienia herbaty, wzięcia kartki papieru i ołówka i zrobienia 'rachunku sumienia'.
          Czyli: jakiej pracy szukam, za ile, branża itp.
          Możliwości są różne:
          1. praca sezonowa, kiedy dzieci nie chorują
          2. praca w niepełnym wymiarze godzin
          3. praca w domu (prowadzenie sklepiku ineternetowego itp)
          4. praca, którą możesz zabrać do domu (np opracowywanie ankiet)

          Nic nie piszesz nt tego co umiesz, więc trudno coś konkretniejszego poradzić.
          Poza tym: ojciec dzieci tez może wziąć zwolnienie na chore dziecko w razie potrzeby.

          pozdr,
          mi
          • coronella Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 10:46
            oj, ja takie rachunki mam już za sobą,

            ojciec dziecka nie może, bo ma swoją działalność, i to, co by dostał z ZUSU na zwolnieniu nie starczyło by nam na życie (płaci jeszcze ulgową stawkę). Poza tym ma taka pracę, że wzięcie zwolnienia to wielka rewolucja. (odwoływanie umawianych dużo wczesniej spotkań z dyr szkół, itp)

            o pracy w domu myslalam, ale wiesz czego sie boję? że będę tyrac na dwa etaty, w domu (mąz w pracy po ok 12 godz na dobe) i w pracy, i w sumie nie zrobię niczego dobrze.
            Chociaż ten pomysł podoba mi sie najbardziej, i to by było najsensowniejsze. Taki sklep internetowy, tylko, ze:
            musiałabym załozyc działanosc, płacić ZUS i wszystkie inne opłaty, a wtedy już by nie było taryfy ulgowej. Musiałabym na to zarobic i jeszcze coś dla siebie zarobić, żeby to miało sens.
            ale gdybym już zaczęła zarabiac, to by wtedy mozna było pomyslec o opłaceniu nawet opiekunki, jakos dalej pociągnąc.

            praca na pół etatu to jest jakies rozwiązanie.

            Najtrudniejszy jest początek, jak sie zacznie, to juz jakoś pójdzie, ale piszcie, bardzo chętnie poczytam, może wpadnie mi do głowy jakis pomysł. Patrząc z boku mysli sie trzeżwiej smile

            Jak tylo dzieci sie wychorują, bo oczywiście chore, pójde do UP zobaczyc, co tam oferują.
            • miedzymorze Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 21:00
              No to może zacznij prowadzić działalność razem z mężem ?
              Jest to trochę ryzykowne, ale jeśli on zasuwa 12 godz na dobę, to znaczy, że jest tam pracy dla więcej niż jednej osoby.

              pozdr,
              mi
              • coronella Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 21:19
                nie, nie ma, serio, on prowadzi szkolenia dla dyrektorów szkół, i jezdzi po tych szkołach, po całym województwie, czasem ma do przejechania 300 km dziennie. Ma po 3-4 szkoły na dzien, ale oddalone od domu, dlatego wraca późno. Nie ma jak tego podzielić
    • mozambia80 Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 10:16
      Wlasnie slyszalam o kobiecie, ktora duzo dni opuszczala w pracy z
      powodu choroby dziecka i kiedy pracodawca zwrocil jej uwage, ona
      stiwerdzila, zebz dali jej dodatek na nianie, to choroby sie
      skoncza. I dali smile zatrudnila opiekunke, dziecko nie choruje, ona
      pracuje. Ale zdaje sobie sprawe z tego, ze to ewenement.

      Na twoim miejscu zmienilabym przedszkole do ktorego chodzi starsza
      corka. Moze ta nerwica ma cos wspolnego z atmosfera, jak tam panuje.


      Wizyty u lekarza tez sie da pogodzic. zawsze warto porozmawiac w
      pracy i na pewno da sie jakos ustawic grafik, zebys mogla chodzic z
      corka do specjalisty a pracowac w innych godzinach. (to jednak
      zalezy od rodzaju pracy)

      ogolnie, to glowa do gory! Pracodawcy tez bywaja ludzmi smile
      • coronella Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 10:20

        >
        > Na twoim miejscu zmienilabym przedszkole do ktorego chodzi starsza
        > corka. Moze ta nerwica ma cos wspolnego z atmosfera, jak tam panuje.


        żartujesz sobie? pisze oczywiście nie jest w żaden spoób złosliwie do Ciebie, tylko do sytuacji u nas. Zapisać dziecko do przedszkola czasem graniczy z cudem, a zmienić w ciągu roku?? absolutnie niewykonalne !!
        Poza tym to nie przedszkole, przedszkole ma super, ona ogólnie taka jest. Nie chce chodzić na żadne zajęcia, na których musi byc sama.
        • neospasmina Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 10:31
          Co do dodatku na nianię - być może takie cuda zdarzaja się w
          wiekszych firmach, w mojej niestety nie; nie pomogło tez to, że w
          czasie chrób dzieci brałam pracę do domu;
          mimo wszystko życzę powodzenia w poszukiwaniu pracy!
    • teraz_asia Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 10:56
      Ja pracuję od września, dzieci mam niby większe, bo 9 i 4,5, ale
      problem chorób pozostaje plus dziwne i nieregularne pory kończenia
      lekcji przez starszego. Szarpałam się dwa miesiące, potem
      zatrudniłam nianię, której płacę dużo, bo tyle, co za opiekę
      całodniową, a jesli wszysto jest OK, jest z dziećmi od 15 do 18. Ale
      jest dyspozycyjna w razie chorób, przyjeżdża dwa razy w tyg
      wcześniej, zeby troche posprzatać, gotuje, i w ogóle jest cudowna. a
      ja nie mam wiecznego stresu, ze dzieci chodzą obdarte i głodne,
      kiedy mamusia się realizuje zawodowo. Minus jest taki, że do tej
      pory po zapłaceniu przedszkola, niani i paliwa zostawało mi 200 zł.
      Ale kiedy dostane podwyżkę, to ho, ho, może nawet na jakiś ciuch
      wystarczysmile Acha, przy zatrudnianiu, nauczona doświadczeniem z
      poprzedniej pracy zastrzegłam, że po prostu MUSZĘ czasami wyjść
      wcześniej, bo zebrania, przedstawienia przeszkolne, lekarze itp. Na
      razie nikt się nie czepia. A może paradoksalnie, twoje pójście do
      pracy uspokoi córkę, bo będzie wiedziała, że mamy i tak nie ma w
      domu, kiedy ona jest w przedszkolu? U mnie to zadziałało.
      • coronella Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 11:02
        a wiesz, że tez o tym myslalam, że mała sie buntuje, bo wie, że ja jestem w domu.
        A taka niania na popołudnia do dobry pomysł. Porozgladam sie, czy nie ma u mnie na osiedlu jakies babci która by chciała dorobic.
    • sir.vimes Zmienić przedszkole? 07.01.08, 11:00
      5 latka powinna raczej lubić przebywać z innymi dziećmi przez kilka godzin niż
      non stop z mamą. Może coś jej tam nie pasuje, nudzi się, nie znalazła wspólnego
      języka z dziećmi?

      Jeżeli to nie lubienie przedszkola to nie jest zwykłe jęczenie spowodowane
      wczesnym wstawaniem - moze pomysl o nowym przedszkolu?
      • sir.vimes Piszesz, że trudno 07.01.08, 11:02
        było znaleźć przedszkole.
        Zapewne.

        Ale zmienić w ciągu roku ZAWSZE i WSZĘDZIE jest dużo łatwiej niż zapisać w
        normalnym terminie.
        • coronella Re: Piszesz, że trudno 07.01.08, 11:04
          ale to nie jest problem przedszkola. Ona lubi dzieci, uwielbia swoje panie, jedna z opiekunek jest nasza najbliższą sasiadką.
          Córka ma taki charakter, jest bardzo wrazliwa, delikatna.
          I własnie, może dlatego, że ja jestem w domu, ona też chce ze mną byc. Może jak pójde do pracy, to sie to zmieni? OBY!!
          Syn do żłobka chodzi pierwszy, wychodzi ostatni, a jak pójde po niego za wczesnie, to siedze na korytarzu az on sie dobawi.
          • neospasmina bo problemem jest 07.01.08, 11:07
            znalezienie takiej pracy, np. na pół etatu;
            wiem, bo to przerabiam od dłuższego czasu;
            i o stałe źródło zleceń też niełatwo;
            przynajmniej w moim zawodzie;
            ale w końcu coś się znaleźć musi!
          • sir.vimes Re: Piszesz, że trudno 07.01.08, 13:15
            > I własnie, może dlatego, że ja jestem w domu, ona też chce ze mną byc. Może jak
            > pójde do pracy, to sie to zmieni? OBY!

            Nop może tak... Moze ona nie rozumie czemu nie moze być z Tobą jeśli jesteś w domu.

            Z tym, ze mi sie wydaje , ze dziecko w tym wieku powinno mieć ochotę na
            spędzanie czasu z innymi dziećmi. Dlatego sadzę, ze albo w przedszkolu się
            nudzi, albo zwyczajnie jęczy bo nie lubi wstawać rano (jak każdy...)

            Myśle, ze powinnaś postawić sobie nieprzekraczalny termin - jeżeli np. w czasie
            dwóch miesiecy nie znajdziesz DOKŁADNIE TAKIEJ pracy jak potrzebujesz (czyli pół
            etatu) - zaczniesz intensywnie pracować nad czymś własnym. Może być sklep
            internetowy(o ile interesujesz się jakimiś produktami na tyle by chciało ci sie
            to promować i sprzedawać - może kosmetyki dla dzieci?)
            • coronella Re: Piszesz, że trudno 07.01.08, 13:26
              wiesz ile razy ja zaczynałam intensywnie mysleć? nad własnym komisem art dziecięcych. Miałam juz lokal, i obmyslony towar, i nagle dzieci chore i 4 tyg wyrwane z zycia, to mnie bardzo dołuje, bardzo,
              nie mam wtedy co zrobić z dziecmi. Szukac niani? ale musiałabym zostawić ich od razu z zupełnie obca kobietą. Ciągnąc ich ze sobą po urzedach? To jest martwy punk, w którym zawsze utykam.
              Myslalam nawet, ze jak juz otworze, to będe brac ich ze sobą, ale to też chore! albo dzieci, albo praca, sama sie wkręcę w coś, z czego sie nie wywiążę.
              • sir.vimes Re: Piszesz, że trudno 07.01.08, 13:49
                Jak zdrowe - chyba ciągnąć.

                Jak chore - nie ma przebacz, musisz znależć kogoś kto dorywczo z nimi posiedzi
                (jak rozumiem - chętnych krewnych i znajmoych brak?). Może jakaś znajoma ma mamę
                / ciocię , która od czasu do czasu chętnie zarobiłaby parę groszy? (To chyba dla
                ciebie lepsze rozwiązanie niż pani z ogłoszenia).

                Co do samego komisu - wiem, ze funkcjonuje kilka komisów internetowych - może to
                jest opcja? A po jakimś czasie mogłabyś oteorzyć zwyczajny sklep i zatrudnić
                kogoś na pół etatu smile)
              • crises Re: Piszesz, że trudno 09.01.08, 16:59
                >To jest martwy punk,

                Punk's not dead.

                (Przepraszam, wiem, że to literówka, ale nie mogłam się powstrzymać.)
    • pade To i ja się dopiszę 07.01.08, 11:21
      Dzieci 9 i 4lata, zajęcia pozalekcyjne, treningi, choróbska, i mąż
      pracujący calymi dniami. Pójście do pracy kojarzy mi się z totalną
      nerwówą, przerabialam to mając jedno dziecko, teraz sobie tego po
      prostu nie wyobrażam a jednoczesśnie baaardzo bym chciala, bardzo,
      ale tak do 13-14, zeby zdążyć wrócić przed zamknięciem
      przedszkola,żeby chodzić na przedstawienia, żeby dopilnować
      odrabiania lekcji (o 18 mój syn już nie jarzysmile)
      Po feriach biorę się za porządne szukanie, mam nadzieję, że coś z
      tego wyjdziesmile
      • coronella pade 07.01.08, 11:30
        twoje kryteria bardzo mi odpowiadają, jak znajdziesz cos, to napisz koniecznie.
        A ja byłam pewna, że Ty masz sklep internetowy...

        A do 13-14 mozna miec np hurtownie. Otwierać rano, i zamykac własnie w tych godzinach.
        Tylko czego w Łodzi jeszcze brakuje???
        • pade Re: pade 07.01.08, 11:37
          To nie ja zakladalam sklepik tylko pia_wink))
          Ja z racji tego, ze mam manię strojenia córki, dużo sprzedaję na
          allegro, ale to tylko dwa, trzy razy w roku, żeby mieć na kolejne
          zakupysmile
          ale przydaly by się wlasne pieniądze, oj przydaly
          myslalam o kursie księgowości, są takie w PUP i chyba się w końcu na
          niego zdecyduję, bo w zawodzie pracować na pewno nie będęsad
          Wlaśnie ten temat poruszylam wczoraj po raz kolejny z mężem,
          zdecydowanie wiecej korzyści daje moje "siedzenie" w domu, ale ileż
          można?
          aha, moimi dziećmi też nie ma się kto zająć, dziadkowie pracują, a
          znalezienie niani na popoludnia graniczy z cudem, wiem bo koleżanka
          przerabiala ten temat
          • neospasmina problem z nianią 07.01.08, 11:41
            na popołudnia polega na tym, że najczęście przed południem tez
            gdzies pracują, no i kiedy wypada choroba i trzeba posiedzieć cały
            dzień, to one nie mogą;
            problem jest tez z opiekunka studiującą, której ciagle zmienia sie
            plan i coś wypada po południu;
            problem z taką nianią polega też na tym, że jak złapie lepsza robotą
            (np. cały etat opieki) z miejsca rzuca robotę popołudniową;
            wszystkie warianty przerabiałam
          • coronella Re: pade 07.01.08, 11:46
            PUP ma duzo fajnych kursów, kiedyś byłam i pamietam, że było ich mnóstwo, kilka mnie nawet bardzo zainteresowały, ale, przynajmniej u nas, takie kursy trwają 8-9 tyg,niektóre nawet dłużej. Po 7-8 godz dziennie. Plus godz dojazdu- dla mnie niewykonalne sad
        • przeciwcialo Re: pade 07.01.08, 18:24
          Ja cały czas pracowałam od 8-13 i takiego samego etatu bede szukac.
      • teraz_asia Re: To i ja się dopiszę 07.01.08, 11:39
        No właśnie, dla mnie to było największym problemem- wszystkie
        te "zgrupowania rodzicielskie", które zazwyczaj odbywaja się ok 16-
        17 i treningi syna, na które trzeba go dowozić. Lekcje załatwiłam za
        pomoca "karty punktów", syn zbiera je za odrobienie ich, staranne i
        o czasie (czytaj: przed moim powrotem do domu). Zazwyczaj działa,
        chociaż zdarzają się nam seanse odrabiania o 20.00sad
        Gdybym nie znalazła tej niani, przyznaję, byłam bardzo bliska
        rezygnacji z pracy, bo po prostu rodzina mi się rozłaziła w szwach.
        Nie jest lekko, chyba najbardziej syn odczuwa moją pracę, bo musiał
        się w przyspieszonym tempie usamodzielnić i było z tym wiele
        problemów, ale powtarzam sobie, ze warto. Dzieci wkrótce dorosną, a
        ja chciałabym miec wtedy własne życie.
        • kropkacom Re: To i ja się dopiszę 07.01.08, 14:31
          Jestem w takiej samej sytuacji co autorka wątku. Może gorszej bo na pomoc
          rodziny liczyć nie mogę w ogóle (mieszkają w innym kraju). Stwierdziłam że
          poczekam z pracą. Bo na dłuższą metę nie widzę odpowiedniego wyjścia.
          • danagr Re: To i ja się dopiszę 07.01.08, 14:55
            dziewczyny, plis, nie zalamujcie mnie. Maly w kratke chodzi do przedszkola (3
            lata), sama wychowuje syna, ojciec tylko placi, nie angazuje sie w jego
            wychowywanie, babc, cioc, dziadkow nie ma co by sie zajeli dzieckiem, nie
            wspominajac o zatrudnieniu niani, kompletna beznadzieja, do tego, jesli chodzi o
            prace, nie mam gdzie wracac. Mialam pomysl na swoja dzialalnosc ale tak
            obwarowane przepisami, ze nie bylam w stanie przeskoczyc, a MUSZE stanac na
            nogi. No i jak to zrobic, pogodzic wszystko ze soba? Czarno to widze ale staram
            sie nie poddawac.
    • ally Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 14:49
      o co z ojcem dzieci???
      • kropkacom Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 14:57
        Pracuje. Jak wiadomo w pracy nie można brać co chwila i z dnia na dzień urlopu
        sad A moje bliźnięta chorują teraz na okrągło.
    • nefretete28 Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 15:44
      Czytajac was już sie zdolowałam...
      Sama mam taki problem. Maz na wlasnej dzial. pracuje do 19/20 od 7.
      Ja od dnia porodu nie pracuje, urodzilam wczesniaka, umowa mi
      wygasla szybciej, zalapalam sie tylko na macierzynski.
      Do osrodka zdrowia - pediatry jezdze 40 minut komunikacja. Do
      specjalisty jednego musze chodzic co m-c w srodku tyg na 12.30 (jak
      dobrze pojdzie jak doktor zejdzie z odzialu) do drugiego raz na pol
      roku. Sama to zalatwiam, czasem moi rodzice nas podwioza.Sami
      pracują w roznych miejscach w polce i w tyg sa tylko w wekeendy i ew
      pon i wt. Skupiaja sie na moim bracie(trenuje)i jezdza z nim na
      mecze.Rzadko zajma sie synkiem naszym.
      Tescie sa na miejscu, pracują na 1/2 et. ale nie przejawiaja checi
      pomocy, zreszta jak twierdza juz odchowali jednego wnuka(swego
      drugiego) Nigdy nie wyrazili checi zostania z dzieckiem, wystarczy
      im jak maz raz na 1 mc pojedzie z malym na 2 h.
      Jak maż poprosil aby tesciowa zostala z malym 2 h, bo musial jechac
      do mechanika a ja studiuje zaocznie i mialam wtedy egz.to sie nie
      zgodzila bo to nie jej sprawa moje studia.
      Nie wiem gdzie znajde prace, mam 26 lat, wyksztalcenie ped.resocj.
      (licencjat) a teraz robie mgr ped .ogólnej.
      Zbytnio nie stac nas na opiekunkę, mamy auto w leasing.
    • nefretete28 Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 15:50
      i tak sie zastanawiam czy wogole skaldac podanie o przyjecie do
      przedszkola? czy rzeczywiscie sprawdzaja do miejsca pracy? jak bym
      wpisala tel komórkowy i mąż wypelnil by mi z epracuje u niego jako
      pracownik biurowy.maly znow jest chory, szczepiony przeciw grypie,
      juz 2 raz w zyciu, ale to nic nie dalo. Jak zlapie infekcje i
      wzrosnie mu temp. jest ryzyko ze bedzie mial wysokie tetno(bierze
      leki kardiologiczne od urodzenia, choc wady serca nie ma)
      • coronella Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 16:27
        z tymi przedszkolami to bez paniki! oczywiście, że składać. Nie wiem gdzie mieszkasz, u nas nie sprawdzają zatrudnienia, moja córka dostała sie bez problemu. Syn do żłobka tez.

        Ty masz 26 lat i całe życie przed Tobą!! Kończysz studia, odchowasz małego i możesz wracać do pracy! Ja mam 34 i 6 letnią dziure w zatrudnieniu. Sytuacja duzo gorsza.
        • nefretete28 Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 16:29
          mieszkam w woj. pomorskim.
          Trzymam kciuki aby ci sie udalo z praca!
        • pade Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 18:06
          Coronella, możemy sobie lapkę podać, też mam 34 lata i 6 lat przerwy:
          (((
          • jkk74 Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 18:12
            Dopisuję się - w tym roku stuknie mi 34 lata i w marcu minie 6 lat jak nie pracuję.
            Tyle że fakt-faktem nie mam aż takiego wewnętrznego parcia na pracowanie. Wiem
            wiem powinnam mieć własne źródło dochodu ale jak pomyślę o tym wyścigu szczurów,
            o godzinnych dojazdach, tych wszystkich problemach z przedszkolem i ew chorobami
            to mi sie odechciewa.
          • coronella Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 18:13
            oo, jak miło smile)))) i tez Cie dopada czasem starcze zgorzknienie? smile Mój mąz mówi, że to przedwczesna menopauza smile
            • coronella a wiecie czego ja sie boję? 07.01.08, 18:24
              ja wiem, że to chore, że nie powinnam tak myslec, i będę szczęśliwa, jesli ktos mi to wybije z głowy,
              boje sie, że nagle zostane sama, z różnych powodów (tfu tfu), i że sobie wtedy nie poradzę. Boję sie starości. Patrze na tesciową, pracowała całe życie a ledwo żyje z tej marnej emerytury. A ja? Na emeryture nie zarobię. Bardzo sie tego boję, i chyba to jest największy impuls, żeby jednak ruszyc sie z domu.
              Boję sie uzaleznienia. Wiem, że biegiem czasu zmienić zycie bedzie coraz gorzej.
              Bo tak, to przymusu tez nie mam. Nie żyjemy w luksusie, ale spokojnie starcza, i na wakacje, i drugi samochód wreszcie kupiliśmy niedawno (jaka to była ulga, byc niezależną!!) Mąż nie naciska, nie wygania mnie z domu, dla niego teraz jest komfortowa sytuacja.
              Ale co by było, gdyby jego nam nagle zabrakło??
              • przeciwcialo Re: a wiecie czego ja sie boję? 07.01.08, 18:27
                Tfu, tfu Coronella.
                tego boi się chyba kazda kobieta nawet ta pracujaca. Samemu jest po
                prostu ciężej udźwignć wszystko.
    • fajka7 Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 18:56
      Coronella poszukaj takiej niani, ktora NIE CHCE pracowac 8 czy
      wiecej godzin i miec zawalony caly dzien, chyba ze okazyjnie z
      powodu choroby dzieci zgodzi sie zostac. Nie kazda opiekunka chce
      zarobic, sa takie ktore chca dorobic np. do emerytury albo innego
      zrodla utrzymania. Ja tu mam taka pania np. ktora jest starsza dosc,
      jest emerytowana nauczycielka nauczania poczatkowego i ma swoje
      wnuki i sprawy, ale na tyle wolnego czasu, ze kaska za jego
      spozytkowanie nie pogardzi. I ona wlasnie wpada do nas dorywczo
      zupelnie.
      I nie jestem zachwycona ta pania, bo jest troche malo żwawa jak na
      nasze potrzeby, ale uznalam, ze wszyscy musza isc na kompromis,
      dziecko tez i przez te kilka godzin krzywda mu sie nie stanie jak
      bedzie mial troche mniej atrakcji, a za to wiecej czytania
      literatury rymowanej smile
      • coronella Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 19:05
        no własnie taka osoba, szczególnie mieszkająca w sasiedztwie, była by idealna.
        Tylko, że moje dzieci są bardzo zywe, szczególnie syn, do niego trzeba miec duuuużo siły i energii, gdyby takie czytanie wchodziło w grę to i teściowa by posiedziała.
        Ale mam zamiar popytac najpierw sąsiadki, może znają jakąś osobe, która by sie nadawała.
    • haidi0111 Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 07.01.08, 23:21
      Witam w klubie!
      Mam te same dylematy, może na razie nie są tak ciężkiego kalibru, bo mam
      mniejsze dzieci (3lata i roczek), ale są... Mnie osobiście najbardziej pociąga
      handel przez internet. Na początek przeczysciłam dom ze zbednych rzeczy - trochę
      kasy wpadło, a ja cały czas zastanawiam się jak to rozkręcić na dobre. Co
      sprzedawać i skąd wziąć dostawców. No i nie ukrywam, że na początek trzeba
      zainwestować parę złotych, a ja tak bardzo nie lubię ryzyka...
      • krasulas Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 08.01.08, 22:38
        witajcie
        Ja od tygodnia pracuję!!!!
        I też mam małego wrażliwca w domu jak Coronella. Też z mamą
        najlepiej, w przedszkolu i owszem też - jak mamunia odbierze "przed
        spaniem" (nie trawi drzemek w p-kolu). Wszystko chce z mamusią!
        Po roku czasu od porodu wróciłam na rynek pracy - do innej firmy
        ale na to samo stanowisko. Wcale tak łatwo nie było. Pomimo opieki
        dziadka, nie do końca potrafiłam się zaangażować. Efektem był brak
        super-wyników i ... przedłużenia umowy (po roku). Znowu z Małą
        siedziałam (super okres, ale...), mąż sie rozwijał i też założył
        działalność. Ma pod sobą 1/4 Polski - na dłużej (4-5) dni wyjeżdża
        maks raz na półtora m-ca. Mocno analizowałam swoją sytuację i
        wiedziałam jak chcę to robić, ale nie ... cosmile Moim priorytetem
        była praca w godz 7-15ta i w moim mieście (myślałam o UM, straży
        miejskiej, wykluczyłam hipermarkety). Wiedziało o tym parę osób i
        udało się (choć po znajomych nie szukałam). Jedna z nich
        podpowiedziała gdzie, co i jak. Czekałam jeszcze 3 m-ce i udało się!
        W sumie szczyt moich oczekiwań i zgodnie z wykształceniem i
        umiejętnościami. Perła odprowadzana jest przez męża - i jest to
        fantastyczne rozwiązanie na jej humory - co zauważyliśmy już
        wcześniej. Jak On ją odprowadza - zero buczenia i grymasów. Niestety
        siedzi w p-kolu do 14.30-15.20. Ale wychodzi z niego zadowolona -
        wcześniej bywało różnie. Niestety mąż musiał się przeorganizować i
        jego obowiązkiem jest odprowadzanie córki. Coronella ma jeszcze
        synka - dodatkowy kłopot i ... choroby. U nas choroby też bywają -
        zobaczymy...
        Ja długo myślałam nad tym co i jak, kiedy. Musiał zaangażować się
        mąż! Czekałam, pytałam, analizowałam. Zależało mi na pracy
        urzędnika - mam inną, ciekawszą na szczęściesmile
        Może... nie potrzebnie "się chwalę", chcę jednak pokazać, że
        marzenia się spełniają. Absolutnie nie wysyłałam po 100
        CV/tygodniowo. Siedziałam 5 m-cy na portalach i szukałam ofert.
        Kiepsko!! Byłam na paru rozmowach w Wawie (nadal z paskudnie
        wcześniejszej branży i fikałam z radości, że się nie dostałam -
        nawet nie chciałam się dobrze "sprzedać"). Chyba jednak kibicował mi
        mąż - wiedział, że chcę iść do pracy, ale nazwijmy to bardziej
        normalnej niż wcześniejsza. Może i mniej płatnej, ale za to
        stabilnej (obysmile). Za ok. 2 lata planuję drugie dziecko - pewnie
        spora część problemów wróci. Boję się! Ale... dam radę. Na szczęście
        jedni rodzice zdeklarowali nam się pomóc w wakacje - żeby dziecko po
        dyżurnych p-kolach nie wozić. Może dla Coronelli okres wakacyjny to
        też pomysł na opiekunkę - np.studentka.
        Rany - dziewczyny szukające pracy-trzymam kciuki i kibicuję mocno!
        A
        • coronella Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 09.01.08, 08:44
          oj zazdroszczę.
          dobrze zrobiłaś. Ja teraz widze, że u mnie błedem było to, że nie szukałam pracy gdy podrosła córka. Chociaż ona wciąz była jeszcze bardzo mała, gdy urodził sie syn miała 2,5 m-cy, a ja w ciązy musialam sie bardzo oszczędzac.

          ja niestety jestem zdana wyłacznie na siebie,m jesli chodzi o organizacje czasu dzieci, szukanie pracy, itp. Mąż wychodzi raz o 6 z domu, raz o 10:00, jest zupełnie nieprzewidywalny, nigdy nie wiem jak wróci, itp.
          Zrobienie przez niego zakupów raczej nie wchodzi w gre, bo chodzi obwieszony w komputer, teczke, rzutnik, itp.

          ale wiem, że dam rade, przyjdzie ten dzień, że znajde swoja pracę. teraz myslę, czy by jeszcze nie odpuścic na 2-3 miesiące, żeby dzieci przechorowały okres zimowy. Wiosną mniej chorują, wtedy ja poszukam pracy. A następnej zimy będzie mi łatwiej znależć wyjście już pracując, niz szukac tych dwóch rzeczy jednoczesnie.

          dzieki za Twój post!! Powiało optymizmem smile

          • pade Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 09.01.08, 10:43
            Coronella, ja nie chcę marudzić ale ja tez tak sobie mówilam,
            jeszcze wakacje, od września zacznę szukać pracy. Przyszedl wrzesień-
            wyprawka, pierwsze dni w przedszkolu po dlugiej przerwie, zebrania,
            kupowanie ubrań na zimę, allegro, choróbska dzieci, zeszlo mi do
            listopada. Czyli zaraz święta, po świętach ferie - co zrobić z
            dziećmi? Przeczekać. No i wychodzi na to, że teraz, ze po feriach
            wreszcie zacznę szukać, ale jak to będzie to ja nie wiemsad Co
            wyzdrowieją i zabieram się do roboty zaraz wypada coś
            innego...Depresja mnie dopada jak nicsmile)) Zgnuśniala i marudna się
            zrobilam, czas coś zrobić ze sobą, ale co z dziećmi? Oto jest
            pytanie.
          • majan2 Re: Praca- kurcze, jak zacząć? od czego?? 09.01.08, 11:12
            Cornella, wiekszosc mezow sproro pacuje, a ejdnak jakos udziela sie w domu, nie
            mozesz go zwalniac ze wszytskiego - chodzi objuczony komputerem, no trudno to
            niech wezmie plecak na ziemniaki i jajka. Bez pomocy meza trudno ci bedzie samej
            wrocic do pracy. Chodzi tez o swiadomosc, ze niejeste sama z praca i domem.
          • gaskama Coronella, nie ma idealnego rozwiązania. 09.01.08, 11:34
            Nie żałuj, że siedziałaś z dzieciakami. Ja mam syna, 5,5 lat,
            wróciłam do pracy po macierzyńskim. I też często jestem
            sfrustrowana. Miałam o tyle dobrze, że szef pozwolił wykorzystać
            najpierw miesiąc urlopu wypoczynkowego w całości, kolejny miesiąc
            przychodziłam po 4 godziny dziennie biorąc na to dwa tygodnie
            urlopu. Na pełny etat wróciłam jak syn miał 9 miesięcy. Ale było
            trudno! Nie wyobrażam sobie pracy na pełny etat (nie np.
            nauczycielski, byłam nauczycielką 7 lat i to jednak o wiele prościej
            niż przy 8-9 godzinach intensywnej pracy w biurze, przynajmniej
            czasowo łatwiej) z dwóją dzieci w wieku Twoich. Niani i w odwodzie
            babcia! No i pomoc ze strony męża. Inaczej moim zdaniem kanał. Jeśli
            zdecyduję się na drugie dziecko (a czasu raczej niewiele mi
            zostało), to … wydaje mi się, że postaram się wrócić na ½ lub góra
            na ¾ etatu. Jeśli pracodawca się zgodzi. Mino, że mam bardzo dobrą
            pracę i bardzo dobrze płatną. W moim przypadku moją
            pracę „całoetatową” lepiej znosi mój syn niż ja, ja się coraz
            częściej czuję przemęczona.
            • krasulas Re: Coronella, nie ma idealnego rozwiązania. 09.01.08, 16:46
              No właśnie ja też czułam się zmęczona i zniechęcona - pracując po
              urlopie. W dodatku robiłam to czego nie lubiłam (byłam PM) - ale to
              dużo mniej stabilny "zawód" jak nauczycielsad. I tak jak pade pisze -
              też przez rok balansowałam między allegro-hobbym lumpeksowym na
              którym kupę kasy traciłam. Celowo znalazłam sobie zajęcia jak
              doposażenie mieszkania, lumpki itp. Zamiast uczyć sie języka!!
              Przeszła zima, potem wiosna - córa ciutkę chorowała, potem wakacje i
              nagle wrzesień! Dostałam kopa! Choć nie pracowałam z własnego
              wyboru, to jednak próbowano mnie motywować na różne sposoby do
              poszukiwania etatu. I jedna z dziewczyn napisała!! Niestety mój mąż
              też musiał się przeorganizować! I co ciekawsze - aktualnie opiekuje
              się jeszcze chorą matką - musi godzić wszystko i NAGLE udaje się.
              Nawet potrafi małe zakupy bez mojej ingerencji zrobić. Na Twoim
              miejscu odczekałabym zimę - bo niby choróbska, ale wiosną
              zaatakowała. Porozmawiaj z mężem! A jak nie to praca w domu - ale
              jaka?? Mi portale z pracą niewiele dały - na oferty nie odpowiadano!
              Pomogły niestety tylko znajomości - paskudny rynek pracy!
              Uszy do góry - będzie dobrze!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka