Dodaj do ulubionych

Analfabeci?

31.01.08, 09:22
Tytułem wstępu: elementem matury z wiedzy o społeczeństwie jest
napisane na podany temat krótkiej - ok 1,5 strony A4 - wypowiedzi w
formie eseju, listu, wystąpienia publicznego, omówienia zjawiska
itd. Wypowiedź ma być na temat, dość schematyczna, spójna
stylistycznie, oparta o materiały źródłowe z arkusza testu.

Maturzyści. Pełnoletni ludzie. Z przyzwoitych liceów. Wiedzę jaką
taką posiadają. Testy - no problem. I co? I NIE POTRAFIĄ PISAĆ.
W teorii przynajmniej tworzenie krótkich i zróżnicowanych wypowiedzi
pisemnych powinni opanować do końca podstawówki a w praktyce:
- zero panowania nad tekstem
- mieszają nagminnie mowę potoczną z jakimś potwornym stylem
patetyczno-urzędowym, pięknie stosują rasową nowomowę z lat 70-80-
tych
- zero spójności tekstu
- zero zachowania proporcji tekstu (wstęp, rozwinięcie,
argumenty/opis, zakończenie
- w zdaniach wielokrotnie złożonych początek nijak się ma do
zakończenia (podmiot nie zgadza się z orzeczeniem, jakaś sieczka
wychodzi)
- bezobciachowo stosują kolokwializmy
- cytują "na żywca" czyli bez ładu i składu
Dramat. Dzieci neostrady. Upośledzeni nie są. Pytanie czy i jak
nauczyć ich pisać, bo IMO 3 miesiące przed maturą to deko za późno.wink
Obserwuj wątek
    • krwawakornelia no to gratuluje, a teraz wyciagniesz wnioski? 31.01.08, 09:27
    • agamamaani Re: Analfabeci? 31.01.08, 09:27
      niestety za 10 lat ( albo i wczesniej jak na studia nie pójdą) przestaną rozumieć większośc czytanego tekstu ..
      taka ponoć norma społeczna jest . no i efekt uczenia "do testów" bez zrozumienia a na pamięc.
    • majmajka Re: Analfabeci? 31.01.08, 09:30
      A jacy sa nauczyciele?
    • morgen_stern Re: Analfabeci? 31.01.08, 09:31
      Triss, nie wiem, czy cie to pocieszy, ale "za moich czasów" było tak
      samo. A internetu nie uświadczyłaś wink Oczywiście w liceum lepiej,
      ale i tak słowo "rozprawka" wzbudzało lekką panikę.
      A już w ostatnich latach podstawówki to był pogrom i
      hasło "wypracowanie" wywoływało czarną rozpacz. Ja też tego nie
      kumam, bo należę do grona szczęśliwców, którzy pisać lubili i nie
      mieli z tym większych problemów. Nie rozumiałam, jak można nie umieć
      wyrazić własnych myśli. Myślę, że przyczyn należałoby poszukać w a)
      braku czytania i jakiegokolwiek obycia ze słowem pisanym b) edukacja
      w podstawówce - no sorry, ale jeśli ktoś wypracowań pisać nie umie,
      to się w podstawówce tego NIE NAUCZY, nie ma szans.
      • morgen_stern Re: Analfabeci? 31.01.08, 09:35
        A jeszcze dodam, że na nadrobienie braków w liceum jest juz za późno
        i nie ma na to czasu, a co dopiero mówić o studiach?
      • e_r_i_n Re: Analfabeci? 31.01.08, 16:07
        morgen_stern napisała:

        > Nie rozumiałam, jak można nie umieć wyrazić własnych myśli.

        Kurde no, wyrazic, jak wyrazic, tylko dlaczego wypracowania nie
        mogly byc w punktach? wink
        • triss_merigold6 Re: Analfabeci? 31.01.08, 16:16
          W punktach można napisać bardzo szczegółowy plan, gdzieś w 6-7
          klasie podstawówki mnie tego uczono na lekcjach polskiego. Przy tak
          schematycznych tworach jak dzieła maturalne do każdego punktu
          wystarczy dodać dwa składne zdania.wink
          • e_r_i_n Re: Analfabeci? 31.01.08, 16:42
            Wiem, wiem, ja po prostu z tych, dla ktorych wypracowania byly
            srednią przyjemnoscia. Co nie znaczy, ze ich nie pisalam (i to z
            niezlym skutkiem wink).
    • deela Re: Analfabeci? 31.01.08, 09:34
      od ladnych paru lat mowie ze ten nowomodny system szkolnictwa doprowadzi do
      masowej produkcji intelektualnego dna
      ja zdawalam mature zaledwie 10 lat tym a w tym roku zdaje matyure siostra mojego
      meza
      jestem absolutnie przerazona poziomem jej wiedzy, stylem pisania itd po prostu
      tragedia
      i ona w klasie jest srednia!
      w moim liceum w moich czasach wylecialaby chyba po pierwszym semestrze
    • mama007 Re: Analfabeci? 31.01.08, 09:34
      wlasnie dlatego moja polonistka meczyla nas wypracowaniami co
      miesiac najrzadziej mimo naszych buntow i protestow bo bylismy klasa
      mat-fiz-inf, a sleczelismy nad polskim wiecej niz nad matma

      ale to byl ostatni rok starych matur jeszcze z wypracowaniem z
      polskiego. albo przedostatni, nie pamietam..
    • rita75 No i? nt. 31.01.08, 09:34
      • beata985 Re: No i? nt. 31.01.08, 09:36
        wcale sie nie dziwię
        przeciez dzieci juz na klasówkach nie piszą wypracowań.
        wszystko jest w formie TESTU-zaznacz prawidłową odpowiedz.
        jak maja umiec sklecić kilka zdań.??
        • krwawakornelia I tak uwazam ze za moich czasow bylo gorzej. 31.01.08, 09:38
          Nic sie nie pisalo...
    • syriana Re: Analfabeci? 31.01.08, 09:50
      nie dziwi mnie to
      i szczerze powiem, mam wątpliwości czy ja w liceum byłabym w stanie stworzyć
      podobne dzieło

      też do przyzwoitego liceum chodziłam, nie tak dawno nawet temu i jak pamiętam,
      nacisk położony był głównie na tworzenie typowych wypracowań, takich, które
      wyrabiałyby rękę przed maturą (starą)

      chociaż polonistkę miałam naprawdę fajną i z takim życiowym podejściem do nas,
      to nie przypominam sobie ani jednego zadania, które miałoby polegać na opisaniu
      świata "żywego" - właśnie stworzeniu jakiejś mowy, wystąpienia dot. spraw
      teraźniejszych

      ciągle tylko jacyś bohaterowie romantyczni się przewijali, jakieś postacie
      lekturowe prezentujące postawy, które może i szlachetne bywały, ale nijak ich do
      własnego życia przypiąć nie mogłam

      teraz mi do głowy przyszło, że to dobór lektur jest za to odpowiedzialny częściowo
      język polski w liceum powinien mieć nazwę "historia literatury", bo do tego de
      facto sprowadza się nauczanie tego przedmiotu

      • krwawakornelia Ale rozprawki i wypracowania 31.01.08, 09:54
        prace domowe etc, powinno sie pisac nie tylko na polskim o to wlasnie
        chodzi.
        Ale zalozycielka watku nie chce wyciagnac wnioskow, wiec po co taki
        watek zakladac? Zeby inni mysleli?
        • mama007 nie tlyko na polskim? 31.01.08, 09:57
          to gdzie Ty chcesz te rozprawki pisac? smile

          jakos mi wystarczylo tyle co na polskim, pisanina roznoraka to byla
          i jakbym miala pisac jeszcze gdzies tam indziej to by mi czasu nie
          wystarczylo..
          • krwawakornelia praktycznie na kazdym przedmiocie oprocz moze 31.01.08, 10:00
            ..sportu.
            Na historii, na biologii, chemii, wosie i nie wiem czym jeszcze.
            Geografii ?

            Potem studiujesz masz napisac esej, czy cos na temat ksiazki ktora
            czytales, czy innego czegos tam i nie masz pojecia jak sie to robi.
          • magme Re: nie tlyko na polskim? 31.01.08, 10:06
            Serio? nigdzie z żadnego przedmiotu nie pisałyście pracy? Ja kończyłam liceum
            jakieś 10-11 lat temu i bardzo dobrze pamiętam prace z historii (której nie
            znosiłam)typu "mowa króla jakiegoś tam do kogoś tam" itp czy z biologii eseje np
            "dlaczego bakterie są dobre " itd (tematy przykładowe), pamiętam prace pisane w
            oparciu o artykuły naukowe (coś w stylu mini pracy licencjackiej) na koniec
            przedmiotu i z j. polskiego tysiące różnych wypracowań... Ale może ja chodziłam
            do jakiegoś dziwnego liceum? Fakt faktem, ze pisać zawsze lubiłam...
            A dzisiejsze metody uczenia są chyba bardziej ogólne niż szczegółowe, uczą
            wszystkiego i niczego, takie odnoszę wrażenie..
            • krwawakornelia my tez pisalismy, z reguly na temat ktory 31.01.08, 10:10
              trzeba bylo przygotowac na nastepne zajecia.
              Wiec nie wiem dlaczego inne tak sie dziwia. Mysle ze z programem
              szkolnym jest teraz coraz lepiej niz jak ja bylam w liceum, bo jednak
              duzo stawiano na "wrycie" na sporadyka. A malo na praktyczna wiedza.
              Choc moze i tak liceum mialo dobra opinie.
              • mama007 ja nie pisalam z innych przedmiotow 31.01.08, 10:16
                moze dlatego ze my naprawde bylismy klasa z bardzo przeladowanymi
                przedmiotami scislymi. priorytety to byla matematyka i fizyka. ale
                mimo wszystko polonistka byla taka, ze mowic i pisac nas nauczyla
                (jednego z chlopakow wywalila ze szkoly..)

                hmm, my bylismy jakos tak nauczeni ze wszystkie przedmioty oprocz
                polskiego byly maksymalnie skondensowane - jesli notatki to od
                odnosnikow, punktami, itp. historia, geografia, biologia - do
                minimum, chyba ze ktos chcial z tego mature pisac.
                co nie znaczy ze olewalismy te przedmioty smile tylko szukalismy jak
                najprotszego sposobu na nauczenie sie..
                • krwawakornelia Co to za argument? 31.01.08, 10:21
                  Ja tez bylam mat-fiz. Z rozszerzonymi jezykami.
                  Pisac musielismy i to bylo ok.
                  Bo na lekcjach nauczyciel mogl sie na wazniejszych rzeczach skupiac
                  niz opowiadanie faktow, ktore sami moglismy sobie wyczytac i sami z
                  tego notke zrobic.
                  • mama007 Re: Co to za argument? 31.01.08, 10:34
                    ale ja nie pisze czy to dobrze czy zle, stwierdzam fakt. u nas od
                    pisania byl j polski, inne przedmioty - nie.
                    • krwawakornelia Ale ja uwazam ze to wlasnie bardzo duze 31.01.08, 10:43
                      nieporozumienie, taki sztuczny podzial.
                      • hanna26 Re: Ale ja uwazam ze to wlasnie bardzo duze 31.01.08, 10:55
                        Triss.
                        Może oni po prostu mieli wyjątkowo kiepskich nauczycieli.
                        Dopiero teraz okazało sie, że dziatwa nie umie pisać? To jak ci ludzie zdawali z klasy do klasy? Czy po prostu wcześniej pisali wspaniale, a teraz tak im coś na umysł padło?
                        • triss_merigold6 Nienienie 31.01.08, 11:11
                          Nie wierzę, że nagle 40+ osób z różnych szkół miało fatalnych
                          nauczycieli polonistów. Szkoła trenuje do zdawania testów ale w tych
                          testach są zadania wymagające dłuzszych wypowiedzi.
                          IMO to skutek braku nawyku czytania literatury pięknej, nawyk
                          pisania tak jak na gg czy w sms-ach oraz przesiąknięcie obrzydliwie
                          niechlujnym językiem z mediów. Politycy mówią brzydko, dziennikarze
                          przeważnie też, o tworach pop kultury nie wspominam.wink Ale skąd
                          nowomowa? Skąd te klasyczne napuszone twory językowe jak z czasów
                          Gierka?
                          • rita75 Re: Nienienie 31.01.08, 11:22
                            Skąd te klasyczne napuszone twory językowe jak z czasów
                            > Gierka?

                            Moze chcą sie przypodobac nauczycielce ?;DDDD
                            • triss_merigold6 Re: Nienienie 31.01.08, 11:26
                              Wiesz, przygotowuję maturzystów od prawie 10 lat i jeszcze ze 2 - 3
                              lata temu nowomowy w takim stężeniu nie zauważyłam.
                              BTW to są ludzie z RÓŻNYCH liceów więc nie mogą mieć tej samej
                              polonistki.
                              • malila Re: Nienienie 31.01.08, 11:28
                                2 - 3 lata temu powiadasz? To wtedy, kiedy w rządzie zasiadł PiS?wink
                                • triss_merigold6 Re: Nienienie 31.01.08, 11:34
                                  Brawo, wygrała pani wczasy w Groznym.wink
                                  Przypuszczam, że dopiero niedawno zaczęli oglądać programy
                                  publicystyczne i informacyjne, śledzić dyskusje okołowyborcze i
                                  posłuchali sobie tych strasznych konstrukcji jezykowych.
                                  • rita75 Re: Nienienie 31.01.08, 11:40
                                    Wiesz, dla mnie niepokojacym jest mieszanie stylow, o ktorym
                                    piszesz. To dosc powazny blad, jezeli chodzi o prace, a juz w
                                    szczegolnosci maturalne.
                                  • malila Re: Nienienie 31.01.08, 11:40
                                    A pisali coś może o Donaldu Tusku?
        • syriana Re: Ale rozprawki i wypracowania 31.01.08, 09:58
          ale na jakim przedmiocie prace domowe mogą kształtować umiejętność pisania?

          może jakaś rewolucja rzeczywiście się dokonała w oświacie w ciągu 9 lat odkąd
          skończyłam LO, ale ja nigdzie poza polskim, nawet na historii nie napisałam w
          liceum ani jednej pracy

          • krwawakornelia I to jest wlasnie za przeproszeniem glupie. 31.01.08, 10:01
          • madtea a 31.01.08, 12:34
            ci, którzy pisali maturę z historii też wcześniej nie pisali z tego przedmiotu
            żadnych prac?
    • rita75 Re: Analfabeci? 31.01.08, 09:58
      Pytanie czy i jak
      > nauczyć ich pisać, bo IMO 3 miesiące przed maturą to deko za
      późno.wink

      Aha, to bylo pytanie, nie zauwazyłam...

      wiesz..i konia mozna nauczyc tanczyc...Kazda prace musisz analizowac
      z uczniem, poza tym nauke trzeba zaczac od pisania konspektu...orka
      na ugorze, ale da się- jezeli jestes dobra nauczycielka wink
    • wieczna-gosia Re: Analfabeci? 31.01.08, 10:00
      Triss, oczywiscie ze nauczyc ich pisac. Wytlumaczyc na glupa na czym
      schematycznosc owej wypowiedzi ma polegac, rozbic na paragrafy, omowic co w
      kazdym paragrafie byc powinno, lacznie z najpowszechniejszymi zwrotami (ci
      lotniejsi zrobia sobie wariacje na temat, ci mniej lotni wykuja na pamiec). Ja
      tak ucze wypracowan egzaminacyjnych z dobrym skutkiem, chociaz na poczatku jest
      duzo wrzasku ze zabijam kreatywnosc, potem wszyscy sie oswajaja i sie okazuje ze
      jak forma jest wypracowana to i kreatywnosc jakos sie tam miesci smile
      • mama007 wieczna 31.01.08, 10:12
        no wlasnie moja polonistka tak robila zostawiajac margines na te
        wlasnie kreatywnosc.

        zreszta pisalismy na takie tematy czasem ze musielismy byc
        kretywni..
        czasem biore zeszyty i przegladam. korzystac z nich na pewno bedzie
        moja corka, bo sa duzo lepsze niz wszystkie opracownaia razem
        wziete..

        a wiecie co jeszcze duzo dalo? to ze te wypracowania nie byly pisane
        w kosmos. kazde bylo sprawdzane czy JEST, i wiekszosc byla
        sprawdzana naprawde przez polonistke (panowie z mojej klasy mieli
        super pomysly - typu, przepisze twoje, napisze swoje nazwisko, na
        pewno nie zauwazy). no i kobiecina siadala przed netem, googolowala
        temat i tym sposobem polowa wypracowan to byly banie i byly do
        poprawki - wypracowania byly odsylane dopoty dopoki nie zostaly
        poprawione PRAWIDLOWO.

        kurde, horror jaksi to byl dla niektorych pewnie smile)
      • paszczakowna1 Re: Analfabeci? 31.01.08, 10:16
        Wieczna ma rację.

        Niech sobie wbiją w głowę konstrukcję, nauczą się na pamięć 3-4 zdań na
        rozpoczęcie i zakończenie, na koniec nich dadzą streszczenie (na początek mogą
        też), i jakoś to będzie wyglądało.

        Tak upośledzeni pisarsko ścisłowcy piszą publikacje naukowe: ściśle określony
        wzór i podział na sekcje, typowe zwroty na różne okazje. A na myśl o pisaniu
        "wypracowania" niejeden by dostał ataku serca...
        • mama007 Re: Analfabeci? 31.01.08, 10:17
          paszczakowna1 napisała:

          > Tak upośledzeni pisarsko ścisłowcy piszą publikacje naukowe:
          ściśle określony
          > wzór i podział na sekcje, typowe zwroty na różne okazje.

          raczej nie maja innego wyboru, musza tak pisac smile)
          • paszczakowna1 Re: Analfabeci? 31.01.08, 10:48
            Fakt że muszą, ale i jakoś dają sobie z tym radę, i nawet czytać się to da. Ale
            inna rzecz, że to są ludzie inteligentni i myśleć potrafią, tylko
            nieutalentowani werbalnie (niektórzy, bo są i tacy, co o niebo lepiej piszą niż
            tzw "humaniści").
        • triss_merigold6 Ustalmy coś 31.01.08, 10:30
          Maturzyści na maturze z wos nie piszą przekrojowego wypracowania.
          Mają temat np.: "Skutki bezrobocia w twoim regionie" i do
          zapełnienia tekstem w oparciu o materiały źródłowe jakieś półtorej
          strony.
      • triss_merigold6 Toż to robię;) 31.01.08, 10:27
        Piszą zgodnie ze schematami. Prosto, bez specjalnego polotu ale
        język mają potworny. Właśnie ten język mnie strasznie razi.
        • krwawakornelia No i jakis wniosek? 31.01.08, 10:28
          • triss_merigold6 Re: No i jakis wniosek? 31.01.08, 10:37
            Prosty: maturę zdadzą bez problemów ale brak umiejętności
            posługiwania się słowem zostanie. Brak wyczucia językowego również.
            Niechlujny, nieskładny opis = niechlujne, nieskładne myśli.
            • krwawakornelia Widzisz? 31.01.08, 10:41
              To co napisalas, to nie jest wniosek, tylko posumowanie twojej
              pierwotnej wypowiedzi.
              A tera wniosek ... ?
    • asia_i_p Re: Analfabeci? 31.01.08, 10:39
      Jak - najpierw nauczyc schematu pisania - patrzymy o co chodzi w
      poleceniu, wybieramy odpowiedni plan ramowy (u nas w angielskim jest
      tego z 5-6 sztuk), notujemy najważniejsze pomysły przy każdym
      punkcie, na bazie tego piszemy. Potem podac plany ramowe, listę
      zwrotów, których za cholerę nie używac i listę tych, których użyc
      warto. Kazac pisac krótkimi zdaniami, pilnowac proporcji pracy.
      Jeżeli poza tym to ludzie myślący i znają angielski, kazac im
      tłumaczyc ich prace na angielski - nic tak nie pozwala wychwycic
      zbędnych słów i nonsensów jak tłumaczenie na obcy język. Jestes w
      stanie w trzy miesiace podnieśc poziom ich pisania, tak, że zdadzą.
      Czy - no właśnie, czy... Czy my chcemy, żeby oni tę maturę zdali i
      chcemy posłac uniwersytetom i politechnikom taki prezent?
      • malila Re: Analfabeci? 31.01.08, 10:56
        asia_i_p napisała:

        > Czy - no właśnie, czy... Czy my chcemy, żeby oni tę maturę zdali i
        > chcemy posłac uniwersytetom i politechnikom taki prezent?

        To zależy. Bo jedni chcą, żeby ludzi z dyplomem dało się po kilku zdaniach
        odróżnić od tych bez dyplomu, a inni tego nie chcąwink
        • triss_merigold6 Re: Analfabeci? 31.01.08, 11:07
          Osobiście mam to gdzieś - płacą mi za przygotowanie małolatów do
          matury tak aby zdali z najlepszą punktacją i dostali się na studia
          dzienne. WOS-u nie zdają kandydaci na politechniki tylko na studia
          humanistyczne.P
          Mnie zwyczajnie głęboko żenuje brak umiejętności wypowiedzenia się
          na piśmie u osób aspirujących do wyższego wykształcenia. Brak
          umiejętności posługiwania się naprawdę prostymi formami językowym i
          tworzenia prostych przekazów. Nikt od nich akademickich analiz czy
          głębokich esejów nie wymaga.
          • krwawakornelia prosze teraz o moral. 31.01.08, 12:32
            • kali_pso Krwawakornelia.... 31.01.08, 18:15
              Nieumiejętność samodzielnego wyciągania wniosków to też bolączka
              naszych czasówwinkP
              • krwawakornelia nie ja zakladam ten watek 31.01.08, 19:09
                i sobie wniosek wyciagnac umiem, autorka tez powinna to zrobic, jaki
                inaczej ma to sens?
                Tak, zeby sobie troche pojeczec i ponarzekac?
    • cynamonowy_chochlik Re: Analfabeci? 31.01.08, 11:42
      A teraz drogie mamy wydrukujcie ten wątek, weźcie do rąk czerwone pisaki i
      pozaznaczajcie błędy - zaledwie 1 na 10 konstruuje normalne zdania, z
      przecinkami, kropkami, myślnikami i tak dalej. Często mam problem z
      rozszyfrowaniem, o co niektórym chodzi, a nagminne użycie wielokropków bez
      potrzeby wpędza mnie niemal w nerwicę.
      • triss_merigold6 PPP 31.01.08, 11:46
        Czyżby braki w edukacji jeszcze z wczesnych lat podstawówki?
        Maturzyści piszą identycznie źle jak znakomita większość ludzi na
        forach ale przynajmniej starają się pisać na temat.wink Zupełnie
        dowolnie traktują także zasady interpunkcji nie mówiąc o ortografii,
        bo co drugi to dyslektyk czy dysgrafik.
      • rita75 Re: Analfabeci? 31.01.08, 11:48
        A o języku internetu slyszala, hę?
        • triss_merigold6 Re: Analfabeci? 31.01.08, 11:50
          Znaczy, totalnie niechlujny ma być? Pozbawiony interpunkcji?
          Stylistycznie od czapy? Skróty - jasne. Emotikony - jasne. Ale
          dlaczego błędy gramatyczne?
          • rita75 Re: Analfabeci? 31.01.08, 12:06
            > Znaczy, totalnie niechlujny ma być? Pozbawiony interpunkcji?
            > Stylistycznie od czapy? Skróty - jasne. Emotikony - jasne. Ale
            > dlaczego błędy gramatyczne?

            Nie o to chodzi. Język internetu jest swoistą mieszaniną języka
            mówionego z pisanym, stad nie mozna patrzec nań jak na odmianę
            pisaną. Słowa litery, znaki interpunkcyjne mają naśladować to, co
            mozna zaobserwować w odmianie mówionej jezyka- potocznej, trzeba
            dodać. Tak więc dąży się do róznego typu uproszczeń w slownictwie
            (analogicznie dzieje sie w jezyku mowionym- uproszczenia
            fonetyczne), kladac nacisk na ekonomiczność jezyka. Mamy tez
            emotikony, wielokropki, znaki interepunkcyjne itd. itd., majace
            nasladowac timbr glosu, nadac pozor zastanawiania sie nad czyms,
            zawiesznia glosu jak rozniez dodac emocji slowu pisanemu itd. itd.,
            itd.
            • morgen_stern Re: Analfabeci? 31.01.08, 12:44
              No a bea.bea? Nie chcę się jej czepiać, bo nawet ją lubię, ale ten
              wielokropek po KAŻDYM zdaniu wprowadza mnie w lekką nerwicę. A
              poccnrr, czy jak tam? Kotłowanina znaków interpunkcyjnych,
              emotikonek goni emotikonek, niektóre wypowiedzi są tak tym wszystkim
              naszpikowane, że nie da się się spokojnie czytać.
              Takich przykładów jest sporo, a ograniczam się wyłącznie do emamy wink
    • burza4 Re: Analfabeci? 31.01.08, 13:43
      Triss, nie prowokuj... mam licealistkę w domu, która w dodatku
      chodzi do liceum z czołówki.

      Niestety - poziom jej wiedzy ogólnej oceniam na żenujący...
      przez POŁOWĘ SEMESTRU na polskim omawiali... Biblię. Jak dla mnie -
      pozycja o znikomych literacko walorach. Wielkie dzieła literatury -
      "liźnięte". Mickiewicz - po łebkach, coś tam z Pana Tadeusza i
      niewiele ponadto. Słowacki - potrakowany marginalnie. Z Quo Vadis
      mieli przeczytać pierwszy i ostatni rozdział... O Tołstoju, Camusie,
      Hugo - nie słyszeli. Nie będę więcej pisać, bo mi ciśnienie skacze.

      Jak mają pisać, skoro nie czytają? ich się nie uczy pisania, dłuższe
      prace domowe praktycznie nie występują, zamiast tego tworzą np.
      zaproszenia, recenzje itp. kilkuzdaniowe namiastki wypracowań. Więc
      skąd mają czerpać natchnienie, jak wyrabiać sobie nawyki pisania?
      • guderianka Re: Analfabeci? 31.01.08, 15:54
        beznadziejny jest program nauczania

        a taki program nauczania sprawa, ze młodzież zamiast się rozwijać i
        być coraz mądrzejszą-uwstecznia się

        głupimi ludźmi łatwiej rządzić


        sytuacje prosto z życia

        nauczyciel- Aniu, co jest stolicą Polski ?
        Ania- Szczecin
        nauczyciel -a nad jakim morzem leży Polska
        Ania - nad morzem międzyzdrojskim?
        N- nie, nie międzyzdrojskim
        A-no to świnoujskim

        drugi kwiatek

        W wypracowaniu gimnazjalistka opisała polowanie na "dźwiedzia".
        Nauczyciel pyta-dlaczego "Dźwiedź". Dziewczynka- no bo przecież NIE
        dźwiedź
        • kali_pso Re: Analfabeci? 31.01.08, 17:03
          Tego typu przykłady moga wskazywać na bezdradność intelektualną
          dziecka. To jak z dowcipu o Jasiu: " Jasiu w jakim miesiącu było
          Powstanie Styczniowe?- W grudniu?"- śmieszy, ale tak naprawde jest
          symtomem powaznych kłopotów dziecka, które mogą skutkować nawet
          fobia szkolną. Dziecko jest ogólnie dobrym uczniem, ale nie radzi
          sobie z jednym przedmiotem.

          Jak jest w tym znanym Ci przypadku?
          • guderianka Re: Analfabeci? 31.01.08, 18:01
            Dziewczynka jest- mówiąc brutalnie-tępa
            sad

            p.s. moja teściowa jest polonistką-wkłada ogrom czasu i serca w
            swoją pracę, za rok będzie na emeryturze ale mimo to przygotowuje
            się do każdej lekcji, ślęczy po nocach sprawdzając wypracowania,
            czasem moja córka pomaga jej sprawdzać testy-bo ma ich np. na
            weekend 90 sztuk do przerobienia. Naprawdę-o pomstę do nieba woła-
            jaki poziom wiedzy niektórzy prezentują
    • reteczu Re: Analfabeci? 31.01.08, 16:36
      Ano dzieci neo...
      Tris, looknij na młodzieżowe fora. To jest ich język.

      Przyczyn takiego stanu podam kilka. Mam brata 19-letniego, więc
      jestem dość na bieżąco. Mój brat żadna rewelacja, taki uczeń na 3+.

      - program języka polskiego. Po łebkach, tu fragment, tam fragment i
      szybko, szybko, szybko, bo nie zdążymy materiału zrealizować.
      Polonistkom nie chce się sprawdzać porządnie ani notatek, ani
      wypracowań, ani innych dłuższych wypowiedzi pisemnych. Ba, nie
      wytłumaczą porządnie, jak coś napisać, a potem się czepiają.

      - kto teraz pisze dyktanda, gdzie uczniowie mają obowiązek poprawiać
      prace?

      Zacznę jak babcia...Za moich czasów na lekcjach było dużo zasad
      ortograficznych, interpunkcyjnych, dużo gramatyki. Popełniłeś błąd,
      to trzeba było poprawić i pani to sprawdzała. Dużo pisaliśmy i w
      podstawówce, i w liceum. Lektury się czytało, bryków na rynku niet.

      Najlepiej można się nauczyć ładnego stylu i wzboigacić słownictwo
      Żeromskim, pozytywistami, a nie "Harrym Potterem" czy (nie daj Boże)
      dzisiejszą prasą! Prasa naście, dzieścia lat temu miała wyższy
      poziom. Dzisiaj - tragedia...A młodzież to czyta i na tym się
      wzoruje.

      Poza tym dzisiejsza młodzież to społeczeństwo obrazkowe. Wrócimy do
      biblii pauperum już wkrótce.

      Ja nie miałam zbyt wielu problemów z pisaniem, ale mam talent do
      pisania. Poznałam alfabet i zeszyty zapisywałam swoimi opowiadanimi.
      W szkole raz na tydzień dostawaliśmy pracę na wyobraźnię, np.
      zacznij dwustronicową pracę słowem "Lubię..."

      Myślę, że do pisania trzeba mieć wolę Bożą, ale jeśli komuś zależy
      na tym, żeby dobrze pisać, to jeśli włoży sporo wysiłku w pracę nad
      sobą, będzie niezłym rzemieślnikiem w tej dziedzinie.
      • b.bujak dzieci neo?? 31.01.08, 18:30
        reteczu napisała:
        > Ano dzieci neo...
        > Tris, looknij na młodzieżowe fora. To jest ich język.

        hmmm... czy forum Niemowlę też jest już forum młodzieżowym
        opanowanym przez dzieci neo??

        normą staje się juz kompanie noworotków, mycie zombków, przekuwanie
        uszek...
        chrzest jest bardzo częstym problemem:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=75060552
        a niektóre mamy dość często muszą chodzić pobutki:
        • b.bujak "pubutki" - zapomniałam link 31.01.08, 18:32
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=75101637
        • reteczu Re: dzieci neo?? 31.01.08, 19:51
          b.bujak napisała:

          > hmmm... czy forum Niemowlę też jest już forum młodzieżowym
          > opanowanym przez dzieci neo??
          >
          > normą staje się juz kompanie noworotków, mycie zombków,
          przekuwanie
          > uszek...
          > chrzest jest bardzo częstym problemem:
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=75060552
          > a niektóre mamy dość często muszą chodzić pobutki:
          >
          Miałam napisać o Niemowlaku smile))
      • sir.vimes Czyli Polkowski to dziecko neostrady? 01.02.08, 18:07
        > Najlepiej można się nauczyć ładnego stylu i wzboigacić słownictwo
        > Żeromskim, pozytywistami, a nie "Harrym Potterem" czy (nie daj Boże)
        > dzisiejszą prasą! Prasa naście, dzieścia lat temu miała wyższy
        > poziom. Dzisiaj - tragedia...A młodzież to czyta i na tym się
        > wzoruje.
        >

        pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Polkowski_%28t%C5%82umacz%29
        I to on, wraz z Michnikiem (prasa), zawinił?

        Młodzież czyta zazwyczaj to, do czego zachęcą rodzice. Jeżeli rodzice nie
        zachęcają - znajdzie się ktoś inny. Np. kolega czytający tylko Bravo.

        Nie rozumiem też skąd się bierze mniemanie, że "kiedyś" ludzie czytali wiecej.
        Kiedy?
    • gaja78 Re: Analfabeci? 31.01.08, 19:15
      Mając lat 30 na karku uwsteczniam się w szybkim tempie. Wszystko przez to, że
      nie czytam książek (czego się bardzo wstydzę) i spędzam długie godziny w necie
      czytając teksty w języku technicznym. Czasem ciężko określić, czy to jeszcze
      język polski, czy już jakiś quassi-angielski. Składnia i słownictwo przenikają
      się nawzajem tworząc jakiś dziwny twór sad

      Właściwie to nawet nie wiem, czy można powiedzieć 'quassi-angielski' ...

      Wierzę, że w szkołach średnich jest coraz większa masakra jeśli chodzi o
      umiejętność posługiwania się językiem.

      Ciekawa rzecz: gdy nie jestem pewna poprawnej pisowni jakiegoś słowa, wpisuję je
      szybko w wyszukiwarkę Google. I bardzo często ilość wyników z formą poprawną
      jest tego samego rzędu co ilość wyników z formą błędną. Smutne sad
      • verdana Re: Analfabeci? 31.01.08, 19:50
        Ja tam uczę (WOS-u i historii na kursach) od lat 13 i jak było źle i
        fatalnie, tak jest źle i fatalnie. Triss, moja droga - WOS jest
        najłatwiejszym przedmiotem do zdania na maturze i wybiera go jako
        dodatkowy sporo osob mających ambicje , ale jak by to... umiarkowane
        możliwości. To raz. W zeszłym roku były nieco inne kryteria wyboru
        przedmiotów.
        Dwa - to kretyńska punktacja na egzaminach, premiuje się za uzycie
        konkretnych, acz nieodgadnionych z gory terminów. Pamietam, ze trzy
        lata temu na probnej maurze premiowano za uzycie słowa "oniryczny",
        a niegdys na historii dostało się punkty tylko za użycie
        terminu "Holocaust", a nie za stwierdzenie, ze Niemcy wymordowali
        Zydow. Młodziez to wie i rzuca obcymi słowami na oslep.
        Trzy - to Twoi uczniowie, a nie ci sprawnie piszacy zdobęda indeks.
        Albowiem sprawnie piszacy pewnie , co nie daj Boże, rzuca jakąś
        oryginalną myślą, twórczo zinterpretują tekst, zamiast napisać
        prosto jak trza co w tekscie jest - i punktu nie dostaną. Tego się
        uczy mlodziez już na egzaminach do liceum.
        Cztery - i to cztery spedza mi sen z powiek. Egzaminy do liceów, ze
        wszystkiego, skonstruowane sa tak, że wybitni humanisci, ludzie
        piszacy znakomicie, acz slabi z przedmiotów scisłych mają bez
        porownanie mniej szans niż doskonali matematycy, marni w pisaniu. Bo
        część humanistyczna egzaminu jest bez porownania latwiejsza, o
        przyjeciach do 'dobrych" liceów decyduje więc zazwyczaj liczba
        punktów z matematyki, fizyki, chemii. Humanistów, ktorzy potrafią
        pisać poszukaj w liceach ze "sredniej" półki. Tylko ich nie ma na
        kursach, bo zostali uznani, nawet przez rodziny za mniej zdolnych, w
        ktorych się nie inwestuje.
        Pięć - dobrzy licealisci z dobrych liceów, z ambicjami nie maja
        czasu czytać. Uczą się jedenastu przedmiotów na czerwony pasek.
        Ja powtarzam moim kursantom jako motto na maturę slynne zadanie
        z "Niedźwiadka Nalle" "Żadnych rozumuzowań"
        No i na koniec Triss - czy inteligentny człowiek w ogole potrzebuje
        kursów z WOS-u????
        • triss_merigold6 Re: Analfabeci? 31.01.08, 20:08
          Masz rację, masz i co mi z tej racji? Wiem jak jest i z czego to
          wynika. Uczę ich pod klucz, bo taka jest idea kursów - mają zdać na
          maksa. A punktacja jest idiotyczna faktycznie.
    • atra1 Re: Analfabeci? 31.01.08, 20:41
      Czytać też nie umieją niestety, nawet prostych poleceń w języku polskim
      Ale to wypadkowa często:
      - zaległości z podstwówki/gimnazjum
      - oberżnięcia 1 roku liceum przy utrzymaniu programu (więc pędem, pędem z materiałem żeby zdązyć)
      - nierzadko olewactwa bądź ulubionych tematów nauczyczycieli - tłucze się to co nauczyciel lubi, a na resztę zlew
      -lenistwa uczniów
      - chyba lekkiej degrengolady i rozluźnienia - teraz matura mniej znaczy niż kiedyś (wg mnie odsiewać należałoby więcej i słać do szkół zawodowych - zasadniczych i średnich - w końcu nie każdy musi mieć maturę)

      Własnie skończyłam sprawdzać matury próbne z języka obcego i jestem załamana poziomem wiedzy mimo swoich starań, ale i pełna dziwnego podziwu, że przy takim stanie wiedzy są na tyle pewni siebie, żeby do matury podjeść
      • marzeka1 Re: Analfabeci? 31.01.08, 20:59
        Zgadzam się, że często analfabeci. Oprócz nieumiejętności spójnego pisania (na języku polskim nikt od nich nie wymaga sążniastych wypracować, a zaledwie napisania krótkiego tekstu na konkrteny temat!, min.250 znaków!), mnie na sprawdzaniu matur (a uczę polskiego i jestem egzaminatorem tej matury)poraża nieumiejętnośc czytania ze zrozumieniem. Zdarzało mi się sprawdzać szkoły, gdzie uczniowie otrzymywali 2-3 punkty na 20 za przeczytanie tekstu z gazety, np. "Polityki", "GW"! Piszą także jakimś koszmarnym zlepkiem kilku stylów. Naprawdę widać wpływ stylu z GG czy smsów.
        Dlatego ćwiczę pisanie do upadłego: wstępy, rozwinięcia, umiejętność logicznego zakończenia pracy- większość mając do napisania sporo dłuższych i krótszych prac, po jakimś czasie załapuje,o co chodzi w przekazywaniu myśli na piśmie.
    • milka_milka Re: Analfabeci? 01.02.08, 11:45
      Mnie to przeraża. Miałam w liceum (niestety tylko dwa ostatnie lata) absolutnie
      genialnego polonistę, wypracowania pisaliśmy co trzy tygodnie, każdy miał swój
      indywidualny termin i często temat. Dzięki temu pisemna matura z polskiego była
      dla nas banalna. Mój kolega polonista, uczący w liceum, mówi, że młodzież
      przychodząca do liceum nie umie wyrazić myśli na piśmie. Że jest to pokolenie,
      które myśli "obrazkami" - jak komiks. Boję się, że moje dzieci nie będą w
      stanie, mimo naszych starań, sklecić przyzwoitego wypracowania/eseju/itp.
    • monster34 Re: Analfabeci? 04.02.08, 09:40
      No cóż uparcie będe twierdziła że matura i wogóle cała nauka języka
      polskiego powinna nauczyć nasze dzieci odpowiedzieć na zadany temat
      ok 5-10 sensownych zdań zawierących sedno sprawy, zadne tam
      rozprawkiczy czego tam innego. Wstęp rozwinięcie zakończenie co za
      bzdura i marnotrawstwo czasu!!! i to oddalające nas od istotnego
      rozwiązania pisać żeby pisać??????Na kij to komu. Jak dla mnie ważna
      jest istota sprawy moja główna myśl.


      Nigdy nie pojme czemu przez całe 4 lata ogólniaka musiałam slęczeć
      nad wypracownaiami dotyczącymi Pana Tadeusza, fraszek i opowieści SF
      n/t "co nam autor chciał przekazać" noż kur... do tej pory podnosi
      mi sie poziom testosteronu jak sobie przypomne i słowo, mając tyle
      lat co mam, pewnie poszła bym do jakiejś innej szkoły bo takich
      bzdur jakich się musiałam uczyć na przedmiocie J Polski nigdy już w
      zyciu nie wkuwałam, a polonisty jak słowo wcale najgorszego nie
      miałam.
      I jeszcze te beznadziejne wstępy rozwinięcia i zakończenia po co to
      wogóle miało być???????
      I z tej właśnie perspektywy po raz kolejny musze stwierdzić ze
      matematyka i fizyka to jednak królowe nauk, wszystko ku poznaniu
      sedna spraw bez wstępów, bo i po co, no tylko zakończenie musi być!
    • brak.polskich.liter Hej hej heeej 04.02.08, 10:53
      Inni maja jeszcze gorzeeeej...

      Wiem, ze nie pociesze, ale naprawde moze byc gorzej. Duzo gorzej. "Twoi"
      maturzysci pisza niechlujnie i nieskladnie, ale przynajmniej cos wiedza na dany
      temat. "Moi" studenci nie potrafia wyrazac swoich mysli, a do owego wyrazania
      maja bardzo, ale to bardzo malutko.
      Nie wszyscy, na szczescie, ale sporo.
      Studenci trzeciego roku biologii, wiec o pare lat starsi od maturzystow, Za
      niecale pol roku ci ludzie beda pisac prace licencjackie, po czym wiekszosc z
      nich opusci uczelnie i pojdzie do pracy. Doroslosc pelna geba, znaczy sie.
      Uniwersytet - podobno - jeden z dzisieciu najlepszych uniwersytetow w Wielkiej
      Brytanii. Przedmiot - zastosowanie spektroskopii NMR w biologii -
      specjalizacyjny. To znaczy, zaklada sie, ze ludzie przychodzacy na kurs, maja
      pojecie o podstawach, m.in. wiedza, co to jest NMR i co mierzy. Ci zas, ktorych
      spektroskopia nie interesuje, jako zywo nie musza sie w niej babrac, bo
      przedmiot jest nieobowiazkowy.
      Cudnie, prawda? Tjaa... Z lektury prac zaliczeniowych dowiedzialam sie, ze:
      spektroskopia magnetycznego rezonansu JADROWEGO mierzy spin elektronow, ze owe
      elektrony sa naladowane dodatnio, zas izotopow (chodzilo o wegiel 13C) uzywa sie
      sie w NMR-rze po to, zeby "zniszczyc komorki rakowe". Dowiedzialam sie rowniez o
      pewnych nieznanych mi wczesniej wlasnosciach transformacji Fouriera, jak rowniez
      o tym, ze owa transformacja nosi nazwe transformacji Fuehrera (Sieg Heil!).
      Humor zeszytow szkolnych przy tym siada. O niechlujstwie jezykowym wiekszosci
      prac (rowniez tych merytorycznie poprawnych) nawet nie chce mi sie pisac. A jako
      kwiatek - trafily nam sie cztery chamskie, bezczelne plagiaty. Na dziewietnascie
      prac.
      Slabo?
      • monster34 Re: Hej hej heeej 04.02.08, 11:30
        transformacji Fouriera??? chyba transformaty Fouriera
        • brak.polskich.liter Re: Hej hej heeej 04.02.08, 12:16
          monster34 napisała:

          > transformacji Fouriera??? chyba transformaty Fouriera

          Niezupelnie. Transformata (funkcja) = wynik transformacji (operacji na rzeczonej
          funkcji). To tak gwoli scislosci.
          • monster34 Re: Hej hej heeej 04.02.08, 13:23
            brak.polskich.liter napisała:

            > monster34 napisała:
            >
            > > transformacji Fouriera??? chyba transformaty Fouriera
            >
            > Niezupelnie. Transformata (funkcja) = wynik transformacji
            (operacji na rzeczonej funkcji).
            i to oczywiście mozna nazwać transformacją Fouriera???wynik????????
            • brak.polskich.liter Re: Hej hej heeej 04.02.08, 13:39
              Hmm... Nie bardzo rozumiem, o co Ci wlasciwie chodzi i z czym masz problem. Jako
              rzecze Boguslawa L, nie chce mi sie z Toba gadac. Ale, kaganiec oswiaty niosac,
              podaje link do Wikipedii. Hucznie polecam lekture.

              pl.wikipedia.org/wiki/Transformacja_Fouriera

              EOT
              • monster34 Re: Hej hej heeej 04.02.08, 14:00
                Hej no zaraz zaraz
                właściwości znanych i nieznanych raczej nie ma transformacja
                (operacja na funcji jesli już tak sobie to tłumaczymy)Fouriera ale
                transformata Fouriera więc właśnie tego się, najogólniej rzecz
                biorąc czepiam.
                • monster34 Re: Hej hej heeej 04.02.08, 14:03
                  ba nawet transformata(wynik funkcji-sama tak chciałaś) może mieć
                  jakies tam właściwości.
                • paszczakowna1 Re: Hej hej heeej 04.02.08, 14:14
                  > właściwości znanych i nieznanych raczej nie ma transformacja
                  > (operacja na funcji jesli już tak sobie to tłumaczymy)Fouriera

                  Czemu niby? Transformacja Fouriera to jest operator, a takowy własciwości ma.
              • anulka.p Re: Hej hej heeej 04.02.08, 15:18
                <Ale, kaganiec oswiaty niosac>

                Kaganek, nie kaganiec, jeśli już tak tutaj wszystko ściślamysmile
                • brak.polskich.liter Kaganiec jak byk 04.02.08, 16:17
                  Za Julkiem Slowackim:

                  Lecz zaklinam - niech zywi nie traca nadziei
                  i przed narodem niosa oswiaty kaganiec...

                  Kaganiec i basta smile
                  • anulka.p Re: Kaganiec jak byk 04.02.08, 17:37
                    No tak, wiedziałam, że Julek będzie przywołanysmile
                    Ale tak naprawdę to przecież chodzi o kaganek (czyli lampkę
                    oliwną), a nie o to coś co piesek na mordce nosi. To była licencia
                    poetica Słowackiego, a mowienie dziś "kaganiec oświaty" to jednak
                    zupełnie inne wywołuje skojarzenia, powiedziałym odwrotne od
                    zamierzonychsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka