czytając inny wątek natknęłam się na stwierdzenie, ze przy dwójce (i
więcej dzieci) jest paradoksalnie łatwiej, bo dzieciaki same się
bawią i rodzice mogą łatwiej zająć się obowiązkami domowymi.
Moje pytanko brzmi: czy tak jest faktycznie?
Ja mam tylko jednego uroczego łobuziaka, tzw. zywe srebro. Zajmuję
się po pracy tylko i wyłącznie nim. Ogarniam dom i gotuję dopiero
wieczorami jak mały śpi, albo jak mąż wróci do domu. Szczerze mówiąc
wydaje mi się, że drugie takie dziecko przewróciłoby nam dom do góry
nogami

A może się mylę, czy faktycznie przy 2 jest łatwiej?