Dodaj do ulubionych

..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...?

18.06.08, 09:10
czytając inny wątek natknęłam się na stwierdzenie, ze przy dwójce (i
więcej dzieci) jest paradoksalnie łatwiej, bo dzieciaki same się
bawią i rodzice mogą łatwiej zająć się obowiązkami domowymi.

Moje pytanko brzmi: czy tak jest faktycznie?
Ja mam tylko jednego uroczego łobuziaka, tzw. zywe srebro. Zajmuję
się po pracy tylko i wyłącznie nim. Ogarniam dom i gotuję dopiero
wieczorami jak mały śpi, albo jak mąż wróci do domu. Szczerze mówiąc
wydaje mi się, że drugie takie dziecko przewróciłoby nam dom do góry
nogami wink A może się mylę, czy faktycznie przy 2 jest łatwiej?
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 09:22
      Zajmuję
      > się po pracy tylko i wyłącznie nim. Ogarniam dom i gotuję dopiero
      > wieczorami jak mały śpi, albo jak mąż wróci do domu.

      Przy takim trybie to faktycznie - rodzenstwo twojego dziecka by cie
      odciazylo(za jakis czas ofkors).BO PIWERWSZE LATA TO TYLKO PODWOJNY
      OBOWIAZEK.
      Ja mam jedynaczke, ktora od zawsze sama organizuje sobie wolny czas
      i zabawy, w zwaizku z czym mam luzik.

      Twoj syn nie potrafi /nie lubi bawic sie sam?
      • kasiaba1 Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 09:24
        Cha cha cha- i tak i nie że tak powiem wink
      • kropkacom Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 10:15
        > Ja mam jedynaczke, ktora od zawsze sama organizuje sobie wolny czas
        > i zabawy, w zwaizku z czym mam luzik.

        To pozazdrościć. Znajomi z jednym dzieckiem ciągłe narzekają że mała na nich
        nawisa smile
        • e_r_i_n Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 12:03
          kropkacom napisała:

          > To pozazdrościć. Znajomi z jednym dzieckiem ciągłe narzekają że
          > mała na nich nawisa smile

          Zalezy, jak sie dziecko nauczy.
        • lola211 Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 14:19
          To pewnie kwestia osobnicza, mnie sie tak fajnie trafilo.
          Moja najblizsza kolezanka ma 2 dzieci i coz, w porównaniu ze mna ma
          trudniej- musi sie niezle spinac i organizowac.Dzieci glownie bawia
          sie osobno, bo wystepuje roznica wieku 3 lata i roznica płci.
          A mlodsze non stop maminej spodnicy sie trzyma.
          • kropkacom Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 14:24
            > To pewnie kwestia osobnicza,

            Na pewno. U mnie syn z córką bawią się razem. Teraz (5 lat) już raczej zgodnie.
            Z naciskiem na raczej smile W każdym razie ma dożo oddechu.
            • kropkacom Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 14:29
              > W każdym razie ma dożo oddechu.

              Miało być: "mam dużo".
    • ammazuko Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 09:25
      U nas różnica wieku wynosi trochę ponad 2 lata i teraz maluchy (3lata i rok)
      bawią się ładnie razem, ale jak córka była sama też nie mieliśmy z nią problemów.
    • majmajka Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 09:30
      Bawia sie razem to fakt. Ale nie jest latwo, a juz na pewno nie latwiej. Jednak z cala pewnoscia jest cudownie, z wielu wzgledowsmile.
      • kropkacom Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 10:13
        Na początku trudniej ale kiedy dwoje dzieci jest już na tyle dużych żeby się ze
        sobą bawić to jest DUŻO prościej. Ja mam teraz sporo wolnego czasu bo maluchy
        się sobą zajmują.
        • pikum Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 10:16
          Jak narazie jest trudno!córka 3.5 a syn 2.Ciągle kłótnie, bitki.Może
          za pare lat......
    • mma_ramotswe Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 10:20
      tak, tak jest faktycznie
    • jusytka Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 10:44
      Prawdą jest, że nie słyszę w domu: - "Mamo, nudzę się", bo kompan do zabawy jest
      obok smile Jak wożę na basen jednego, to równie dobrze mogę zawieźć dwóch.
      Irytuje mnie czasem twierdzenie: - Z jednym sobie nie mogłam poradzić, to nie
      wyobrażam sobie mieć dwóch...
      Dwójka dzieci to większe koszty, ale nie 100% większe w stosunku do jedynaka.
      Dwójka dzieci wymaga od nas więcej czasu poświęconego dzieciom, ale również nie
      100% więcej od jedynaka.
      Słowem, nie tak diabeł straszny ...
      • guderianka Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 11:06
        żeby życie tylko na zabawie polegało ..wtedy byłoby łatwiej
        Ale są sytuacje, w których jest trudniej, np. podczas jednoczesnego
        załapania rotawirusa lub innego paskudztwa
        • mim288 Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 11:59
          Mnie z 2 łatwiej -różnica niecałe 3 lata. Bawią się razem. Nie
          chorują i nic nie "łapia" więc ten problem mi odpada. Z dwójką
          zyskałam "właściwe proporcje" - tzn nie rozwodzę się nad
          nieistonymi drobiazgami. Ale ja lubię rodziny z wiekszą liczbą
          dzieci i sama chciałabym taką mieć, więc pewnie nie kestem bardzo
          typowa.
        • mathiola Rotawirus 18.06.08, 13:49
          Właśnie się zmagam. Na razie tylko dwójka, jak trzeci załapie, to
          się pochlastam.
          • guderianka Re: Rotawirus 18.06.08, 13:50
            Mathiola- ja też. Starsza się męczy a dodatkową męką jest ZUM który
            przechodzi i na który leków nie bierze (bo wymiotuje i biegunkuje),
            w dodatku ma problemu z chodzeniem więc dojście do wc w takim stanie
            graniczy z cudem uncertain

            który dzień u ciebie?
            • mathiola Re: Rotawirus 18.06.08, 13:53
              2 dopiero... Od wczoraj zużyłam jakieś 40 pieluch crying
              • guderianka Re: Rotawirus 18.06.08, 14:00
                U nas też drugi dzień
                Ja dałam Młodej w nocy Stoperan. Wymioty ma nadal ale rzadziej (nie
                co 30minut) i stolca od 2 w nocy nie było
                • mathiola Re: Rotawirus 18.06.08, 14:04
                  mi w aptece pani powiedziała (ale to nie o dzieci chodziło, tylko o
                  mamę, która im to świństwo sprzedała), żeby nie zatrzymywać,
                  organizm musi się oczyścić... no to się, kurka oczyszczają....
                  Widać krąży ten wirus po naszym pięknym kraju uncertain
                  • guderianka Re: Rotawirus 18.06.08, 14:05
                    Krąży
                    Moja młodsza miała zimą. Bite 7dni uncertain
                    Ale podobno jak się go przejdzie to drugi raz już w wersji bardziej
                    lightowej się łapie
                    • mathiola Re: Rotawirus 18.06.08, 14:11
                      To fakt, moje mają 3 raz, za pierwszym prałam i czyściłam wszystko
                      wokół co 10 minut smile
                      • demarta Re: Rotawirus 18.06.08, 14:17
                        a ja w szpitalu podsłyszałam, ze po trzech zachorowaniach się dzieci
                        uodparniają jak po szczepionce... możliwe to?
                        • mathiola Re: Rotawirus 18.06.08, 14:22
                          nie wiem, ale bardzo bym chciała, żeby to była prawda smile
                          • rotera Re: Rotawirus 18.06.08, 21:53
                            i po 3 i po 10 się nieuodparnieją
                            powiem to na podstawie mojego starszego 4latka, który namiętnie
                            łapie i załtwia mnie i męża
                            ale młodszy, dziś parwie 2 latek dostał po urodzeniu szcepionke
                            rotariks w 2 dawkach i NIC, nic go nie bierze!
                            bratu picie donosi, butelkami się dzielą nic, my zdychamy!
                            niestety szcepionka jest tylko dla maluchów i podaje się generalnie
                            w 6 i 12tyg, kosztowna bo 600 w sumie, ale jak policze
                            leki,homeopaty nux vomica (też nie tanie), ilość pampersów, smect i
                            zdychania to zwróciło mi się już rok temu.
                            • guderianka Re: Rotawirus 19.06.08, 08:50
                              mathiola-jak u was
                              U nas ostatni paw był wczoraj o 15.30. Dziś brzuch boli ale...z
                              głodu. Wypiła od wczoraj szkalnkę wody i nie zwróciła. Idzie ku
                              lepszemu ? Dziś 3 dzień
                              • mathiola Re: Rotawirus 19.06.08, 09:08
                                U nas... córka nawet w miarę, raptem trzy pieluchy od wczoraj
                                zafajdane. Ale synek tak się odparzył, że nawet jak zrobi kupę, to
                                twierdzi, że nie zrobił, żeby tylko go nie myć.
                                Najgorzej, że jutro chcieliśmy wyjechać, jak im się kurka nie
                                poprawi, to moja mama nie będzie chciała z nimi zostać (i nie
                                dziwne). Buuu. Poprawi się??
                                • guderianka Re: Rotawirus 19.06.08, 21:21
                                  Moja starsza git
                                  Za to młodsza zaczęła -rzygała o 17-19 co 25minut, potem co 105minut-
                                  teraz znowu co 25 uncertain
                                  Musi byc lepiej
                                  Żebyś ty sie nie zaraziła,,


                                  my też mieliśmy jutro wyjechać uncertain
      • e_r_i_n Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 12:04
        jusytka napisała:

        > Dwójka dzieci to większe koszty, ale nie 100% większe w stosunku
        > do jedynaka.

        Do pewnego momentu pewnie nie 100% wieksze.
        Ale jak sie zaczynaja zajecia dodatkowe (rozne), nie mowiac juz o
        studiach, to sie to raczej do 100% zbliza.
        • kropkacom Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 12:52
          > nie mowiac juz o
          > studiach, to sie to raczej do 100% zbliza.

          Rozumiem że o kosztach mówisz smile Student to już dla mnie dorosły człowiek i
          raczej sam sobie radzi. A co do zajęć dodatkowych wszystko kwestia dobrej
          logistyki.
          • e_r_i_n Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 12:58
            kropkacom napisała:

            > Student to już dla mnie dorosły człowiek i raczej sam sobie radzi.

            Coz, ja mam zamiar, wzorem moich rodzicow, zapewnic mojemu dziecku
            mozliwosc ukonczenia dobrych studiow - a takie dla mnie sa studia
            dzienne. I oczywiscie mam nadzieje, ze wzorem mnie i mojego
            rodzenstwa, moj syn bedzie dazyl do samodzielnosci juz podczas
            studiow, ale nie oznacza to zupelnego nie lozenia na dziecko od
            momentu dostania sie przez nie na studia.

            > A co do zajęć dodatkowych wszystko kwestia dobrej logistyki.

            Przepraszam, ale co ma logistyka do oplaty za basen jednego i aikido
            drugiego?
            • kropkacom Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 13:02
              Więc mówisz o kosztach smile Tak, to oczywiste że są razy dwa. Dziwne żeby nie.
              Pisząc o samodzielności nie miałam na myśli samodzielności finansowej. Faktem
              jednak jest to że dzisiaj dużo studentów osiąga taką samodzielność już podczas
              trwania studiów.
              • e_r_i_n Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 13:33
                kropkacom napisała:

                > Więc mówisz o kosztach smile

                No raczej - skoro czesc o kosztach z postu Jusytki zacytowałam.
                Juz dawno zauwazylam, ze troche wybiorczo czytasz i piszesz, zeby
                pisac smile

                > Pisząc o samodzielności nie miałam na myśli samodzielności
                > finansowej.

                Hmm, a jaka w temacie studentow inna mozna miec?

                > Faktem jednak jest to że dzisiaj dużo studentów osiąga taką
                > samodzielność już podczas trwania studiów.

                Owszem. Co nie zmienia faktu, ze sie trzeba liczyc z tym, ze jednak
                przez czas jakis studiujace dziecko bedzie trzeba utrzymywac.
                Mam akurat przyklad w 'domu' niemalze - moja siostra tak sobie moze
                ulozyc zajecia, ze praca z zarobki pozwalajacym na utrzymanie sie
                samodzielne nie jest problemem (skonczyla wlasnie I rok studiow), z
                kolei brat moze sobie dorobic, ale studia nie pozwola mu na taka
                prace, zeby sie utrzymac. Poki co, bo po III roku studiow pewnie sie
                o niego beda bic oferujac kase niedostepna dla niektorych z
                kilkunastoletnim stazem.
                • kropkacom Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 13:43
                  > No raczej - skoro czesc o kosztach z postu Jusytki zacytowałam.
                  > Juz dawno zauwazylam, ze troche wybiorczo czytasz i piszesz, zeby
                  > pisac smile

                  Posypuje głowę popiołem o kosztach(finansach)nie myślałam. I myślę że autorka
                  pierwszego postu też nie. Moja wina.

                  > Hmm, a jaka w temacie studentow inna mozna miec?

                  Różną. Dla wielu mamuś student to ciągle dziecko. I niestety mój kuzyn jest tak
                  traktowany.
                  • e_r_i_n Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 13:47
                    kropkacom napisała:

                    > I myślę że autorka pierwszego postu też nie.

                    Hmm, a ja nie odpisywałam na post autorki, tylko Jusytki.
                    Opcja 'drzewko' sie przydaje.
                    • kropkacom Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 13:51
                      e_r_i_n, ale o co Ci chodzi? Obraziłam Cię? Skrzywdziłam? Czy jesteś tak po
                      prostu uprzedzona do mnie? Napisałam ze mój błąd i skąd wyniknął. Amen.
                      • jusytka kropkacom i erin 19.06.08, 09:56
                        Zastanawiam się jaki "twój błąd" ?
                        Erin ma jedno dziecko, ale wydaje jej się, że jest większym ekspertem w kwestii
                        kosztów utrzymania dwójki dzieci i to jest najciekawsze.
                        Absolutnie nie jest prawdą, że koszty utrzymania dwójki dzieci to 100%
                        utrzymania jednego dziecka ani prawie 100%. Mówię to z PRAKTYKI, bo miałam jedno
                        dziecko, a potem dwoje, a nie dlatego, że mi się tak wydaje...
                        Trochę pokory ERIN, widzę że nie tylko mi trudno się z tobą dyskutuje...
                        • e_r_i_n Re: kropkacom i erin 19.06.08, 10:24
                          jusytka napisała:

                          > Erin ma jedno dziecko, ale wydaje jej się, że jest większym
                          > ekspertem w kwestii kosztów utrzymania dwójki dzieci i to jest
                          > najciekawsze.

                          Znowu odwieczny argument - nie masz, nie wiesz.
                          A moze to, co pisze, to z doswiadczenia np. moich rodzicow? Bo sama
                          moja mam mowi, ze od pewnego momentu zauwazyla wzrost koszto o 100%
                          na kazde dziecko? Bo ja mialam zajecia takie, brat owakie, siostra
                          jeszcze inne? Bo teraz jak studiuje dwojka jej dzieci, to daje im 2
                          raz kwote x, a nie jak rok wczesniej kwote x razy jeden?

                          > Absolutnie nie jest prawdą, że koszty utrzymania dwójki dzieci to
                          > 100% utrzymania jednego dziecka ani prawie 100%. Mówię to z
                          > PRAKTYKI, bo miałam jedno dziecko, a potem dwoje, a nie dlatego,
                          > że mi się tak wydaje...

                          Napisałam w odpowiedzi na Twoj inny post, ze owszem, do pewnego
                          wieku wzrost ten nie jest o 100%. Zreszta od samego poczatku to
                          pisałam. Wiec moze problem nie w moim 'braku pokory', tylko w
                          dokladaniu do moich postow tresci, ktorych w nich nie ma?
            • jusytka Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 19.06.08, 09:19
              e_r_i_n napisała:
              > Coz, ja mam zamiar, wzorem moich rodzicow, zapewnic mojemu dziecku
              > mozliwosc ukonczenia dobrych studiow - a takie dla mnie sa studia
              > dzienne.

              Ja też, dlatego już teraz moje dzieci mają założone konta, na które regularnie
              spływają na ten cel pieniądze. Jeśli będą sobie radzić sami - OK, jeśli nie,
              będą mogły liczyć na nas, bez względu na to, czy będzie nam się wiodło lepiej
              lub gorzej.
              To jest tylko kwestia priorytetów w życiu i lepszej organizacji.
              • e_r_i_n Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 19.06.08, 09:55
                jusytka napisała:

                > To jest tylko kwestia priorytetów w życiu i lepszej organizacji.

                Oczywiscie. W mojej odpowiedzi na Twoj post chodziło wyłacznie o to,
                ze w pewnym momencie posiadanie dwojki dzieci zwieksza koszty o 100%.
          • sir.vimes A ja nie chcę by dziecko M.U.S.I.A.Ł.O 18.06.08, 16:27
            samo sobie radzić na studiach.

            Wole by MOGŁO WEDLE WOLI studiować wymagające kierunki (jak np farmacja) przy
            których nie da się pracować a nie MUSIEĆ ograniczyć się do tego za co będzie w
            stanie za pierwszą pensję zapłacić i studiować zaocznie.

            Chcę też by MOGŁO posmakować studenckich imprez, wyjazdów, a nie li i jedynie
            obowiązków.


            Studen moze dorabiać, zarabiać - ale nie powinien mUSIEĆ opierać się tylko na
            tym co sam zarobi. Lepiej utrzymywać dziekco 3 -4 lata dłużej i zapewnić mu
            większe możliwości niż odpuścić tuż po 18 ciesząc się , że "odchowane i z głowy".
            • kropkacom Re: A ja nie chcę by dziecko M.U.S.I.A.Ł.O 18.06.08, 18:57
              Wybacz, ktoś kto w tej chwili nie zaczyna pracować na 4-5 roku studiów (nie
              mówię o wakacjach) ma mniejszą szansę na dobrą pracę. Teraz przy zakończeniu
              studiów dobrze widziane jest cv doświadczenie zawodowe. Jakiś czas temu
              rozpisywała się o tym GW. Na intratnych kierunkach w dobrych uczelniach
              większość studentów pracuje. Balowanie, laba jest fajna. Na rodzicach można
              nawisać przecież w nieskończoność. Tylko czy po to są studia?
              • lola211 Re: A ja nie chcę by dziecko M.U.S.I.A.Ł.O 18.06.08, 19:10
                Zanim to dziecko zostanie studentem, trzeba niezle sie
                wykosztowac.Umozliwic mu ksztalcenie sie na dobrym poziomie, dac
                szanse.A to zwiazane jest z kosztami.
                A zeby nie mieszkalo z nami do 30- tki trzeba by tez pomyslec
                przyszlosciowo o zapewnieniu mu lokum.Ja przynajmniej siegam tak
                perspektywicznie.
                Mnostwo rodzicow jakich znam skupia sie na wydatkach typu ciuszki,
                zywnosc.To nie sa koszty, tu mozna sobie swietnie poradzic.Ale co z
                dziecmi starszymi? Ich nauka, zajeciami? Zapewnieniem startu w
                dorosle zycie?
                • kropkacom Re: A ja nie chcę by dziecko M.U.S.I.A.Ł.O 18.06.08, 19:16
                  > Zanim to dziecko zostanie studentem, trzeba niezle sie
                  > wykosztowac.Umozliwic mu ksztalcenie sie na dobrym poziomie, dac
                  > szanse

                  Szkoła publiczna jest spisana na straty? Tylko prywatana czyli płatna? Rozumiem
                  kursy, korepetycje?
                  • sir.vimes Re: A ja nie chcę by dziecko M.U.S.I.A.Ł.O 18.06.08, 23:38
                    Rozumiem
                    > kursy, korepetycje?



                    wyjścia do muzeum, teatru, ksiażki, wycieczki, zajęcia dodatkowe, materiały
                    plastyczne, materiały edukacyjne...

                    • kropkacom Re: A ja nie chcę by dziecko M.U.S.I.A.Ł.O 19.06.08, 07:46
                      > wyjścia do muzeum, teatru, ksiażki, wycieczki, zajęcia dodatkowe, materiały
                      > plastyczne, materiały edukacyjne...

                      Ja nie wychowałam się w bogatej rodzinie a i do muzeum chodziłam, do teatru
                      również, materiały edukacyjne miałam zapewnione, zajęcia dodatkowe (język) też
                      miałam opłacony. Dodam że jedynakiem nie byłam.
                      • lola211 Re: A ja nie chcę by dziecko M.U.S.I.A.Ł.O 19.06.08, 09:35
                        Kurde, tyle sie napisalam i mi wcielo..

                        Mysle o szkole publicznej.
                        Wydatki dotycza kursow i zajec dodatkowych- jezyk, tance, basen
                        itepe.W moim miescie trzeba za to placic.a im dziecko starsze tym
                        wiecej kosztuje edukacja, hobby.

                        >miałam zapewnione

                        No oczywiscie, ze mozna.Kosztem rodzicow na przyklad.

                        Ja wychodze z zalozenia, ze mnie sie tez cos od zycia nalezy i po
                        sfinansowaniu potrzeb dziecka musze miec na swoje wydatki, nie tylko
                        podstawowe , ale i fanaberie.Model odkladania wszelkich
                        oszczednosci "na dziecko" to nie dla mnie.Ja tez chce pojechac na
                        fajne wakacje, wymieniac co jakis czas samochod na lepszy, kupic
                        fajny ciuch i selektywny kosmetyk.Mam miec na teatr, knajpe i inne
                        rozrywki.

                        A propos wakacji- wlasnie oplacam i organizuje dziecku te 2,5
                        mies.Lekkim twistem trzeba kilka tys. wybulic- wyjazd ze mna, wyjazd
                        z babcia, oboz zuchowy, pókolonie.Wszystko platne.
                        • kropkacom Re: A ja nie chcę by dziecko M.U.S.I.A.Ł.O 19.06.08, 09:51
                          > Kurde, tyle sie napisalam i mi wcielo..

                          Znam ten ból smile

                          Bez urazy Lola ale czasami ma wrażenie że tutaj tylko mamy jedynaków mają patent
                          na danie potomstwu wszystkiego, co powinno dostać. Czyli szczęśliwego
                          dzieciństwa i szansy rozwoju. Masz rację z jednym dzieckiem to prostsze. Z
                          większą ilością dzieci też jest to możliwe.
                          • lola211 Re: A ja nie chcę by dziecko M.U.S.I.A.Ł.O 19.06.08, 21:16
                            To jest prosty rachunek ekonomiczny.Im masz wiecej dzieci tym musisz
                            miec wiecej kasy, zeby wszystkim zapewnic taki poziom zycia jak
                            rodzice jedynakowi.
                            Z 1 dzieckiem jest to latwiesze, dlatego wlasnie czesc z nas wybiera
                            taki wlasnie model.
                            Z
                            > większą ilością dzieci też jest to możliwe.

                            Owszem, jak najbardziej jest mozliwe.

                            Ale nie wowczas,gdy ma sie malo kasy.
              • sir.vimes Re: A ja nie chcę by dziecko M.U.S.I.A.Ł.O 18.06.08, 23:37
                Wybacz,
                ale student nie oznacza tylko 4--5 roku. Po pierwsze.

                po drugie - cudowne i opłacalne doświadczenie można zdobyć np. jako wolontariusz
                tudzież pracując przy fajnych projektach za symboliczną złotówkę. Utrzymać się z
                tego natomiast nie da przy najlepszych chęciach.

                Zaś doświadczeniem w telemarketingu czy innej obsudze klienta można sobie za
                przeproszeniem - conieco podetrzeć szukając prawdziwej pracy.

                "Na intratnych kierunkach w dobrych uczelniach
                > większość studentów pracuje."

                Szczególnie na medycynie , farmacji itp. No, nic tylko pracują ; na dwóch lub
                trzech etatach co poniektórzy świetnie łacząc to z koniecznością "bywania" na
                wykładach i laboratoriach.
                • kropkacom Re: A ja nie chcę by dziecko M.U.S.I.A.Ł.O 19.06.08, 07:57
                  > Wybacz,
                  > ale student nie oznacza tylko 4--5 roku. Po pierwsze.

                  Myślisz że chodzi mi o to żeby na studenta zupełnie nie łożyć? Nie. Wiadomo że
                  pieniądze zwłaszcza na początku są niezbędne. Jednak na przykładzie mojego
                  kuzyna (jedynaka) widzę czym grozi traktowanie rodziców jak skarbonki. Co
                  miesiąc duża kasa, do tego stypendium a on co tydzień wymiata mamie pół lodówki.
                  Do tego mama kupuje mu zapas papierosów na cały tydzień. W wakacje chłopak
                  zarobił duże pieniądze które wydał na samochód. Wybrał sobie drogi więc rodzice
                  dołożyli. Teraz doszły więc rodzicom kolejne koszty bo paliwa za darmo nie leją.

                  Wiem że są kierunki gdzie pracy w czasie studiów nie będzie. Jednak na wielu
                  jest taka szansa.
              • jusytka Re: A ja nie chcę by dziecko M.U.S.I.A.Ł.O 19.06.08, 09:29
                kropkacom napisała:

                > Wybacz, ktoś kto w tej chwili nie zaczyna pracować na 4-5 roku studiów (nie
                mówię o wakacjach) ma mniejszą szansę na dobrą pracę. Teraz przy zakończeniu
                studiów dobrze widziane jest cv doświadczenie zawodowe

                Nie tylko teraz, kiedyś też tak było i ja jestem tego przykładem. Studiując
                dziennie, biegłam na kilka godzin do pewnej agencji reklamowej i pracowałam za
                niewielkie pieniądze. Po studiach tylko ja z naszego roku dostałam sie do
                największej agencji reklamowej w mieście, gdzie studiowałam i zarabiałam
                znacznie więcej niż koledzy/koleżanki z roku.
                Jestem jednak wdzięczna rodzicom, że pracowałam na studiach dlatego, że
                chciałam, a nie MUSIAŁAM. Moje dzieci też będą mogły mieć wybór.
        • jusytka Erin 19.06.08, 09:11
          Moje chłopaki jak wiesz, sporo tych zajęć mają i wszędzie mają zniżki, właśnie z
          tego tytułu, że są rodzeństwem.
          Pisząc o kosztach, miałam na myśli wszystkie koszty utrzymania dziecka:
          jedzenie, ubrania, zabawki itp Kupując coś chłopakom na Allegro zwykle udaje mi
          się wynegocjować rabaty, z tego tytułu, że czegoś kupuję więcej. Zabawkami bawią
          się razem, więc często kupuję coś do użytku wspólnego.
          Cieszy mnie, że w Polsce, podobnie jak na Zachodzie upowszechniły się tzw bilety
          rodzinne, gdzie rodzina z dwójką dzieci płaci tyle samo, co z jednym dzieckiem.
          • e_r_i_n Re: Erin 19.06.08, 10:00
            Nie no, jasne, ze czesto ma sie jakies znizki, bo dwojka.
            Tyle, ze dopuszczam sytuacje, gdy dzieciaki maja zupelnie inne
            zainteresowania i zupelnie inne zajecia w innych miejschach - wtedy
            juz znizek moze nie byc.
            I mysle, ze jednak Lola ma racje - do pewnego momentu wydatki na
            dziecko to pryszcz smile.
            • jusytka Re: Erin 19.06.08, 10:04
              No pewnie, że ma rację, dlatego już teraz przygotowujemy się na te większe
              wydatki. Podobno wychowanie jednego dziecka to dobrej klasy Mercedes ...
    • luxure Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 12:02
      Nie wiem, to chyba zależy od dzieci. W ostatnią niedzielę byłam z
      synkiem na urodzinach jego kuzynki. Były dwie dziewczynki (4 lata i
      2,5) no i mój syn 7 lat. To co się działo to jakiś horror nie do
      opisania. Podziwiam ludzi którzy mają więcej niż jedno dziecko. Dla
      mnie nierealne.
    • krwawakornelia tez slyszalam taka teorie 18.06.08, 12:03
      ale sama sie boje co za 4 tygodnie bedzie sie dzialo.
    • frodolin nie jest łatwiej 18.06.08, 12:08
      i ci co tak piszą to chyba rodzice jedynaków i tak im się tylko
      wydaje, mnie zreszta też tak się wydawało, jestem mamą dwóch
      dziewczynek, różnica wieku to cztery lata, i naprawdę jest mało
      sytuacji w których one się naprawdę ze sobą bawią, może gdyby
      różnica wieku była miejsza, gdyby miały podobne zinteresownia i
      charaktery, a tak pomimo że bardzo się kochają to jednak bardzo
      wiele je dzieli to są dwie różne osoby, czasu przez to mam jeszcze
      mniej niż miałam bo muszę go dzielić na dwoje dzieci, pozdr. mama
      dwóch wspaniałych dziewczyn
    • rotera Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 13:12
      jeśli chodzi o codzienność to odchodzi nieodstępowanie mamy na krok,
      bo dzieci nieodstępją siebie na krok, faktycznie bawią się razem,
      można pobyć obok, ale są też okresy kiedy trzeba ich rozdzielać -
      jeden buduje zamek, drugi go namiętnie depcze...

      zgodze się że z dwójką jakoś mniej absorbująco na codzień
      gorzej natomiast wyjść np wieczorem, bo jedna babcia do dwójki nie
      wystarczy (tzn wystarczy, ale się boi jak da radę)
      • mathiola Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 13:51
        jeśli chodzi o codzienność to odchodzi nieodstępowanie mamy na krok,

        Jasne... mnie czasem nie odstępuje cała trójka. Gdzie bym się nie
        ruszyła, wszędzie tłum. Śmieję się, że mogłabym sobie zbudować dom
        300-metrowy z hektarowym ogrodem a i tak by było mi za ciasno... wink
        • rotera Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 21:41
          <Śmieję się, że mogłabym sobie zbudować dom
          > 300-metrowy z hektarowym ogrodem a i tak by było mi za ciasno... wink
          >

          no to ja nie wiem po co mi 3 łazienki, skoro i tak potrzeby
          załatwiam komisyjnie i obaj muszą w tej właśnie chwili w której ja
          usiadłam i nie dociera, że kibel obok jest drugi! oni muszą na ten
          własnie!
    • mathiola Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 13:47
      Jako mama trójki, w tym bliźniaków 2-letnich kategorycznie
      stwierdzam: nie jest łatwiej.
      Dzieci się ze sobą bawią, owszem... czasem. Ale też: kłócą, biją,
      zabierają sobie zabawki, przychodzą na zmianę z płaczem, krzyczą,
      piszczą, biegają, demolują i robią taki potworny bałagan, że
      człowiek nie wie, w co ma ręce włożyć czasem... No a do tego trzeba
      je wszystkie umyć, ubrać, nakarmić....
      Jednego łatwiej też gdzieś upchnąć jak się chce wyskoczyć wyłącznie
      w towarzystwie osób dorosłych smile
      • aniasia Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 13:57
        Nie jest łatwiej. Ogarnąć dom przy dwójce, bawić się z każdym w co
        innego, czytanie książeczek na różnym poziomie, gotowanie obiadu dla
        niemowlaka i dla starszego dziecka osobno.
        Wyjść z domu z mężem bez dzieci u nas przynajmniej bardzo trudne -
        prawie niemożliwe, rzadko bowiem ktoś chce zostać z dwójką.
        MA to też swoje plusy, różne sprzęty i zabawki młodsze dzieko
        dziedziczy, czyli oszczędność przy drugim jakaś jest. Bawią się też
        razem, chociaz trudno to nazwać wspólną zabawą na razie, po prostu
        są razem w jednym pokoju.
        • aguskin Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 14:35
          łatwiej jest z drugim dzieckiem, bo masz zabawki, bo nie reagujesz
          tak histerycznie, bo bardziej umiesz cieszyć sie każdą chwilą, bo
          już wiesz jak szybko ona minie,
          ale, że z dwójką łatwiej niż z jednym to mit,
          -głośniej
          -mniej czasu na wszystko
          -poczucie winny i niesprawiedliwości
          -drozej
          -mniej wolnosci
          -wiekszy bałagan
          -wiecej prania, prasowania, zmywania,
          można wiele jeszcze wymieniać tylko po co?
          ale łatwiej nie jest, nie daj sobie tego wmówić.
          • tolka11 Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 14:53
            Trójka dzieci to:
            -wzajemne okładanie się pięściami
            -bitwa o zabawki, bo zawsze jakimś cudem marzą wszyscy razem o tej
            samej
            -ogrom prania
            -nieustanny bałagan
            -wspólne chorowanie to przezycie ekstremalne dla rodzica - komu,
            kiedy i w jakiej dawce podać lekarstwo
            -niesamowity hałas
            I wiele innych atrakcji. Wspólne zabawy są tak głośne i intensywne,
            że odpocząć się nie da.
            Konkluzja: cieszę się, że pracuję w szkole - tam odpoczywamwink
          • lola211 Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 15:38
            bo masz zabawki, bo nie reagujesz
            > tak histerycznie, bo bardziej umiesz cieszyć sie każdą chwilą, bo
            > już wiesz jak szybko ona minie,
            Hmm.. , ja mam jedno i zadnych problemow , ktore
            przedstawilas.Kwestia charakteru i podejscia do zycia- nie ilosci
            dzieci.
            • mathiola Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 15:40
              W twoim przypadku kwestia charakteru, w innym przypadku kwestia
              liczby posiadanych dzieci...
            • aguskin Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 18:54
              lola 211 masz zabawki to taki skrót odnośnie ubranek, wózków,
              zabawek i innych i doświadczeniasmile - faktycznie niezły skrótsmile
              no właśnie Ty masz jedno, a ja dwoje,
              jak nie miałam wcale inaczej to wyglądało - żaden problem
              miałam jedno dziecko - troche problemów
              mam dwoje - troche wiecej problemów,
              i co to ma wspólnego z podejściem do życia,?
              • lola211 Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 19:02
                nie reagujesz
                > tak histerycznie, bo bardziej umiesz cieszyć sie każdą chwilą

                O ten fragment mi glownie chodzi.
                Mam 1 dziecko, ale za to zadnych zachowan histerycznych,
                przewrazliwienia, itd- czyli tego, co tak czesto przypisuje sie
                matkom jedynakow.Ze niby chuchaja, dmuchaja, rozpieszczaja i trzesa
                sie nad byle katarkiem.
                To wlasnie zalezy od charakteru czlowieka.Moja matka miala trojke, a
                przejmowala sie byle bzdura.Bo taka po prostu jest.Stad moje zdanie,
                ze nie ilosc dzieci jest tu powodem.
                • aguskin Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 19:10
                  aa
                  to się zgadzam całkowicie,
                  choć jak pierwszy miał 39,9 i dostał drgawek to panikowałam,
                  a przy drugim spokojnie robiłam okłady,
                  przy pierwszym parzyłam butelki, smoczki, przy drugim nie
                  ale to faktycznie w wiekszosci nie ilość dzieci ale jakość podejścia
                  się liczy smile
    • 4dzieciimy Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 15:54
      Wszystko zależy od dzieci i temperamentu rodziców.
      Są dzieci, które tak dadzą się w kość, że w innej rodzinie trójka
      tyle nie da popalić. To zależy...
      No i zależy jakie nastawienie mają rodzice. Tzn są tacy, którzy po 9-
      10 godzinach w pracy chcieliby wrócić do domu, usiąść przed
      telewizorem i mieć święty spokój, a są tacy, dla których dom bez
      dzieci, gwaru i chałasu jest pustelnią.


    • sir.vimes A mnie to zawsze dziwi 18.06.08, 16:20
      jest paradoksalnie łatwiej, bo dzieciaki same się
      > bawią i rodzice mogą łatwiej zająć się obowiązkami domowymi.

      Cały dzień sie te dzieci bawią ? Całe życie?

      Wydaje mi się oczywiste , że łatwiej nie jest - jedno do przedszkola, drugie do
      szkoły, jedno na angielski, drugie na tańce, jedno chore, drugie zdrowe (i
      logistyka jak odebrać zdrowe ze szkoły, przedszkola, jednocześnie nie
      zostawiając chorego samego w domu)...

      Prania tez dwa razy więcej; wiecej gustó kulinarnych, itp itd

      Łatwiej na pewno nie jest ale czy dzieci sie ma po to by było łatwo? To troszkę
      niebezpieczne podejściesmile
      • oli.nek Re: A mnie to zawsze dziwi 18.06.08, 17:55
        z jednym spokojniej, z dwójką weselej smile)

        mama dwóch dziewczynek, odstęp 2 lata i 3 m-ce.
    • osa551 Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 17:50
      U mnie jest 5 lat różnicy i ze sobą to oni się już nie pobawią. Tyle tylko, że
      starsze odchowane i częściej się sobą zajmie. Gdybym miała tę wiedzę wcześniej -
      miałabym jedno po drugim w małym odstępie czasu. Faktycznie na początku więcej
      bujania, ale potem razem się wychowują.
    • figrut Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 18:43
      Powiedziałabym, że raz dużo łatwiej, raz dużo trudniej. Od kiedy najmłodszy
      wyrósł powyżej 1,5 roczku, zaczęli się razem bawić (między starszym synem a
      młodszym rok i 10 miesięcy różnicy). Nie słyszę "mamo nudzi mi się", ale za to
      słyszę od dwójki dość często "mama, on mnie bije". Generalnie z większą ilością
      dzieci zaczyna się mieć paradoksalnie więcej czasu dla siebie, bo przestaje się
      przywiązywać wagę do mało istotnych drobiazgów które "muszą być zrobione".
      Zaczyna się doceniać wolny czas, a kiedy się coś robi, to jak automat, bo szkoda
      czasu na rozczulanie się nad mało istotnymi rzeczami. Co do chorób - moi na
      szczęście prawie nie chorują.
    • asieksza Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 22:11
      To zależy. Przez rok byłam z dwójką i było mi zdecydowanie łatwiej
      niż z pierwszym. Młody miał 9 lat jak urodziła mu się siostrzyczka,
      przypilnowal przez chwilkę, wyskoczył po zakupy ( jak sam był mały
      to za każdym razem musiałam tachać wózek z trzeciego piętra ).
      Fakt , kłócą się czasami o rzeczy młodego, które siora mu podbiera
      ale młody potrafi też świetnie małą zabawić. Najmłodsza jest o rok
      młodsza od siostry , starsza przy niej zrobiła się bardzo
      opiekuńcza, lata z grzechotkami jak mała płacze, zdarzyło się, że
      przyniosła jej pajdę chleba i miała rację bo mała rzeczywiście
      głodna była, mam nadzieję, że jak podrosną będą się fajnie razem
      bawiły zwłaszcza, ze starsza towarzyska bestyjka jest ( jak do brata
      przychodzą kumple to też nam znika i patrzy jak graja na kompie.)
      Przez dłuższy czas miałam w domu jedynaka , teraz trójkę i choć
      obowiązków i wydatków więcej nie żałuję.
    • zazulam Re: ..czy przy dwójce dzieci jest łatwiej...? 18.06.08, 23:25
      hmmm....
      to ja napisałam w którymś wątku, że "paradoksalnie jest przy dwójce łatwiej".dokładnie to tak odczuliśmy z mężem, gdy przyszła na świat druga córcia.nie od razu wszystko było łatwe, ale generalnie TAK. generalnie, bo dzieci mamy z 2-letnią różnicą wieku, ZDROWE,energiczne,ukochane i nieprzeciętne (opinia z zewnątrz - ja mogę byc nieobiektywna big_grin).
      wszystko jednak zależy od wielu czynników - przez wiele z Was tutaj wymienianych. jesteśmy przeciętnymi rodzicami, z absorbującymi pracami i nie mamy specjalnej pomocy z zewnątrz. często po powrocie z pracy mamy ochotę pobyć w ciszy, nie odpowiadać na tysiące pytań, nie sprzątać, nie gotować, nie słuchać kłótni itp. ale nie wyobrażam sobie życia bez dzieci z całym dobrodziejstwem inwentarza smile.
      teraz mamy już trzecie dziecię - czasami brakuje mi rąk i cierpliwości do ogarnięcia wszystkiego, ale zdaję sobie sprawę, że jest jeszcze wcześnie i musimy sie wszyscy poukładać i będzie ok.
      a o studiach na razie nie myślę, najbardziej przeraża mnie okres dojrzewania u dziewczyn.... brrrrrr!!! będę to miała razy 3! szkoda, że dzieci nie zostają w wieku 4-5 lat sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka