mamakingi
31.07.08, 10:06
Witam!Pewnie nikt mi na to pytanie nie odpowie ale muszę się
wygadac...Dlaczego tak jest ,że jak ktoś tak bardzo bardzo pragnie dziecka
,dba o siebie,"staje na głowie" i nic z tego nie wychodzi ,a jak już wyjdzie
to zaraz radośc pryska jak bańka mydlana,bo maleństwu przestaje bic serduszko

(.Zamiast tej radości jest wielomiesięczny smutek.Moja koleżanka oddała by
wszystko za to żeby by znowu w ciąży(ma jedno dziecko).Moja przyjaciółka dziś
zapłakana i załamana powiedziała mi ,że znowu jest w ciąży

(ma już piękną
trójeczkę

Kochała się z mężem niby w dni niepłodne(tak jej się
wydawało)prezerwatywa nie wytrzymała ale byli pewni ,że strachu nie ma

I
co???Ona też jest załamana i zamiast radości są dnie i noce całe
przepłakane.Nie są żadną patologią,dzieci są wychuchane ale nie mają
warunków...Modli się żeby poronic...Dlaczego tak jest ,że ta która pragnie
dziecka nie ma go a ta która nie chce ma mimo wszystko..Ech martwię się o nią
bardzo i jakoś tak mi smutno.Wygadałam się...Miłego dnia