Dodaj do ulubionych

dylemat...

27.08.08, 19:39
załóżmy ze macie wlasne mieszkanie i dobry komfort zycia natomiast
mąż pracuje poza domem i widujecie sie co 2 tyg. przez 6 dni i tak w
kółko
sa więc 2 opcje: macie wlasny kąt i niczego wam materialnie nie
brakuje natomiast czujecie sie samotne widujac tak rzadko
męża,wychowanie dziecka spada na wasze barki
i opcja 2 sprzedajecie mieszkanie splacacie zaciagniete dlugi i
wynajmujecie male mieszkanko przy czym standard zycia wam sie
pogarsza ale maż pracuje już na miejscu i tylko to sie liczy
co byscie wybraly zakladajac ze innej opcji nie ma?
czy bylybyscie w stanie poswiecic mieszkanie,dobrobyt po to zeby
miec meza przy sobie?
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: dylemat... 27.08.08, 19:41
      Z perspektywy różnych osobistych przeżyć wolę opcję drugą.
    • tolka11 Re: dylemat... 27.08.08, 19:42
      Nie kumam. Jak mam męża daleko to standard jest wysoki, ale jak się
      do niego przeprowadzę (i przy okazji sprzedazy mieszkania spłacę
      długi) to standard mi się obnizy? To co, mąż za karę, że ma przy
      sobie rodzinę zacznie mniej zarabiać?
      • gryzelda71 Re: dylemat... 27.08.08, 19:45
        O to samo chciałam zapytaćsmile
        • nasyceni Re: dylemat... 27.08.08, 19:52
          tak poniewaz w kraju nie dostanie tak dobrze platnej pracy jak za
          granica tam gdzie pracuje...nie gdybajcie,chodzi mi o to ktora opcje
          z tych dwoch wybralybyscie
          • gryzelda71 Re: dylemat... 27.08.08, 19:55
            Ile będzie trwała opcja pierwsza?
            A w opcji drugiej nie ma szans na lepszą pracę za jakiś czas?
      • beniusia79 Re: to zalezy 27.08.08, 19:46
        to zalezy z jakiej strony patrzec. jak dlugo taka sytuacja ma
        jeszcze trwac-tzn. splacanie mieszkania? ty nie mozesz pojsc do
        pracy zeby odciazyc troche meza? czesto nie oplaca sie sprzedawac
        mieszkania przed jego splaceniem...
      • beniusia79 Re: tolka i gryzelda 27.08.08, 19:48
        chyba zle zrozumialyscie autorke. wydaje mi sie, ze jej partner
        pracuje gdzies zagranica i mieszkanie z nim tam nie wchodzi w gre.
        gdyby mial zarabiac na miejscu, mieszkal by z rodzina, ale nie stac
        byloby ich na splacanie mieszkania. przynajmniej ja tak to
        zrozumialam...
        • kropkacom Re: tolka i gryzelda 27.08.08, 19:49
          To ja faktycznie ciut inaczej zrozumiałam.
        • agatar-m Re: tolka i gryzelda 27.08.08, 19:51
          niezaleznie dla mnie o co dokładnie chodziło autorce, na pewno
          wolałabym być z mężem, mielismy okzazje wyemigrować do norwegii,
          nawet mąż pracowałby w swoim zawodzie, na pewno standard życia byłby
          wyzszy, ale nie zdecydowalismy sie bo mąż musiałby byc tam sam pół
          roku...dla niektórych to mało..dla nas to było za duzo...
      • nasyceni Re: dylemat... 27.08.08, 19:58
        mąż jezdzi tirami wiec nie wchodzi w gre zadna przeprowadzka do
        niego, sprzedajemy teraz mieszkanie splacamy wszystkie dlugi i
        wynajmujemy inne-mąż pracuje na miejscu rodzina szczesliwa bo w
        komplecie ale pozbawiona wlasnego kąta bo wynajmujemy od
        kogos,poszlybyscie na taki uklad?nie wazne ze nie we wlasnym wazne
        ze razem?
        • gryzelda71 Re: dylemat... 27.08.08, 20:03
          Skoro razem,to może w miejscu,gdzie mąż znajdzie dobrze płatną pracę?
        • rotera Re: dylemat... 27.08.08, 21:55
          <mąż jezdzi tirami
          mąż pracuje na miejscu >


          jak można jezdzić tirami na miejcu?
    • emiola71 Re: dylemat... 27.08.08, 20:04
      Jeżeli męża miałoby nie być 2 tygodnie a później byłby 6 całe dni w
      domu to może wybrałabym opcję pierwszą.Bo jak mój mąż pracował
      czasami po 18 godz. i przyjeżdzał na kąpiel, spanie i znowu na 18 a
      czasami i 28 godz. to w niektóre dni był z nami po 2 godz (oprócz
      snu) i całe niedziele, to chyba na 3 tygodnie nie był w domu więcej
      niż 6 doby i przeżylismy tak 16 lat.Ja dałam radę tak żyć i dzięki
      temu osiągnęliśmy pewien komfort i teraz dobrze mi z tym.
    • luxure Re: dylemat... 27.08.08, 20:09
      Ja tu nie widzę dylematu. Mój mąż od kilku lat pracuje za granicą. W domu jest
      raz na kilka miesięcy. Ciężko? Trochę, owszem, ale przyzwyczaiłam się. Taką
      decyzję podjęliśmy przede wszystkim ze względów właśnie finansowych. Tu mógłby
      co najwyżej pomarzyć o kasie jaką zarabia tam. Ja w swoim zawodzie pracę też
      miałabym od już...ale co z tego? Tu mamy rodzinę, syn kolegów...i jakoś nie
      widzę siebie na dłuższą metę w zimnej i deszczowej Szwecji.Za pół roku wróci do
      domu, skończy ten kontrakt, będzie pracował w Polsce.
      Ale ja na samotność nie narzekam, mam blisko Teściów, przyjeżdżają prawie
      codziennie, mam pracę, nie nudzę się.
      A opcja druga o której piszesz sprzedaż mieszkania i wyjazd do męża to już w
      ogóle dla mnie bezsens. Sprzedać łatwo tylko co potem?
    • cora73 Re: dylemat... 27.08.08, 20:14
      Opcja 1.... przeciez maz moze spokojnie szukac lepszej pracy na
      miejscu. Nie wiem w jakim wieku jest dziecko, ale kiedys pewnie
      pojdzie do przedszkola i ty mozesz isc wtedy do pracy.
      • beniusia79 Re: dylemat... 27.08.08, 20:24
        w sumie te 6 dni to duzo. ja mojego meza widuje raptem 2 - 3
        godziny dziennie, corka 3 razy w tygodniu. jak nie mam w weekend
        szkoly, to mam go tez przez cala niedziele, w sumie mam go krocej
        dla siebie niz ty swojego meza. maz duzo aktualnie pracuje, ale mam
        go chociaz w nocy przy sobie, to zawsze cos. nie jest lekko, ale
        mysle, ze bedzie lepiej jak ja wroce do pracy...
        • marzeka1 Re: dylemat... 27.08.08, 20:36
          Opcja 2- nie po to mam męża, by być samotnym rodzicem.Poza tym za dużo znam przypadków, że po jakimś czasie niewiele małżonków łączy oprócz dzieci i konta, zbyt wiele.
          • ib_k Re: dylemat... 27.08.08, 20:45
            pytanie, czy będziesz szczęśliwsza jak będziesz biedniejsza?
    • anika772 Re: dylemat... 27.08.08, 20:52
      nasyceni napisała:

      > załóżmy ze macie wlasne mieszkanie i dobry komfort zycia natomiast
      > mąż pracuje poza domem i widujecie sie co 2 tyg. przez 6 dni i tak
      w
      > kółko
      Ta opcja nie jest tragiczna- co 2 tygodnie 6 dni, możgłabym przeżyć
      w imię poprawy bytu,
      Dłuższe rozstanie nie wchodziłoby u nas w grę. Więzi między
      partnerami, więzi między ojcem a dziećmi- bezcenne.
      A decyzję oczywiście i tak musicie podjąć sami.
      • marzeka1 Re: dylemat... 27.08.08, 21:09
        Taka opcja ma sens tylko wtedy, gdy chodzi o poprawę sytuacji materialnej i wiedomo ILE czasu będzie trwała, bo na stałe życie w taki sposób jest dla mnie nie do pomyślenia.
    • aandzia43 Re: dylemat... 27.08.08, 21:19
      Opcja pierwsza. 6 dni obecności na 2 tygodnie nieobecności to całkiem niezły
      wynik. Jak pisały tu już dziewczyny, ciężko pracujący cały tydzień mąż i ojciec
      widuje rodzinę praktycznie tylko w soboty i niedizele. Więc co z tego, że jest
      na miejscu. A sprzedać mieszkanie i mieszkać w wynajmowanym? Bez sensu. I tak
      już do końca życia po wynajętych kątach się tułać?
    • i.w.o.n.k.a Re: dylemat... 27.08.08, 21:35
      A może np. sprzedać, kupić mniejsze(mniejszy kredyt,mniejsza rata)?
      Taki system pracy nie jest zły, w porównaniu np. do pracy na 3
      zmiany,dla rodziny z małym dzieckiem nie do przyjęcia(wiem z
      autopsji).Jeśli zmieni pracę to zapewne też będzie związana z
      zawodowym jeżdżeniem,co nie gwarantuje że będzie w domu więcej tylko
      co najwyżej częściej.A to nie jest równoznaczne.
    • lili716 Re: dylemat... 27.08.08, 22:11
      Tak, wole miec meza przy sobie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka