Dodaj do ulubionych

Mąż mi prawie złamał

18.09.08, 14:41
palce u rąk.Wszytsko zaczęło się od tego,że zwróciłam mu uwagę,że co
weźmie w rękę to zostawi, a nie odkłada na miejsce.Później,że
codziennie zbieram jego majtki z dnia poprzedniego po całym domu,
jak nie z łazienki, to z przedpokoju,a dzisiaj z podłogi w pokoju
dziecka.A jeszcze za chwilę,że nic nie robi tylko ciągle siedzi
przed komputerem.Żeby tam jeszcze coś mądrego robił, ale ogląda
zegarki , których i tak sobie nigdy w zyciu nie kupi.A dziecko prosi
co chwile:tata pobaw się, tata poukladaj.....itd.Zaczęła sie
pyskówka i krzyki , bo mój mąż nie znosi krytyki, no ale ile mozna
być czyjąś służącą?!Poleciały przkre słowa i nie wyrobiłam
uszczypnełam męża w nogę.A ona dla odmiany złapał mnie tak mocno za
palce u rąk i zaczął wykręcać ,że myślałam,że oszaleje z bólu.A
najgorsze jest to,że nasze małe dziecko to widziało.Powiedział do
mnie :spadaj, a mała powtórzyła , spadaj mama.Jest mi tak strasznie
przykro...
Obserwuj wątek
    • kudlata.pl Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 14:46
      pobita1x napisała:

      > palce u rąk.Wszytsko zaczęło się od tego,że zwróciłam mu uwagę,że
      co
      > weźmie w rękę to zostawi, a nie odkłada na miejsce.Później,że
      > codziennie zbieram jego majtki z dnia poprzedniego po całym domu,
      > jak nie z łazienki, to z przedpokoju,a dzisiaj z podłogi w pokoju
      > dziecka.A jeszcze za chwilę,że nic nie robi tylko ciągle siedzi
      > przed komputerem.Żeby tam jeszcze coś mądrego robił, ale ogląda
      > zegarki , których i tak sobie nigdy w zyciu nie kupi.A dziecko
      prosi
      > co chwile:tata pobaw się, tata poukladaj.....itd.Zaczęła sie
      > pyskówka i krzyki , bo mój mąż nie znosi krytyki, no ale ile mozna
      > być czyjąś służącą?!Poleciały przkre słowa i nie wyrobiłam
      > uszczypnełam męża w nogę.A ona dla odmiany złapał mnie tak mocno
      za
      > palce u rąk i zaczął wykręcać ,że myślałam,że oszaleje z bólu.A
      > najgorsze jest to,że nasze małe dziecko to widziało.Powiedział do
      > mnie :spadaj, a mała powtórzyła , spadaj mama.Jest mi tak
      strasznie
      > przykro...


      Jak by mnie mąż/ktokolwiek szczypnął w złości to z calą pewnoscią,
      zanim bym się opanowała oddałą bym gdzie popadnie.
      Tyle, że u nas akurat nikt nikogo tak nie traktuje. Nie popieram
      zachowań agresywnych, męża Twojego za nic nie usprawiedliwiam,
      ale... zaczęłaś Ty.
      Spodziewam się, że nie macie po 16 lat, więc rozmowa by się
      przydała. Nie upierdliwy monolog, ale rozmowa.
      pzdr i zawsze zaczynaj od siebie
      • pobita1x Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 14:49
        taaak ja wiem,że ja zaczęłam, przynałam się, ale czy to
        usprawiedliwia go by aż z taka siłą zareagować? i patrzył na moją
        wykrzywioną bólem twarz i wykręcał jeszcze mocniej sad(((((((
        • kudlata.pl Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 14:53
          Nie miał prawa, ale jakby mnie ktoś robił wymówki przy dziecku,
          kłócił się ze mną przy dziecku, szczypał mnie w końcu przy dziecku,
          to bym mu raz a pożądnie chyba oddała. Jak pisałam, u mnie w domu
          tego nie ma, ale spodziewam się, że mogłabym tak właśnie zareagować.
          • pobita1x Kudłata. 18.09.08, 14:58
            jasne ,że nie jestem różowa,ale niby kiedy miałam mu to powiedzieć?
            Albo spi, albo jest w pracy, albo siedzi przed kompem.....i nic nie
            dociera, jak zahinotyzowae dziecko , które gra w jakąś mega fajna
            grę.Sytuacja by się może tak nie skończyła, gdyby nie okazał mi
            braku szacunku, centralnie odwrócił sie do mnie tyłem i zakrył
            kołdrą i poszedł sobie spokojnie spać.A wczoraj, kiedy próbowałam
            porozmawiać podgłosił sobie telewizor.Ciekawe czy bys tak panowała
            nad sobą , gdybyś podejmowała ente próby pogadania , a ktoś by ci
            wciąż pokazywał jawny brak szacunku.
            • kudlata.pl Re: Kudłata. 18.09.08, 14:59
              Gdyby mi ktoś okazywał jawny brak szacunku to bym z nim nie była.
              Jak sobie ścielesz...
              • pobita1x Re: Kudłata. 18.09.08, 15:01
                a miłość???Ja naprawde kocham tego człowieka.Mimo wszystko niestety!
                • kawka74 Re: Kudłata. 18.09.08, 15:03
                  No to znoś to wszystko, co Ci ten kochany człowiek serwuje. Najwyżej czasem dasz
                  mu szczypa z zakręcaniem, on Ci powykręca palce (a może i złamie jakiś), i
                  będzie git.
                • kudlata.pl Re: Kudłata. 18.09.08, 15:04
                  To cierp...
                  albo coś zmien i - jak pisałam - najpierw zacznij od siebie
                  • pobita1x Re: Kudłata. 18.09.08, 15:10
                    Dziękuję ci za radę.Nie chcę cierpieć rozumiesz.Nie chce wylewać juz
                    łez, nie chce by nasza kruszynka uczestniczyła w tym wszystkim.
                    Kiedys taka nerwowa i wybuchowa nie byłam.Wiecie kiedyś mówił do
                    mnie:nakrzycz na mnie , nawrzeszcz jak normalna kobieta",a
                    teraz ....sama nie wiem co się ze mną stało sad
                    • chloe30 Re: Kudłata. 18.09.08, 15:17
                      pobita1x napisała:
                      .Wiecie kiedyś mówił do
                      > mnie:nakrzycz na mnie , nawrzeszcz jak normalna kobieta

                      czyli zawsze traktował cię jak bezmózgą idiotkę a na czas krzyków
                      wyłączał sie.
                      • pobita1x Chloe30 18.09.08, 15:19
                        Nie.Ja po prostu kiedyś nie krzyczałam - nigdy!!!A teraz jak krzyczę
                        to faktycznie wyłącza się.
                        • chloe30 Re: Chloe30 18.09.08, 15:22
                          pobita1x napisała:

                          > Nie.Ja po prostu kiedyś nie krzyczałam - nigdy!!!A teraz jak
                          krzyczę
                          > to faktycznie wyłącza się.

                          Nie krzyczałaś tylko sprzątałaś.
                          A inna sprawa - skoro nei krzyczałaś to po co tak mówił??? Bo nie
                          rozumiem kontekstu.
                          • kawka74 Re: Chloe30 18.09.08, 15:24
                            Jak znam życie, to pewnie wolał sycylijską awanturę zamiast brzęczenia nad uchem.
                            • kawka74 Re: Chloe30 18.09.08, 15:24
                              Albo zamiast obrażonego milczenia.
                          • pobita1x Re: Chloe30 18.09.08, 15:29
                            chloe30 napisała:

                            Nie krzyczałaś tylko sprzątałaś.
                            > A inna sprawa - skoro nei krzyczałaś to po co tak mówił??? Bo nie
                            > rozumiem kontekstu.
                            Bo nie krzyczałam ,a mówił tak , bo mu trułam o wspólnych
                            rozmowach , a on mówił,że to dla niego za trudne.
                            • dee.angel Re: Chloe30 18.09.08, 15:35
                              UUUUuuu, "Ynteligent"... To ja wam za dobrze nie wroze. I za dlugo tez nie.
                            • chloe30 Re: Chloe30 18.09.08, 15:36
                              pobita1x napisała:

                              > > Bo nie krzyczałam ,a mówił tak , bo mu trułam o wspólnych
                              > rozmowach , a on mówił,że to dla niego za trudne.

                              Ok, rozmowa za trudna to się szczypiecie i wykręcacie ręce.
                              Wiesz co - ty zlej te jego majty, porządki na jakie nie masz siły
                              też zlej i czekaj spokojnie. Najwyżje zarośniecie brudem ale od tego
                              sie nie umiera. A przynajmniej sie na niego nie udenerwujesz smile
            • kawka74 Re: Kudłata. 18.09.08, 14:59
              Ale, jak sama widzisz, szczypanie skończyło się tym, że Ci oddał. Czyli też nie
              działa.
            • kawka74 Wsiorbało mi posta, więc powtórzę 18.09.08, 15:01
              Szczypanie skończyło się tym, że Ci oddał. Chyba sama widzisz, że też nie
              podziałało.
      • agatar-m Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 14:49
        twój oddał mój jak mu niechcacy zrobie krzywde to sie odzywa i udaje
        ze umiera, na mnie to gorzej dziala, bo jakby mi cos zrobił to
        mogłabym miec pretensje...

        a co do gaci to niereformowalne, groziłam, prosiłam, plakałam, i tak
        zbieram po nim, juz sie nie odzywam..rzuca teraz nie na podłoge
        tylko koło kosza na brudy..ale róznica ;P
        • pobita1x Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 14:52
          tylko ja nie chcę by tak było , bo pamięta jak 6 lat temu mówił "za
          nic w świecie nie chcę cie stracić", a teraz wykręca mi palce....
          • kawka74 Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 14:54
            a Ty go szczypiesz...
            uznajmy to za remis
          • agatar-m Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 14:55
            na pewno nie powinien tego robic przy dziecku, to na pewno
            niewybaczalne! bedzie mala powtarzać...trzeba z nim porozmawiac i to
            on musi z mała usiasc i powiedziec ze źle zrobił i tak nie wolno, a
            wasze sprawy załatwcie jak dzisiaj mała zasnie/
            • verdana Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 14:58
              "Kaziu, jak doszło do tej bóji? A, wszystko zaczęło się od tego, ze
              on mi oddał!".
              • kudlata.pl Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 15:03
                "-Denat miał na ciele sześć ran kłutych. Czy baca przyznaje się do
                winy? - Nie, on się potknął i na mój kozik przewrócił. I tak szesć
                razy, Wysoki Sądzie"

                Tak więc punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, prawda? wink
            • pobita1x Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 15:01
              Jak mała zasnie to go nie będzie , będzie w pracy.jutro będzie , ale
              jak znam mojego męża to usiądzie do komputera, albo będzie miał 1500
              spraw do załatwienia i go po prostu nie będzie cały dzień.Oj
              oddliliśmy się od siebie.Już bardzo dawno.Ja to wiem i on to
              wie.Tylko niestety to ja próbuje coś uratować, sklecic,chcę po
              prostu porozmawiać.On nie chce.Dla niego nie ma tematu i uznaje,że
              skoro jestem na urlopie wychowawczym to am sama robić wszystko.No
              przepraszam, czy bycie na urlopie zoobowiązuje mnie to podnoszenia
              gaci i sprzątania po jasnie panu?
              • marsjanka1999 Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 15:05
                Ustalaliście coś przed tym Twoim wychowawczym?

                Jak Ci nie pasuje, to albo renegocjuj z mężem albo wracaj do pracy.

                Na ewentualną panią do sprzątania gaci po "jaśnie państwu" starczy.
                • ibulka Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 16:23
                  odłącz kabel od komputera i schowaj. porozmawiajcie, dopiero potem oddasz kabel.
                  co to znaczy, że dorosły facet, który ma żonę i dziecko wraca i siada do kompa?
                  co to jest, rozwydrzony nastolatek? ;|

                  dla mnie to niepojęte.
                  zachowuje się jak dziecko, to postępuj z nim jak z dzieckiem. i nie szczyp go
                  już, błagam...
              • deodyma Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 15:11
                chyba wiec nie ma innego wyjscia i daj sobie na razie luz z tym
                ratowaniem zwiazku bo on nie robi nic. na to wyglada, ze czepiasz
                sie go rekami i nogami, zeby tylko z nim byc a jemu to obojetne. w
                jakim wieku macie dziecko? czy rodzicow masz na miejscu?
                • pobita1x deodyma 18.09.08, 15:16
                  Mała ma 2 lata.Rodziców nie mam na miejscu.Wogóle jestem tu sama ze
                  sobą i problemami.Na nikogo liczyć nie mogę.
                  • deodyma Re: deodyma 18.09.08, 15:33
                    a rodzice jak daleko mieszkaja od Ciebie? jakie masz z nimi relacje?
                    bo moze powinnas z nimi pogadac?
                    • pobita1x Re: deodyma 18.09.08, 15:36
                      100km.Ponad rok temu uciekłam do nich, bo nie wyrobiłam.Zabrałam
                      małą i uciekłam.Z dworca zadzwoniłam,że pociąg mam za gozine i jeśli
                      mu zależy to niech po nas przyjedzie.Nie przyjechał.poszedł spać.
                      Rodzice strasznie przeżyli te sytuację i chyba teraz już nie chce
                      ich tak martwić.tylko co dalej.
                      • dee.angel Re: deodyma 18.09.08, 15:41
                        Dziiizas, facet cie olal w takiej sytuacji, a ty dalej na cos liczysz...
                        Dlaczego sie nie szanujesz, a jednoczesnie oczekujesz, ze on bedzie?
                        • ibulka Re: deodyma 18.09.08, 16:25
                          po tej akcji na dworcu bym się spakowała i poszła w długą, a jemu przysłała
                          pozew rozwodowy. japitolę...
                      • deodyma Re: deodyma 18.09.08, 15:52
                        czyli rodzice by Ciebie i mala do siebie przyjeli, tak? wiec czemu z
                        nimi nie pogadasz, tylko meczysz sie z tym bydlakiem? i w imie
                        czego? milosci, ktorej juz z jego strony nie ma? rob, jak uwazasz.
                        jak jestes madra, powinnas w pioruny sie od niego wyniesc bo jemu
                        juz na Tobie nie zalezy co zreszta rok temu udowodnil. no chyba ze
                        wolisz dalej miec wykrecane rece...
            • marsjanka1999 Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 15:02
              Ona też nie powinna tego robić przy dziecku - to niewybaczalne!!!!

              Muszą oboje usiąść - POROZMAWIAĆ ze sobą - a nie prowadzić monolog.

              I dziecku też oboje wytłumaczą, że zachowanie obojga rodziców było do bani, i że
              tak nie wolno.
    • deodyma Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 14:59
      jak dla mnie, dziecinna zagrywka. Ty go szczypiesz, on Ci raczki
      wykreca. jak dzieci. jeszcze kilka razy tak sie zachowacie, to
      przypuszczam, ze kiedys piesci i kopniaki pojda w ruch. a to
      wszystko na oczach dziecka.
      • pobita1x ja wiem i przyznaję 18.09.08, 15:03
        że to dziecinne i głupie załatwianie spraw.Ja wiem ,że ja
        uszczypnęłam, że ja zaczęłam, ale dziewczyny ja już psychicznie nie
        wyrabiam naprawdę.Cholera , gdzie sie podziała ta ogromna miłość
        sprzed 6 lat???Ku.....zaraz znowu sie rozbeczę..
        • kudlata.pl Re: ja wiem i przyznaję 18.09.08, 15:06
          Zaraz uznam, że masz kłopoty emocjonalne i maż z Tobą nie wyrabia.
          Zamiast beczeć może warto pomyleć?
          • ibulka Re: kudłata, łatwo tak komuś radzić 18.09.08, 16:28
            jak się nie wie, co ta osoba przeżywa wewnętrznie ;]

            pobita, skorzystaj z pomocy specjalisty: psychologa na przykład.
            rozmowa z wykwalifikowaną osobą pomaga i oczyszcza, uwierz mi.
        • deodyma Re: ja wiem i przyznaję 18.09.08, 15:07
          Twoj maz mysli, ze skoro jestes jego zona, jestes tez jego sluzaca.
          na to wyglada z tego, co opisywalas. jesli rozmowy z nim nie
          skutkuja, daj sobie spokoj. skakac to Ty mozesz kolo dziecka, ale
          kolo doroslego byka. nie zbiera swoich gaci? niech leza. jak skoncza
          mu sie czyste, wtedy sam pozbiera i wypierzesmile nie skacz nad nim,
          nie podtykaj obiadow pod nos. to tak na poczatek.
      • agatar-m Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 15:04
        wiesz ja wiem,ze z boku to łatwo krytykowac, ale pomysl , jak sama
        piszesz ,ze ci małzeństwo od dawna sypie, to chyba najmniej ważna
        rzecz to powinny byc dla ciebie gacie jego na podłodze..chyba
        rozmowa powinna byc o czym innym...nie sadzisz....

        bo jak on uwaza tak jak ty ( a zawsze sa dwie strony medalu, a ty mu
        gledzisz o gaciach) to sie jeszcze bardziej oddali...
    • cora73 Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 15:05
      Ty chcesz gadac i ratowac zwiazek, on nie: to se odpusc na jakis
      czas, zobojetniej...czasami dzialasmile i nie sprzataj po nim gaci ani
      niczego innego! Ze bezczelnie zapytam: te 6 lat nie zostawial po
      sobie gaci? Czy poprostu je sprzatalas i ci to nie przeszkadzalo?
      • kudlata.pl Cora73 18.09.08, 15:10
        cora73 napisała:
        Ze bezczelnie zapytam: te 6 lat nie zostawial po
        > sobie gaci? Czy poprostu je sprzatalas i ci to nie przeszkadzalo?

        Bingo!
        • agatar-m Re: Cora73 18.09.08, 15:14
          kudlata.pl napisała:
          >
          > Bingo!

          nie no wydaje smi sie ze podała tylko o czym była dyskusja, ja z
          moim walcze o te gacie od poczatku, ale jestesmy naprawde udanym
          małżenstwem i nie robiłabym mu mega awantury za to , szczypała itd.
          dalej uważam ze tak naprawde nie o te gacie chodzi i ani jedno ani
          drugie nie potrafi szczerze pogadać...
        • pobita1x Re: Cora73 18.09.08, 15:14
          Przeszkadzało,ale sprzątałam.Zresztą gadam od zawsze.Wcześniej
          pracowałam, a od 2 lat jestem na urlopie i chyba od tego czasu to
          sie zmieniło.Ja nie powiem,żemój mąż nic nie robi w domu, ale robi
          coraz mniej i zdaża się,że zostawia mi najcięższe prace np "pranie
          chodnika z przedpokoju, albo odkurzanie, a najgorsze jest mycie
          podłóg.Ja wiem każda robi to w domu i ja też bym to chętniej robiła
          gdyby nie to,że mam rozwalony kręgosłup i po tych wszystkich
          czynnościach podnieść się nie mogę.Mam przepuklinę kręgosłupa i
          dyskopatię.
          • cora73 Re: Cora73 18.09.08, 15:18
            "przeszkadzalo ale sprzatalam".... no i wszystko na tematsmile Czesto
            ma sie wrazenie ze kobiety niestety same sobie sa winne tego jak sa
            traktowane przez swoich partnerow!
          • margotka28 Re: Cora73 18.09.08, 15:19
            1. nie sprzątaj jego gaci/skarpet/podkoszulek
            2. nie myj podłóg, nie odkurzaj
            3. porozmawiaj z mężem o waszych relacjach i twoich oczekiwaniach w
            stosunku do niego
            4. podobnie jak mąż ciebie - ty jego olej.

            A później idź do prawnika (opcja dla wytrwałych)
          • kudlata.pl Re: Cora73 18.09.08, 15:19
            I on o tym wie, ma to w tyłku a Ty go nadal kochasz, tak?
            Jak dla mnie niepojęte.
            • pobita1x kudłata 18.09.08, 15:20
              No wie, bo już raz pogotowie do mnie w nocy wzywał , bo wyłam z bólu
              i zbierał mnie z ulicy bo minogi posłuszeństwa odmówiły...
          • marsjanka1999 Re: Cora73 18.09.08, 15:20
            Jeśli nie możesz, to tego nie rób. Proste.
            W imię czego ty się kobieto umartwiasz?

            I nie jęcz mu, nie truj, nie smędź - zwyczajnie mu zakomunikuj, co konkretnie
            jest do zrobienia. W razie potrzeby powtórz. I olej.

            Jak nie poskutkuje, a tobie brudny chodnik, podłoga itp. bardzo przeszkadza -
            zamów "usługę" na mieście - mężowi podstaw rachunek.

            Powinno w końcu zadziałać.
    • daga_j Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 15:17
      Współczuję.. Kiepski to mąż, który na Twoje uszczypnięcie (też nie powinnaś tego
      robić- CO TO MIAŁO POMÓC?!) reaguje odwetem z użyciem siły. Naprawdę jak Wy
      nauczycie dziecko załatwiać problemy?
      Mężowie chyba nie lubią gderających żon, które narzekają ale zbierają te majtki.
      (co robiły majtki męża w pokoju dziecka?... wink
      Wymyśl metodę, która nauczy męża porządku, np. uprzedź go, że porozrzucane brudy
      nie będą prane i zbieraj jego majtki ale nie do prania, tylko gdzieś schowaj,
      jak mu się skończą to pomyśli. NO i jakoś przekonaj go, że powinien więcej bawić
      się z dzieckiem, ale nie wiem jak, co podziała na Twojego męża, nie wiem jakim
      jest ojcem. Ja mojemu też czasem muszę przypomnieć "słuchaj, wyłącz ten
      dziennik, wiadomości obejrzymy późniejsze, a teraz jest tylko pół godziny do
      dzieci kąpieli, pobaw się z nimi" i mój mąż od razu mówi "racja".
      • pobita1x tylko to nie wszystko 18.09.08, 15:27
        przyznac muszę,że zdarzyło mi sie walnąć męża w twarz np, nie
        oddał.Tylko ja jestem na serio jeden kębek nerwów przez to
        młżeństwo.Mąż potrafi doprowadzić mnie do takiego stanu,że nie myśle
        racjonalnie i działam jak w amoku.Dokładnie.Kiedyś nawet cichutko
        poprosiłam by wyszedł z kuchni bo jestem na granicy wytrzymałości i
        jesli nie wyjdzie to mu chcąc nie chcąc zrobię krzywdę.A kroiłam
        chleb akurat.....Nie wyszedł , przyjął postawę buntownika i zaczął
        mnie podpuszczać - no dalej,no no , odwagi nie masz, no no dalej, no
        co boisz się.Jezuuu nie mogę już..Może i mam problemy emocjonalne,
        raczej napewno, ale kto ma niby mi pomóc.Psychiatra łupnie mi leki ,
        a na dobrego psychologa mnie nie stać.
        • kudlata.pl Re: tylko to nie wszystko 18.09.08, 15:29
          No i coś mi sie zdaje, ze nie z mężem a ze sobą masz kłopot
          • pobita1x kudłata 18.09.08, 15:34
            albo nie ma w tobie empatii albo wogóle nie starasz sie mnie
            zrozumieć.Słuchaj, skoro kiedyś - wszyscy tak mówią- byłam wesołą,
            nie konfliktową dziewczyna, a od czasu slubu zmieniłam się powoli na
            kogoś z problemami - to mi powiedz czyja to wina.Zazaczam,że zadne
            obowiązki mnie nie przerastają, i nie mam przerostu ambicji i
            ogólnie nie chodzi tylko o gacie.Chodzi o całokształt.Życie,życie..
            • kudlata.pl Re: kudłata 18.09.08, 15:40
              za siebie i swoje zachowanie ponosisz odpowiedzialność Ty, nie Twój
              maż.
              jak Ci chlop nie odpowiada, to go zostaw.
              a kłopot masz ze sobą wielki. i mylisz się - rozumiem Cię, co nie
              znaczy, że Ci przytaknę.
              pzdr
            • cora73 powaznie......... 18.09.08, 15:40
              zastanow sie nad rozwodem! Takie sytuacje nie sa normalne. Takimi
              jazdami w obecnosci dziecka robicie z niego(dziecka) emocjonalnego
              kaleke! Ile wy macie lat? Rozstancie sie i przestancie sie wzajemnie
              wykanczac! Powaznie!
        • marzeka1 Re: tylko to nie wszystko 18.09.08, 15:34
          Lepije łykac jakieś leki na uspokojenie lub pić melisę, niż w afekcie walnąć męża nożem, bo cię zdenerwował. Kompletnie nie wyobrażam sobie załatwiania konfliktu z mężem przy użyciu siły, a przeciez każda z wypowidających się kłóciła się z własnym mężem/partnerem, tylko pewnej granicy się po prostu nie przekracza.
          • pobita1x zapraszam do siebie 18.09.08, 15:40
            staram sie nie przekraczać, czasem nie wychodzi niestety.Źle się
            dzieje i wiem to.Tylo co?Mamy rozmawiać?Jak?Mam rozmawiać sama ze
            sobą?Kiedyś napisała list.Mój mąż go owszem przeczytał w półmroku-
            nie wiem czy cokolwiek zdołał tam dojrzeć.Rzucił na stół i tyle.n
            nie rozmawia, on od razu sie wydziera.Albo jest tak: musimy coś z
            tym zrobić,ON:musimy , ale to ty....Wzwałem cię, bo
            ty.....przepraszam, ale to ty....i co chcecie pogadać?
          • agatar-m Re: tylko to nie wszystko 18.09.08, 15:41
            po pierwsze dobry psycholog/psychiatra nie musi byc płatny. u nas sa
            świetni na NFZ, U ciebie pewnie też. kwestia chęci podzwonienia. bo
            drugie, no niestety musze przyznać racje kudłatej...to raczej ty
            masz problemy. to co ci w mezu przeszkadza to raczej 3/4 naszych
            chłopów ma...taki ich urok, ale nigdy nie uderzyłabym mojego w
            twarz, czy skoczyła z nozem...nawet ochoty na to nie miałam..tak
            poważnie....sadze że potrzebujesz lekarza...nie mówie ze twój mąż
            dobrze postepuje....po twojej terapii moze jakas wspólna po prostu...
            • pobita1x Re: tylko to nie wszystko 18.09.08, 15:45
              Dziewczynki gacie to tylko dzień dzisiejszy.Mnie to raczej z
              równowagi wyprowadza totalny brak szacunku, olewanie i traktowanie
              mnie jak darmowej pomocy domowej.A nią nie jestem.Czuje sie
              upokorzona przez męża.UPOKORZONA na maksa.tylko go ciągle kocham....
              • dee.angel Re: tylko to nie wszystko 18.09.08, 15:46
                Problem w tym, ze to TY siebie nie szanujesz.
              • cora73 Re: tylko to nie wszystko 18.09.08, 15:49
                Sama pozwalasz mu na takie traktowanie......... zacznij sie szanowac
                dziewczyno! I przestan belkotac o milosci, bo wasze relacje nie maja
                nic wspolnego z miloscia!
            • pobita1x mnie naprawdę 18.09.08, 15:47
              niewiele do szczęścia potrzeba.Kiedy w domu jest spokój i mąż ma
              dobry humor,kiedy czuje sie kochana to ja się uśmiecham.W domu jest
              tak miło, a wieczorem zasypiam z usmiechem na twarzy, by następnego
              dnia wysłuchać , oh różnych rzeczy...naprawde różnych..
              • marzeka1 Re: mnie naprawdę 18.09.08, 15:51
                Od pewnego czasu gdy czytam takie watki, już nie żal mi kobiet, które lane, nieszanowane, traktowane źle, dalej z uporem twierdzą, że kochają. Trudno, ich wybór, zawsze za to mi żal dzieci wychowywanych w tak chorych domach.
                Moim zdaniem, jeśli nie rozwód, to czasowa separacja, wyjaśniłaby, czy jest w ogóle sens żyć ze sobą.
              • agatar-m Re: mnie naprawdę 18.09.08, 15:51
                dobra, biorac pod uwage ze juz próbowałas rozmawiac z nim i nic z
                tego, to moze powiedz o rozwodzie, moze to bedzie dla ciebie
                przykre, ale on moze powiedzieć,że ok,że chce rozwodu i może to dla
                was bedzie lepsze...a moze dotrze do niego jaki twój stan
                psychiczny jest zły i bedzie dzialał
    • sebaga a mnie zastanawia 18.09.08, 16:08
      jakim trzeba być bezwstydnym brudasem, zeby brudnej bielizny do kosza na pranie
      nie wrzucić. A fuuuj.

      A co do bicia i ogólnego braku szacunku to problem jest za poważny na forumy, tu
      potrzebna terapia, dłuuugie rozmowy a jak brak zrozumienia to ostre cięcie.
      Przede wszystkim szanuj siebie, jak widzisz samą miłością życ, być szczęsliwym
      się nie da!
      • marzeka1 Re: a mnie zastanawia 18.09.08, 16:35
        A mnie zastanawia, jak 6 lat można po kims brudne gacie zbierać??? no i w ogłe związać się z taką fleją, słowo "miłość" w przypadku udręczonych kobiet, gdy mówią o swoich niefajnych facetach, od pewnego czasu rozwala mnie dokumentnie.
    • lucerka Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 16:36
      Rozumiem cie doskonale, potrafie sie wczuc w twoja sytuacje i sposob myslenia bo
      sama przezylam okres obojetnosci meza jak jeszcze mieszkalismy ze soba.
      Zdarzaly sie i szczypania i inne.

      ALE: nie zmienia to faktu, ze uzycie przemocy fizycznej jest karygodne (wiem, ze
      jestes wyczerpana psychicznie - mimo wszystko) i ze potstrzeganie siebie jako
      ofiary wlasnego meza jest ogromnym bledem, bo zamiast koncentrowac sie nad
      naprawieniem stosunkow z mezem - siedzisz w przeszlosci i rozpamietujesz jak on
      cie kochal a jak ci niewdziecnie wykrecil palce.

      Zgadza sie - cierpisz, jestes rozczarowana i nie wiesz jak uratowac i przywrocic
      prawidlowa sytuacje. Ale dziewczyny ci napisaly, ze troszke jestes sama sobie
      winna, ze godzilas sie na takie zycie i tylko brzeczalas mezowi nad uchem.

      Juz pare razy dziewczyny napisaly czego mozesz jeszcze sprobowac. Napisze
      jeszcze raz:

      Part 1:

      oglos mezowi normalnie bez wyrzutow, ze od danego dnia nie jestes
      odpowiedzialna za pranie jego rzeczy, robienie tego i tamtego i ze prosisz go
      aby sam sie tym zajal.

      Part 2:

      konsekwentnie wdrazasz ten plan i nie sprzatasz jego rzeczy i godzisz sie z ta
      mysla, ze bedziesz miala w domu troche wiecej balaganu.

      Part 3:

      wszelkie zale p.t. a jak on mnie kiedys kochal a dzisiaj burknal na mnie, on sie
      wogole nie odzywa tylko siedzi przy kompie - to wszystko idzie na bok, bo jest
      nieistotne - pali sie zupelnie gdzie indziej i najpierw trzeba oczyscic wasza
      komunikacje z przemocy.
    • gooochab Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 16:44
      a czego się spodziewałaś, szczypiąc go? Po co to zrobiłaś? Ja też bym Ci chciała
      za to złamać palce. I nie histeryzuj, gdyby chciał Ci je połamać, z pewnością by
      to zrobił. On pewnie chciał Ci pokazać jak to miło jest, być bitym...
      szczypanym... czy cokolwiek zechcesz...
    • vibe-b Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 17:24

      W jakim jestescie wieku?
      Jak maciepo 20 pare lat to jeszcze jest szansa ze zmadrzejecie.
      Ale jak macie po 35 i wiecej to juz wam raczej tak zostanie.
      • pobita1x Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 22:02
        Ja mam 32, mąż 33 lata. Cały dzień nikt sie do siebie nie
        odezwał.Obiad zrobilam,ale nie podałam pod nos, ha sam sobie podał i
        jeszcze pozmywał po sobie (jadł później niż my).Nie uszkowałam też
        kanapek do pracy.Uszykował sobie sam.I dobrze.Nie jestem kurą domową
        i szmatą do wycierania.A moje dziecko powiedziało dzisiaj "mama jest
        głupia wiesz tata? myślałam,że zemdlęję.Spojrzałam na męża - spuścił
        tylko głowę...
        • lucerka Re: Mąż mi prawie złamał 18.09.08, 22:08
          Wow, widze, ze nie poddajesz sie latwo. Trzymam kciuki za ciebie. Cora powtarza
          wasze zachowania. Zadbaj teraz o normalna komunikacje miedzy wami, moze bez
          czulosci ale tez bez fochow i wyzwisk.
          • gabrysia5 Zal 18.09.08, 22:38
            Żal mi ciebie ,męża , a najbardziej waszego dziecka.....smutne to...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka