Dodaj do ulubionych

szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobienia

04.11.08, 17:36
fajny artykul smile
23% studiujacych w 2007/2008 roku to ekonomisci, 14% studiuje kierunki
spoleczne i administracje smile kierunki techniczne okolo 7% - jak myslicie kto
bedzie mial prace za pare lat a kto bedzie sprzatal biura i pobieral zasilki ??

gazetapraca.pl/gazetapraca/1,91736,5881465,Szkolnictwo_wyzsze_a_wyzwania_rynku_pracy.html
Obserwuj wątek
    • sir.vimes prace dostanie specjalista od SPA 04.11.08, 17:39
      kształcony na zamówienie

      gazetapraca.pl/gazetapraca/1,91734,5785713,Uczelnie_uruchamiaja_studia_na_zamowienie_firm.html
    • marzeka1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 04.11.08, 17:41
      Ja takie szkoły nazywam Wyższe Szkoły Słońca i Pogody, nazwa adekwatna do poziomu wiedzy i wykształcenia, które zyska przyszły mgr.
      Naprawdę to przyszłość mają dobre studia politechniczne, bo w kraju brakuje dobrych inżynierów, a ponieważ tam trzeba matematykę i fizykę znać nieźle, stąd i zawsze chętnych będzie mniej.
      • dlania Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 04.11.08, 17:56
        A co z absolwentami kierunków humanistycznych?;-( Ja mysle, że oni sa potrzebni
        i za kilka lat bedzie na nich głód, na razie kierunki humanistyczne padają.
        Na mojej uczelni największych powodzeniem w tym roku cieszyły się studia
        licencjackie pt "praca socjalna". Na pytania w ankiecie: "dlaczego wybraliście
        ten kierunek" i "w jakim zawodzie chcecie pracowac?" najwięcej było odpowiedzi:
        "bo ma fajna nazwę" i "nie wiem". Ja też nie wiem w sumie co mozna po tym
        kierunku robic - w MOPSie pracować? mam na dzieje, że za kilkanaście lat takich
        specjalistów bedzie potrzeba coraz mniej.
        • dlania kierunki zamawiane 04.11.08, 17:59
          tez mamy takie na uczelni - studenci dostaja na dzien dobry 1000 zł stypendium
          (nie wszyscy, najlepsiwink)
        • natixb Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 04.11.08, 18:14
          to jest przerazajace, niestety kierunki humanistyczne ciesza sie najwiekszym
          powodzeniem, malo tego--sa na kazdej uczelni, czy to w uniwersytecie, wyzszej
          szkole zawodowej, czy wyzszej szkole odkrecania sloikow. ja wybierajac kierunek
          ( humanistyczny) mialam inne powody, niz te ktore podaja obecni studenci.
          chcialam pomoc, kierowalam sie empatia, zreszta mam predyspozycje osobowosciowe
          do tego by pracowac z ludzmi potrzebujacymi. strach pomyslec co bedzie jak osoba
          ktora napisala ze praca socjalna "ma fajna nazwe" skonczy studia--jak ona chce
          pomoc. malo tego--co to za specjalista??dziekuje za takich pracownikow
          socjalnych. myslalam ze w dzisiejszych czasach ludzie swiadomie wybieraja
          kierunki na studiach. myslalam rowniez, ze czas biurokracji i olewactwa kliena
          juz dawno dobiega konca. niestety---kilka osob swiata nie zbawisad
        • luxure Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 04.11.08, 18:32
          > A co z absolwentami kierunków humanistycznych?;-(

          Dlania obawiam się że nieciekawie. Przynajmniej tych bardzo popularnych i
          niewymagających wysiłku intelektualnego ani żadnego innego. Bo powiedzmy sobie
          szczerze, co to jest "zarządzanie i marketing" albo inne "stosunki
          międzynarodowe"? Jakiej wiedzy praktycznej uczą takie studia? Cu potrafi
          człowiek opuszczający taką uczelnię?
          Ja teraz pomijam oczywistą różnicę między uczelnią takiego chociażby
          Koźmińskiego a Wyższą Szkołą Lansu i Bansu w Pierdziszewie koło Zasrajszewa.
          Skupiam się wyłącznie na ogromie ludzi tak naprawdę nic nie umiejących którzy
          zostają wypuszczeni na rynek pracy.
          Tego typu absolwentów magistrów z bożej łaski jest dużo i będzie jeszcze więcej
          bo tytuł mgr strasznie się zdewaluował.
          Magistrem dziś tak naprawdę może zostać każdy tuman. Bo po co "marnować" 6 lat
          na studiowanie medycyny, ciepłownictwa czy budownictwa jak można się łatwo,
          lekko i przyjemnie prześlizgnąć przez marketing.
          Na naszej szkapie taka jedna z którą chodziłam do liceum (absolwentka
          marketingu Wyższej Szkoły Czegoś Tam) mi napisała "widzisz i ja też mam wyższe"
          ...nie skomentowałam bo dla mnie potakich studiach powiedzieć "mam wyższe"....
          to jakby mój siedmioletni syn powiedział że ukończył podstawówkęsmile
          • przeciwcialo Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 04.11.08, 18:45
            Mnie tez zawsze zadziwiał szał na marketing i zarządzanie. Gdyby
            zarzadzanie studiowało sie podyplomowo to miałoby to jakąs range a
            tak....
          • ally Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 05.11.08, 12:32
            > Dlania obawiam się że nieciekawie. Przynajmniej tych bardzo popularnych i
            > niewymagających wysiłku intelektualnego ani żadnego innego. Bo powiedzmy sobie
            > szczerze, co to jest "zarządzanie i marketing" albo inne "stosunki
            > międzynarodowe"?

            zieew.

            Cu potrafi
            > człowiek opuszczający taką uczelnię?

            no coś tam jednak potrafi, skoro wszyscy moi znajomi absolwenci sm zarabiają
            nieźle, i to nie ma zmywaku wink

            nie wiem, dlaczego studia, które są ciekawe i przyjemne, automatycznie uchodzą
            za łatwe.

          • doral2 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 05.11.08, 13:00
            luxure napisała:

            "..Bo powiedzmy sobie szczerze, co to jest "zarządzanie i marketing" ..."

            zarządzanie i marketing to:

            - nowoczesne techniki zarządzania przedsiębiorstwem,
            - zarządzanie strategiczne i operacyjne,
            - zarządzanie proekologiczne,
            - zarządzanie wiedzą,
            - zarządzanie innowacjami,
            - zarządzanie zasobami ludzkimi,
            - to motywacja i wynagradzanie,
            - to umiejętność wpływania na innych, żeby wykonywali to czego ty chcesz,
            - umiejętność przewidywania trendów i przeliczenia tego na konkretne pieniądze,
            - to umiejętność przewidywania i stwarzania potrzeb,
            - to umiejętność prowadzenia negocjacji,
            - to umiejętność stosowania marketing mix,
            - to wiedza czym jest 4P i 7P,
            - to umiejętność poprowadzenia kampanii reklamowych i marketingowych,
            - to umiejętność wpływania na ludzi, żeby kupili to co chcesz im sprzedać,
            - marketing to wszystko to co się dzieje wokół klienta i dla klienta,
            - marketing to zyskowne zaspokajanie potrzeb.

            więc zanim z lekceważeniem wypowiesz się o jakimś kierunku warto by było
            najpierw sprawdzić, jakie na tym kierunku wykładane są przedmioty.
            i uwierz mi, że wielkimi przedsiębiorstwami nie zarządzają ludzie po państwowej
            geografii czy biologii, tylko ludzie o solidnej wiedzy z zakresu zarządzania i
            marketingu.
            • sanna.i Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 05.11.08, 19:01
              Tia, tylko najpierw trzeba mieć CZYM zarządzać...
              • doral2 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 05.11.08, 21:04
                sanna.i napisała:

                > Tia, tylko najpierw trzeba mieć CZYM zarządzać..."

                albo KIM.... i czasem trzeba matołami zarządzać i z matołów wycisnąć to, co
                przyczyni się do osiągnięcia celu strategicznego.
                • sanna.i Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 08.11.08, 19:51
                  Jasne, a czym (lub kim) będziesz zarządzać jeśli nie będzie produkcji?
                  • lolinka2 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 09.11.08, 00:56
                    KIM - gwoli ścisłości - to się KIERUJE...

                    zarządza się CZYMŚ
                    • doral2 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 09.11.08, 16:52
                      lolinka2 napisała:

                      > KIM - gwoli ścisłości - to się KIERUJE...
                      >
                      > zarządza się CZYMŚ..."

                      zarządzanie to nie to samo co kierowanie...
        • nasyceni po pracy socjalnej 04.11.08, 18:39
          mozna znalezc zatrudnienia w Mopsach,Moprach,domach
          dziecka,swietlicach srodowiskowych,domach pomocy
          społecznej,ośrodkach
          adopcyjnych,fundacjach,stowarzyszeniach,Caritasach,domach samotnej
          matki,Hospicjach,osrodkach uzaleznień ogolnie wszędzie tam gdzie
          niezbędna jest pomoc osobom które same sobie nie radzą a znalazly
          sie w trudnej sytuacji życiowej,to nie jest zawód nastawiony na
          wysokie zarobki bynajmniej w naszym kraju,pomagasz drugiemu
          człowiekowi i przy okazji troche zarabiasz
          • dlania Re: po pracy socjalnej 04.11.08, 19:26
            I dlatego własnie uważam, że dzikie tłumy (2-3 razy więcej kandydatów niz na
            inne kierunki), które wybrały ten kierunek, bo im sie nazwa spodobała, zasila
            raczej grono korzystających z pomocy MOPSu niz pracowników tej instytucji. Ale
            cóż, owczy pęd i moda, co zrobić.
        • lilka69 Re: dlania- nie krec z ta praca 05.11.08, 12:13
          zdecyduj sie gdzie pracujesz bo co watek zachaczajacu o prace to inne sa twoje
          wypowiedzi...
      • fantasmagorii a ja takie szkoły nazywam WSSK 07.11.08, 23:01
        Wyższa SZkoła Srania Kasą. Ty bardziej optymistycznie. Studiowałam
        na państwowej, ale moja mama wykładała w kilku prywatnych. i to
        tylko kasa doprowadza tych ludzi do tytułu magistra.
        • doral2 Re: a ja takie szkoły nazywam WSSK 08.11.08, 16:37
          wybacz, ale to źle świadczy o jakości wykładów twojej mamy...
          • dlania Re: a ja takie szkoły nazywam WSSK 09.11.08, 15:19
            Nie rozumiem wykładowców, którzy obrażają studentów. To jest sr...e do własnego
            gniazda - jakby oni nie płacili, to szanowna mamunia by nie zarabiała, proste? A
            jak jest taka zniesmaczona to niech uczy tam, gdzie jest odpowiedni do jej
            wymagań poziom studentów.
            A nazwa Wssk niezwykle dowcipna i świadcząca o poziomie uczelni, którą ty
            ukończyłaś.
          • gaja78 Re: a ja takie szkoły nazywam WSSK 12.11.08, 10:13
            doral2 napisała:

            > wybacz, ale to źle świadczy o jakości wykładów twojej mamy...

            Tylko z pozoru.
            Faktycznie w prywatnych szkołach wyższych bywa tak, że jakość prowadzonych zajęć
            nie jest priorytetem dla szefostwa. Priorytetem są pieniądze. I jakby się
            wówczas nie starać jako prowadzący, w pewnych sytuacjach się nie wygra. Nie da
            się oblać jakiegoś bezczelnego delikwenta, bo są naciski z góry, żeby studentowi
            dać spokój. A jak się nacisków nie słucha lub wymaga się ogólnie zbyt dużo, to
            się pracę traci. Nie twierdzę, że tak jest wszędzie, ale takie wyniosłam
            doświadczenia ze swojej pracy. Na szczęście bywały też jasne strony, np.
            studenci zaoczni, którzy wiedzieli po co przyszli do szkoły, za co płacą i
            współpraca z nimi była rewelacyjna smile
    • liliankaa77 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 04.11.08, 19:36
      Jako, że pracuję w bankowości wiem, iż jest ogromne zapotrzebowanie
      na fachowców z wykształceniem ściśle bankowym. Znalezienie
      kompetentnego pracownika z ukończoną bankowością graniczy z cudem.
    • anias29 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 04.11.08, 21:05
      > 23% studiujacych w 2007/2008 roku to ekonomisci

      E tam, jam ekonomistka, a na brak pracy nie narzekam, wręcz przeciwnie, sama mi
      w łapy wpadawink
      • elza78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 04.11.08, 22:53
        ty sie nie liczysz bo jak konczylas to wlasnie na was byl popyt wink
        z reszta twoja uczelnia to panstwowka wink
        • phantomka Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 04.11.08, 23:29
          A ja mysle, ze taka dupa zyciowa to sobie na rynku pracy nie poradzi
          bez wzgledu na to, jaka szkole ukonczy, ot i tyle. To ze ktos
          skonczyl renomowana, panstwowa uczelnie, nie oznacza, ze swietnie
          poradzi sobie z kariera zawodowa i na odwrot.
          W swojej "karierze" studenckiej przeszlam przez kilka uczelni, w
          sumie 2 panstwowe i jedna prywatna (wytrzymalam tam pol roku) ale to
          nie oznacza, ze na jednych i drugich studiach nie znajdowalam ludzi
          przypadkowych.
          • e_r_i_n Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 05.11.08, 12:07
            phantomka napisała:

            > A ja mysle, ze taka dupa zyciowa to sobie na rynku pracy nie
            > poradzi bez wzgledu na to, jaka szkole ukonczy, ot i tyle.

            A ja myślę, że jednak nie jest tak. Dobre, ale takie naprawdę dobre
            uczelnie uczą też tego, jak się na rynku pracy poruszac. I sa dzieki
            temu w stanie dupe zyciowa jakos na tym rynku umiescic. Oczywiscie
            niekoniecznie zrobi ona taka kariere, jak rzutki mlody biznesmen,
            ale rade da. Oczywiscie sa wyjatki wink.

            Jest jeden plus tej sytuacji - pracodawcy znowu patrzą na to, co i
            gdzie się skończyło.
            • kawka74 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 05.11.08, 12:34
              pracodawcy znowu patrzą na to, co i
              > gdzie się skończyło.

              Patrzą, byłam świadkiem.
              Wyższa Szkoła Tego i Owego raczej nie wpływa pozytywnie na zaufanie do kandydata.
    • andziulec Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 05.11.08, 11:54
      hehe przypomniałyscie mi o koleżance z pracy, która ciagle szczyciła
      sie wyższym wykształceniem po takiej właśnie szkole nicnierobienia.
      Ja studiuje socjologie mam umysł humanistyczny i jak tylko pomyślę o
      kochanej statystyce to juz mnie ciarki przechodzą. Ale to już mus
      bez tego pracy nie napiszęsad
    • smerfetka8801 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 05.11.08, 12:54
      no ja niestety mam zainteresowania humanistyczne matura z wosu
      historii...myślałam ,ze uczelnia państwowa zapewni mi pewien
      poziom...ale jak patrzę na to jakie osoby dostały sie na tą moją
      adminiostrację to juz wiem czemu urzędnicy są tak głupi...
      chciałam studiowac właśnie to ,a nie prawo.nie zmienia to faktu ,ze
      martwię sie o to co będzie zpracą.żałuję ,ze nie nadaję się na
      politechnikę sad
      • carta_magna Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 05.11.08, 17:46
        smerfetko - dobrze rozumiem, to poszłaś na studia z administracji, żeby zostać
        urzędnikiem? IMHO to zły wybór - bo większość urzędników w tym kraju nie
        skończyła administracji (tylko "nic" a ze studiów wyższych na pewno nie
        administrację). Poza tym, w Polsce bycie urzędnikiem nie jest ani prestiżowe ani
        dobrze płatne.
        A co do poziomu zapewnianego przez państwowe uczelnie - uczelnie gwarantują
        poziom kształcenia a nie to, że przyjmą samych inteligentnych studentów, byś
        mogła studiować w doborowym towarzystwie smile
        • smerfetka8801 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 05.11.08, 18:36
          nie koniecznie w urzędzie zadna organizacja bez szeroko pojętej
          administracji nie pociągnie...
          a ja nic nie poradzę an to,ze prawo administracyjne i inne tego typu
          rzeczy zawsze wydawały mi się ciekawe...
          długo myślałam nad jakąś alternatywą i jakoś nic konstruktywnego
          niestety nie wymyśliłam.
          uczelnie prowadzą rekrutacje-teoretycznie wyznacza to ewne
          granice...ale tylko teoretycznie
          • carta_magna Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 06.11.08, 19:54
            jasne - nie pociągnie. Tylko dlaczego wszystkie urzędy są pełne kuzynek, cioć,
            wujków i pociotków? Nie znasz realiów życia? Klasyczny urząd właśnie tak działa
            - a że ktoś z rodziny urzędasów od czasu do czasu szeroko pojętą administrację
            skończy to i awansuje smile A ty tą administrację to tak od zawsze chciałaś
            studiować? Mało to humanistyczny kierunek wink A co do rekrutacji, to uczelnie
            przyjmują tylu chętnych ilu mają w limicie, więc czasem wystarczy po prostu zdać
            maturę. Jeśli łudziłaś się, że na administrację to tylko geniuszy przyjmują - to
            sorry smile
            • echo1111 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 07.11.08, 14:35
              Z moich obserwacji wynika że urzędy są pełne osób, które dostały się
              dzięki znajomościom ale większość z nich ukończyło administrację.
              Wniosek jest taki, że ci którzy mają ciocie w urzędzie idą na
              administracje bo wiedzą że pracę maja zapewnioną. Po maturze raczej
              by nie były przyjęte. Nie chcę też niczego ujmować administracji ale
              wśród moich znajomych osoby które ją ukończyły do wybitnych umysłów
              nie należą a w szkole średniej ledwo sobie radziły.
    • prologica Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 05.11.08, 13:28
      mam wyksztalcenie humanistyczne - z praca jest b ciezko.

      jestem w trakcie zdobywania wyksztalcenia technicznego -
      wybieralabym w ofertach gdybym to te studia teraz skonczyla, a nie
      zaczynala...
    • sanna.i Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 05.11.08, 19:06
      To żadna nowość, najłatwiej jest i będzie inżynierom, jest ich mało, bo niestety
      niewielu ma predyspozycje i zdolności matematyczno-techniczne. Inżynier może
      dobrze ustawić się w Polsce, może też bez większego problemu wyjechać na
      kontrakt za granicę. Niestety, ja nie mam zdolności w tym kierunku, więc cóż
      zrobić. Aczkolwiek, ja po swoich studiach na pracę nie narzekam.
      • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 07.11.08, 01:34
        sanna.i napisała:

        > To żadna nowość, najłatwiej jest i będzie inżynierom, jest ich mało, bo niestet
        > y
        > niewielu ma predyspozycje i zdolności matematyczno-techniczne. Inżynier może
        > dobrze ustawić się w Polsce

        teoretycznie masz rację sanna.i. W praktyce już nie wygląda to tak różowo, np.
        jeśli jest kobieta. Na studiach technicznych jest dużo mężczyzn, więc potem jak
        szukasz pracy to zawsze na stanowisko, gdzie potrzebny jest inżynier, będzie
        kandydować kilku mężczyzn, więc kogo szybciej pracodawca wybierze: mężczyznę czy
        kobietę z perspektywą ciąży? Czasem zdarzają się też tacy "starej daty", co to
        uważają, że kobieta nie może być inżynierem.
        Ale nie twierdzę, że kobieta-inżynier na rynku pracy nie ma szans.
        A na marginesie, to więcej ofert pracy jest dla tych co pokończyli szkoły
        "nicnierobienia" niż dla inżynierów. Przynajmniej w moim regionie i na chwilę
        obecną.
        • sanna.i Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 07.11.08, 15:54
          Mam kilka znajomych po politechnice, wszystkie radzą sobie świetnie.Naprawdę
          dobrze zarabiają.Osobiście zazdroszczę im bardzo.
          • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 07.11.08, 22:55
            Ja też, koleżanki z wydziału, roku itd. Różnie bywa.
            • sanna.i Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 08.11.08, 19:54
              Ewelina, ale ważne jest CO kończyły na tej politechnice.Bo jeśli też
              zarządzanie, to się nie dziwię...Na specjalistów po budownictwie, elektronice,
              automatyce itp. zawsze będzie popyt.
              • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 09.11.08, 00:47
                Sanna.i, proszę nie traktuj mnie jak idiotkę. Żadne zarządzanie.
                A swoją drogą czy wiesz jak wyglądają proporcje na elektronice czy automatyce? 1
                kobieta na 20 mężczyzn. Trochę lepiej na informatyce. Przynajmniej tak było kiedyś.
                Ale jeśli na stanowisko informatyka w jakiejś firmie przychodzi 15 chętnych, to
                mniej więcej jest to 13 mężczyzn i 2 kobiety. Sądzisz, że młoda kobieta z
                perspektywą ciąży będzie miała duże szanse na pracę? Nawet jeśli będzie mniej
                chciała pieniędzy? Praca taka często wiąże się z zostawaniem po godzinach, nawet
                do nocy - np. w przypadku awarii, którą trzeba natychmiast usunąć, bo rano
                komputery muszą pracować.
                Są wydziały na politechnikach, gdzie jest dużo kobiet (np. chemia), ale w tych
                wcześniejszych wymienionych to przecież nie jest jak stanowsko dla ekonomistów,
                gdzie wśród 15 chętnych na etat jest 14 kobiet, więc szanse, że jakaś kobieta
                dostanie pracę są o wiele większe.
                Nie wiem, może są rejony w Polsce, gdzie na 1 stanowisko inżynierskie jest
                zaledwie 2 chętnych. I nie twierdzę, że kobieta - inżynier automatyk nie ma
                szansy na pracę. Ma, ale jest jej po prostu trudniej.

                Ta kobieta z poniższego wątku ma już doświadczenie zawodowe no i przecież nie
                musi nosić ciężkich komputerów czy monitorów jak informatyk (ciężary - to też
                argument by nie zatrudnić kobiety):
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=808&w=76839577
                • elza78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 09.11.08, 15:54
                  budowa maszyn 1 kobieta na setke ciagne semestr dyplomowy pracuje JUZ w zawodzie tongue_out
                  • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 10.11.08, 01:39
                    I co z tego... Tu nie o licytację chodzi. To że jedna po 40-stce bez problemu za
                    pierwszym razem zajdzie w ciążę i donosi zdrowe dziecko nie oznacza, że każda
                    też będzie miała tak łatwo. Z pracą podobnie.
                    • elza78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 10.11.08, 01:55
                      mam dwojke dzieci w tym jedno ponizej dwoch lat tongue_out do czterdziestki jeszcze mi
                      troche zostalo, z tego co wiem kolezanki po tym kierunku tez jakos nei narzekaja
                      na dyskryminacje, chcesz sie jeszcze czegos dowiedziec?
                      czy szukasz na sile usprawiedliwienia ze po kierunkach technicznych kobietom
                      ciezej z robota...
                      to nieprawda, trzeba tylko miec wiedze dzieci nei stanowia przeszkody przy
                      doborze pracownikow..
                      • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 10.11.08, 03:07
                        No popatrz, jaka ty mądra jesteś. To ciekawe, po co te wszystkie zmiany w
                        przepisach, aby zwiększyć kobietom szanse na pracę? I to nie tylko w Polsce?
                        Ach i jeszcze wyszczeliłaś z tą wiedzą, ciekawe skąd to potencjalni pracodawcy
                        wiedzą, kto ile umie, skoro nie mają nawet ochoty sprawdzić tego testem ? Nawet
                        na samej rozmowie kwalifikacyjnej? Może mają jakiś dar skanowania czyjegoś mózgu?

                        Proponuję, abyś uświadomiła też eksperta z forum GW, że gada głupoty:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=808&w=50047563&a=50101649
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=808&w=56720048&a=56800971
                        > chcesz sie jeszcze czegos dowiedziec?
                        tak, czy ty w ogóle potrafisz myśleć? To, że nad morzem jest lepiej ma oznaczać,
                        że 600km dalej jest podobnie? Jesteś pewna, że za rok dalej będziesz mieć pracę?
                        Wstyd przynosisz temu zawodowi.

                        p.s. "czterdziestka" dotyczyła wyłącznie zachodzenia w ciążę, to znaczy, że może
                        się bez problemu udać, ale statystyka mówi co innego. Z pracą podobnie, to
                        znaczy, że może się niektórym udać bez problemu dostać pracę, ale to nie
                        oznacza, że jest tak zawsze. Porażające jest to, że niektórzy nawet nie wiedzą,
                        że po prostu mieli więcej szczęścia niż rozumu, szczególnie jak sugerują "bo ja
                        taki mądry jestem".
                        • elza78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 11.11.08, 00:11
                          ewelina_1 napisała:

                          > No popatrz, jaka ty mądra jesteś. To ciekawe, po co te wszystkie zmiany w
                          > przepisach, aby zwiększyć kobietom szanse na pracę? I to nie tylko w Polsce?
                          > Ach i jeszcze wyszczeliłaś z tą wiedzą, ciekawe skąd to potencjalni pracodawcy
                          > wiedzą, kto ile umie, skoro nie mają nawet ochoty sprawdzić tego testem ? Nawet
                          > na samej rozmowie kwalifikacyjnej? Może mają jakiś dar skanowania czyjegoś mózg
                          > u?
                          >

                          nie wiem jak to jest po kierunkach humanistycznych ale scisla wiedze
                          merytorycznie bardzo latwo sprawdzic, moja rozmowa kwalifikacyjna trwala ponad
                          godzine i nie byla to godzina pieprzenia o bzdetach tongue_out
                          myslisz ze kobiety idace na scisle kierunki mysla ze beda sie slizgac potem
                          dostana mgr i beda gotowaly obiadki mezom smile
                          ja i wiekszosc babeczek po polibudzie ktore znam doskonale sobie zdajemy sprawe
                          z sytuacji na rynku pracy i smialo konkurujemy z mezczyznami w swoich dziedzinach...
                          malo pracodawcow patrzy na to aby pracownik mial jaja, teraz raczej chodzi o to
                          aby mial mozgownic ena miejscu...
                          nie udowodnisz mi w zaden sposob ze moj wybor co do konczonego kierunku jest zly
                          ze wzgledu na brak rownouprawnienia
                          wole konkurencje z mezczyznami niz skazanie na kurodomowanie z magistrem w
                          kuchni po humanistycznym kierunku...
                          • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 11.11.08, 02:48
                            Jesteś kolejną osobą, która coś próbuje mi wmówić,a wystarczyłoby czasem w
                            archiwum poszukać. Nie kończyłam studiów humanistycznych.

                            To, że miałaś szczęście i miałaś normalną rozmowę, nie oznacza, że tak będzie
                            zawsze i wszędzie. Ja też miałam rozmowy z testami i egzaminem praktycznym, a
                            potem dodatkowe egzaminy już podczas pracy. Po zdanym egzam. umowę przedłużyli
                            do końca wykonania konkretnej pracy, jak się domyślasz oblany egzamin oznaczał
                            brak przedłużenia umowy.
                            I gdyby była opcja w tamtej firmie pracy stałej, to dziś w temacie
                            "dyskryminacja" pisałabym "ja jej nie doświadczam", bo na tyle mam oleju w
                            głowie, żeby nie stawiać jednoznacznych wyroków "nie ma dyskryminacji".
                            Wyobraź sobie, że mogą byc rozmowy kwalifikacyjne, na których nikt nie ma
                            najmniejszej ochoty sprawdzić twoich umiejętności ani wiedzy. Jesteś tam tylko
                            po to, aby wszyscy w około widzieli, że firma nie dyskryminuje, bo jest to
                            zabronione prawem. I choćbyś nie wiem, jak się rwała do pokazania swoich
                            umiejętności, dostaniesz pytania o ciążę, o męża (!!) itp. Możesz wyjść
                            obrażona, niczego i tak nie osiągniesz. Na następnej rozmowie będzie podobnie,
                            choćbyś nie wiem co pisała w CV czy LM.

                            Pisanie, że pracodawcy patrzą wyłącznie na umiejętności jest -mówiąc delikatnie
                            - naiwne. Niestety, realia są bardziej brutalniejsze. Sporo raportów na ten
                            temat pojawia się co jakiś czas w mediach. Czyżbyś uważała, że wszyscy kłamią?
                            Nawet tu na emamie, pamiętam, że pisały kiedyś mamy(!)-pracodawcy że kobiet wolą
                            nie zatrudniać. Nie wszystkie emamy tak pisały ale jednak pojawiły się takie.
                            Pracodawca oprócz sumiennego i zdolnego pracownika, chce mieć też pewnośc, że
                            pracownik nie będzie mu blokować etatu miesiącami zwolnień z powodu ciąży,
                            macierzyńskiego, czy potem wychowawczego. Szczególnie, gdy w rejonie po
                            zamknięciu 2 kopalń i upadku ponad 100 firm uzależnionych od zamkniętych kopalń
                            jest nadmiar specjalistów i można przebierać. Szanse będziesz mieć wówczas tylko
                            na staż, bo wtedy pracodawcę nic nie kosztujesz, a robotę zrobisz.
                            Jeszcze raz, ja nie twierdzę, że nie można znaleźć pracy, w końcu też
                            pracowałam, jednak mimo wszystko jest dość dużo rozczarowanych kobiet. Nie wiem,
                            jaki cel masz w podważaniu cudzych doświadczeń. Chcesz się w jakiś sposób
                            dowartościować? W ilu miejscach już pracowałaś, że jesteś tak oblatana w
                            temacie? To, że czegoś nie doświadczasz, nie oznacza, że zjawisko nie istnieje.

                            Nie mam najmniejszej ochoty nikomu udawadniać złego wyboru kierunku studiów - po
                            co mi to wmawiasz?
                            • elza78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 11.11.08, 22:59
                              czemu uwazasz pytanie o ciaze i stan cywilny za dyskryminujace - pracodawca ma
                              prawo planowac sobie dalszy rozwoj firmy biorac pod uwage twoja osobe i
                              ewentualne absencje w pracy...
                              ja mam dzieci juz w wieku ponad niemowlecym, zorganizowalam sobie z pomoca
                              rodziny wszystko tak aby moje zycie rodzinne nie kolidowalo z rozwojem
                              zawodowym, do firm w ktorych moim cv zapychaja luki w niedoborze kobiet
                              aplikujacych na dane stanowisko poprostu nie wysylalam, moze w tym tkwi klucz wink
                              czemu ewentualna dyskryminacja ma zniechecac kobiety do technicznych kierunkow,
                              tego nie zrozumiem...
                              nikt nei mowil z ebedzie latwo ale wiedza jest ceniona czy to meska czy damska
                              nie ma roznicy
                              • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 12.11.08, 01:29
                                Elza, słowo daję, ręcę, nogi i co tam jeszcze opadają.

                                do firm w ktorych moim cv zapychaja luki w niedoborze kobiet
                                > aplikujacych na dane stanowisko poprostu nie wysylalam, moze w tym tkwi klucz ;
                                > )
                                no a teraz wyjaśnij mi i wszystkim czytającym ten wątek, po czym poznajesz,
                                która firma autentycznie szuka pracownika bez względu na płeć, a która tylko
                                mężczyznę? Z chęcią się dowiem. I jak sądzę, nie tylko ja.

                                > czemu ewentualna dyskryminacja ma zniechecac kobiety do technicznych kierunkow,
                                > tego nie zrozumiem...
                                a czy ja coś takiego napisałam????? Zacytuj! Ja tylko napisałam, że nie jest tak
                                różowo z otrzymaniem pracy. To wszystko. Ty natomiast wyskoczyłas jak filip z
                                konpi z twierdzeniem "a ja mam pracę". No kurcze, ja też miałam i to nie jedną.
                                A swoją drogą, gdybyś mnie lepiej znała, nigdy byś mi czegoś takiego nie wmawiała.

                                > nikt nei mowil z ebedzie latwo ale wiedza jest ceniona czy to meska czy damska
                                > nie ma roznicy
                                chyba jednak jest różnica, skoro statystycznie kobiety zarabiają mniej zajmując
                                identyczne stanowisko jak i zakres obowiązków co mężczyźni. No chyba, że
                                statystyki też kłamią.

                                Poza tym, chyba za mało jeszcze miałaś rozmów kwalifikacyjnych i nie znasz
                                prawa. Pytania o ciążę to często wypełniacz czasu. Pozory rozmowy
                                kwalifikacyjnej. Czekającego w kolejce na korytarzu mężczyznę nie będą pytać,
                                czy jego żona spodziewa się dziecka i czy to on zamiast żony zamierza iść na
                                urlop wychowawczy.
                                Teksty "zorganizowalam sobie z pomoca rodziny..." czy "wole konkurencje z
                                mezczyznami niz skazanie na kurodomowanie z magistrem w
                                kuchni" brzmią strasznie naiwnie. Sądzisz, że jesteś jedyna super, a inne nie
                                potrafią sobie zorganizować życia i robią mgr inż. dla lepszego gotowania kartofli?
                                Niestety, to częsciowo jest wina samych kobiet, w tym właśnie -co zrobiłaś -
                                podważanie doświadczeń innych kobiet. Facet może bez oporów zwolnić kobietę za
                                to, że nie dała tyłka (takie coś też się zdarza) i być nadal szanowanym, bo
                                często nikt tej kobiecie nie uwierzy, bo zawsze się znajdzie jakaś Elza, która
                                powie "może małą wiedzę miałaś".

                                A poza tym, stereotypy jeszcze dość mocno trzymają się w tym społeczeństwie. Ty
                                jesteś germanofobem (pamiętam wątek o poniemieckich budynkach na poniemieckich
                                ziemiach), innemu przeszkadzają kobiety na stanowisku inżynierskim. No cóż...
                                • gaja78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 12.11.08, 10:47
                                  Ja wtrącę może jeszcze swoje 3 grosze: obecnie naprawdę brakuje ludzi MYŚLĄCYCH
                                  w danej dziedzinie. Ludzi, którzy potrafią samodzielnie wyciągać wnioski. Ludzi
                                  z wyobraźnią. Jeśli ktoś nie zostanie przyjęty do pracy lub ją straci, nie
                                  usłyszy przecież na odchodne "bo nie umiała pani samodzielnie myśleć". Tak samo
                                  jak nie usłyszy "bo jest pani kobietą".

                                  Skąd zatem pomysł, że jeśli są trudności ze znalezieniem pracy, to wynika to
                                  akurat z faktu bycia kobietą ?
                                  • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 13.11.08, 00:56
                                    Może dlatego, że po wysłaniu cv i kontakcie z firmą po pewnym czasie, słyszy
                                    się, że właściwie to cv od kobiet nawet nie czytali, tylko informacji o płci nie
                                    umieszczali w ogłoszeniu, bo to niezgodne z prawem. Pomysłałaś o tym?
                                    Pomyślałaś też o tym, że czasem na rozmowie mówią o tym wprost?
                                    • gaja78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 13.11.08, 10:08
                                      ewelina_1 napisała:

                                      > Może dlatego, że po wysłaniu cv i kontakcie z firmą po pewnym czasie, słyszy
                                      > się, że właściwie to cv od kobiet nawet nie czytali, tylko informacji o płci ni
                                      > e
                                      > umieszczali w ogłoszeniu, bo to niezgodne z prawem. Pomysłałaś o tym?
                                      > Pomyślałaś też o tym, że czasem na rozmowie mówią o tym wprost?

                                      Mamy zatem różne doświadczenia.
                                      Mąż mi średnio raz w miesiącu płacze, że za mało ludzi przychodzi na rozmowy o
                                      pracę (programiści, testerzy oprogramowania, analitycy systemowi) i nie firma
                                      nie ma w kim wybierać. A jak już kogoś przyjmą, to się okazuje, że gość ma
                                      kłopoty z logicznym myśleniem. Jeśli się pojawia kobieta, to przyjmują z
                                      otwartymi rękoma, bo statystycznie to kobieta w tej branży rzadziej ma problemy
                                      z logiką.
                                      Firma jest niewielka, przyjmuje ludzi po kierunkach politechnicznych.
                                      • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 13.11.08, 23:47
                                        gaja78 napisała:

                                        > Mamy zatem różne doświadczenia.
                                        i tu się zgodzę,

                                        > Mąż mi średnio raz w miesiącu płacze, że za mało ludzi przychodzi na rozmowy o
                                        > pracę (programiści, testerzy oprogramowania, analitycy systemowi) i nie firma
                                        > nie ma w kim wybierać. A jak już kogoś przyjmą, to się okazuje, że gość ma
                                        > kłopoty z logicznym myśleniem. Jeśli się pojawia kobieta, to przyjmują z
                                        > otwartymi rękoma, bo statystycznie to kobieta w tej branży rzadziej ma problemy
                                        > z logiką.
                                        > Firma jest niewielka, przyjmuje ludzi po kierunkach politechnicznych.
                                        nie wiem, jak jest w temacie programistów, ale przeglądałam nawet biuletyn BIP,
                                        bo tam są podawane wyniki naboru (tam z rodziny też startowali, ale nie chcę
                                        podawać szczegółów), i osób które spełniały formalne kryteria było 12.
                                        Zgadzam się z tym, że im węższa specjalizacja tym jest mniej kandydatów i
                                        zgodzam się też z tym, że gdy nie ma w kim wybierać, to przyjmuje się z
                                        desperacji miernoty.
                • gaja78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 12.11.08, 10:31
                  ewelina_1 napisała:

                  > Ale jeśli na stanowisko informatyka w jakiejś firmie przychodzi 15 chętnych, to
                  > mniej więcej jest to 13 mężczyzn i 2 kobiety. Sądzisz, że młoda kobieta z
                  > perspektywą ciąży będzie miała duże szanse na pracę?

                  Po pierwsze rzadko się obecnie zdarza, żeby na rozmowę o pracę przychodziło 15
                  informatyków. Jak przyjdzie 2-3 to już jest luksus dla firmy szukającej
                  programistów . I bynajmniej nie o niskie płace chodzi, bo kandydaci się
                  zwyczajnie na rozmowy nie stawiają, czyli nawet nie zdążą porozmawiać o
                  pieniądzach.
                  Po drugie priorytetem jest pracownik potrafiący samodzielnie myśleć. A że nie
                  każdy kandydat zdaje się posiadać taką umiejętność, kwestia płci schodzi na
                  dalszy plan.

                  > Praca taka często wiąże się z zostawaniem po godzinach, nawet do
                  > nocy - np. w przypadku awarii, którą trzeba natychmiast usunąć, bo > rano
                  komputery muszą pracować.

                  Rzadko jest tak, że tylko jedna osoba ma możliwość przyjazdu do firmy w środku
                  nocy i naprawienia fizycznych usterek. A jeśli to problem wyższej warstwy, np.
                  klient dzwoni że mu aplikacja przestała działać - od czego jest internet ?

                  > Nie wiem, może są rejony w Polsce, gdzie na 1 stanowisko inżynierskie jest
                  > zaledwie 2 chętnych.

                  > I nie twierdzę, że kobieta - inżynier automatyk nie ma
                  > szansy na pracę. Ma, ale jest jej po prostu trudniej.

                  Jestem inżynierem automatykiem, jakoś się nie martwię o znalezienie pracy w
                  przyszłym roku. Mam zamiar być wybredna.

                  > Ta kobieta z poniższego wątku ma już doświadczenie zawodowe no i przecież nie
                  > musi nosić ciężkich komputerów czy monitorów jak informatyk (ciężary - to też
                  > argument by nie zatrudnić kobiety):

                  Jeśli informatyk nie chce być administratorem sieci i grzebać się w serwerach,
                  to wszystko co musi czasem podnieść to zwykły laptop lub klawiatura od PC-ta.
                  • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 13.11.08, 00:45
                    gaja78 napisała:

                    > Po pierwsze rzadko się obecnie zdarza, żeby na rozmowę o pracę przychodziło 15
                    > informatyków.
                    zależy gdzie. Było kilkunastu. A ponieważ w rodzinie jest też informatyk, który
                    właśnie znalazł pracę, to na rozmowach (najczęściej testach) najmniej było 7. No
                    ale to nie było na stanowisko programnisty - tu się nie wypowiadam.

                    > Po drugie priorytetem jest pracownik potrafiący samodzielnie myśleć. A że nie
                    > każdy kandydat zdaje się posiadać taką umiejętność, kwestia płci schodzi na
                    > dalszy plan.
                    skoro płeć schodzi na dalszy plan, to czemu konsultant BDI pisał, że musi czasem
                    przekonywać potencjalnych pracodawców? (link, który podałam 10.11)

                    > Rzadko jest tak, że tylko jedna osoba ma możliwość przyjazdu do firmy w środku
                    > nocy i naprawienia fizycznych usterek.
                    pod warunkiem, że to duża firma, gdzie w informatyce pracuje kilka osób. W
                    mniejszych najczęsciej jest jeden.

                    > Jestem inżynierem automatykiem, jakoś się nie martwię o znalezienie pracy w
                    > przyszłym roku. Mam zamiar być wybredna.
                    nie moja sprawa

                    > Jeśli informatyk nie chce być administratorem sieci i grzebać się w serwerach,
                    > to wszystko co musi czasem podnieść to zwykły laptop lub klawiatura od PC-ta.
                    piszesz o dużych firmach. A są rejony, w których miażdżąca większość
                    przedsiębiorstw to małe firmy a w nich trzeba m.in. postawić i przenieść peceta,
                    kontrolować sieć itd.
                    • gaja78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 13.11.08, 09:48
                      ewelina_1 napisała:

                      > > Rzadko jest tak, że tylko jedna osoba ma możliwość przyjazdu do firmy w ś
                      > rodku
                      > > nocy i naprawienia fizycznych usterek.
                      > pod warunkiem, że to duża firma, gdzie w informatyce pracuje kilka osób. W
                      > mniejszych najczęsciej jest jeden.

                      (...)

                      > > Jeśli informatyk nie chce być administratorem sieci i grzebać się w serwe
                      > rach,
                      > > to wszystko co musi czasem podnieść to zwykły laptop lub klawiatura od PC
                      > -ta.
                      > piszesz o dużych firmach. A są rejony, w których miażdżąca większość
                      > przedsiębiorstw to małe firmy a w nich trzeba m.in. postawić i przenieść
                      peceta, kontrolować sieć itd.

                      Z tego co piszesz wynika, że różnimy się w kwestii pojęcia "informatyk".
                      Informatyk po studiach politechnicznych rzadko bywa jedynym informatykiem w
                      firmie. Informatyk po studiach politechnicznych zajmuje się informatyką a nie
                      przenoszeniem PC-tów.
                      • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 13.11.08, 23:41
                        gaja78 napisała:

                        > Z tego co piszesz wynika, że różnimy się w kwestii pojęcia "informatyk".
                        > Informatyk po studiach politechnicznych rzadko bywa jedynym informatykiem w
                        > firmie. Informatyk po studiach politechnicznych zajmuje się informatyką a nie
                        > przenoszeniem PC-tów.
                        Hmmm, podam jeden przykład: firma około 30 komputerów, 2 informatyków, którzy
                        administrują aplikacjami, siecią, czasami zajmują się też kupnem sprzętu i
                        stawianiem kompów - a to oznacza przeniesienie sprzętu i fizyczne podłączanie.
                        Choć był mały rozdział obowiązków, to jednak jeden musi znać pracę drugiego, aby
                        firma nie stanęła w czasie urlopu czy zwolnienia chorobowego jednego z nich. Nie
                        odbieram takiej pracy jako koszmar.
                        • gaja78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 14.11.08, 01:16
                          ewelina_1 napisała:

                          > Hmmm, podam jeden przykład: firma około 30 komputerów, 2 informatyków, którzy
                          administrują aplikacjami, siecią, czasami zajmują się też kupnem sprzętu i
                          stawianiem kompów - a to oznacza przeniesienie sprzętu i fizyczne podłączanie.

                          To byli inżynierowie informatycy ? Bo rozumiem że rozmawiamy o informatykach z
                          wykształcenia a nie o stanowiskach pracy.
                          • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 14.11.08, 01:22
                            gaja78 napisała:

                            > ewelina_1 napisała:
                            >
                            > > Hmmm, podam jeden przykład: firma około 30 komputerów, 2 informatyków, kt
                            > órzy
                            > administrują aplikacjami, siecią, czasami zajmują się też kupnem sprzętu i
                            > stawianiem kompów - a to oznacza przeniesienie sprzętu i fizyczne podłączanie.
                            >
                            > To byli inżynierowie informatycy ? Bo rozumiem że rozmawiamy o informatykach z
                            > wykształcenia a nie o stanowiskach pracy.
                            a miałam już wyłączyć kompa.
                            To zarówno i wykształcenie jak i stanowisko pracy.
                            • elza78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 14.11.08, 17:48
                              i tu wlasnei pojawia sie rzeczywisty problem - to ze z horyzontu znikneli tak
                              zwani technicy to oni sa od zapierniczania z pecetami a nie czlowiek po studiahc
                              technicznych
                              i rozwala mnie stwierdzenie ze informatyk to jest od noszenia pecetow -
                              poprostu zly wybor pracodawcy i juz nie aplikuje sie do malych firemek gdzi
                              eoprocz administracji siecia bedziesz miala jeszcze kurde kompy do noszenia i
                              moze jeszcz eobowiazek podawania kawki szefowi
                              bo tam najlatwiej o glabow
                              to tak jak z bm dla wiekszosci ludzi mechanik to ubrudzony smarem pan w
                              warsztacie samochodowym nikt nie przyjmuje do bani ze spektrum zawodow
                              wykonywanych po tym kierunku moze byc znacznie szersze niektorzy pewnie nie
                              wyobrazaja sobie nawet jak znacznie big_grinD
                              podobnie z informatykami, no ale do tego np wystarczyloby skonczyc roczna
                              podyplomowke z baz danych wink
                              i siedziec na dupie i kasowac pieniadze w normalnej firmie
                              • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 15.11.08, 00:41
                                Takie rozumienie informatyki to nie tylko małe firmy, ale też większość różnego
                                rodzaju urzędów. A przynajmniej ja się nie spotkałam, aby był osobno technik i
                                osobno informatyk. A jak ktoś oprócz administrowania bazami lubi polatać sobie
                                ze śrubokrętem i podłączać kabelki to nie widze problemu, aby go uszczęśliwiać
                                na siłę siedzeniem na du.e przez ileś tam godzin.
                                • elza78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 15.11.08, 13:44
                                  ale wracajac do sedna sprawy dla ciebie wlasnie problemem jest to ze pracodawca
                                  cie nie zatrudni bo pecet anie przeniesziesz czy tak bo ja to tak zrozumialam smile
                                  do noszenia rzeczy i skrecania kabli nie trzeba miec mgr inz...
                                  • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 17.11.08, 00:57
                                    elza78 napisała:

                                    > ale wracajac do sedna sprawy dla ciebie wlasnie problemem jest to ze pracodawca
                                    > cie nie zatrudni bo pecet anie przeniesziesz
                                    zdaniem pracodawcy

                                    > do noszenia rzeczy i skrecania kabli nie trzeba miec mgr inz...
                                    ale ja też nie twierdzę, że do skręcania kabli trzeba mieć mgr inż.
                                    Ale taka właśnie jest różnica pomiędzy teorią a praktyką. Dla pracodawcy
                                    nieekonomiczne i nielogiczne jest zatrudniać informatyka do admin. i technika do
                                    przenoszenia pecetów, tym bardziej, że poza pierwszym składaniem i
                                    przenoszeniem, późniejsze sprzętowe prace są sporadyczne. Chcą jednego (dwóch,
                                    trzech wg. potrzeby) do wszystkiego. I znajdują.
                    • gaja78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 13.11.08, 10:02
                      ewelina_1 napisała:

                      > skoro płeć schodzi na dalszy plan, to czemu konsultant BDI pisał, że musi
                      czasem przekonywać potencjalnych pracodawców? (link, który podałam 10.11)

                      Bo zdarzy się czasem jakiś cymbał, któremu kobieta i zawód techniczny w
                      wyobraźni nie pasują do siebie. Z doświadczenia wiem, że taki cymbał trafia się
                      najczęściej w firmach z tradycjami sięgającymi starych komunistycznych czasów,
                      które to firmy działają na zasadzie wyciągania kasy z budżetu państwa i
                      pierdzenia w stołki (np. szeroko rozumiana branża wojskowa to świetna nisza do
                      pierdzenia w stołki). Bynajmniej nie może to uchodzić za regułę, jak starasz się
                      w tym wątku wykazać. Nie słyszałam jeszcze o dyskryminacji płci w normalnych
                      firmach egzystujących na wolnym rynku jeśli chodzi o
                      informatykę/telekomunikację/elektronikę/automatykę. A trochę znajomych po tych
                      kierunkach politechnicznych mam, również kobiety.
                      • elza78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 13.11.08, 17:42
                        gajka ty wiesz moj maz jest informatykiem i w firmie jakos jeszcze zadnego
                        peceta nie dzwigal wink
                        ja dzwigam mysle wiecej od niego hihihi

                        a do kolezanki eweliny - jak widac nie liczy sie jedynie wybor kierunku, w gre
                        wchodzi rowniez odpowiednia specjalnosc, jesli ktos przespal moment kiedy
                        zaczynal sie boom na bazy to teraz nosi pecety administrujac minisieciami w
                        prywaciarskich firmahc gdzi ekopia po dupskach nei tylko kobiety ale i facetow,
                        taki lajf...
                        nie idzie sie tam gdzie juz jest full ludzi smile
                        • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 14.11.08, 00:26
                          elza78 napisała:

                          jesli ktos przespal moment kiedy
                          > zaczynal sie boom na bazy to teraz nosi pecety administrujac minisieciami
                          normalnie popłakałam się z rozpaczy. A czy wiesz, że rynek się może mocno
                          zmienić w kilka lat? Będąc na 2 roku wiesz, że jest niedobór w zawodzie/kierunku
                          x, a na 5 roku dowiadujesz się, że właściwie zaczyna się nadmiar? Skąd wiesz,
                          czy za 3 lata nie będzie nad morzem nadmiar ludzi po budowie maszyn?
                          Tylko please, nie odkrywaj mi tu Ameryki o podnoszeniu kwalifikacji czy
                          przekwalifikowaniu się.
                          • gaja78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 14.11.08, 01:28
                            ewelina_1 napisała:

                            > Tylko please, nie odkrywaj mi tu Ameryki o podnoszeniu kwalifikacji czy
                            > przekwalifikowaniu się.

                            I tu właśnie trafiłaś w dziesiątkę. Studia inżynierskie dają ogromne możliwości
                            szybkiego przekwalifikowania się. Bo przede wszystkim dają spory zasób wiedzy z
                            dziedzin pokrewnych do danej specjalności i kształcą myślenie abstrakcyjne, uczą
                            elastyczności. Naprawdę nie przesadzam.
                            • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 14.11.08, 01:45
                              Dlatego pisałam, aby nie odkrywać Ameryki.
                              • elza78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 14.11.08, 17:37
                                matko jedyna mechanik to drugi zawod jaki zdobywam, poprzedni jets medyczny dwa
                                razem daja ogromne pole do popisu nie uwazasz?
                                dziwna jestes ewelino poprostu tylko za twoja namowa walki na glowe zalozyc bo i
                                tak pracy nie bedzie - to neihc ida cale rzesze na ekonomie po niej znajda na
                                bank robote... wszyscy po rowno pojda na zasilek nie bedzie dyskryminacji big_grinD

                                co do wyboru specjalnosci to co jak co ale inzynier powinien umiec przewidywac
                                takie a nie inne zapotrzebowanie na danych fachowcow nie jest to trudne uwierz mi...
                                nietrudno bylo przewidziec 5 lat temu przykladowo ze kiedys rynek prayc
                                sieciowcow musi sie wysycic nikt nie kazal isc na sieci...
                                to samo ja nie pchalam sie na spawalnika czy technologa bo zwyczajnie nie mam w
                                takiej specjalnosci szans na prace smile

                                co do myslenia w typie ze przekwalifikowanie jets be poprotu wybacz ale ja jako
                                pracodawca nie zatrudnilabym pracownika z tkaim podejsciem w dzisiejszych
                                czasach czlowiek musi byc elastyczny i otwarty na zdobywanie wiedzy nie tylko w
                                kierunku swojej specjalnosci
                                czasy kiedy wychodzilo sie z polibudy z tytulem mgr inz i lezalo tylkiem do gory
                                bo praca sama przychodzila sie skonczyly teraz jest konkurencja a inzynierow
                                ktorym "sie nalezy" czesto sie wlasnie dziekuje za wspolprace
                                • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 15.11.08, 01:09
                                  Męczysz mnie swoimi tekstami. Nigdzie nie napisałam, że nie warto studiować
                                  kierunków technicznych, nigdzie też nie napisałam, że nie warto
                                  przekwalifikowywać się. Z resztą nawet nie wiesz czy już tego nie zrobiłam.
                                  Mądrzysz się n/t posiadania wiedzy, myślenia itd. a nie potrafisz zrozumieć
                                  prostego tekstu bez dopisywania mu podtekstów.
                                  Ja tylko pisałam, że nie zawsze jest różowo z otrzymaniem pracy, a dlaczego nie
                                  jest tak różowo, zgrabnie napisał to konsulant BDI.
                                  A jeśli masz faktycznie pracę, to chyba z desperacji pracodawcy. "Nie tak
                                  różowo" nie oznacza "i tak pracy nie będzie". Z resztą, ja we wspomnianym
                                  pierwszym wpisie napisałam później, że "Ale nie twierdzę, że kobieta-inżynier na
                                  rynku pracy nie ma szans". Reszta to twoje wymysły.
                                  Zacznij pisać książki jak cię fantazja ponosi a nie wmawiaj mi bredni.
                                  p.s. śmiech na sali z tym przewidywaniem rynku pracy. Większość przed podjęciem
                                  studiów analizuje wszystkie "za" i "przeciw". Ale, ale ... Nawet superspece nie
                                  byli w stanie przewidzieć kryzysu największych banków, a człowiek po szkole
                                  średniej, ewentualnie podaczas studiów ma przewidzieć, że np. plany czy wręcz
                                  realizacja tworzenia drugiej Doliny Krzemowej szlag trafi.
                                  A o ogromnych możliwościach jakie posiadasz pogadamy za 20 lat - ok? Jak
                                  niektóre emamy na tym forum: mają jedno 2-letnie dziecko ale uważają, że są
                                  takie doświadczone że udzielają "drogocennych" porad w temacie "jak dobrze
                                  wychować dziecko".
                                  • elza78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 15.11.08, 13:52
                                    ciebie ponosi z czarnymi myslami na temat technicznie wyksztalconych kobiet, to
                                    z ety siedzisz gdzies gdzie nei do konca ci sie podoba nie oznacza ze sytuacja
                                    wszystkich jest taka

                                    > niektóre emamy na tym forum: mają jedno 2-letnie dziecko ale uważają, że są
                                    > takie doświadczone że udzielają "drogocennych" porad w temacie "jak dobrze
                                    > wychować dziecko".

                                    widzisz analogicznie to ze ty akurat siedzisz w jakiejs malej firmie gdzie nie
                                    do konca ci dobrze nie oznacza ze wszyscy siedza...

                                    pracowalas kiedys w firmie gdzie zatrudniano wiecej niz 4 informatykow ze tak
                                    znasz realia globalnie

                                    > A jeśli masz faktycznie pracę, to chyba z desperacji pracodawcy.

                                    rozwalasz mnie dziewczyno normalnie big_grin
                                    moze ty masz prace z desperacji pracodawcy malkontentow niezbyt chetnie sie
                                    zatrudnia - hr'owcy ich nie lubia tongue_out z reszta wspolpracownicy raczje tez big_grin
                                    • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 17.11.08, 01:26
                                      elza78 napisała:

                                      > ciebie ponosi z czarnymi myslami na temat technicznie wyksztalconych kobiet,
                                      to są realne myśli. Gdyby były czarne, to bym pisała, że nie warto studiować.
                                      Ile razy mam to powtarzać?

                                      to
                                      > z ety siedzisz gdzies gdzie nei do konca ci sie podoba nie oznacza ze sytuacja
                                      > wszystkich jest taka
                                      (...)
                                      > widzisz analogicznie to ze ty akurat siedzisz w jakiejs malej firmie gdzie nie
                                      > do konca ci dobrze nie oznacza ze wszyscy siedza...
                                      no a teraz zacytuj, w którym miejscu twierdzę, że wszyscy muszą mieć identycznie?

                                      > pracowalas kiedys w firmie gdzie zatrudniano wiecej niz 4 informatykow
                                      tak, było 6. Tam częściowo był podział, więc właściwie niczego nie nosiłam ani
                                      nie skręcałam, z wyjątkiem poważnej awarii.

                                      ze tak
                                      > znasz realia globalnie
                                      nie jestem ekspertem, ale moje + znajomych doświadczenia potwierdził konsultant
                                      z BDI. W temacie inżynierów ogólnie a nie stricte informatyków. To wszystko.

                                      > rozwalasz mnie dziewczyno normalnie big_grin
                                      > moze ty masz prace z desperacji pracodawcy malkontentow niezbyt chetnie sie
                                      > zatrudnia
                                      ciekawi mnie jak odróżniasz malkontenta od realisty. Ciekawe też, czy kobietę,
                                      która nie chwali się otoczeniu ciążą aż do końca pierwszego trymestru, nazwiesz
                                      realistką czy malkontentką.

                                      - hr'owcy ich nie lubia tongue_out
                                      myślałam, że głównym kryterium jest wiedza a nie umiejętnośc "sprzedania się"

                                      z reszta wspolpracownicy raczje tez big_grin
                                      naiwnych tym bardziej,
                                      • elza78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 17.11.08, 17:29
                                        nie uwazam siebie za naiwna sprzedaje sie to co pracodawca chce kupowac czyli
                                        rzetelna wiedza w temacie
                                        szczerze w mojej specjalnosci po bm nie zauwazylam dyskryminacji kobiet,
                                        przynajmniej jak na razie...
                                        uwazam z ejak ktos chce to bez wzgledu na plec w zawodzie technicznym prace
                                        znajdzie jesli jets dobry w tym co robi...
                                        • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 17.11.08, 19:00
                                          elza78 napisała:

                                          > nie uwazam siebie za naiwna sprzedaje sie to co pracodawca chce kupowac czyli
                                          > rzetelna wiedza w temacie
                                          idealistka

                                          > szczerze w mojej specjalnosci po bm nie zauwazylam dyskryminacji kobiet,
                                          > przynajmniej jak na razie...
                                          i to jest sensowne zdanie. Możesz nigdy tej dyskryminacji nie zauważyć, a możesz
                                          też doświadczyć.

                                          > uwazam z ejak ktos chce to bez wzgledu na plec w zawodzie technicznym prace
                                          > znajdzie jesli jets dobry w tym co robi...
                                          idealistka
                                          • doral2 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 17.11.08, 19:56
                                            wspaniały wącik o wyższości informatyków nad resztą motłochu.
                                            • gaja78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 17.11.08, 20:02
                                              doral2 napisała:

                                              > wspaniały wącik o wyższości informatyków nad resztą motłochu.

                                              Wącik jest o popycie rynkowym na daną grupę zawodową, trzeba się wysilić, żeby
                                              znaleźć w nim kontekst o jakim piszesz.
                                              • elza78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 17.11.08, 23:17
                                                zwlaszcza ze bm to do informatyki tak sie ma jak na przyklad biologia do ekonomii...
                                          • elza78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 17.11.08, 23:18
                                            ciesze sie ze wiesz lepiej od emnie czego doswiadczam a nie zauwazam, dobrze
                                            miec kogos kto ci uswiadomi to czego nie ma wink
                      • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 14.11.08, 00:10
                        gaja78 napisała:

                        Nie słyszałam jeszcze o dyskryminacji płci w normalnych
                        > firmach egzystujących na wolnym rynku jeśli chodzi o
                        > informatykę/telekomunikację/elektronikę/automatykę. A trochę znajomych po tych
                        > kierunkach politechnicznych mam, również kobiety.
                        Ja akurat nie pisałam stricte o firmach informatycznych, a przede wszystkim o
                        firmach, w których informatyk dba tylko o normalne funkcjonowanie firmy. W
                        takich firmach najczęsciej komórka informatyczna składa się z 2, max.3
                        informatyków. I właśnie w takich firmach spotkałam sie z cymbałami - jak ich
                        nazwałaś, bo oczami wyobraźni widzieli, że kobieta zajdzie im w ciążę, nie
                        będzie mogła przenieść kompa, długie miesiące nieobecności i cała robota spadnie
                        na barki drugiego.
                        • gaja78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 14.11.08, 01:23
                          ewelina_1 napisała:

                          > Ja akurat nie pisałam stricte o firmach informatycznych, a przede wszystkim o
                          firmach, w których informatyk dba tylko o normalne funkcjonowanie firmy.

                          Czyli przez pojęcie informatyk rozumiesz stanowisko pracy w jakiejkolwiek
                          firmie. Ja mówię o informatykach -> specjalistach w dziedzinie nauki zwanej
                          informatyką, która to nauka zajmuje się dużo szerszym spektrum problemów niż
                          zarządzanie sprzętem i aplikacjami na poziomie powiedzmy biurowym. Do tego o
                          czym piszesz nie trzeba kończyć studiów politechnicznych smile Natomiast dla firm
                          faktycznie potrzebujących inżynierów kwestia płci jest drugorzędna.
                          • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 14.11.08, 01:40
                            Być może nie trzeba kończyć politechniki, choć bardzo często spotykałam się, że
                            pracodawcy woleli inżynierów. Z resztą na wspomnianych stanowiskach właśnie
                            pracują mgr inż.
                            • gaja78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 14.11.08, 08:22
                              ewelina_1 napisała:

                              > Być może nie trzeba kończyć politechniki, choć bardzo często spotykałam się, że
                              > pracodawcy woleli inżynierów. Z resztą na wspomnianych stanowiskach właśnie
                              > pracują mgr inż.

                              Ich wybór, jednak dość mało ambitny uwzględniając możliwości, jakie daje
                              ukończenie kierunku inżynierskiego. Zwłaszcza kierunku Informatyka, na który
                              trwa niesłabnący popyt.
                              Upieram się zatem nadal, że większość inżynierów znajduje ciekawą pracę bez
                              względu na swoją płeć.
                              • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 15.11.08, 00:52
                                gaja78 napisała:

                                > Ich wybór, jednak dość mało ambitny uwzględniając możliwości, jakie daje
                                > ukończenie kierunku inżynierskiego. Zwłaszcza kierunku Informatyka, na który
                                > trwa niesłabnący popyt.
                                > Upieram się zatem nadal, że większość inżynierów znajduje ciekawą pracę bez
                                > względu na swoją płeć.
                                Ambitne plany to ma chyba każdy na i zaraz po studiach (czy 78 w nicku to
                                rocznik?). Życie później zaczyna te ambicje weryfikować. Po jakimś czasie część
                                ludzi zaczyna myśleć m.in. o pracy w miarę stabilnej. To podobnie jak z życiem
                                towarzyskiem. Najpierw co chwilę nowy chłopak/dziewczyna, imprezy za imprezami,
                                a potem zaczyna myśleć o założeniu rodziny. Możesz to nazwać starzeniem się.
                                Wspomniane prace to bardzo często prace informatyka w różnego rodzaju urzędach.
                                Może mało ambitne, ale przynajmniej daje gwarancję, że urząd nie splajtuje.
                                • elza78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 15.11.08, 14:01
                                  > Może mało ambitne, ale przynajmniej daje gwarancję, że urząd nie splajtuje.

                                  do odwaznych swiat nalezy poprostu smile
                                  nie ryzykujesz = nie zyskujesz
                                  stabilizacja = male zarobki
                                  ryzyko i zmiana pracy = podwyzszenie zarobkow, mnie tam ryba moge sobie
                                  ryzykowac i chyba o to chodzi.
                                  pytalas jak wyczuwam gdzie nie aplikowac smile
                                  na pewno nie wyslalabym cv do urzedu... do wojska tez nie...

                                  co do ambitnych planow w trakcie i po studiach big_grin
                                  78 to rocznik mam 30 dyszki powiem wprost majac 20 lat nie wiedzialam co chce
                                  robic teraz wiem dzieci mam odchowane w miare i robie kariere smile
                                  nie chce stabilizacji bo to nudne - to zapewnia nam moj maz, ja sie bede bawila
                                  w prace ktora kocham tongue_out
                                  czytaj - nie w miejscu gdzie musze, bo takiwe wlasnie muszenie podcina ludziom
                                  skrzydla...
                                  • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 17.11.08, 01:41
                                    elza78 napisała:

                                    > do odwaznych swiat nalezy poprostu smile
                                    smile))

                                    > pytalas jak wyczuwam gdzie nie aplikowac smile
                                    > na pewno nie wyslalabym cv do urzedu... do wojska tez nie...
                                    ktoś, kto coś wie na ten temat, chyba pokłada się ze śmiechu. Wojsko ściągnełaś
                                    od gaji78, nie wiem po co, bo w statystycznym mieście, wojsko wśród pracodawców,
                                    to mało znaczący promil. Już większe znaczenie mają urzędy: miasta, pracy,
                                    skarbowy, wojewódzki, sąd itd. bo jest ich więcej, ale tam wspomniany przeze
                                    mnie wcześniej problem wystepuje w mniejszym stopniu niż w prywatnych firmach,
                                    bo nieobecna kobieta w pracy z powodu ciąży czy wychowawczego nie spowoduje
                                    mniejszych zysków.
                                    Widzisz, nawet nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie po czym poznać, czy firma
                                    faktycznie chce zatrudnić specjalistę bez względu na płeć.

                                    > 78 to rocznik mam 30 dyszki powiem wprost majac 20 lat nie wiedzialam co chce
                                    > robic teraz wiem dzieci mam odchowane w miare i robie kariere smile
                                    > nie chce stabilizacji bo to nudne - to zapewnia nam moj maz, ja sie bede bawila
                                    > w prace ktora kocham tongue_out
                                    no widzisz, każdy człowiek jest inny. Ja w wieku 20 lat wiedziałam co chcę
                                    robić, a w wieku 30 lat realizowałam się i chciałam aby tak było zawsze.
                                    • gaja78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 17.11.08, 08:58
                                      ewelina_1 napisała:

                                      > > na pewno nie wyslalabym cv do urzedu... do wojska tez nie...
                                      > ktoś, kto coś wie na ten temat, chyba pokłada się ze śmiechu. Wojsko ściągnełaś
                                      > od gaji78, nie wiem po co, bo w statystycznym mieście, wojsko wśród
                                      pracodawców, to mało znaczący promil.

                                      Tak się składa że zarówno ja jak i Elza mieszkamy w miejscu, gdzie firm
                                      związanych z wojskiem jest nieco więcej niż w przeciętnym polskim mieście.

                                      > mnie wcześniej problem wystepuje w mniejszym stopniu niż w prywatnych firmach,
                                      > bo nieobecna kobieta w pracy z powodu ciąży czy wychowawczego nie spowoduje
                                      > mniejszych zysków.

                                      Młode ale już dobrze rozwinięte firmy potrafią być przyjazne dla kobiet w
                                      ciąży/wychowujących dzieci, nie zgadzam się zatem, że macierzyństwo postrzegane
                                      jako problem jest regułą w prywatnych firmach.
                                      • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 17.11.08, 17:15
                                        gaja78 napisała:

                                        > Młode ale już dobrze rozwinięte firmy potrafią być przyjazne dla kobiet w
                                        > ciąży/wychowujących dzieci, nie zgadzam się zatem, że macierzyństwo postrzegane
                                        > jako problem jest regułą w prywatnych firmach.
                                        a ja mam odmienne zdanie
                                • gaja78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 16.11.08, 17:34
                                  ewelina_1 napisała:

                                  > Po
                                  > jakimś czasie część
                                  > ludzi zaczyna myśleć m.in. o pracy w miarę stabilnej. To podobnie jak z życiem
                                  > towarzyskiem. Najpierw co chwilę nowy chłopak/dziewczyna, imprezy za imprezami,
                                  > a potem zaczyna myśleć o założeniu rodziny. Możesz to nazwać starzeniem się.
                                  > Wspomniane prace to bardzo często prace informatyka w różnego rodzaju urzędach.
                                  > Może mało ambitne, ale przynajmniej daje gwarancję, że urząd nie splajtuje.

                                  Z tego co piszesz wynika, że nie masz bladego pojęcia o pracy przeciętnego
                                  inżyniera informatyka. Wspomnianą przez ciebie "stabilną pracą" polegającą na
                                  przestawianiu PC-tów zajmuje się może technik lub absolwent niepolitechnicznej
                                  informatyki. Inżynier informatyk natomiast tworzy oprogramowanie wykorzystywane
                                  we wspomnianym urzędzie tongue_out
                                  A jak ktoś zaczyna myśleć o starzeniu się i stabilizacji, to raczej rozwija
                                  skrzydła własnej firmie niż szuka ciepłej posadki w urzędzie.
                                  • gaja78 Ps. 16.11.08, 17:40
                                    gaja78 napisała:

                                    > > Może mało ambitne, ale przynajmniej daje gwarancję, że urząd nie splajtuje.

                                    Właśnie cały paradoks problemu poruszonego w tym wątku polega na tym, że jak
                                    pracodawca inżyniera splajtuje, to inżynier z 2/3-letnim doświadczeniem
                                    spokojnie znajdzie sobie inną pracę za przyzwoite pieniądze (inżynier bez
                                    doświadczenia też znajdzie pracę, tylko na porządne pieniądze będzie musiał
                                    poczekać). A mimo to ludzie nie chcą studiować kierunków technicznych ...
                                  • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 17.11.08, 01:45
                                    gaja78 napisała:

                                    > Z tego co piszesz wynika, że nie masz bladego pojęcia o pracy przeciętnego
                                    > inżyniera informatyka.
                                    dzięki za oświecenie

                                    Wspomnianą przez ciebie "stabilną pracą" polegającą na
                                    > przestawianiu PC-tów zajmuje się może technik lub absolwent niepolitechnicznej
                                    > informatyki. Inżynier informatyk natomiast tworzy oprogramowanie wykorzystywane
                                    > we wspomnianym urzędzie tongue_out
                                    aha, już wiem, trzeba będzie jeszcze uświadomić tych co tam pracują smile

                                    > A jak ktoś zaczyna myśleć o starzeniu się i stabilizacji, to raczej rozwija
                                    > skrzydła własnej firmie niż szuka ciepłej posadki w urzędzie.
                                    no to wokół musiałoby być mnóstwo firm informatycznych, a tak nie jest - nie
                                    wiesz czemu?

                                    Wiesz, nie rozmawiałyśmy tu o tym, co może robić mgr inż. informatyk. Głównym
                                    tematem było to, że ukończenie politechniki nie jest gwarancją, że bez problemu
                                    można się dobrze ustawić w Polsce. Od razu wyjaśniam, że nie oznacza to, że nie
                                    da się ustawić, ale żeby nie popadać w zachwyt typu "kończę politechnikę, a
                                    teraz będę pływać w pieniądzach".
                                    Sugerowanie, że nie mam pojęcia o pracy inżyniera to chyba dowód, że pogubiłaś
                                    się w głównym temacie.
                                    Program, o którym wspomniałaś i który może pracować np. w 200 urzędach, może
                                    stworzyć 1 człowiek. Reszta inżynierów nie miałaby komu sprzedać programu.
                                    A w temacie rozwijania skrzydeł, to nawet najlepszy specjalista dowolnej
                                    specjalności niewiele osiągnie jeśli nie będzie potrafił swojej pracy dobrze
                                    sprzedać.
                                    Poniżej napisałaś:
                                    "cały paradoks problemu poruszonego w tym wątku polega na tym, że jak
                                    pracodawca inżyniera splajtuje, to inżynier z 2/3-letnim doświadczeniem
                                    spokojnie znajdzie sobie inną pracę za przyzwoite pieniądze" - kolega z troche
                                    dłuższym doświadczeniem i uprawnieniami też tak myślał i się zdziwił - nie
                                    studiował informatyki ani nic pokrewnego. No dobra, to było jakieś 2 lata temu.
                                    Oczywiście nie jest do dziś bezrobotny.
                                    Ale jak czytam te zachwyty to się zastanawiam, albo mieszkacie w jakimś
                                    eldorado, albo wokół mnie są same pracujące ofiary losu.
                                    • gaja78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 17.11.08, 09:14
                                      ewelina_1 napisała:

                                      > > informatyki. Inżynier informatyk natomiast tworzy oprogramowanie wykorzys
                                      > tywane
                                      > > we wspomnianym urzędzie tongue_out
                                      > aha, już wiem, trzeba będzie jeszcze uświadomić tych co tam pracują smile

                                      Wcześniej napisałaś, że nie wiesz czy są to inżynierowie smile

                                      > no to wokół musiałoby być mnóstwo firm informatycznych, a tak nie jest - nie
                                      > wiesz czemu?

                                      Chyba w różnych krajach żyjemy, bo wokół mnie JEST mnóstwo firm informatycznych smile

                                      > Wiesz, nie rozmawiałyśmy tu o tym, co może robić mgr inż. informatyk. Głównym
                                      > tematem było to, że ukończenie politechniki nie jest gwarancją, że bez problemu
                                      > można się dobrze ustawić w Polsce. Od razu wyjaśniam, że nie oznacza to, że nie
                                      > da się ustawić, ale żeby nie popadać w zachwyt typu "kończę politechnikę, a
                                      > teraz będę pływać w pieniądzach".

                                      Nikt w tym wątku nie twierdził, że po ukończeniu studiów będzie się pływać w
                                      pieniądzach. Natomiast faktem jest że nie znam inżyniera który miałby problem ze
                                      znalezieniem pracy i zarobków pozwalających na przyzwoity poziom życia.

                                      > Sugerowanie, że nie mam pojęcia o pracy inżyniera to chyba dowód, że pogubiłaś
                                      się w głównym temacie.

                                      Dlaczego ?
                                      To co piszesz zupełnie mija się z moimi obserwacjami na temat pracy inżynierów,
                                      stąd wniosek że sobie tylko teoretyzujesz.

                                      > Program, o którym wspomniałaś i który może pracować np. w 200 urzędach, może
                                      stworzyć 1 człowiek. Reszta inżynierów nie miałaby komu sprzedać programu.

                                      Teraz to już kompletnie bujasz w obłokach. Pewnie że jeden człowiek może takiego
                                      "Płatnika" napisać, ale potrzebowałby na to kilkadziesiąt razy więcej czasu niż
                                      duże przedsiębiorstwo informatyczne. Poza tym oprogramowanie przed wypuszczeniem
                                      na rynek ktoś musi testować i nie może to być jego autor. Nie wiem dlaczego
                                      próbujesz zaprzeczyć faktowi, że znakomita większość inżynierów informatyków
                                      pracuje przy wytwarzaniu oprogramowania.

                                      kolega z troche
                                      > dłuższym doświadczeniem i uprawnieniami też tak myślał i się zdziwił - nie
                                      > studiował informatyki ani nic pokrewnego. No dobra, to było jakieś 2 lata temu.
                                      > Oczywiście nie jest do dziś bezrobotny.

                                      Czyli pracę ma - więc w czym problem ? Właśnie o tym jest mowa - inżynier zawsze
                                      znajdzie sobie pracę. Jak już naprawdę będzie miał problem to zawsze może się
                                      przekwalifikować na nauczyciela matematyki , wystarczy zrobić kurs pedagogiczny smile

                                      > Ale jak czytam te zachwyty to się zastanawiam, albo mieszkacie w jakimś
                                      > eldorado, albo wokół mnie są same pracujące ofiary losu.

                                      Nie wiem czy jest to eldorado. Jeśli tak - zapewne takie samo, jak pozostałe
                                      miasta z uczelniami technicznymi.
                                      • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 17.11.08, 18:47
                                        gaja78 napisała:

                                        > Wcześniej napisałaś, że nie wiesz czy są to inżynierowie smile
                                        ???

                                        > Chyba w różnych krajach żyjemy, bo wokół mnie JEST mnóstwo firm informatycznych
                                        > smile
                                        no to się ciesz

                                        > Nikt w tym wątku nie twierdził, że po ukończeniu studiów będzie się pływać w
                                        > pieniądzach.
                                        nie dosłownie, ale ja odpisywałam na taki wpis: "To żadna nowość, najłatwiej
                                        jest i będzie inżynierom, jest ich mało, bo niestety
                                        niewielu ma predyspozycje i zdolności matematyczno-techniczne. Inżynier może
                                        dobrze ustawić się w Polsce"

                                        > Dlaczego ?
                                        > To co piszesz zupełnie mija się z moimi obserwacjami na temat pracy inżynierów,
                                        > stąd wniosek że sobie tylko teoretyzujesz.
                                        a moje obserwacje są trochę inne, no i co?

                                        > Teraz to już kompletnie bujasz w obłokach. (...) Nie wiem dlaczego
                                        > próbujesz zaprzeczyć faktowi, że znakomita większość inżynierów informatyków
                                        > pracuje przy wytwarzaniu oprogramowania.
                                        ja nawet nie podejmowałam próby porównania, gdzie pracuje większość
                                        informatyków. Przytaczałam jedynie argumenty, jakie pracodawcy mają przeciw
                                        kobietom.
                                        Argumenty, które ja usłyszałam i to nie jako jedyna w tym kraju. Podałam
                                        przykład przenoszenia sprzętu, bo taki argument padał, a nie na to, że mgr inż.
                                        przede wszystkim noszą komputery. Ja ogólnego tematu inżyniera informatyka nie
                                        miałam najmniejszego zamiaru rozwijać, ani opisywać drogi od pomysłu programu do
                                        jego sprzedaży, bo ten wątek tego nie dotyczy. Z informatyków inżynierów, z
                                        którymi mam kontakt, wszyscy pracuja tak, jak to opisałam.

                                        > Czyli pracę ma - więc w czym problem ? Właśnie o tym jest mowa - inżynier zawsz
                                        > e
                                        > znajdzie sobie pracę.
                                        Nie, pracę znalazł po dłuższych poszukiwaniach z płacą niższą niż wcześniejsza.
                                        I to co akcentowałam w tym wątku - nikt się go o plany rodzinne nie pytał.
                                        Za to dużo szybciej znalazłby pracę jako np. przedstawiciel handlowy.

                                        Jak już naprawdę będzie miał problem to zawsze może się
                                        > przekwalifikować na nauczyciela matematyki , wystarczy zrobić kurs pedagogiczn
                                        > y smile
                                        ale przekwalifikować się może też ktoś po humanistycznym. Nie dotyczy to tylko
                                        inżynierów.

                                        > Nie wiem czy jest to eldorado. Jeśli tak - zapewne takie samo, jak pozostałe
                                        > miasta z uczelniami technicznymi.
                                        Nie wiem jak jest w miastach z uczelniami technicznymi. W moim mieście nie ma
                                        uczelni. W sąsiednim też nie.

                                        poniżej:
                                        "wystarczy poobserwować praca.gazeta.pl żeby się przekonać, że każdego tygodnia
                                        pojawia się kilka nowych trójmiejskich ogłoszeń... "
                                        Bardzo inteligentne. Co mnie obchodzi Trómiasto. Nie mam najmniejszej ochoty
                                        przeprowadzać się nad morze. Pomyśl czasem zanim zaczniesz pisać. To nie boli.
                                        • gaja78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 17.11.08, 19:52
                                          ewelina_1 napisała:

                                          > Z informatyków inżynierów, z
                                          > którymi mam kontakt, wszyscy pracuja tak, jak to opisałam.

                                          Tak z ciekawości - żeby była raz na zawsze jasność: wszyscy twoi znajomi
                                          absolwenci inżynierskiego lub magisterskiego kierunku Informatyka uczelni
                                          technicznej pracują w biurze przenosząc pecety z miejsca na miejsce i
                                          zarządzając siecią. Czy tak ? A ilu ich jest, jeśli można wiedzieć ?

                                          > Nie, pracę znalazł po dłuższych poszukiwaniach z płacą niższą niż wcześniejsza.
                                          > I to co akcentowałam w tym wątku - nikt się go o plany rodzinne nie pytał.
                                          > Za to dużo szybciej znalazłby pracę jako np. przedstawiciel handlowy.

                                          Nie wiem gdzie ty mieszkasz, ale w jakichś zupełnie innych realiach niż ja i
                                          jakichś trzydziestu kilku znajomych mi inżynierów - absolwentów mojej uczelni, o
                                          których wiem gdzie mieszkają i gdzie pracują.
                                          Poza tym - zastanów się proszę, jakie to wspaniałe perspektywy na przyszłość
                                          daje praca przedstawiciela handlowego uncertain

                                          > ale przekwalifikować się może też ktoś po humanistycznym. Nie dotyczy to tylko
                                          > inżynierów.

                                          Poddaję się, nie sposób dyskutować z odwróconą logiką smile

                                          > Nie wiem jak jest w miastach z uczelniami technicznymi. W moim mieście nie ma
                                          > uczelni. W sąsiednim też nie.

                                          Ale znasz inżynierów informatyków pracujących w twoim mieście jak mniemam.
                                          Dlaczego nie szukali pracy w miejscach, gdzie kończyli by studia ? Znaleźliby ją
                                          bez większego problemu ... no chyba że jakimś cudem studia ukończone mają tylko
                                          na papierku i niewiele tak naprawdę potrafią.

                                          > Bardzo inteligentne. Co mnie obchodzi Trómiasto. Nie mam najmniejszej ochoty
                                          > przeprowadzać się nad morze. Pomyśl czasem zanim zaczniesz pisać. To nie boli.

                                          Piszę o mieście z uczelnią kształcącą inżynierów. Wydaje mi się logiczne, że
                                          skoro absolwent takiej uczelni mieszkał w dużym mieście kilka lat studiując,
                                          nawiązując różne znajomości i kontakty, to musi mieć jakieś bardzo wyjątkowe
                                          powody, aby po studiach nie szukać pracy w owym dużym mieście, tylko wrócić do
                                          miejsca, gdzie wszystko co może znaleźć to mało interesująca (zważywszy na
                                          program technicznych studiów informatycznych) posadka w urzędzie. To się kupy
                                          nie trzyma. Nie chce mi się wierzyć, że ci twoi znajomi to absolwenci politechniki.
                                          • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 17.11.08, 22:43
                                            gaja78 napisała:

                                            > Tak z ciekawości - żeby była raz na zawsze jasność: wszyscy twoi znajomi
                                            > absolwenci inżynierskiego lub magisterskiego kierunku Informatyka uczelni
                                            > technicznej pracują w biurze przenosząc pecety z miejsca na miejsce i
                                            > zarządzając siecią. Czy tak ? A ilu ich jest, jeśli można wiedzieć
                                            Ty utrzymujesz kontakty ze wszystkimi znajomymi z uczelni? Bo ja nie.
                                            Powiedzmy, że to znajomi z pracy, rodziny oraz niektórzy z dojazdów na studia.
                                            Różne wydziały z róznych lat. Dlatego przede wszystkim pisałam ogólnie o
                                            inżynierach a nie konkretnie o informatykach. Tekst o przenoszeniu pecetów z
                                            miejsca na miejsce możnaby zignorować, ale przypuszczam, że zaraz do tego
                                            rozwinięłabyś mi podwątek sugerujący, że wg. mnie głównym zajęciem jest
                                            przenoszenie pecetów.
                                            Ale fakt, znani mi siedzą w biurze (nie tylko w urzędzie), nie przypominam sobie
                                            aby któryś na stałe siedział na hali przy taśmie produkcyjnej.

                                            > Nie wiem gdzie ty mieszkasz, ale w jakichś zupełnie innych realiach niż ja i
                                            > jakichś trzydziestu kilku znajomych mi inżynierów
                                            jakieś kilkaset km dalej

                                            - absolwentów mojej uczelni,
                                            > o
                                            > których wiem gdzie mieszkają i gdzie pracują.
                                            ciekawe czy za 10 lat też będziesz utrzymywać takie kontakty - tu nie doszukuj
                                            się żadnych podtekstów. To tylko ciekawość.

                                            > Poza tym - zastanów się proszę, jakie to wspaniałe perspektywy na przyszłość
                                            > daje praca przedstawiciela handlowego uncertain
                                            teraz już wiesz dlaczego powyżej pojawił się wpis "o wyższości informatyków nad
                                            resztą motłochu."

                                            > Poddaję się, nie sposób dyskutować z odwróconą logiką smile
                                            ja też.
                                            Wiesz, ja też jestem za tym, aby kobiety nie bały się i częściej wybierały
                                            kierunki techniczne.

                                            > Ale znasz inżynierów informatyków pracujących w twoim mieście jak mniemam.
                                            > Dlaczego nie szukali pracy w miejscach, gdzie kończyli by studia ?
                                            Znaleźliby j
                                            > ą
                                            > bez większego problemu ...
                                            Pomijając już to, że nie wiem czemu zarzut, że nie szukali pracy w mieście, w
                                            którym studiowali, to nie wiem dlaczego tak jest. Może chcieli mieszkać w swoim
                                            rodzinnym mieście, może chcieli własną firmę założyć ale byli kiepscy z
                                            marketingu, może swoją pracę uważają za ciekawą, może w firmie stricte
                                            informatycznej była toksyczna atmosfera, może zdobywają doświadczenie albo
                                            certyfikaty, albo po prostu się wypalili, nie wiem. Nie interesuje mnie to. Mamy
                                            ciekawsze tematy do dyskusji. Nie płaczą nad swoją pracą.
                                            A przypomniało mi się: 1 został na uczelni - zaliczasz go do ofiar losu czy do
                                            ambitnych osób?

                                            no chyba że jakimś cudem studia ukończone mają tylko
                                            > na papierku i niewiele tak naprawdę potrafią.
                                            ? to raczej nie ta uczelnia

                                            > Piszę o mieście z uczelnią kształcącą inżynierów. Wydaje mi się logiczne, że
                                            > skoro absolwent takiej uczelni mieszkał w dużym mieście kilka lat studiując,
                                            > nawiązując różne znajomości i kontakty, to musi mieć jakieś bardzo wyjątkowe
                                            > powody, aby po studiach nie szukać pracy w owym dużym mieście, tylko wrócić do
                                            > miejsca, gdzie wszystko co może znaleźć to mało interesująca (zważywszy na
                                            > program technicznych studiów informatycznych) posadka w urzędzie. To się kupy
                                            > nie trzyma. Nie chce mi się wierzyć, że ci twoi znajomi to absolwenci politechn
                                            > iki.
                                            Nie musisz wierzyć.
                                            I niby czemu nie trzyma się kupy. Przecież gdyby tak wszyscy wyjeżdżali, to w
                                            Polsce byłoby kilka rejonów eldorado, a reszta byłaby pustynią, na której
                                            umierałoby się z głodu.
                                            • gaja78 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 18.11.08, 00:25
                                              ewelina_1 napisała:

                                              > Powiedzmy, że to znajomi z pracy, rodziny oraz niektórzy z dojazdów na studia.
                                              Różne wydziały z róznych lat. Dlatego przede wszystkim pisałam ogólnie o
                                              inżynierach a nie konkretnie o informatykach.

                                              Czyli wszyscy absolwenci uczelni technicznej, których znasz i z którymi
                                              utrzymujesz kontakt, pracują w urzędzie. Dobrze rozumiem ?

                                              > Ale fakt, znani mi siedzą w biurze (nie tylko w urzędzie), nie przypominam sobi
                                              > e
                                              > aby któryś na stałe siedział na hali przy taśmie produkcyjnej.

                                              Każdy inżynier pracuje przede wszystkim w biurze smile Ale rozumiem że tobie chodzi
                                              o to, iż znajomi twoi nie wykonują pracy projektowej zgodnej z ich zawodem. Czy
                                              tak ?

                                              > - absolwentów mojej uczelni,
                                              > > o
                                              > > których wiem gdzie mieszkają i gdzie pracują.
                                              > ciekawe czy za 10 lat też będziesz utrzymywać takie kontakty - tu nie doszukuj
                                              się żadnych podtekstów. To tylko ciekawość.

                                              A co za różnica ?

                                              > > Poza tym - zastanów się proszę, jakie to wspaniałe perspektywy na przyszłość
                                              daje praca przedstawiciela handlowego uncertain
                                              > teraz już wiesz dlaczego powyżej pojawił się wpis "o wyższości informatyków nad
                                              > resztą motłochu."

                                              Wciąż nie rozumiem gdzie tutaj wspomniana "wyższość nad resztą motłochu". Z
                                              moich obserwacji wynika, iż inżynierowie szybciej awansują w pracy, zarabiają
                                              więcej i mają więcej czasu na życie prywatne niż przedstawiciele handlowi. Nie
                                              spotkałam jeszcze przedstawiciela handlowego, który by nie marzył o zmianie
                                              profilu wykonywanej pracy, bo to - nie ukrywajmy - ciężka i często niewdzięczna
                                              robota. Ktoś może się z moim zdaniem nie zgodzić, ale nie widzę tutaj podstaw do
                                              posądzania mnie o "wywyższanie się nad resztę motłochu". Tym bardziej że tekst
                                              dotyczył informatyków a ja informatykiem z wykształcenia nie jestem (podobnie
                                              zresztą jak Elza).

                                              > Pomijając już to, że nie wiem czemu zarzut, że nie szukali pracy w mieście, w
                                              > którym studiowali, to nie wiem dlaczego tak jest. Może chcieli mieszkać w swoim
                                              > rodzinnym mieście, może chcieli własną firmę założyć ale byli kiepscy z
                                              > marketingu, może swoją pracę uważają za ciekawą, może w firmie stricte
                                              > informatycznej była toksyczna atmosfera, może zdobywają doświadczenie albo
                                              > certyfikaty, albo po prostu się wypalili, nie wiem. Nie interesuje mnie to.

                                              Wcześniej pisałaś, że twój znajomy pracuje tam gdzie pracuje, bo innej pracy nie
                                              znalazł ... miał to być argument broniący tezy, że inżynierom nie jest wcale tak
                                              łatwo znaleźć pracę, konkurencja jest duża i kobieta w starciu z mężczyznami na
                                              to samo stanowisko nie ma szans.

                                              > A przypomniało mi się: 1 został na uczelni - zaliczasz go do ofiar losu czy do
                                              ambitnych osób?

                                              Przecież w twoim mieście podobno nie ma uczelni ? To po pierwsze.
                                              Po drugie mówiłaś o inżynierach, którzy pracują w urzędzie lub firmach nie
                                              związanych z profilem wykształcenia inżyniera. Dlaczego nagle wspominasz o
                                              uczelni ? BTW uczelnia to akurat ostatnie miejsce, w którym kobieta mogłaby się
                                              spotkać z dyskryminacją ze względu na płeć ...

                                              Dlaczego pytasz mnie o to, czy ktoś jest ofiarą losu ? Kogoś wcześniej tak
                                              nazwałam może ? Są gorsi i lepsi specjaliści, ci lepsi nie narzekają i nie
                                              spotykają się z dyskryminacją ze względu na płeć. A ci gorsi i tak znajdą jakąś
                                              pracę, bo sam stopień mgr inż. przed nazwiskiem znaczy dla potencjalnego
                                              pracodawcy więcej, niż samo 'mgr' oraz płeć kandydata. I tyle.

                                              > Nie musisz wierzyć.
                                              > I niby czemu nie trzyma się kupy.

                                              Dlatego, że w studia inżynierskie trzeba włożyć sporo pracy. To spora inwestycja
                                              własnego czasu i energii. Nie chce mi się wierzyć, że ktoś studiuje zaawansowane
                                              zagadnienia z pewnej wąskiej specjalności inżynierskiej po to, by ostatecznie
                                              szukać pracy w urzędzie. No chyba że w jego życiu zaszły jakieś niespodziewane
                                              zmiany w kwestiach o wyższym priorytecie niż praca. Ale wówczas przykład kogoś
                                              takiego trochę nie pasuje do tego wątku ...
                                              • ewelina_1 Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 22.11.08, 03:28
                                                gaja78 napisała:

                                                > Czyli wszyscy absolwenci uczelni technicznej, których znasz i z którymi
                                                > utrzymujesz kontakt, pracują w urzędzie. Dobrze rozumiem ?
                                                nie, urząd podałam jako przykład pracy, w której informatyk czasami może
                                                przenieśc peceta - to chyba było w odpowiedzi na temat zapieprzania w prywatnych
                                                firmach czy jakos tak.

                                                Ale rozumiem że tobie chodz
                                                > i
                                                > o to, iż znajomi twoi nie wykonują pracy projektowej zgodnej z ich zawodem. Czy
                                                > tak ?
                                                nie.

                                                > Wciąż nie rozumiem gdzie tutaj wspomniana "wyższość nad resztą motłochu".
                                                ironia, którą napisałaś.
                                                A odnośnie przedstawiciela handlowego, to znów inny inżynier po studiach (nie
                                                informatycznych), po bezskutecznych próbach znalezienia pracy przyjął prace
                                                przedstawiciela handlowego czegoś tam. Potem jeżdżąc po firmach rozglądał się za
                                                branżą zbliżona do swojego zawodu. Znalazł firmę, w której znowu był
                                                przedstawicielem tym razem artykułów - powiedzmy z branży. Dopiero siedząc juz w
                                                "swojej działce" znalazł firme, w której mógł pracować już w wyuczonym zawodzie,
                                                oczywiście jako inżynier. Dodam, że firma, nie ogłaszała oficjalnie naboru. I
                                                choc przykład ten możesz potraktować jako dowód, że w tym zawodzie myśli się o
                                                zmianie zawodu, to jednak z innej perspektywy przedtsawiciel dał możliwość
                                                znalezienia właściwej pracy.

                                                Tym bardziej że tekst
                                                > dotyczył informatyków
                                                nie, akurat ten kolega, co szybciej znalazłby pracę przedst. handlowego nie był
                                                informatykiem (ani nic pokrewnego).
                                                Bałagan tu chyba polega na tym, że ja cały czas piszę ogólnie o inżynierach. Ty
                                                natomast wraz z elzą przyczepiłyście się do teoretycznych mozliwości inżyniera
                                                informatyka i w związku z tym noszenia pecetów.

                                                > Wcześniej pisałaś, że twój znajomy pracuje tam gdzie pracuje, bo innej pracy ni
                                                > e
                                                > znalazł ... miał to być argument broniący tezy, że inżynierom nie jest wcale ta
                                                > k
                                                > łatwo znaleźć pracę, konkurencja jest duża i kobieta w starciu z mężczyznami na
                                                > to samo stanowisko nie ma szans.
                                                Nie, o ile dobrze pamietam pytałas się ogólnie (znam kilku informatyków), a ja
                                                nie interesuje się ścieżką kariery moich znajomych czy krewnych. Jak kogos
                                                lepiej znam to mniej wiecej wiem, ale ogólnie mnie to nie interesuje. Może zaraz
                                                po skończeniu studiów, bardziej by mnie to interesowało.
                                                Znam też inzyniera -kobietę która po skończonej ochronie środowiska pracowała
                                                jako sekretarka (nie wiem, czy dalej tam pracuje), bo wówczas ten
                                                "przyszłościowy zawód" przegrał z prawem, bo mniej więcej taniej bowiem było
                                                zapłacić karę za zanieczyszczanie środowiska niż zatrudnic fachowca i
                                                przebudować instalację montując różnego rodzaju filtry. Z góry piszę, że nie
                                                wypowiadam się o stanie dzisiejszym.
                                                I przy takich "odskokach" od zawodu jak powyższy, praca informatyka w urzedzie
                                                nie jest końcem świata.
                                                Odnośnie dużej konkurencji, to przeciez wszystko zależy od lokalnego rynku
                                                pracy. Ktos niedawno pisał, że gdzieś tam brakuje nauczycieli polonistów, a ja
                                                znów podałam link, w którym pisało, że w całym województwie nie ma pracy dla
                                                polonistów. To tylko przykład, nie czepiaj sie tego, że polonista to nie inzynier.
                                                A przypomniało mi się jeszcze, że w innym wątku pisałam tez o lokalnych
                                                ogłoszeniach o pracę: dla informatyków - długa lista wymagań przy proponowanej
                                                pensji poniżej 2000zł.

                                                kobieta w starciu z mężczyznami na
                                                > to samo stanowisko nie ma szans
                                                nigdy nie pisałam, że nie ma szans. Pisałam, że ma trudniej.

                                                > Przecież w twoim mieście podobno nie ma uczelni ? To po pierwsze.
                                                ale pisałam o znajomych z miasta, rodziny czy z dojazdów, a to nie oznacza tylko
                                                mojego miasta. Ten co został na uczelni mieszka w takiej odległości, że
                                                akceptuje czas dojazdu.

                                                > Po drugie mówiłaś o inżynierach, którzy pracują w urzędzie lub firmach nie
                                                > związanych z profilem wykształcenia inżyniera. Dlaczego nagle wspominasz o
                                                > uczelni ?
                                                m.in. w nawiązaniu do tego, że pracuje w miescu, w którym konczył studia.

                                                BTW uczelnia to akurat ostatnie miejsce, w którym kobieta mogłaby się
                                                > spotkać z dyskryminacją ze względu na płeć ...
                                                zgadza się, dlatego ja nigdy nawet nie myslałam, aby pisać o uczelniach

                                                > Dlaczego pytasz mnie o to, czy ktoś jest ofiarą losu ? Kogoś wcześniej tak
                                                > nazwałam może ?
                                                nie, nie nazwałaś, ale takie odniosłam wrażenie.

                                                Są gorsi i lepsi specjaliści, ci lepsi nie narzekają i nie
                                                > spotykają się z dyskryminacją ze względu na płeć. A ci gorsi i tak znajdą jakąś
                                                > pracę, bo sam stopień mgr inż. przed nazwiskiem z
                                                nie do końca sie zgodzę. Ci co maja pracę, z której są zadowoleni mogą łatwo
                                                mówić "mam prace, bo jestem dobr(a) i płec nie ma znaczenia". W praktyce
                                                przeciez oznacza to tych, którzy w danym momencie, w konkretnym naborze byli
                                                najlepsi, albo zaimponowali pracodawcy.
                                                Inna rzecz, że czasem obserwując działania niektórych pracodawców, odnoszę
                                                wrażenie, że nie bardzo zależy im na prawdziwych specjalistach. Ale to nie jest
                                                tematem wątku.

                                                > Dlatego, że w studia inżynierskie trzeba włożyć sporo pracy. To spora inwestycj
                                                > a
                                                > własnego czasu i energii. Nie chce mi się wierzyć, że ktoś studiuje zaawansowan
                                                > e
                                                > zagadnienia z pewnej wąskiej specjalności inżynierskiej po to, by ostatecznie
                                                > szukać pracy w urzędzie. No chyba że w jego życiu zaszły jakieś niespodziewane
                                                > zmiany w kwestiach o wyższym priorytecie niż praca. Ale wówczas przykład kogoś
                                                > takiego trochę nie pasuje do tego wątku ...
                                                myślę, że sporo ludzi ma ambitne plany, ma nadzieję znaleźć pracę w swoim
                                                zawodzie w rodzinnym regionie, a z tym różnie bywa. Życie nie zawsze głaszcze po
                                                główce. Czasem szukanie dobrej pracy to godzenie ambicji męża i żony.
                                    • gaja78 Hmm 17.11.08, 09:24
                                      ewelina_1 napisała:

                                      > no to wokół musiałoby być mnóstwo firm informatycznych, a tak nie jest - nie
                                      > wiesz czemu?

                                      Wokół mnie JEST mnóstwo firm informatycznych. Małe, duże, ogromne - do wyboru,
                                      do koloru. Wiadomo, że nie wszystkie przyjmują pracowników w trybie ciągłym, ale
                                      wystarczy poobserwować praca.gazeta.pl żeby się przekonać, że każdego tygodnia
                                      pojawia się kilka nowych trójmiejskich ogłoszeń...
    • bri Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 07.11.08, 16:18
      Najłatwiej o pracę będą mieli Ci, którzy nie skończyli żadnych
      studiów wink

      gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90442,5885134,Do_pracy_przez_internet.html
    • sanna.i Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 08.11.08, 19:46
      Właśnie było o tym w Wiadomościach. Wygląda na to,że inżynierowie będą stanowili
      rzeczywistą elitę w przyszłości wink
    • myga Re: szanse na prace po wyzszej szkole nicnierobie 01.12.08, 21:55
      up

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka