Dodaj do ulubionych

Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta.

18.11.08, 22:16
Miałam wczoraj ciężki dzień. Naprawdę ciężki.

Mieszkam w typowej sypialni większego miasta. Miasteczko wyludnia się z rana, samochodów mało, ruch niewielki.

Podrzuciłam syna do szkoły, pozałatwiałam co miałam do załatwienia i wracam do samochodu.
Ulica wąska, przelotówka, dozwolona prędkość 50km/h. Na poboczu tradycyjny parking wdłuż ulicy, w tym mój samochód.
Wsiadłam, ruszam powoli, nigdzie mi się nie spieszy. Zaraz miałam skręcać. Jechałam może 15km/h.

Zbliżałam się do kolejnego samochodu. Ktoś wkładał do niego zakupy bo kątem oka widzialam podniesioną klapę bagaznika. Zaczęłam ten samochód mijać, gdy zza tej klapy wyskoczyło wprost pod koła mojego samochodu...dziecko. Małe, ja go nawet nie widziałam z pozycji kierowcy!!! Wybiegło i kucnęło, coś zbierało z ulicy.
Nie wiem jak to się stało, zdążyłam tylko hamulec nacisnąć. Samochodem szarpnęło i zgasł. I widzę matkę tego dziecka. Ona nawet nie zauważyła, że jej dziecko (nie wiem, czy jej, czy tylko je pilnowała) wybiegło na ulicę!! Zreszta to dzialo się dosłownie w sekundę!!!!!
Zaczęła przepraszać, złapała tego dzieciaka (miał trochę ponad rok, może niacałe dwa latka). Stała blada i się trzęsła.

A ja...wiecie co, nie wiem jak to nazwać. Coś jej chyba powiedziałam ale niewiele. Byłam tak wściekła, że ujechałam kawał drogi i puściły mi nerwy.
Ja bym tego dzieciaka przejechała. Gdybym kątem oka nie zauważyła, że coś mignęło między jej a moim samochodem to pojechałabym dalej prosto. To dziecko cos podnosiło z drogi, może jakąs zabawkę. I pewnie stalo tuz obok mamy, która zamiast wsadzić dziecko do samochodu, wolala najpierw zakupy zapakować. Tuż obok drogi!!!

Gdyby to działo się wieczorem lub w bardziej ruchliwym momencie dnia, nawet mi się mysleć nie chce, jak by się skończyło.

Zadzwoniłam do męża, mówię co sie stało. Ponieważ newry mi puściły i ryczałam, mąz tylko pytał, czy ja to dziecko potrąciłam. A potem mnie op..przył, że matki nie objechałam.
Kurczę, w życiu nie byłam w takiej sytuacji. Ja nie byłam w stanie słowa z siebie wydusić. Poza tym tej kobiecie krew z głowy odplynęła jak zobaczyła dziecko na drodze.

Mam tylko nadzieję, że tą chwilę też zapamięta do końca zycia. Bo ja z pewnoscią.


Tyle. Niech to szlag trafi. Sama mam dzieci i nawet mi się mysleć nie chce co by było, gdybym, jak zwykle w tym rejonie, nie zatrzymywała się tylko jechala z normalną prędkością.

Prawo jazdy mam od ponad 18 lat. Może to wiek, człowiek patrzy za dwoje, za siebie i za tego co na poboczu stoi.

Po prostu napisałam to pod rozwagę. Możecie mi wierzyc lub nie, niewiele brakowało do nieszczęscia.
A ja codziennie pół dnia spędzam za kólkiem i dzis musiałam znów jechać. Może jakiś uraz mam ale omijałam tamta ulicę.

Wściekła jestem.

Tyle. Pod rozwagę.
Obserwuj wątek
    • dianakatra Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 18.11.08, 22:30
      To straszne co przezyłaś, było o krok od tragedii. Dlatego nie spuszczam mojej
      córki z oka.
    • fantasmagorii Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 18.11.08, 22:36
      a ja właśnie obseruję to zachowanie nagminnie - najpierw zakupy czy
      inne fanty - potem dzieciak.
      Dobrze, że napisałaś. Może ockną sie ludzie przed supermarketem, ze
      najpierw dziecko , potem zakupy.
      widziałam też dzieciaka, który smyrnął pod supermarketem. Jechalismy
      wolno, a on wybiegł tak ze dwa samochody przed nami. Mąż się
      wychylił i pakującemu tatusiowi powiedział, ze mu dziecko pognało.
      gdzie ? gdzie? niemozliwe! i zostawił otwarty bagaznik i poleciał...
      najpierw dziecko, potem, kurna kurczak, jogurty i mrozonki.
      • edunia73 Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 20.11.08, 20:51
        Straszne jest to co przeżyłas ,tym bardziej ze to było dziecko sad
        Chciałabym żebyscie obejzały ten filmik koniecznie z głosem....mnie
        poprostu zatkało kiedy pierwszy raz go zobaczyłam sad

        patrz.pl/filmy/kierowco-nie-badz-bezmyslny/
        • czajkax2 Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 20.11.08, 21:14
          Film wstrząsający. nawet nie wiem co napisac, tak jestem poruszonasad
    • golfstrom Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 18.11.08, 22:38
      Wiesz, ja Ci się wcale nie dziwię. Cieszę się, że nie doszło do
      tragedii.

      Ale opieprzanie matki, albo opiprzanie Ciebie bo nie opiprzyłas
      matki wydaje mi sie zupełnie bezcelowe i w tej sytuacji bezsensowne.

      Myslę, że dużo lepiej zrobiłaś, że inaczej wyładowałaś emocje.
      Naprawdę.

      • pitahaya1 Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 19.11.08, 08:42
        Nie wyładowałam emocji. Może te pierwsze, tą złość.
        Drugą noc nie mogę zasnąć. Wczoraj prowadziłam samochod ale dziś planowałam parę rzeczy pozałatwiać i nie daję rady. Ledwo na oczy patrzę. A w takim stanie nie da się kierować.

        Ja jestem takim typem człowieka, który w momencie zagrożenia reaguje szybko i dobrze. Emocje dopadają mnie, gdy już ktoś przejmie problem i człowiek jest bezpieczny. Za to inni już zapomną o całej sprawie a we mnie cały czas siedzi i spać nie daje.
    • sanna.i Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 18.11.08, 22:40
      Pitahaya, ta sytuacja coś mi przypomina.Ja trzymam wózek w bagażniku
      samochodu,samochód zaparkowany przy ulicy.Innej możliwości nie mam,musiałabym
      wciągać wózek,dziecko i zakupy na 3 piętro.A jesteśmy sami i nie ma mi kto
      pomóc.Zatem podjeżdżam wózkiem do auta, stawiam zakupy obok,mój dwulatek wysiada
      z wózka i proszę go,aby stanął tuż przy mnie (nie od ulicy),żebym mogła do
      bagażnika spakować wózek.I też zawsze mam oczy dookoła głowy czy nie zwieje,bo
      raz już zaczął.Szczęśliwie rzuciłam wszystko i dogoniłam,no i ruch przy tej
      uliczce nie taki duży.Ale wiem jak to czasem sekundy decydują...W naszym
      przypadku nie da się małego wsadzić na tę chwilę do auta,po prostu takie mi
      cyrki odstawia,wyłazi itp.Musiałam mu jak krowie na rowie wytłumaczyć,co się
      dzieje jak się pod samochód wpadnie i teraz grzecznie mi stoi przy nodze.Ale po
      tym co napisałaś jeszcze bardziej go będę strzegła.
      • eilian Sanna.i 19.11.08, 21:57
        a nie możesz wyjąć dziecko z wózka, przepiąć je do fotelika a potem zająć się
        spakowaniem wózka i zakupów do bagażnika? Taka kolejność wydaje mi się
        najbardziej logiczna...
        • sanna.i Re: Sanna.i 19.11.08, 22:36
          Logiczna? Przecież ja wracam z tym dzieckiem ze spaceru do domu,nigdzie z nim
          nie jadę, a w samochodzie trzymam na stałe WÓZEK,żebym nie musiała go wnosić na
          piętro.
          • kinga127 Re: Sanna.i 20.11.08, 06:32
            To tylko Twoje wygodnictwo. Też nie ma mi kto pomóc i często wchodze na 2 piętro
            3 razy - najpierw dziecko, zakupy i wózek na końcu. Dziecku ściągam buciki i
            kurtkę i odstawiam do łóżeczka ze szczebelkami - wtedy gdy lecę na dół po
            zakupy i wózek, albo - -ostatnio praktykuje gdy nie mam zbyt dużo ciężkich
            zakupów: dziecko na półpietro (żeby mieć je na oku), a wózek i zakupy po pietrze
            wnoszę. Dziecko ze schodów mi nie spadnie, bo stoi nieruchomo (sama nie umie
            wchodzić jeszcze) i obserwuje moje zmaganiasmile. Natomiast w Twoim przypadku
            ciekawość dziecka może spowodować nieszczęście - wiem to po sobie , bo na
            parkingu przy supermarkecie nie ma mowy, żebym choć na chwilę mogła córkę puścić
            "luzem", bo zaraz ogląda inne samochody, wchodzi na uliczki parkingowe i nie
            pomaga tłumaczenie - ciekawość jest silniejszasad
            • sanna.i Re: Sanna.i 20.11.08, 16:00
              Jak moje dziecko nie potrafiło jeszcze chodzić,też było mi łatwiej.Ale argument
              o moim "wygodnictwie" trochę do mnie nie przemawia. Jak to sobie wyobrażasz, mam
              wnosić na 3 piętro 15,5 kg dziecko (ubrane ciepło waży jakieś 16,5) +4-5 kg
              zakupy+6 kg wózek + torebka (jakieś 2 kg) którą mam zawsze przy wózku. Razem
              daje to...29 kg! Nieźle, jak na ważącą 50 kg kobietę, nie sądzisz?
              • kinga127 Re: Sanna.i 20.11.08, 20:39
                Nie napisałam , że dziecko nie umie chodzić, tylko wchodzić samodzielnie na
                schody. Wyobraź sobie, że jednak się da. Nie jestem superbabą, ważę 55 kg, a
                jednak daję radę na raty - jak pisałam wcześniej - wnieść na 2 piętro w
                kamienicy, wózek - 7 kg, dziecko dwuletnie - 12 kg i ciężkie zakupy. Dla
                chcącego nic trudnegosmile. Nie mam gdzie zostawić wózka, a nie mogę przecież
                sąsiadów codziennie prosić o pomoc. Samodzielność to podstawa.
                • sanna.i Re: Sanna.i 20.11.08, 21:30
                  A wiesz co to jest kręgozmyk? Bo mnie się to właśnie zrobiło.Taka byłam
                  samodzielna. Teraz nie mam wyjscia, wózek muszę zostawiać w aucie.A dziecka
                  samego na schodach nie zostawię,znając mojego syna to źle by się to skończyło.
    • pati9.78 Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 18.11.08, 22:42
      No muszę przyznać, że na mnie ta przestroga podziałała, oczyma
      wyobraźni zobaczyłam moją półtorarocznącóreczkę. Dobrze, ze o tym
      napisałaś. Rzadko mi się zdarza czytać post dwa razy. Dobrze, że
      wszystko tak się skończyło.
    • mamabuly Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 18.11.08, 22:43
      Oj współczuję koszmar absolutny. Ja miałam dzisiaj podobna sytuację.
      Kilkulatek na rowerze z trzecią predkoscią kosmiczną wyskoczył mi
      przed samochód z ciemnego zaułka. Jeszcze jak opieprzyłam to zaczął
      się odszczekiwać. Matko jak gdybym gó...arza potraciła, no do końca
      życia miałabym wyrzuty sumienia.
      Doniosłam na policje żeby może tam jakaś latarnię postawili, żeby
      chociaż było coś widać. Bo, że dzieciak nie myśli no jego prawo.
      Tylko jaki rodzic do diaska takiemu na rowerze pozwala się poruszać!!
      • marg0tka Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 18.11.08, 22:52
        No cóż, ja już kilka razy będąc kierowcą nieomal zatrzymałam autko i
        wyskoczyłam z drążkiem od lewarka do mamuńci która puszcza luzem 3-4
        latka na chodniku przy ruchliwej ulicy. W koncu kiedyś się
        zatrzymam, ryzykując lincz innych kierowców i sąd...
        • mamabuly Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 18.11.08, 23:03
          Boshee ja mam zawsze taka straszna wizję, że dzieciaka potrącam i nie
          dość, że idę "siedzieć" to jeszcze do końca życia mam wyrzuty
          sumienia. Koszmar!!

          Dlatego trenuję moją córę na maksa w tej kwestii. Juz jako dwulatka
          mała mówiła "czerwony pan nie wolno.. zielony można pzrechodzic" a to
          fajne było bo wszystkich pouczała jak się na drodze zachowaćsmile
          • sympatyczna1980 Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 18.11.08, 23:11
            jak ja zblizam sie z synkiem do samochodu a mam ze soba jakies
            zakupy to najpierw wsadzam synka do auta i on sobie spokojnie siedzi
            a ja dopiero wtedy chowam zakupy. Nie wyobrazam sobie prosic 2
            letniego malca ktry jest zainteresowany wszystkim dookola aby stal
            przy mnie spokojnie skoro wiem ze wystarczy cokolwiek aby on ode
            mnie odszedl i dlatego najpierw dziecko do samochodu a pozniej
            martwie sie o zakupy.
            • mamabuly Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 18.11.08, 23:48
              Robię podobnie, tylko czasami problem stanowi przejscie przez
              ruchliwy parking. Dzieco trzyma się zwykle za siate z zakupami. No
              ale wiadomo "swiata ciekawe" nigdy nie wiadomo co moze je
              zainteresować. Trzeba miec oczy dookoła głowy zzwłaszcza, ze moja
              czterolatka juz nie miesci się w to siedzisko na wózkuwink
      • hanna26 Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 20.11.08, 02:50
        My z mężem kilka tygodni temu mieliśmy podobną sytuację. Tylko nam jakiś pięciolatek wyskoczył nagle za kotem. Najpierw smyrgnął kot, potem, prawie w tym samym czasie - chłopiec. Ufff. Mąż go potrącił (tzn. dziecko, nie kota) - na szczęście chłopcu nic sie nie stało, nawet otarcia ciała nie miał. Tylko dwa dni na obserwacji w szpitalu, na wszelki wypadek - ale powiedzieli, że absolutnie nic nie jest. Ale to tylko dzięki temu, że mąż jechał bardzo wolno - akurat szukaliśmy uliczki, mieliśmy skręcić i chciałam przeczytać nazwę przecznicy. Uff, okropne przeżycie. Małża wzięło okropnie, chłop jak dąb, a widziałam, jaki był roztrzęsiony. Gdybyśmy nie szukali tej ulicy, dziecko byłoby martwe.
    • minerallna Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 18.11.08, 23:28
      To jak już taki wątek, ku przestrodze to i ja napiszę, ech.
      Jesteśmy pierwszy raz w zupełnie nieznanym nam mieście, chodzimy po starówce,
      podziwiamy,wchodzimy w jedną z wielu uliczek które odchodziły od Głównego Rynku,
      wszędzie są znaki,że to strefa dla pieszych, ograniczenia itd. Dziecko biega
      radośnie a ja słyszę, że przez tą uliczkę na którą biegnie moje dziecko jedzie
      samochód! Gdybym wcześniej dziecka wręcz nie "wytresowała" w samochodowych
      sprawach, dziś by go nie było. Na mój straszny krzyk STÓJ, stanęło.
      Widać te durnowate(?) gadanie i tłumaczenie, czyli że auto nie tylko wozi ludzi
      ale potrafi też zrobić krzywdę, do małego rozumku przemówiło dało efekt .


      • yoluha Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 19.11.08, 09:51
        Ja miałam podobnie kiedyś, tylko moje dziecko nie posłuchało. Tylko
        chyba jakiś anioł stróż nad nią czuwał. Mała miała pół roku.
        Chcieliśmy kupić jej sandałki na lato. Wchodzimy do obuwniczego
        grzecznie za rączkę. Mała siada na stołeczku mąż koło niej stoi ja
        podchodze znowym butem do przymierzenia. A ta pchła ruchliwa w
        mgnieniu oka zeskoczyła ze stołeczka i wybiegła przed sklep (a drzwi
        były otwarte na ościerz. owy sklep był przy jednej z głównych ulic,
        także ruch duży, a był piątek. Na moje słowa stój, córka tylko
        zaczeła się śmiać i pędem przecieła ulice. janprzerażona pędem ślepo
        za nią, nie patrzyłam czy coś jedzie czy nie. Na drugiej strony
        ulicy ją złapałam. Myślałm że rozszarpę, ale tylko ją przytuliłam.
        Także czasami wystarczą sekundy. Miałam i mam do tej pory wyrzuty
        sumiemia. Chwała od Boga, że żaden samochód tamtędy właśnie nie
        przejeżdżał. Jak to wspominam to całe życie mi przed oczami... uncertain
        • irima2 Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 19.11.08, 10:52
          Kurcze, niesamowicie zdolne dziecko.
          Pół roku a nie dość, że chodzi to jeszcze skacze i biega smile
          • siasiunia1 Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 19.11.08, 21:37
            no właśnie też jestem pełna podziwu.
            ja to bym do mam talent dała...
            • yoluha Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 20.11.08, 09:01
              O Jezu dziewczyny pomyłak, miałam napisac że to było pół roku temu,
              a mała miała 2 lata. Ale lipa i wstyd.
    • magurka3 Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 19.11.08, 00:37
      Straszne.Ja zawsze chyba instynktownie najpierw pakuje dzieciaki do auta,a
      pozniej zakupy.
    • moofka Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 19.11.08, 08:46
      rozumiem twoje wzburzenie
      mialy wielkie szczescie ze to ty jechalas, a nie jakis wnerwiony kurier ktorego
      czas gonil
      wielu wypadkow mozna by uniknac gdyby doroslimieli wiecej wyobrazni
    • crises Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 19.11.08, 09:36
      Ja kiedyś o mało nie przejechałam może dwulatka, który kucnął mi za
      samochodem po tym, jak do niego wsiadłam.

      Tatuś-kretyn wypuścił dziecko z samochodu, a sam zajął się jakimś
      grzebaniem pod maską.
    • osa551 Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 19.11.08, 10:02
      Współczuję Ci przeżyć, ale dobrze że zapobiegłaś tragedii. Ja mam hopla na tym
      punkcie. Nieważne czy się drze czy nie - zawsze najpierw dziecko upycham w
      samochodzie a potem inne rzeczy w bagażniku. Brrr...
    • lola211 Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 19.11.08, 10:08
      Ja kiedys o malo nie potracilam 3 latka, ktory wbiegl na
      jezdnie.Tylko dlatego , ze nie jechalam bardzo szybko i ze mam
      refleks, w pore zahamowalam.Nie nawrzeszczalam na opiekuna, po
      prostu pojechalam dalej, cala w nerwach.
    • cora73 Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 19.11.08, 10:23
      Tez bym kiedys potracila na oko 2letnie dziecko. Po jednej stronie
      ulicy stala matka z dzieckiem i plotkowala z jakas kobieta, po
      drugiej stronie jezdni ojciec dziecka z kolega.....doslownie maly
      wbiegl mi prosto pod kolasad dobrze ze bylo to w strefie 30km/h,
      jechalam naprawde wolno i tylko dlatego zdazylam wyhamowac. Moja
      reakcja byla zupelnie inna od twojej: wysiadlam z samochodu i
      naprawde niewiele brakowalo a potrzaslabym ta kobieta, podobnie
      zareagowal ojciec dziecka.Wypadki, wypadkami ale sa sytuacje ktore
      mozna przewidziec i im zapobiec!
    • mic-hag Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 19.11.08, 10:26
      Dziękujmy że w porę zareagowałaś i nic się nie stało.Widziałam kilka lat temu
      jak na osiedlu u moich teściów sąsiad na stromym wjeżdzie do garażu postawił
      auto nowiutkie.Zachwyceni właściciele podziwiali nowy nabytek ze znajomymi
      dzieci gwar i w pewnym momencie huk .Wszyscy byli zajęci samochodem a syn
      właścicieli siadł do środka odpalił auto ruszył i wjechał w dzwi garażu.Boże
      jaki on był biedny jak ojcic i reszta zaczeli krzyczeć na małego jak on wtedy
      dostał od ojca. Tyle że to ta banda powinna była zarwać tak jak ten mały.Czasami
      wyobrażnia dorosłych jest gorsza niż u dzieci.
      • irima2 Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 19.11.08, 10:55
        Jak chodziłam do podstawówki to przydarzyła się podobna historia.
        Tylko dzieciak nie wsiadł do samochodu tylko stanął przed. I
        niestety nie wiadomo jak samochód się stoczył. Biedny chłopiec tego
        nie przeżył...
        Tak więc ta banda zamiast krzyczeć na dziecko powinna dziękować
        Bogu, że nic gorszego się nie stało.
    • tomelanka Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 19.11.08, 10:31
      mój chłop też kiedyś prawie wjechał w wózek, ale to już była głupota mamuśki,
      ciemno, deszcz pada, fakt, weszła na przejście, ale w ogole nie patrząc, czy coś
      jedzie, a to nie było tak, że jechaliśmy po linii prostej, tylko zaraz po
      skręcie było przejście, uratował go zajebisty refleks; babka jeszcze nas
      objechała, głównie jego, ja już miałam na końcu języka niezłą wiązankę, ale się
      powstrzymałam, bo byłam zbyt zdenerwowana, w sumie to się chyba bałam jakichś
      konsekwencji, mój chłop, jak to on, zaczął ją przepraszać, ze ciemno deszcz
      pada, nic nie widać, a ona wtargnęła, w końcu babka odpuściła, ale co to za
      krowa no! z małym dzieckiem, w głębokim wózku-w ogóle nie myślała, myslala chyba
      ze jak bedzie na przejsciu dla pieszych to nie wiem, co. Ok, miala moze troche
      racji, ale niech wezmie pod uwage okolicznosci, i to, że my tez bylismy zdenerwowani

      ja tez mam prawo jazdy, i wiem, kto i gdzie ma pierszenstwo, ale w zyciu nie
      przyszloby mi do głowy wejsc na ulice bez upewnienia sie czy nic na pewno nie
      jedzie, i to z niemowlakiem, tak jak niektórzy którzy nigdy nie jezdza
      samochodem mysla ze ich widac na drodze gdzies miedzy wioskami, po ciemku a nie
      daj boze w deszcz, ubierze sie taki na szaro albo na czarno i mysli ze go widac
      i jeszcze kuzwa z drogi nie zejdzie, ja zawsze schodze jak najdalej sie da na
      pobocze bo umiem spojrzec na sytuacje oczami kierowcy, przepraszam za chaotyczny
      post, ale wszystko odzylo wink
      • asiaiwona_1 Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 19.11.08, 11:31
        Faktycznie, matka wogóle nie pomyślała. Czytając ten wątek zaczęłam
        się zastanawiać co ja robię w takich sytucjach bagażnikowo-sklepowo-
        dzieckowych. No i wychodzi mi, że najpierw zawsze wsadzam córkę do
        auta - choć zawsze myślę sobie, nie o tym , że może wybiec na ulicę,
        tylko, że ją nogi zabolą smile
        Wkurzają mnie też rodzice, którzy nie blokują drzwi w aucie przed
        dziećmi. Ja rozumiem, że starsze samochody moga tego nie mieć, no
        ale jak widzę jakić nowszy model samochodu, to chyba raczej jest tam
        taka opcja. Miałam właśnie w poniedziałek taką sytuację. Odwiozłam
        córkę do przedszkola. Że dopiero ruszyłam i uliczka wąska i kręta to
        jechałam wolno. Tym bardziej, że wiem, ze to droga dzieci do szkoły
        i przed 8 rano jest ich tu trochę. No i nagle będąc prawie na
        wysokości końca bagażnika auta zaparkowanego po prawej stronie
        widzę, że tylne drzwi otwierają się z rozmachem. W ostatniej chwili
        wyhamowałam i troszeczkę udało mi się skręcić (ulica
        jednokierunkowa, więc bardzo wąsa, tym bardziej, że po obu stronach
        parkują auta). No przecież o mały włos dzieciaki nie rąbnęły mi auta
        drzwiami. No i całe szczęście, że nie wpadły na pomysł samodzielnego
        wyjścia z samochodu, bo też weszły by prosto pod moje koła. Matka
        wyszła zaraz z samochodu i nawet nie przeprosiła. No i mnie też
        zatkało i zaćmiło i nawet jej nie opieprzyłam.
      • siasiunia1 Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 19.11.08, 21:41
        ale przed przejściem dla pieszych jak jest ciemno, deszczowo i fuj to ja zwalniam i patrzee czy ktoś się nie zbliża do przejscia. bo często widziałam ludzi nie patrzacych absolutnie na samochód i którym się wydaje że ich przeciez widać jak swiatła świecą ...
        • edunia73 obejżcie ten filmik mnie zatkało i wyłam jak mops 20.11.08, 20:59
          patrz.pl/filmy/kierowco-nie-badz-bezmyslny/
    • liwilla1 Re: masakra 19.11.08, 21:47
      pilnuje mojego rozbieganego dziecia jak moge, ale dzieki Twojemu postowi jeszcze
      bardziej wyczule sie na tym punkcie. mialas ogromne szczescie, matka dziecka tym
      bardziej. to mogl byc kazdy inny kierowca...
    • ania.silenter Re: Ku przestrodze, może ktoś się w porę opamięta 19.11.08, 22:10
      Ja z moją dwójką mam taki patent: bierzemy z mężem 2 wózki zakupowe, jedną
      sztukę wkładamy w siedzisko w jednym wózku, drugą w drugie, zakupy do środka. I
      już. Po wyjściu ze sklepu mąż pakuje do samochodu nasze dziewczyny a ja
      zakupywink. Puszczenie ich luzem na parkingu przed hipermarketem w ogóle nie
      wchodzi w rachubę - rozbiegają się zawsze w dwie przeciwne stronysad.
    • prologica odblaski 20.11.08, 08:31
      dolacze sie z problemem ktory nieustannie neka mnie. do pieszych -
      czlowiek ubrany na czarno/szaro/granatowo/brazowo bez zadnego
      elementu jasnego lub odblaskowego jest naprawde NIEWIDOCZNY w
      momencie kiedy jest ciemno, pada deszcz, snieg itp.

      ROWNIEZ na przejsciu dla pieszych - JEST NIEWIDOCZNY naprawde.

      i nie chodzi o to zeby zwolnic - jadac 5km/h mozna zrobic takiej
      osobie krzywde, naprawde. a wystarczy miec opaske na reku, odblask
      na kurtce, na bucie, cokolwiek.

      a jesli chodzi o nieuwage - jakis czas tematu w mojej okolicy byla
      taka tragedia - facet pojechal odwiedzic sasiada, na podwroku
      biegalo dziecko sasiada... pech chcial ze wyjezdzajac z podworka
      czlowiek przejechal to malutkie dziecko - w momencie keidy ruszal
      znalazlo sie za jego samochodem. wspolczuje facetowi naprawde
      gleboko, bo moim zdaniem to wina rodzicow. ja jak wyjezdzam z
      podwroka od bylych tesciow to kaze im nawet psa przytrzymac, nie
      mowiac juz o dzieciach...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka