Dodaj do ulubionych

Sama, sama, samotna... -dlaczego

07.11.03, 09:28
Strasznie mi smutno. Jestem osobą towarzyską a od czasu gdy zaszłam w ciążę,
urodziłam dziecko i nawet teraz kiedy mój synek ma już prawie 2 latka to
czuję, że wszystkie moje znajomości gdzieś się rozpłynęły. Tzn są tylko wtedy
kiedy JA zadzwonię, kiedy JA zaproszę, kiedy JA nalegam. Tyle tylko, że takie
znajomości dla mnie nie są wartościowe, bo cóż mi po "pseudoprzyjaciołach",
którzy miesiącami nie zadzwonią i nie zapytają co słychać. Telefon milczy jak
zaklęty a ja coraz smutniejsza. Próbowałam spotykać nowe osoby, ale te
wszystkie znajomości wyglądają tak samo - ja zadzwonię, ja coś zaproponuję to
ok, jeśli nie to telefon tygodniami milczy.
Tak sobie myślę, że może to we mnie jest coś takiego co odpycha ludzi ode
mnie. Bo ja się staram, staram się rozumieć, jeśli po raz kolejny ktoś nie
może - ale ile można. przecież wiem, że dla chcącego nie ma nic trudnego.
Dlaczego tak trudno znaleźć kogoś kto na szczere zainteresowanie odpowiada
tym samym.
Chyba jestem nic nie warta, skoro nikt nie chce mnie tak naprawdę znać. Mija
czas a ja coraz smutniejsza. I coraz bardziej samotna...
Obserwuj wątek
    • vaana Re: Sama, sama, samotna... -dlaczego 07.11.03, 09:57
      Ja wsrod swoich znajomych tez widze takie sytuacje, niektore moje kolezanki
      miesiacmi czekaja na odzew swoich znajomych, mnie to tez nie ominelo. Czasem ja
      jestem zabiegana i czasem ktos moze pomyslec o mnie, ze nie szanuje przyjazni.
      Ja mysle, ze to jest zwiazane z roznymi okresami w zyciu. Kiedy jestesmy czynne
      zawodowa mamy znacznie mniej wolnego czasu na podtrzymywanie znajomosci.
      Natomiast w okresie aktywnego wychowywania dzieci, kiedy mocniej odczuwamy
      samotnosc, mamy znacznie wieksza potrzebe dzielenia sie uwagami, rozwiewania
      swoich watpliwosci - wtedy silniej odczuwamy samotnosc, badz interpretujemy ja
      jako odrzucenie. Nie mysl tak. Musisz znalezc kobiety, ktore tak jak Ty
      potrzebuja towarzystwa, to wszystko. A moze jeszcze jedno, tak na wszelki
      wypadek, nie sadz ze Cie oceniam, moze jednak warto czasem przeczekac na sygnal
      z drugiej strony, troszke dac za soba zatesknic, nie byc zawsze gotową na
      spotkanie, zawsze pelną inwencji? A moze Twoja potrzeba mowienia oniesmiela, a
      tym samym nie zaspokaja potrzeby mowienia kolezanek? No nie wiem, moze w czyms
      pomoglam.
      Pozdrawiam smile
      • mamasita Re: Sama, sama, samotna... -dlaczego 07.11.03, 11:59
        Myslę ze tez zmienia się percepcja czasu i priorytetów. Faktycznie koleżanki
        mniej dzwoania bo w wiekszości wypadków słysza ze nie moge wyjść wieczorem bo
        nie mam kogo zostawic z dzieckiem i druga sprawa jestem tak padnięta ze
        wyjscie o 9 wieczor i potem powrot o 12.00 to dla mnie wyprawa i to droga bo
        taxi w obie storny a trudno nie wypic kieliszka wina. Wiec rzadziej dzwonią, a
        jak ja je zapraszam do siebie to zwykle jst nami moj synek i one chyba nie
        chcą bawic sie z dzieckiem czy miec rozmowę przerywana dzicinnym blablaniem i
        zabawami.
        Dla odmiany z mojej strony - ja nudze się po godzinie gadania o romansach,
        ciuchach i duperelach i plotkach bo to juz mnie nic nie interesuje, tak na 15
        min to ok ale nie dwugodzinne spotkanie o duperelach. Zmieniła mi się
        percepcja i wole porozmawiac o konkretach.Tak więc myslę ze dokonała się nagła
        separacja naszych światów i mamy o wiele mniej wspolnych punktów - to jest
        bolesne bo nagle nie nalezy się do "paczki". Jest nadzieja ze paczka zafunduje
        sobie dzieci i wtedy będiz sie liderem paczki.wink Żartuje troche ale coś w
        tym jest.Na dobitke mam rewelacyjnego męża który jest moim najlepszym
        przyjacielem tak że oboje moglibysmy życ na bezludnej wyspie a i tak bysmy
        byli szczęśliwi.
    • krysia26 Re: Sama, sama, samotna... -dlaczego 07.11.03, 10:08
      Witajsmile
      Czuje doslownie to samo.Wczoraj i przedwczoraj mialam takiego dola z tego powodu ze przeryczalam caly wieczor.Ciagle zadawalam sobie pytanie dlaczego???Ja wszystko rozumiem ze praca,rodzina,obowiazki...Ja jeszcze jak bylam w ciazy to bylo ok poniewaz swietnie sie czulam i bylam dyspozycyjna wiec sama po kolezankach jezdzilam ale jak urodzilam coreczke to skonczyly sie moje znajomosci.Wielokrotnie probowalam je odnowic organizowalam grile...sylwestra...niestety nie udalo siesadMoglabym tak pisac i pisac ...ale ja juz nawet nie chce tego wspominac nigdy tego nie zrozumiem i nie zapomne tego uczucia samotnosci i niezrozumienia.Nie wiem dlaczego tak jest.Ale powiem Ci ze nawiazalam pare bardzo wartosciowych znajomosci przez net rozmawiamy czasem na gg smile Zaluje tylko ze te osoby mieszkaja tak daleko...Nie mozesz o sobie myslec ze jestes nic nie warta .Napewno jestes wartosciowa dziewczyna.Jesli masz ochote porozmawiac lub pozalic sie to pisz na moje gg 2503077

      pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie Krysia mama Krysi
      • magduska2 Re: Sama, sama, samotna... -dlaczego 07.11.03, 10:26
        Niestety nie mam dostępu do gg. Ale podaję swojego maila: madaz27@wp.pl
        Bardzo chętnie się z Tobą i nie tylko zapoznam.
        Pozdrawiam,
        Magda
    • mama-laury Re: Sama, sama, samotna... -dlaczego 07.11.03, 10:45
      no coz samotnosc to w tych czasach choroba spoleczna, przez ktora i ja sie
      nacierpialam w zyciu. teraz majac meza, dziecko, nie powinnam odczuwac
      samotnosci ale ... no wlasnie. nie ukrywam, ze ciezko mi jest bez kolezanek.
      fakt, ze jakos tak wszystkie w jednym czasie pozakladalysmy rodziny, to tylko
      moja przetrwala a im sie nie ulozylo. ale przeciez to nie przeszkadza w
      poznaniu nowych! a jednak. nie wiem co ze mna jest? dlaczego nie potrafie sie z
      nikim zaprzyjaznic? a tak fajnie byloby wyskoczyc gdzies na kawe, czy isc razem
      na spacer, czy po prostu poplotkowac.
    • jagasz Re: Sama, sama, samotna... -dlaczego 07.11.03, 10:54
      Czuję to samo. Tak naprawde poznałam się na moich znajomych kiedy byłam na
      urlopie maciezyńskim, siedziałam w domu z dzieckiem i chciałam pogadać.
      Wcześniej przed porodem trzymałam kontakt z moimi znajomymi , to JA dzwoniłam
      umawiałam spotkania, podtrzymywałam kontakty, kiedy tylko się dało dzwoniłam z
      pracy, pytałam co słychać. Średnio telefony ode mnie do każdego były wykonywane
      raz w tygodniu. Poszłam na urlop macieżyński i co??? Nawet pies z kulawą noga
      nie zadzwonił. Oczywiście po samym porodzie były gratulacje itp. ale miesiąc
      później - cisza. A dodam, że to naprawdę nie były znajomoście przez mnie
      wymuszane. Teraz ja siedzę cicho, trochę przestało mi zależeć na
      takich "przyjaźniach", ale gdy zadzwonię to po drugiej stronie słyszę "coś się
      w ogóle nie odzywasz?". Rozumiem z tego, że to ja przyzwyczaiłam moich
      znajomych do tego, że to ja dzwonię. Teraz nie dzwonię w ogóle, trochę mi
      szkoda, ale z czasem zaczynam rozumieć, że tak naprawdę to nie ma czego.
    • olimama Re: Sama, sama, samotna... -dlaczego 07.11.03, 12:13
      A ja jeszcze przed ciążą czułam, że te moje przjaźnie i znajomości to trochę
      nieprawdziwe. Posiedzieć, pogadać o pracy, ponarzekać to tak. Ale pomóc komuś,
      gdy mu trudno to nie. I wiem, że to też moja "wina". I nie żałuję, że nie
      widuję tych moich znajomych tak często jak kiedyś. Tylko jedno mnie zdziwiło
      mocno (ale o tym pisałam w osobnym wątku), że niektóre znajomości, o których
      myślałam, że są trwalsze okazały się wyjątkowo kruche, bo z koleżanek
      powychodziły żale o brak rodziny i dziecka. A myślałam, że znam te kumpele tak
      dobrze, a one nagle zaczęły kąsać he he ...
      Aśka
    • dorota1011 Re: Sama, sama, samotna... -dlaczego 07.11.03, 14:29
      hej!
      wyobraź sobie że ja wczoraj ryczałam pół nocy z tego samego powodu.....dla mnie
      życie bez znajomych jest strasznie nudne. mam pół roczną córeczkę, męża. mąż
      całe dnie pracuje a ja siedzę w domu. wszystkich znajomych zostawiłam w Toruniu-
      tam studiowałam a tutaj jestem sama jak palec1 jest mi źle! jeśli chcesz to
      napisz do mnie!!! ja na pewno odpiszę!
      wieczorkowska@go2.pl
    • anieszka76 Re: Sama, sama, samotna... -dlaczego 07.11.03, 16:12
      Cześć Dziewczyny
      no cóż mi to dolega już teraz w ciąży, nie mogę usiedzieć w domu i dlatego gdy
      mąż mówi, że jesdziemy do znajomych a potem niestety ktoś odwołuje spotkanie
      jestem strasznie zła, rozmuem każdy ma prace obowiązki... ale niemam nawet z
      kim pogadać... a co dopiero jak urodzi się dzidzi...
      Pozdrawiam
    • flo5 Re: Sama, sama, samotna... -dlaczego 08.11.03, 23:58
      Cześć!
      U mnie wygląda tak samo - już w ciąży musiałam leżeć i byłam na zwolnieniu i
      cały świat o mnie zapomniał, jakbym miała dżumę a nie kłopoty z ciążą. Teraz
      jestem na urlopie wychowawczym, mieszkam w nowym miejscu i nie mam z kim
      pogadać, chyba tylko z córcią ale i z tym jest problem bo ona jeszcze nie umie
      mówić smile)) Zaraz do Was napiszę.
      M.
    • maddak Re: Sama, sama, samotna... -dlaczego 09.11.03, 08:15
      Hej!
      Coz, z narodzeniem dzieci wiele sie w naszym zyciu zmienia- nie zdajemy sobie
      nawet sprawy z faktu , jak wiele. Ja rowniez mieszkam w nowym miejscu i
      wszystkie przyjaciolki oraz blizsze znajome zostawilam we Wroclawiu:
      ( "Doswiadczone" kolezanki podpowiadaja, ze "nowe towarzystwo", czyli mamy
      poznaje sie na codziennych spacerach. Tylko jak to zrobic? A tak bardzo chce
      sie czasem powymieniac doswaidczeniem lub zwyczajnie porozmawiac o
      niczym....Pozdrawiam!
    • karrina Re: Sama, sama, samotna... -dlaczego 20.11.03, 11:29
      Cześć! Mam na imię Marzena,jesteś pierwszą osobą do której piszę na tej
      stronie.Kiedy przeczytałam Twój list poczułam jakbym czytała poczęści o
      sobie,choć nasze sytuacje życiowe mogą sie nieco różnić.Ja jestem w 8 miesiącu
      ciąży i jestem ,a raczej będę samotną mamą,to długa historia dlaczego jestem
      sama i bardzo skomplikowana. W każdym razie mam przyjaciółke na którą na prawde
      moge liczyć bo w sumie też jest sama,tzn bez faceta,bez dziecka.po prostu sama.
      Kiedy nie byłam jeszcze w ciąży też myślałyśmy że z nami jest coś nie tak bo
      jesteśmy atrakcyjnymi młodymi kobietkami (no może ja teraz już nie smile)) )
      pracujące i mające w głowie poukładane,towarzyskie i w ogóle a długo nie
      miałyśmy faceta na stałe,w którymś momencie pomyślałam to chore, to jest po
      prostu chore!!! potem zaszłam w ciąże i mimo że mam nadal oparcie w
      przyjaciółce i mojej mamie,to zauważyłam że właśnie gdzieś znikneli moi
      znajomi,do których w gruncie rzeczy to ja dzwoniłam to ja ich odwiedzałam
      pytałam jak sie czują czy czegoś im nie potrzeba,czy może gdzieś byśmy nie
      wyskoczyli, a kiedy czuję sie coraz cięższa,słabsza,sama wiesz ...kilka
      kilogramów przybyło...to jeśli sama nie zadzwonie to żadko kto zadzwoni czy to
      mnie coś nie potrzeba,a może sie żle czuje,pewnie jakby mnie zabrakło ma tym
      świecie to by tylko powiedzieli: no jak to przecież tak sie świetnie czuła,taka
      młda,albo jaka szkoda...do cholery z nimi...ale w sumie co z tego że ja wiem że
      to nie w porządku,gdy ta świadomość wcale mi nie poprawia samopoczucia,czasem
      mam ochote po prostu usiąść i płakać.Ale sie rozpisałam,przepraszam ale chyba
      po prostu chciałam sie wygadać,pozdrawiam,marzena
    • evee1 Re: Sama, sama, samotna... -dlaczego 20.11.03, 12:04
      Rany julek, ja nie mam czasu na spotkania, bo jako matka i kobieta
      pracujaca (w domu jestem o 19:30) mam tak malo czasu, ze zyje tylko
      w weekend i co prawda akutualnie mam tylko trzy znajome rodziny, ale
      teraz umawiam sie z nimi na Boze Narodzenie!!!!
      Ale znam ten bol. Ja jestem bardzo towarzyska i straszna gadula, ale
      tez mam wiele znajomych, do ktorych jak ja nie zadzwonie, to sie nie
      odezwa. Ostatnio zrobilam "przesiew" i tych na ktorych mi mniej zalezy
      po prostu olalam. Stwierdzilam, ze jezeli chca wiedziec co sie ze mna
      dzieje, to wiedza gdzie ja jestem i znaja moj telefon.

      No, ale ja nie o tym, ja z pomyslem co mozecie zrobic.
      Moze w lokalnej przychodni, przedszkolu, zlobku powiescie ogloszenie
      (najlepiej takie krzykliwe, zeby je inne Mamy zauwazyly), ze organizujecie
      herbatke dla mam z dziecmi, ktore maja ochote sie z kims spotkac
      i pogadac. Mozna tez sporzadzci jakies ulotki i porozdawac gdzies
      (przychodnia, supermarket, plac zabaw, park).
      Najlepiej urzadzic z tego sprawe cotygodniowa; jak jakas mama bedzie
      zainteresowana, a nie bedzie miala czasu w najblizszym terminie, to moze
      w nastpeny tydzien.
      Jezeli macie warunki, to mozecie to zorganizowac w domu, jak nie, to
      moze gdzies w lokalnym centrum sklepowym (tam na ogol maja jakies
      kafejki), albo - jak pogoda ladna, ale tego sie nie da o tej porze roku
      przewidziec - na placu zabaw w parku.
      Na poczatku spotkania moze byc sztywno, ale potem na pewno sie rozkreci.
      Tylko musicie zabawic sie w gospodynie spotkania i wymyslic kilka tematow
      rozmow. Jak sie ma dzieci (albo na nie czeka), to jest ich setki. No
      i jak bedziecie widziec jakas niepewna mamusie dryftujaca w Waszym
      kierunku, to same do niej zagadajcie.
      No i zamiast smedzic, to do roboty!!! Powyzsze nie wymaga zadnych
      nakladow finansowych, wiec nie ma co sie wymawiac brakiem funduszy.
      A! I nie zrazac sie pierwszymi niepowodzeniami. I tym, ze nie ze wszyskimi
      dziewczyny, ktore w ten sposob poznacie przypadniecie sobie do gustu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka