Dodaj do ulubionych

Problem mam dziewczyny...

02.03.09, 18:50
Pamietacie moj watek o domu mojej babci? Wiec doszlismy do tego ( co z reszta bylo do przewidzenia) ze my sie stad wyprowadzamy a wprowadza sie brat z rodzina. Babcia chce puki zyje jakos uregulowac prawnie sytuacje, wiec my ( ja i moj M.) mamy z moim bratem ustalic wysokosc rat i termin splaty mojej czesci. I tu jest problem, bo nie usmiecha mi sie, zeby placil mi raty 10 lat, bo rozejda sie te pieniadze nie wiadomo gdzie i nic z nich nie bedzie, ale z drugiej strony wiem, ze na niewiele ich stac... Nie chce byc wyrodna siostra i skore zdzierac z nich ale nie chce tez wyjsc na tym jak Zablocki. Milaby do splaty 200-250 tysiecy. Jaki termin wg. was bylby wystarczajacy i jaka kwota rat? Przyznam ze mam tu nie lada problem smile
Obserwuj wątek
    • babcia47 Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 18:58
      problem jest, bo wiadomo rodziny nikt nie chce naciskać gdy zna jej
      sytuację finansowa itd..wyjsciem dotychczas było wzięcie pozyczki
      pod zastaw hopoteki chałupy na połowe jej wartości gdy spłacało sie
      np. byłego małżonka (tal zrobił mój kumpel) i spłacanie tej sumy
      bankowi, a osoba "spłacana" dostawała kasę od ręki na konto..problem
      tylko czy rodzinka ma zdolnośc kredytową
      • hellious Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 19:02
        Bralam to pod uwage. Nie powiem, dla mnie to by byla swietna sytuacja bo z miejsca moge szukac nowej chaty. Rodzinka w tej chwili to kredyt moze wziasc tylko w providencie, ale gdyby babcia przepisala chate na brata to by dostal. Ten pomysl im przedstawie, ale musze miec jakas podkladke ( kwote rat i czas splaty) to moze sie przestaraszy ze tyle czasu bedzie mial mnie na karku i bedzie wolal zalatwic to szybko tongue_out
        • babcia47 Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 19:07
          powinnaś zarządać do momentu spłaty Ciebie ,wpisu no Ksiegi
          wieczystej jako współwłaściciela lub umowy notarialnej w przypadku
          zobowiązania spłaty naleznej CI części i zastrzezenia w KW, ze na
          nieruchomości spoczywa zobowiazanie..wtedy nie będa mogli sprzedac
          chałupy przed zaspokojeniem Twoich roszczeń, no i wziąść pod uwagę
          odsetki od należnej kwoty..spytaj notariusza w jakiej wysokosci sie
          je bierze..mozliwe, ze umowa z bankiem będzie dla rodzinki
          korzystniejsza
          • babcia47 Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 19:12
            PS. sam fakt przepisania chałupy na nich może nie być konieczny, bo
            babcia może wyrazić zgode na to by JEJ chałupa była przedmiotem
            zabezpieczenia..ale z drugiej strony moze byc
            niewystarczajacy..jeżeli mają za małe dochody lub duzo innych
            kredytów, czyli brak zdolności kredytowej
    • madameblanka Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 19:12
      no skoro ich nie stac na spłacenie pieniędzy od razu to nic nie zrobisz przecież
      nie wsadzisz ich do więzienia.

      Spójrz na to z drugiej strony - 10 lat będziesz miała jakiś tam dochód. Z 250
      tysięcy masz 2 tysiaki miesięcznie przez 10 lat. No ja bym nie narzekała.
      • hellious Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 19:14
        Wiesz, ja mam nieco inny plan na przeznaczenie tej kasy a po 2 tysie m-cznie to mi sie po kosciach rozejdzie i nici z nowej chatytongue_out Jak nie bedzie innego wyboru, to trudno...
        • madameblanka Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 19:18
          alez ty rozrzutna baba jestes, no!!!

          W takim razie możesz zaryzykować i wziąć kredyt na chate a spłacać z tych
          pieniędzy które będziesz dostawała za te raty.
          • hellious Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 19:19
            Nie dostane kredytu, malzon tez nie dostanie takiego uncertain
          • hellious Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 19:20
            A czy rozrzutna to chyba nie bardzo tongue_out Raczej oszczedna wlasnie, bo za 2 tysie utrzymuję ( moge tak napisac bo mimo ze to malz zarabia, ja racjionalnie wydaje) 3 osobowa rodzine i jakos nawet sie to udajebig_grin
            • babcia47 Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 19:26
              > A czy rozrzutna to chyba nie bardzo tongue_out Raczej oszczedna wlasnie,
              bo za 2 tysie
              > utrzymuję ( moge tak napisac bo mimo ze to malz zarabia, ja
              racjionalnie wydaje) 3 osobowa rodzine i jakos nawet sie to udajebig_grin
              ..Tylko nie pisz, ze nie narzekasz i dajesz radę, bo Cię zaraz rózne
              takie "zadziobią" i patologia zostaniesz na wsze czasy smile))
              • hellious Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 19:27
                Narzekam, a jakzesmile ale wielkiego wyboru narazie nie mamtongue_out
            • madameblanka Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 19:26
              ja mam dokładnie to samo, ha!

              A jak byś chciał żeby ci spłacili? Tzn w ciągu ilu lat najlepiej?

              Gdyby słowa były mostem bałabym się po nim chodzić.
              • hellious Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 19:28
                No wlasnie nie wiem... Najlepiej szybko tongue_out piec?
    • fajka7 Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 20:10
      A Ty jestes pewna, ze brat bedzie regulowal te raty faktycznie?
      • babcia47 Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 20:34
        dlatego powinna umowę spisać notarialnie..jak mówi stare porzekadło:
        kochajmy się jak bracia, liczmy jak Żydzi..to zawsze najzdrowszy
        układ, jeżeli nikt nikogo nie zamierza "wyrolować"..a w razie czego
        można się dogadać co do innej formy spłaty lub czasowego
        zawieszenia..jednak dobrze mieć wszystko uregulowane na piśmie, by
        właśnie potem nie było "zgrzytów"
        • cudko1 Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 21:01
          wiesz co nie znam się na tym ale babcia ma rację - wszytsko na
          piśmie nic na gębę - bo wiesz z rodziną ro różnie bywa no i żeby
          faktycznie nie było że wyjdziesz na tym jak zabłocki na mydlesmile

          chyba pomysł z kredytem a chata jako zabezpieczenie to pomysł godny
          przemyślenia i sprawdzenia.

          • hellious Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 21:46
            Jasne. ze wszystko bedzie u notariusza spisane. Tylko od geby trzeba zaczac smile
            • patssi Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 21:56
              Niech Ci wpłacają na konto lokacyjne co miesiąc np. przez 12 lat.po
              200 zł.Oczywiście na wszystko umowy...Wy możecie operować nim jak
              chcecie...Oni tylko wpłacać.
            • babcia47 Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 22:31
              hellious napisała:

              > Jasne. ze wszystko bedzie u notariusza spisane. Tylko od geby
              trzeba zaczac smile
              no to do momentu spłacenia jesteś współwłascicielem, z umowa
              notarialną (coby oni tez sie czuli bezpiecznie), ze w momencie
              uregulowania naleznej kwoty, zostają jedynymi właścicielani lub
              ewentualnie sprzedajecie w międzyczasie, dzieląc się uzyskaną kwota
              ze sprzedazy w odpowiednich proporcjach ale za obopólna zgodą, oni
              mieszkają, spłacaja i pokrywaja koszty niezbednych remontów (coby
              nie okazało sie po jakimś czasie, ze macie ruinę na stanie)
    • lolinka2 Re: Problem mam dziewczyny... 02.03.09, 22:16
      jako bezlitosna żmija napiszę ci, że ja bym się nie usunęła z domu
      babci, dopóki by mnie nie spłacili co do centa...
      • hellious Re: Problem mam dziewczyny... 03.03.09, 08:53
        Lolinka, w jakim sensie nie usunela? Mam tu mieszkac z mimi big_grin?
    • burza4 Re: Problem mam dziewczyny... 03.03.09, 14:38
      dodam jeszcze od siebie, że w przypadku rat inaczej się określa
      wysokość kwoty do spłaty, tzn. jeśli jest to 250 tys. to ta kwota
      dotyczy jedynie JEDNORAZOWEJ spłaty.

      jesli mowa o ratach, to dolicza się jakieś odsetki. Za 10 lat obecne
      2 tysiące mogą wystarczyć na zapałki, bywały już takie akcje w
      historii
      • e.logan Re: Problem mam dziewczyny... 03.03.09, 14:54
        No byly.dziadkowie M wzieli hipoteczny na budowe domu.Po
        zawiorowaniach pienieznych jakie byly splacili go z jednej pensji
    • hellious Re: Problem mam dziewczyny... 04.03.09, 15:49
      rozmawialam dzis z bratem nt. kredytu i stwierdzil, ze faktycznie, jest to kwestia do rozwazenia. Woli miec zobowiazania wobec banku, niz ew. psuc sobie stosunki ze mna. nie powiem, jest mi to baardzo na rekesmile
    • hellious Re: Problem mam dziewczyny... 04.03.09, 17:37
      nie chce sie specjalnie podniecac, bo moze z tego kredytu nic nie bedzie, ale powiem wam ze wizja wiekszego mieszkania i wlasnej sypialni jest baardzo, ale to baaardzo kuszacatongue_out Tak bym sie chetnie wyniosla z tej klitki... I z tego bloku w ogole.
      • agatar-m Re: Problem mam dziewczyny... 04.03.09, 19:28
        a propo kaski, to helious mamy podobnie, 2500 na 4 osoby
        wracając do sedna, kurcze, mi sie wydajke,że najlepszy pomysł to taki by brat
        wziął kredyt po dom babci. my jestesmy w temacie, więc
        A-ktos juz pisał,nie musi to być jego własnosc, babcia musi sie tylko zgodzić,
        mało osób tak wie, a warto
        B-kredytu hipotecznego to może nie dostanie, ale pozyczkę hipoteczną a ofszem.
        smile ciut większy procent, nieststy, ale coś za coś, i do tego można dostać 60-80%
        wartosci posiadłości, a nie pytaja na co. no a ja rozumiem,ze ma wziąść tylko 50 %.
        wy od razu będziecie mieć mieszkanko nowe zakupione, i niesnasek nie bedzie w
        rodzinie, no bo jego kredyt i raty, wam już nic do tego smile
        • hellious Re: Problem mam dziewczyny... 04.03.09, 19:33
          wlasnie mi sie tez wydaje ze jepiej niech wezmie kredyt/pozyczke i ma mnie z glowy. widze ze jemu to sie rowniez spodobalo, wiec moze bedzie gitsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka