Jacy byli?Jak ich wspominacie?
Mi kilku zapadło głęboko w pamięć:
1.Wychowawczyni ze średniej-matematyczka,ok 50,stara
panna,bezdzietna.Okropna "kosa",bardzo poważna,wredna.
W 5m-cu ciąży kazała mi iść na rajd 25km przez lasy i góry

Darła się na mnie,że ja przychodze na 8 do szkoły a mój szwagier
zasypia(chodziliśmy do jednej klasy).
Spotkana po latach(córa miała 2 m-ce)zapytała czy ma juz wszystkie
zęby

Nadal jej nie lubię
2.Geograficzka z podstawówki-starsza pani,okropnie krzyczała,biła
dziennikiem,nie mówiła do nas po imieniu tylko do wszystkich Kaśki i
Wojtki.Bardzo surowa.Bardzo sprawiedliwa.
Po latach świetnie się z nią rozmawia,kiedyś rozmawiałam z nią w
parku i mówiłam,że szukamy mieszk do wynajęcia-po tygodniu zadała
sobie trud uzyskania mojego nr tel i zadzwonił,że wie kto ma wynająć.
Wspominam ją najlepiej.
3.Geograficzka ze średniej.Nie lubiała mnie bo mój mąż był kiedyś
jej wychowankiem i nieźle dał jej w kość.Jak dowiedziała się,że
zdaję maturę z geografii zapowiedziała,że mogę zapomnieć

Zawiodła się

Dziś ani mnie ziębi-ani chłodzi.
4.Historyczka ze średniej.Przyszłaś do szkoły pomalowana-masz
przes..ne.Chciała mnie uwalić w drugiej klasie.Jeden sprawdzian
zaliczałam 6 razy.Ostatni wysmarowałam taki piękny,że dostałam pałę
bo przekroczyłam zakres programowy

Po skargach u dyra zaliczyła mnie łaskawie.
Nie znoszę jej nadal.
Tych milutkich Pan,"słodkopierdzących" nie lubiałam,nie szanowałam i
nie lubię dziś.Nie zbudowały dla mnie żadnego autorytetu.
Wniosek chyba taki,że trzeba być surowym ale sprawiedliwym.