Dodaj do ulubionych

przytulcie mnie

11.08.09, 10:16
gadzina mnie zostawiła. mam ochote o tym krzyczec wszedzie, moze ze
moze to cos pomoze, albo sprawi ze on wróci i znów bedzie mnie
kochał. nie kopcie lezacego tylko, prosze. jestem w stanie zrobic
wszystko zeby on wrócił, problem w tym ze chyba nie da sie nic
zrobic. mam ochote z nia porozmawiac i wygranac co o niejmysle, ale
to bedzie smierc dla polubownego rozstania i najbardziej na tym
ucierpi nasza córka. niech on wróci
Obserwuj wątek
    • lila1974 Re: przytulcie mnie 11.08.09, 10:22
      A niech idzie w cholerę, skoro Ciebie nie docenił smile
      I się nie zatruwaj, ani nie doszukuj winny w sobie ... jak nie jest ostatnią
      gnidą, to może w kwestii uczestniczenia w życiu waszego wspólnego dziecka da się
      z nim dogadać.
      • czar_bajry Re: przytulcie mnie 11.08.09, 10:48
        Kotek on nie wróci a na pewno ani Twoje groźby ani prośby w tym nie
        pomogą.Zamknij się w łazience albo jedź na ugory i wykrzycz cały ból, potem
        będzie lepiejsmile
        • fjefjurka71 Re: przytulcie mnie 11.08.09, 16:23
          W łazience nie krzycz,bo jeszcze na siebie policję ściągniesz,albo ludzi z
          kaftanikiemwink Znacznie lepszym pomysłem jest jakieś pole za miastemwink

          Trzymaj sięsmile
    • super-mikunia Re: przytulcie mnie 11.08.09, 10:29
      Albo to nie pierwsze Wasze rozstanie, albo znosiz je bardoz dobrze,
      albo do Ciebie jeszcze nie dotarło. Jakkolwiek chyba masz jednak
      dużą nadzieję, że do Ciebie wróci. Owszem wracją czasami, a póki co
      zajmij się sobą, nie nim. Wyciągnij wnioski.
      • ciociacesia wnioski? 11.08.09, 10:32
        wole nie. wnioski sa łatwe. wszystko spiepszyłam, nie potrafie
        utrzymac przy sobie faceta, nikt nie pokocha mnie takiej jaka
        jestem, a ja nie potrafiłam sie zmienic, bo uwierzyłam ze kochał
        mnie z dobrodziejstwem inwentarza. nie umiem okazywac milosci i tego
        ze jestem szczesliwa, ona umie, bedzie im razem cudownie i on nigdy
        do mnie nie wróci.
        • super-mikunia Re: wnioski? 11.08.09, 10:39
          Na pewno miał jakieś wady smile Myśl o nich smile Nigdy wina nie leży po
          jednej stronie smile On też dał dupy. Może klin klinem wink
        • wieczna-gosia Re: wnioski? 11.08.09, 10:42
          cesia- tam, gadanie. Na razie krzycz i placz- sama. Ale jemu nie dawaj
          satysfakcji i nie rob wszystkiego zeby wrocil- o nie nie to on co najwyzej moze
          zrobic wszystko zebys zechciala go przyjac.
          Niezaleznie od tego jaka bys nie byla- ozenil sie z toba, z toba mial dziecko i
          tobie zrobil krzywde. Jesli w ogole ktos tu ma sie czolgac to kandydata widze
          jednego. Rozpad zwiazku rzadko jest wina jednaj osoby, ale co w zwiazku z
          rozpadem robimy no ja cie przepraszam to juz sa nasze wybory osobiste i tym
          niczemu nie jestes winna ze w zwiazku z tym ze z toba mu bylo nie teges
          postanowil bzyknac inna a nie naprawiac, prawda? Poza tym kurcze dziecko
          ostatnio urodzilas, no bez przesady.

          Masz tam kogos realnego zeby w rekaw mu plakac? Pogadaj z kims madrym i kims z
          zewnatrz, trzymaj sie.
          • ciociacesia mam wianuszek wsparcia 11.08.09, 10:52
            ale z kim nie gadam i kto mnie nie przytula to zaraz mi sie wyc
            zaczyna ze to nie on. no bo kto mnie wesprze i pocieszy jak nie on?
            jakby on ja tylko bzyknął to nie byłoby problemu. rzecz w tym ze on
            sie zakochał. mysle ze bzykania nie było, dla niego to zawsze była
            sprawa drugorzedna
            ja wiem ze z godnoscia, ze trzymac ffason i ja to wszystko wiem, ale
            wiedza gdzies mi odpływa jak przychodzi co do czego. grali juz
            wszystko co załozne - telefon do tamtej, błaganie zeby został i co
            tam jeszcze jest w repertuarze
            • wieczna-gosia Re: mam wianuszek wsparcia 11.08.09, 10:57
              idz do prawnika- przestan blagac i zacznij rzadac. Jakies SMSy masz, wyciagi z
              konta czy karty zeby ci sie w razie czego nie zaczal wypierac? Idz do prawnika,
              postaw mu konkretne rzadania finansowe. Rozmawiaj przy swiadkach zeby sie nie
              rozklejac zbytnio. Do tamtej nie dzwon to zawracanie glowy. Do dziecka ma
              przychodzic i w ogole chodzic jak w zegarku.

              cesia on teraz jest w komfortowej sytuacji- w tamtej sie zakochal, ty go kochasz
              do szalenstwa i blagasz by wrocil, ego mu rosnie w kosmos- a czemu malemu
              fiutkowi budowac ego?
              • ciociacesia gosia 11.08.09, 11:09
                ale my nie mamy slubu, w tej sytuacji chyba nic mi po jego smsach,
                zreszta chce to załatwic pokojowo, puki i on ma taka chec, moze
                zaperoponuje spisanie warunków na pismie, jak nie bedzie chcial to i
                tak mi placil nie bedzie, rzuci prace i bedzie sie mscił, wiec nie
                chce zaogniac, bo moja praca jest bardzo fajna, ale bardzo wujowo
                płatna. no ale fajnie by było miec jego słowo na pismie, bo on z
                tych co jak go złapia za reke na kradzierzy bedzie mówił ze to nie
                jego reka
                • wieczna-gosia Re: gosia 11.08.09, 11:23
                  no nie nie nie- tym bardziej szukaj dowodow zeby wszystko miec na pismie i TYM
                  BARDZIEJ idz do prawnika. Slubu nie macie ale dziecko macieo nie jest tak ze sie
                  facet bedzie wypisywal ze zwiazku z toba bez konsekwencji.
                • babcia47 Re: gosia 11.08.09, 12:59
                  jezeli już na piśmie to potwierdzone u notariusza..taka umowa ma
                  taki sam skutek jak wyrok sądu (a tańsza i ony nie musi wiedzieć, że
                  tak samo ważna), ewentualne zmiany trzeba dokonywać za obopólna
                  zgoda lub sądownie..i tak samo w razie czego mozna zarządać, by sąd
                  nakazał jej wykonanie za posrednictwem komornika, gdyby zachciało mu
                  się uchylać
                • ahhna Re: gosia 15.08.09, 00:16
                  bo on z
                  > tych co jak go złapia za reke na kradzierzy bedzie mówił ze to nie
                  > jego reka

                  Ojoj, Cesiu, ale jak on taki, to nieciekawy z niego typek. Nie ma kogo
                  żałować, niech tamta się męczy, jeszcze jej bokiem wyjdzie. Przytulam.
            • super-mikunia Re: mam wianuszek wsparcia 11.08.09, 11:00
              no bo kto mnie wesprze i pocieszy jak nie on?

              widocznie on ma na ten temat inne zdanie bo inaczje byłby przy
              Tobie uncertain

              masz córke chcesz, aby patrzyła na biedną, opuchniętą od płaczu
              mamę, poniiżającą się, czy na dumną, nizależną, wesoła, umiejącą się
              cieszyć życiem, głowa do góry!!zrób coś dla siebie co podniesie
              Twoje ego!!to, że on Cię zostawił to może i lepiej może czeka ktoś
              ciekawszy na Ciebie lepszy, kto Cie odceni, będzieice lepiej się
              rozumieć, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło smile
        • myga Re: wnioski? 11.08.09, 12:28
          ciociacesia napisała:

          > wole nie. wnioski sa łatwe. wszystko spiepszyłam, nie potrafie
          > utrzymac przy sobie faceta, nikt nie pokocha mnie takiej jaka
          > jestem, a ja nie potrafiłam sie zmienic,
          ________
          To bledne wnioski. Wnioski prawidlowe to takie, ze to nie byl ten twoj, skoro
          poszedl do innej. Zycz mu szczescia. Wszystko przechodzi. Za jakis czas okaze
          sie, ze to ty jestes wygrana, ze skonczyl sie toksyczny zwiazek. Nie szukaj winy
          w sobie. I nie zmieniaj sie. Znajdzie sie na twojej drodze ten twoj,ktory
          wlasnie pokocha cie taka jaka jestes, nie bedziesz musiala go przy sobie
          utrzymywac, nie bedziesz musiala sie zmieniac wbrew sobie. Warto uwierzyc, ze
          koniec to zawsze poczatek. Przytulam bardzo mocno, wyplakac sie i wyrzucic z
          siebie bol i rozpacz bardzo pomaga.
          • kred-ka Re: wnioski? 11.01.15, 14:13
            Bardzo mocno zgadzam sie z powyzszym. Myślę dokladnie tak samo. Widocznie ktos inny jest Ci pisany i aby go spotkac musial zakonczyc sie ten zwiazek. Wiem, ze to boli, ale widocznie tak musialo byc. Bedzie bolec jeszcze dlugo, ale z kazym dniem będzie lepiej i blizej tego dobrego ktore ma nadejsc. Jeszcze troche łez na pewno, ale potem nowe drzwi staną otworem przed Tobą. Zawsze tak jest. Cos musi odejść, aby cos nowego moglo przyjść. Sama jestem tego przykładem. Bylam w bardzo podobej sytuacji, tyle, że bez dziecka. Przeplakane noce, czekoladki naklepszym przyjacielem ( witajcie dodatkowe kilogramy, a jakże! ), ale z każdym tygodniem zapominalam, czas leczyl rany i choc myslalam ze świat zawalil mi sie na glowe i ze nigdy nie wyjde z tego dolu, stopniowo bylo lepiej. Po jakims czasie poznalam człowieka z którym jestem do dzis. Jestem ze swoimi wadami i bardzo trudnym charakterem. A on, choc jest mu ciężko na pewno, znosi to i kocha. Wiem , ze kocha. Nie zmienialam sie dla tamtego i nie zmieniam sie teraz dla męża. Akceptujemy siebie nawzajem ze wszystkim, a troche tego bylo i jest... Mamy 2 cory i 12 lat razem juz za nami. Przytulam Cie bardzo mocno i bardzo ale to bardzo mi Cie szkoda sad
        • memphis90 Re: wnioski? 11.01.15, 16:34
          OMG, nie, w żadnym razie nie wyciągaj żadnych takich "wniosków"! Gdyby "zatrzymywanie faceta" miało polegać na zmienianiu się wg. jego upodobań, wyrzekaniu się siebie i ogólnym skakaniu wokół "misiaczka", żeby się -Boże broń!- nie rozmyślił- to po pierwsze nie byłaby to miłość, a po drugie - to, co byś zyskała nie byłoby warte poniesionych kosztów.
    • chloe30 Re: przytulcie mnie 11.08.09, 10:34
      super.kolo napisał:

      > Taką beznadziejną laskę ja też bym zostawił tongue_out

      Ty się może najpierw zdecyduj co do własnej płci beznadziejny.kolo
      forum.gazeta.pl/forum/w,571,98704436,98704436,Co_mam_wpisac_Prosze_o_pomoc_.html
    • gaskama Re: przytulcie mnie 11.08.09, 10:39
      Ciociucesiu,
      nic nie wiem o Tobie. Starałam się poszperac w starych postach, ale
      mi dziś internet słabo działa i straciłam cierpliwość.
      Zostawił Cie nagle? Z dnia na dzień? Znalazałm jakiś post z
      ubiegłego roku, w którym płakałaś, że woli iść z kumplami na piwo,
      niż z Tobą zostać, że przestałaś mu się podobać. Chyba lepiej
      zakończyć taki związek niż go ciągnąć. Nadal go kochasz? Masz z
      czego żyć? Pracujesz? Masz jakieś wsparcie ze strony rodziców,
      rodzeństaw, koleżanek? Tulę cię, ale to Ci chyba niewiele da.
      • gaskama i jeszcze jedno pytnie ... 11.08.09, 10:40
        czemu uważasz, że to Twoja wina??
        • ciociacesia bo byłam marudna 11.08.09, 10:48
          było mi z nim naprawde dobrze, ale ciagle o cos tam marudziłam. a to
          skarpetki, a to ze pali, a to ze cos tam a to ze sro, zamiast sie
          cieszyc i doceniac to co robił, a wcale nie było tego tak mało.
          widze to teraz jak wszystko to sama bede robic musiała.
          no kłocilismy sie sporo kiedy byłam w ciazy, ale po narodzinach niny
          sie uspokoiło, ostatnio była sielanka nie liczac mojego marudzenia i
          jego jojczenia ze chce wyjechac z kraju i osiedlic sie na
          tropikalnej wyspie
          no i glupia pusciłam go na samotny wyjazd, nawet mu plecak
          spakowałam i zyczyłam dobrzej zabawuy a on tam sie wział i zakochał.
          jestem uprata i marudna, czy to sie da wyleczyc? jestem tez
          zakochana do szalenstwa i ni wuja sie pozbierac nie moge
          • gaskama Re: bo byłam marudna 11.08.09, 10:51
            Czy to się da wyleczyć? Nie wiem, ku..a, nie wiem. Nie ma co płakać
            nad rozlanym mlekiem i szukać w sobie winy. Myślisz, ze jakbyś nie
            marudziła, to by się nie zakochał. Masz jakieś wsparcie w realu?
          • wieczna-gosia Re: bo byłam marudna 11.08.09, 10:52
            no tak i zupa byla za slona moze jeszcze?

            Jak sobie dal pozwolenie na zakochanie na wyjezdzie to zakochalby sie i pod
            twoim nosem, wez nie kombinuj za duzo- chcialabys miec faceta co to nic mu
            powiedziec nie mozna ZE PALI albo ZE SKARPETKI RZUCA a w dodatku trzymac go na
            smyczy bo spuscisz to sie wezmie i spusci w jakies obcej pochwie- no prosze cie
            toz to niewolnictwo.
          • super-mikunia Re: bo byłam marudna 11.08.09, 10:53
            qrde to mojego już dawno nie powinno być przy mnie...
        • wieczna-gosia Re: i jeszcze jedno pytnie ... 11.08.09, 10:48
          bo jej nagadal- no przeciez nie jego, prawda? Cesia nie daj sie- kochasz go, to
          widac wiec bedzie strasznie bolalo- ale przez zalobe trzeba przejsc, powolutku
          odpudowac szacunek do siebie. Ilu ja eksiow widze co sie rozwiedli, porzucili,
          jeden zone w ciazy porzucil, po czym jak one stawaly na nogi, to ci nagle
          szlifuja parkiety zeby wrocic bo sie okazalo ze takiej jak mieli to juz miec nie
          beda. A ty wtedy wolna i odbudowana ze zgliszczy naplujesz w oko, zobaczysz....
          • ciociacesia gosia ja to chyba wiem 11.08.09, 11:05
            ale przez to jeszcze bardziej boli. bo rozumiesz - teraz jestem w
            rozpaczy o kocham. zeby dojsc do siebie musze sie z tego wylczyc.
            jesli sie wylecze, to nawet jakby chcial wrócic juz nie bede go
            chciała, ale teraz go kocham wiec nie chce sie wyleczyc i go nie
            chciec, rozumiesz, prawda?
            teraz jest wszystko pieknie ładnie, on bedzie placił, bedzie
            odwiedzał mała raz w tygodniu, bedzie mi pomagał, a jego szlachetna
            i dobra dziewczyna, która nie jest jak ja i wie co to empatia bedzie
            to bez słowa tolerowac, ale ja sie dosc naczytałam samodzielniej
            mamy zeby wiedziec jak to wszystko sie skonczy w praktyce zapewne. a
            Nina go tak uwielbia
            • miacasa Re: gosia ja to chyba wiem 11.08.09, 11:16
              > Nina go tak uwielbia

              no to podrzuć mu Ninę na tydzień, niech szlachetna i empatyczna dziewczyna
              zobaczy jak ta proza życia wygląda, a sama ogarnij się nieco po "stracie"
              • ciociacesia brałam to pod uwage 11.08.09, 11:33
                ale dziecka zal. no i jest jeszcze na piersi. jak dorobia sie
                własnych dzieci to bedzie troche za pozno. o matko. a było mi z nim
                tak dobrze
                • miacasa Re: brałam to pod uwage 11.08.09, 11:37
                  no to wlepiaj mu małą po pracy na kilka godzin
                  • ciociacesia on pracuje w chorych godzinach 11.08.09, 11:41
                    wraca do domu kiedy mała juz spi albo zbiera sie do spania. siedział
                    z nia godzine rano, przed praca zebysmy na niani zaoszczedzili... no
                    troche sie o nia boje, bo czasem mam wrazenie ze on jest duzo mniej
                    wrazliwy na jej płacz i marudzenie
                    • wieczna-gosia Re: on pracuje w chorych godzinach 11.08.09, 11:47
                      faceci tak maja co dzieciom na ogol wychodzi na dobre- poza tym jest szansa ze
                      uodpornil sie przy tobie. Cesia zabezieczona w kwestiach mieszkaniowych i innych
                      jestes?
                      • ciociacesia nie bardzo 11.08.09, 12:03
                        szukam czegos mniejszego własnie. obiecał zostac i pomóc w
                        przeprowadzce
                • graue_zone Re: brałam to pod uwage 11.08.09, 13:02
                  Facet palant, ale jego "dama" też nie lepsza. Jak można włazić w związek z
                  dzieckiem, i to takim malutkim! A on nie jet Ciebie wart, skoro bryknął.
                  • ciociacesia ja tez tego nie pojmuje 11.08.09, 13:50
                    zwłaszcza ze z tego co zrozumiałam, to pare dni wczesniej jej
                    chłopak zostawił ja dla innej. no ale ona w przeciwienstwie do mnie
                    wie co to empatia i martwi sie prawie jak ja, wiec nie wolno mi do
                    niej dzwonic i wpedzac jej w poczucie winy. czuje ze przeistaczam
                    sie we wrenda zołze smile
                    • graue_zone Re: ja tez tego nie pojmuje 11.08.09, 14:06
                      Empatyczna "biedulka". sad Wiesz co, naprawdę życzę Ci dużo siły. Dzwonić do
                      niej to nie, ale może jakoś inaczej ją uświadomić, że rozbiła związek z
                      dzieckiem, że gnojek zostawił swoją kobietę z dzieckiem i że może ją też to czeka.
                      • ciociacesia ona wie 11.08.09, 14:58
                        o dziecku, o mnie, wszyscy w jego miescie znaja nasza romantyczna historie. on
                        był tam ikona i idolem 16latek ktore biegały za nim i zasypywały smsami. smile
                      • bsl Re: ja tez tego nie pojmuje 11.08.09, 16:44
                        > Empatyczna "biedulka". sad Wiesz co, naprawdę życzę Ci dużo siły.
                        Dzwonić do
                        > niej to nie, ale może jakoś inaczej ją uświadomić, że rozbiła
                        związek z
                        > dzieckiem, że gnojek zostawił swoją kobietę z dzieckiem i że może
                        ją też to cze
                        > ka.


                        myslisz ze tą pania obchodzi cesia i dziecko ???zapewniam cie ze ona
                        ma to głęboko w ........nosie
                    • gaskama Re: ja tez tego nie pojmuje 11.08.09, 14:11
                      Czyżby ironia lub sarkazm! Wraca Ci poczucie humoru. Ciociu Cesiu,
                      nie gniewaj się, ale ... wal ich! Wiem, to ojciec Twojej córki,
                      kochasz go nadal, ale i tak .... Życzę powodzenia.
                    • memphis90 Re: ja tez tego nie pojmuje 11.01.15, 16:44
                      Oooo, empatyczna i sympatyczna, super. Z pewnością nie będzie miała nic przeciwko braniu dziecka na weekendy (w końcu skoro ojciec nie widuje dziecka cały tydzień, bo pracuje do nocy, to będzie chciał nadrobić straty w weekend- najlepiej cały weekend) i nic nie powie, jak misiaczek przyjdzie do córki na Wigilię, prawda? Zrozumie też potrzebę zabezpieczenia w solidne alimenty, opłacanie opiekunki, dokładanie do zajęć pozaszkolnych i sponsorowaniu wakacji. Tylko pozazdrościć takiego anioła... big_grin Czy łapiesz mój sposób myślenia?
                • moofka Re: brałam to pod uwage 11.08.09, 15:01
                  ciociacesia napisała:

                  > ale dziecka zal. no i jest jeszcze na piersi. jak dorobia sie
                  > własnych dzieci to bedzie troche za pozno. o matko. a było mi z nim
                  > tak dobrze

                  gufno prawda
                  nie pierwszy raz placzesz przez niego i nie pierwszy raz szukasz pocieszenia
                  ale obiecaj sobie i corce - ze wreszcie ostatni
                  jestes mloda, madra, fajna dziewczyna
                  cale zycie przed Toba
                  masz prace i nie jestes zdana na jakies gacie
                  nie jest wart twojej uwagi a tym bardziej lez, jezeli docenic cie nie umial
                  daj mu boze zakochanie
                  pala opadnie, proza zycie przyjdzie i zateskni i przyjdzie znow z mina baseta
                  ale ty wtedy twarda badz
                  koniec zawsze jest poczatkiem nowego
                  daj sobie czas, ale nie bierz pod uwage opcji powrot

                  a jak ci przyjdzie to do glowy to wsiadaj z nina w pociag i przyjedz do mnie -
                  daleko jest, a w miedzyczasie ci minie big_grin
            • malila A tam, kochasz 11.08.09, 11:21
              No, trochę to może go i kochasz. Ale głównie to Ci żal, że sobie
              poszedł ten królewicz, cud-miód i maybach. A im bardziej sobie
              poszedł, tym bardziej go kochasz i tym bardziej Ci żal. Bo facet
              niedostępny to facet, który ma największą wartośćwink A jak taki
              niedostępny zwróci na kobietę uwagę, to znaczy, że ta kobieta też
              jest wartościowa.
              Ciociacesia, bardzo lubię Cię czytać i nie mam wątpliwości, że
              jesteś wartościową kobietą. Chciałabym, zebyś Ty też spojrzała na
              siebie jak na bardzo wartościową kobietę, której wartość NIE zależy
              od tego, czy pan będzie zadowolony.No bo jak to jest: pan jest
              zawsze cudowny, chociaż rozrzuca skaropetki, a Ty jesteś kiepska, bo
              ważyłaś się zwrócić mu uwagę? On może zrobić cokolwiek, a i tak
              będzie naj, a Ty musisz pilnowac każdego swojego słowa, gestu i
              ruchu, żeby zasłużyć na opinię - nawet nie dobrej, ale
              niebeznadziejnej? Ni sądzisz, że coś tu bardzo nie tak? Czy jest
              jakiś powód, dla którego opinia pana z definicji miałaby być wiążącą
              dla Ciebie?
              • ciociacesia bo on jest ładny 11.08.09, 11:39
                a ja nie. bo on jest fajny, a ja nie, bo on jest miły a ja nie, bo
                on jest lepszy niz ja. i ona jest lepsza niz ja. wczoraj jeszcze
                myslałam ze cos wskóram ale czekajac na niego wieczorem rzuciłam oko
                na jej galerie na naszej klasie i mi witki opadły, bo zapamietałam
                ja jako ciut brzydszą. nie ma szans. dopuki nie zamieszkaja razem
                bedzie im jak w raju, a na to sie nie zanosi, bo ona ma jeszcze dwa
                lata studiów w Płocku on ma tu prace i dziecko i do tego jest szansa
                ze nawet jak zamieszkaja to bedzie im ze soba dobrze, bo ona tez
                pali wiec dym to nie problem, uwielbia sie malowac i ogólnie kawa z
                niej laski. mam nadziieje ze jest wredna, musi byc jakis powód dla
                którego ten jej ja rzucił. chyba ze jest taki jak mój. oj losie
                • wieczna-gosia Re: bo on jest ładny 11.08.09, 11:45
                  nie nie nie- on nie jest fajny i mily gdyz w nieelegancki sposob rozstal sie z
                  kobieta ktora kochal i z ktora ma dziecko. Za cos cie pokochal- myslisz ze za
                  tylek i cycki? Po czym postapil nieladnie i nie dobrze a jak mawial byly
                  premmier- Prawidziwego mezczuzne mozna poznac nie po tym jak zaczyna ale po tym
                  jak konczy. O.

                  Na wioski na przyszlosc przyjdzie czas- zbieraj sie cesia, negocjuj twardo
                  warunki rozstania. Nie daj sie.
                • memphis90 Re: bo on jest ładny 11.01.15, 16:52
                  > a ja nie. bo on jest fajny, a ja nie, bo on jest miły a ja nie, bo
                  > on jest lepszy niz ja.
                  Ciociucesiu- wszystkie skłócone, żrące się namiętnie ematki, jak jeden mąż przyznają, że jesteś jedną z najfajniejszych, najsympatyczniejszych, najmilszych osób na tym forum! Na forum, gdzie z reguły wychodzą i potęgują się nasze skryte, paskudne cechy- kłótliwość, złośliwość, chamstwo, skłonność do oceniania, małostkowość itd. U Ciebie jakoś nie wychodziły... Natomiast facet zostawiający ot tak kobietę- i to z dzieckiem- miły, fajny i sympatyczny nie jest. Niezależnie od tego, co sam o sobie mówi i jak chciałby sam się postrzegać.
          • lady_nina Re: i jeszcze jedno pytnie ... 11.08.09, 11:08
            dobrze gosia gada!
            Cesia - pewnie, ze boli; pewnie, ze Ci przykro i chcialabys cofnac
            czas, ale wyplacz sie, wyrzuc z siebie zlosc i bol, ale potem wstan.
            I przede wszystkim przestan sie wpedzac w poczucie winy i
            samooskarzac! ze by sie nie stalo, gdybys sie zmienila, dopasowala
            do wymagan, nie marudzila, zarzucala pochwalami. Naprawde bylabys
            szczesliwa, gdybys rezygnujac z siebie utrzymala faceta?

    • super-mikunia Re: skoro jestem taka beznadziiejna 11.08.09, 10:42
      ale po wuja robił mi dziecko, skoro tylko
      > czekał az jego prawdziwa milosc rozstanie sie z facetem?


      no tak, ale Ty nie byłaś całkiem nieśwaidoma tego tak, sama też
      chciałaś tego dziecka, więc się trza cieszyć z tego co się zostało,
      co było, anyway straciłabym szacunek do takiego faceta i resztki
      uczuć... widocznie to nie było to uncertain
    • wieczna-gosia Re: skoro jestem taka beznadziiejna 11.08.09, 10:43
      bo klamal- po prostu. Z pewnoscia nie jestes beznadziejna- to on szuka
      usprawiedliwniea dla swinstwa ktore ci robi i stara sie przerzucic wine na
      ciebie. Jaka bys nie byla- nie jest twoja wina jego zdrada.
    • bsl czas , czas , czas 11.08.09, 11:32
      za rok bedziesz mówiła co innego
    • dziub_dziubasek Re: przytulcie mnie 11.08.09, 11:36
      Przytulam mocno...
      Nie obwiniaj się, bo nie tędy droga. zakochał się! tez mi coś... świetny powód
      by rodzinę zostawić...
      Nie Twoja wina i tyle...
      Jeszcze raz przytulam...
      • m.nikla Re: przytulcie mnie 11.08.09, 11:56
        Nie Ty pierwsza i nie ostatnia w takiej sytucaji, weź sie w garść. Bedzie dobrze
    • syriana Re: przytulcie mnie 11.08.09, 11:44
      Cesia zęby w coś twardego wsadź, egzekwuj kasę i opiekę i tyle możesz zrobić
      lepiej Ci nie będzie od gapienia się na NK i analizy porównawczej
      wątek sobie dodaj do ulubionych, za rok się zdziwisz mocno jak o sobie źle myślałaś

      współczuję bardzo, to pewnie kij nad kije z takim maluchem zostać samej
      ale będzie lepiej, zobaczysz
      poczytaj sobie "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" jak już trochę ochłoniesz,
      przyda się
      i nie myśl tak brzydko o sobie, fajna jesteś dziewczyna i córkę masz cudną
    • na_pustyni Re: przytulcie mnie 11.08.09, 11:56
      Z własnego doświadczenia napisać mogę, że nie warto idealizować drania. Paść się
      jego wadami też nie - jednak pamiętać o nich. Skoro piszesz, że definitywnie
      postanowił odejść, to nie staraj się, żeby wrócił za wszelką cenę. Jeśli masz do
      niego żal, napisz mu o tym - bo taki żal niewyrażony można pielęgnować, aż
      urośnie do niebotycznych rozmiarów. A facetowi powiedzieć trzeba raz i
      zdecydowanie "żeganj". Tulam mocno.
      • ciociacesia dzieki dzieki dzieki 11.08.09, 12:12
        zal mam ale puki co do siebie. do niego tez ale ten do siebie
        przycmiewa wszystko inne. gadalismy wczoraj. bał sie strasznie tej
        konfrontacji, chciał odwlekac do tego stopnia ze jeszcze w srode z
        wielkim poswieceniem zmusil sie do sexu aby odegnac moje
        podejrzenia. jak mi sie przypomina to mam mdłosci. zakłamany tchórz.
        i jeszcze tylko kolejnej ciazy mi do szczescia brakuje w tym
        wszystkim.
        alle gadalismy. postawil sprawe jasno - to koniec, nie ma szans i
        nadziei. idzie w zaparte ze bedzie dziecko odwiedzał i płacił, ale
        praktyka pokarze ze bedzie mu szkoda wolny dzien z dala od
        dziewczyny spedzac z powodu bahora marudnego i upierdliwej ex. to
        jak ja moge te smsy zabezpieczyc jako dowód?
        • chloe30 Re: dzieki dzieki dzieki 11.08.09, 12:17
          . to
          > jak ja moge te smsy zabezpieczyc jako dowód?
          A czego dotyczą smsy? Jeżeli zdrady to ci sie nie przydadzą -
          przydałyby sie w trakcie rozwodu jako udowdnienie jego winy, no ale
          wam rozwód niepotrzebny.
          I nie biczuj się tak. To naprawdę w najmniejszym stopniu jest twoja
          wina.
          Ściskam cię mocno.
    • kawka74 Re: przytulcie mnie 11.08.09, 12:10
      Ceśka
      rozpaczać możesz, ludzka rzecz, ale w przerwach na oddech musisz wziąć się za zabezpieczenie siebie i córki. Nic na gębę, żadnych obietnic, wszystko na papierze, czarno na białym, zimno i logicznie. W akcie rozpaczy możesz fantazjować, że wróci, ale poza nią załóż, że nie wróci i tak też postępuj.
      • ciociacesia na pismie 11.08.09, 12:13
        jak sie do tego zabrac? zeby było polubownie, ale slad na papierze
        został?
        • wieczna-gosia Re: na pismie 11.08.09, 12:48
          idz do prawnika- nie musisz faceta przeciez do sadu pozywac- prawnik pomoze ci
          skonstruowac pismo, poukladac co tam chcesz wlozyc, moze ci podpowie co jeszcze.
          Mozna to zrobic notarialne oczywiscie i bez problemu. Ja ci radze zebys poszla
          do prawnika jeszcze z jednego powodu- wiekszosc znanych mi samotnych mocno
          krzepla po rozmowie o konkretach czyli o tym co on mi moze a gdzie ja mu moge
          nagwizdzac- okazuje sie ze przy posiadanym dziecku liczba rzeczy gdzie cos ci
          sie nalezy rosnie znaczaco a tych, w ktorych on ci moze nagwizdac- znaczaco spada.

          No i Triss ma racje raz w tygodniu spotkanie z dzieckiem to chyba we snach.
          • umasumak Re: na pismie 11.08.09, 13:19
            Wszystko może polubownie załatwić, ale alimenty? W życiu! W razie gdyby panu
            znudziło się płacić na dziecko, musi być wyrok sądu, żeby zająć tatusiowi
            wynagrodzenie.
          • ciociacesia ze za rzadko 11.08.09, 13:39
            czy za czesto to spotkanie? bo juz nie wiem robic
            • wieczna-gosia Re: ze za rzadko 11.08.09, 14:42
              za rzadko zdecydowanie.
        • kawka74 Re: na pismie 11.08.09, 12:53
          Wieczna mnie uprzedziła - idź do prawnika. Dostaniesz do ręki konkretne informacje, co Ci się należy, czego możesz się domagać, jak poczynić ustalenia dotyczące dziecka, żeby się potem pan nie wykręcał, itd.
          Musisz o to zadbać, żebyś potem nie wylądowała nie dość, że ze zrytą psyche, to jeszcze z garścią obietnic bez jakichkolwiek szans na realizację.
        • kawka74 Re: na pismie 11.08.09, 12:53
          I jeszcze jedno - czemu koniecznie chcesz polubownie?
          • ciociacesia polubownie jest lepiej 11.08.09, 13:44
            bo jak nie bedzie chcial płacic to nic go nie zmusi - wyjedzie, zwolni sie z
            pracy, albo jeszcze cos lepszego wymysli. wiem ze jest do tego zdolny, bo to
            przekorna natura. nie bedzie myslał o tym ze dziecku krzywde robi, bo przeciez
            ja jej nie dam skrzywdzic, a mi dokuczy

            no i do kontaktów go nie zmusze. dlatego chce polubownie. zwłaszcza ze w tej
            chwili jest chetny i entuzjastyczny, i licze ze jak mu troche przejdzie to
            pokazanie na pismie do czego sie zoobowiazal sam z nieprzymuszonej woli, go
            troche naprostuje
            • umasumak Re: polubownie jest lepiej 11.08.09, 14:02
              Cesia, Ty mnie nie rozbrajaj. Po pierwsze, nawet jak się z wolni z pracy i nie
              będzie płacił, to będzie płacił za niego fundusz alimentacyjny, a jemu dług
              będzie się powiększał, co skończy się dla niego więzieniem. A o jakimkolwiek
              kredycie będzie mógł zapomnieć.
              • pulcino3 Re: polubownie jest lepiej 11.01.15, 13:16
                umasumak napisała:

                > Cesia, Ty mnie nie rozbrajaj. Po pierwsze, nawet jak się z wolni z pracy i nie
                > będzie płacił, to będzie płacił za niego fundusz alimentacyjny,
                a jemu dług
                > będzie się powiększał, co skończy się dla niego więzieniem. A o jakimkolwiek
                > kredycie będzie mógł zapomnieć.
                >

                Niestety w rzeczywistości - to jeśli cesia zarabia i przekracza widełki z FA to nie dostanie nic z funduszu.

                Czyli dalszy twój czarny scenariusz również dla niego się nie spełni, smutne to ale prawdziwe.

                Cesia wiem, że teraz zabrzmi to jak banał, ale za kilka lat będziesz wdzięczna tej kobiecie, że cie "uwolniła" od twojego faceta. Szybko zmieni się twój stosunek do niego jak życie zweryfikuje jego kontakty z dzieckiem i zaangażowanie w jego wychowanie/utrzymanie.
                • riki_i Re: polubownie jest lepiej 11.01.15, 13:31
                  Pulcino3 to watek sprzed 6 lat, wydobyty przez spamera. Problemy autorki juz sie dawno zmienily.
                  • memphis90 Re: polubownie jest lepiej 11.01.15, 16:58
                    OJP, ale się dałam wkręcić uncertain Jeszcze na datę spojrzałam, bo byłam zdziwiona, że CC wróciła na forum- musiałam spojrzeć akurat na jakąś świeżą odpowiedź... Cholera, jeszcze taki wątek uncertain
                    • froshka66 Re: polubownie jest lepiej 11.01.15, 17:08
                      nie ty jedna smile
            • kawka74 Re: polubownie jest lepiej 11.08.09, 14:03
              Cesiu
              chęci i entuzjazm opadną, i to być może dość szybko.
              Jeśli nie będzie chciał, będzie na to papier i istnieją jednak większe szanse na to, że zapłaci, niż wtedy, gdy ustalicie to na gębę. Jeśli nie masz dowodów, że się podjął czegokolwiek, nie masz żadnych zabezpieczeń, żadnego papierka, nic, czym mogłabyś sobie pomóc, pan będzie w majestacie prawa robił ze swoją forsą to, co będzie chciał, ze starannym pominięciem córki, a Ty będziesz mogła tylko patrzeć.
              Polubownie można ustalać tymczasową opiekę nad królikiem, a nie długoterminowe zobowiązania dotyczące dziecka.
    • triss_merigold6 Za rok Ci przejdzie 11.08.09, 12:11
      ZA rok Ci przejdzie, uwierz doświadczonej w rozstaniach, albo ja
      rzucałam albo mnie rzucano i zawsze przechodziło.
      Zabezpiecz się finansowo, to raz. Zadbaj o możliwie najczęstszy
      kontakt z dzieckiem (raz w tygodniu niech sobie wsadzi w dupę) - to
      dwa.
      Nie proś, nie błagaj, nie licytuj, która lepsza, nie dzwoń do innej
      kobiety NIGDY. Wyrycz się w towarzystwie innych ludzi, wysprzątaj
      mieszkanie do błysku, biegaj - cokolwiek ale nie okazuj przy nim
      szału rozpaczy.
      Marudziłaś? A ch... z marudzeniem, pewnie miałaś powód. Każdy czasem
      marudzi.
      Wieczna ma rację, to nie wina wyjazdu, skoro był gotów się zakochać
      to by się zakochał idąc wyrzucić śmieci.
      • ciociacesia triss 11.08.09, 12:15
        ale ty twarda jestes. ja jestem jak bluszcz co musi sie na kims
        owinac. mi własnie moje drzewo wyrwali. ale przymuje do wiadomosci.
        koduje. moze straczy sil zeby z madrych rad korzystac. thx
        • mamapodziomka Re: triss 11.08.09, 12:33
          twardy malo kto sie urodzil...

          dasz sobie rade, bo jakie masz wyjscie?? Przeciez nie rozwalisz sobie sama zycia
          siedzeniem i rozpamietywaniem latami, teco co bylo, a czego nie bylo. Poczatek
          jest ciezki, ale z czasem jest coraz lepiej.

          Trzymaj sie!
        • umasumak przede wszystkim 11.08.09, 12:42
          żadnych polubownych rozwiązań. Zgłosić sprawę do sądu o alimenty, to Twój
          obowiązek wobec dziecka. I to MUSISZ zrobić w pierwszej kolejności.
          • ciociacesia uma nie wiem czy to dobry pomysl 11.08.09, 13:46
            sad mi 300zl zasadzi i jeszcze bedzie problem z egzekwowaniem. chyba lepiej
            jakby sie dało go wmanewrowac w dobrowolne zoobowiazanie
            • dziub_dziubasek Re: uma nie wiem czy to dobry pomysl 11.08.09, 13:48
              co do dobrowolnego zobowiązania to też możesz mieć problem ze ściągalnością jak
              się panu odwidzi...
              Wyrok alimentacyjny to wyrok alimentacyjny, moim zdaniem pewniejsza sprawa.
            • umasumak Re: uma nie wiem czy to dobry pomysl 11.08.09, 13:55
              ciociacesia napisała:

              > sad mi 300zl zasadzi i jeszcze bedzie problem z egzekwowaniem. chyba lepiej
              > jakby sie dało go wmanewrowac w dobrowolne zoobowiazanie

              A dlaczego 300 zł? Alimenty na dziecko są w dużej mierze zależne od dochodów
              ojca. Jak zarabia np 3000, to 1200 może sąd zasądzić.
              Poza tym o egzekwowanie niech Cię już głowa nie boli - nie będzie płacił -
              komornik mu siądzie na pensje, zresztą od razu możesz wnieść o ściąganie
              alimentów z pensji.
              A "wmanewrować" w dobrowolne zobowiązanie to może on się i da, ale jaką masz
              gwarancję, że będzie się wywiązywał?
              • bsl Re: uma nie wiem czy to dobry pomysl 11.08.09, 13:57
                usumak żeby to takie proste było z tym komornikiem ....
                ale popieram sądowne załatwienie alimentów
              • ciociacesia z moich wycieczek krajoznawczych na samodzielne 11.08.09, 13:59
                wynika ze 300zl to wcale nie zadki wyrok, wszystko zalezy czy sedzia
                tez jest gadzina. on zarabia na reke 2700, studiuje, nie ma tu
                mieszkania. nie ma sily zeby mu 2000 tys wystarczyły na wycieczki do
                flamy, fryzjera, drogie rozrywki i zycie
                • bsl Re: z moich wycieczek krajoznawczych na samodziel 11.08.09, 14:00
                  a co cie obchodzi czy jemu wystarczy ??
                  • umasumak Re: z moich wycieczek krajoznawczych na samodziel 11.08.09, 14:04
                    bsl napisała:

                    > a co cie obchodzi czy jemu wystarczy ??

                    Nawet jeśli ją będzie obchodzić, to sądu z całą pewnością już nie smile.
                    • wieczna-gosia Re: z moich wycieczek krajoznawczych na samodziel 11.08.09, 14:54
                      cesia sad bierze nie tylko aktualne zarobki pod uwage ale tez mozliwosci. To
                      znaczy ze jak sie informatyk za minimalna ustawi u kolegi na 1/4 etatu to mu sad
                      nie zasadzi 100 na dziecko tylko zasadzi mu 500 gdyz chlop ma duzo czasu i moze
                      isc do dugiej pracy i tyle.

                      Cesia idz do prawnika, pogadaj o realiach. Ci powiem ze znajome rozwodki nie
                      dastaja 300 na dziecko- znajome rozwodki dostaja ok. 1200- 1300 1600 tez nie
                      jest rzadkie. Czyli mozna. Co mozesz- faktycznie ustal notarialnie, byc moze
                      alimenty tez mozna- ale tego sie dowiedz. Jesli nie mozna- powiedz ze no hard
                      feelings ale do sadu isc MUSISZ wzgledem alimentow- jesli bedziecie
                      porozdzielani notarialnie w innych wzgledach- to to bedzie jedna rozprawa i
                      czysta formalnosc. Co wiecej, jesli ustalicie kwote i on ja bedzie placil- to
                      tylko w sadzie policzy sie mu to na korzysc i nikt nie bedzie go napadal.

                      Natomiast ty wymagasz kontaktu z kims stojacym na ziemi bo na razie serduszko
                      masz miekkie, martwisz sie o niego na nie ma o co smile Zadne honory kofana, zadne
                      zemsty tylko o dziecko chodzi. Ja mysle ze do niemowlaka to conajmniej 3 razy w
                      tygodniu ma sie pofatygowac- na opiekunce zaoszczedzisz, a wiez kiedys sie
                      zbudowac musi. I se zapisuj czy sie stawia zgodnie z ustaleniami, w ogole
                      najlepiej by w czasie jego wizyty byl jakis maz zaufania w poblizu.

                      A uma dobrze gada- on sie zwolni, to fundusz ci bedzie placil, a on bedzie mial
                      kredytowo w plecy a nowa pani bedzie miala problem, tym razem swoj wlasny.
                      • ciociacesia gosia 11.08.09, 16:17
                        to ja czekam na tego priva z namiarami smile
        • czar_bajry Re: triss 12.08.09, 11:04
          ja jestem jak bluszcz co musi sie na kims
          > owinac. mi własnie moje drzewo wyrwali.

          Znajdź nowe i po problemiebig_grin
    • kaskosk0404 Re: :/// 11.08.09, 13:49
      A moze usłyszał jak nazywasz go GADZINĄ (moze wlasnie czuje sie tak
      traktowany) i poszedł do takiej ktora mowi do niego KOCHANIE!!
      • ciociacesia moze 11.08.09, 13:54
        co nie zmienia faktu ze jest gadzina, skoro odszedł, Kasiu
        • froshka66 Re: moze 11.01.15, 16:47
          no nie... tez bym odeszła.
          Tak własnie zrobiłam, z dokładnie tych samych powodów, o których piszesz, że odszedł twój partner. I wcale to a wcale nie czuje sie gadzina.
          Człowiek to nie własność.
          I ja tez nie byłam.
          Mam wolna wole. Chce z kims byc to jestem, jak ktos tego nie szanuje i mnie zle traktuje to odchodzę.
          proste.
          Po prostu wyciągnij wnioski na przyszłość i wierz głęboko, ze jeżeli kogoś spotkasz, kto bedzie szanował ciebie to również będziesz umiała uszanować to co dla ciebie robi. I będzie w końcu dobrze.
    • ciociacesia prawnika jakiegos 11.08.09, 13:52
      polecicie? co mnie nie ograbi z resztek kasy najlepiej. warszawa
      albo grójec albo okolice
      • n.i.a.n.i.a Re: prawnika jakiegos 20.10.09, 18:47
        również poszukuję pilnie prawnika który może mnie reprezentować w Sądzie w Grójcu z sparawie ustanowienia drogi konieczej. Będę wdzięczna za namiary na kogoś rzetelnego!
      • dru-zja Re: prawnika jakiegos 11.01.15, 12:42
        Ja jestem w stanie polecić Ci Pana Piotra. Jest dobrym radcą prawnym. Łap jego stronę - piotrturowicz.pl.
    • ciociacesia zna któras sensownego prawnika? 11.08.09, 13:53
      warszawa, grójec kutno?
      • bsl Re: zna któras sensownego prawnika? 11.08.09, 13:54
        ale do czego Tobie ten prawnik potrzebny ??
        • ciociacesia goski i triss i kawki mi kazały isc 11.08.09, 13:56
          do prawnika, to moze bym poszła. dowiem sie co moge a czego nie
          moge. ku.. przeciez ja nic nie moge, sie zawezmie to pojdzie u mamy
          mieszkac, prace rzuci i tyle bedzie moich alimentów
          • bsl Re: goski i triss i kawki mi kazały isc 11.08.09, 13:59
            nie mow ze nic nie możesz to raz
            dwa rzuci prace i co panna będzie go utrzymywać ??
            trzy , możesz sie starac o fundusz alimentacyjny jak przestanie
            placić
            ale musisz miec papier
            • dziub_dziubasek Re: goski i triss i kawki mi kazały isc 11.08.09, 14:10
              Brane są pod uwagę także "mozliwości zarobkowe" a nie tylko wysokość pensji.
              Więc rzucenie pracy na niewiele może się przydać.
          • kawka74 Re: goski i triss i kawki mi kazały isc 11.08.09, 14:10
            Właśnie po to idziesz do prawnika, żeby Ci wytłumaczył, że jednak coś możesz. I że nie jesteś na straconej pozycji. Niech się zaweźmie, ale Ty masz dokument, papier, że powinien i przy pierwszej lepszej okazji zapłaci.
          • umasumak Cesia 11.08.09, 14:11
            Błagam, przestań już chrzanić. Masz obowiązek wnieść sprawę o alimenty. A
            cokolwiek będzie robił, żeby się od nich migać, będziesz od razu zgłaszać.
            Myślisz, że sądy się cackają z takimi miglancami?
          • kammik Re: goski i triss i kawki mi kazały isc 11.08.09, 14:16
            Cesia, pakuj Ninę w chustę i przyjeżdżaj. Ja ci wszyściutko zupełnie gratis
            powiem smile
          • kaskosk0404 Re: daj sobie z nim spokoj 11.08.09, 14:17
            Skoro sobie poszedł do innej to dziewczyny dobrze pisza ze szkoda
            zycia na takiego faceta.Trzymam kciuki.Pozdrawiam
          • wieczna-gosia Re: goski i triss i kawki mi kazały isc 11.08.09, 14:57
            ja mam prawniczke co 3 kolezanki mi rozwodzila w Warszawie oraz moja mame
            rozwodzi aktualnie smile tylko musze poszukac wypatruj priva smile
      • dru-zja Re: zna któras sensownego prawnika? 11.01.15, 12:42
        Radca prawny Pan Piort - piotrturowicz.pl.
        • marychna31 Panie Piotrze 11.01.15, 13:06
          radco prawny, prawo stanowi, że reklamę na portalu Gazety należy sobie wykupić.
          A taka kryptoreklama może prawnie zakazana nie jest ale jest zwyczajnie nieetyczna i komuś wykonującemu zawód zaufania publicznego, zwyczajnie nie przystoi.

          I tak na koniec- naprawdę Pan nie zauważył, że to wątek sprzed sześciu lat?
    • circa.about Re: przytulcie mnie 11.08.09, 14:14
      Z własnego doświadczenia wiem, że na chłopów w takiej sytuacji najlepiej działa
      chłód i totalne olanie. Jak płachta na byka działają zaś płacze, histerie,
      szantażowanie (dzieckiem czy samobójstwem) itp.
      Mimo, ze on nie wart Twoich łez uważam, że jedyna Twoja szansa w postawie numer
      jeden. Wiem, że to trudne, ale olej go, nie dzwoń, nie odbieraj telefonów, nie
      płacz przy nim, ostentacyjnie wychodź z domu podczas jego wizyt, najlepiej w
      ogóle z nim nie rozmawiaj. To jedyny sposób, zeby koleś zrozumiał, co stracił. A
      jeśli za jakiś czas nie zgłosi chęci powrotu, to też będziesz wygrana - będziesz
      absolutnie pewna, że to koniec, pozamiatane, a wyjdziesz z tego z twarzą.
      Twoje histerie tylko go umocnią w przekonaniu, że nie chce z Tobą już być.
      Bądź twarda - podaj go do sądu o alimenty (najpierw do prawnika, albo/i tu:
      www.forum.prawnikow.pl/ ), spakuj go w worki na śmiecie i postaw przed
      drzwiami, i za żadne skarby nie pokazuj, że jesteś w stanie mu przebaczyć na
      jego warunkach. Jeśli w ogóle bierzesz bycie z nim pod uwagę, to tylko na Twoich.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki.
    • karro80 Re: przytulcie mnie 11.08.09, 14:32
      Faktycznie gadzina...
      Cesiu, niech on nie wraca, bo jak raz odwinął taki nr to znaczy, że
      mógłby wywinąć i jeszcze raz i znowu itd, a wtedy obie byście
      ciepiały - ile razy mogłabyś przebaczyć, albo czekać czy onej
      gadzinie znów jakiś "fajny" pomysł nie wskoczy do głowy.

      Tak jak piszą dziewczyny - z postów wynika(są przesympatyczne), że
      fajna kobita z Ciebie, dobra mama, żadna specjalna maruda - jak
      będziesz chciała to se znajdziesz przy okazji normalnego mężczyznę,
      który doceni Twoje niewątpiliwe zalety - a pogrążać się nie ma co -
      widzę, że gadzina podkopała Twoje poczucie wartości i
      bezpieczeństwa...nieładnie, nieładnie...i jeszcze ta "empatyczną"
      panią pojechał...daj no namiar na gościa - tefalem trza go
      potraktować - może się coś tam ułoży w łepetynce...
    • katia.seitz Re: przytulcie mnie 11.08.09, 14:51
      Ja tylko dodam, że kojarzę cię z różnych wcześniejszych postów i wydajesz mi się
      być bardzo sympatyczną osobą, z poczuciem humoru i odpowiednim dystansem do
      życia smile Paskudne w zachowaniu twojego byłego jest już samo to, że wmawia ci, że
      wina za rozstanie leży całkowicie po twojej stronie - jak już dziewczyny
      wcześniej napisały, gdyby facet "miał prawo" rzucać kobietę za to, że ma krótkie
      włosy i zwraca mu uwagę na porozrzucane skarpetki, to połowa z nas by już była
      porzucona...

      Paskudne z jego strony jest również to, że stawia ci warunki w rodzaju widzenie
      się z dzieckiem raz na tydzień - co to ma być? Do tej pory był tatą codziennie,
      wraz ze wszystkimi minusami i bonusami z tego faktu płynącymi, a teraz chce mieć
      dziecko tylko w celu wybierania się z nim do zoo lub na spacer do parku - i to
      ma być układ fair? I ty jeszcze chcesz z nim sprawy polubownie załatwiać i
      liczyć na jego dobrą wolę? Trzymaj się i nie dawaj.
      • lady_nina Re: przytulcie mnie 11.08.09, 15:59
        cesia - no to ja tez za dziewczynami powtorze, bo mimo, ze nie bywam
        tu czesto i dlugo, to kajarzysz mi sie sympatycznie i milo - miliony
        lat swietlnych od marudy. Mam nadzieje, ze te wszystkie wyrazy
        sympatii, ktore zbierasz poprawia wydatnie Twoja samoocene i
        staniesz na nogi.
        Uwierz - szkoda takiej fajnej babki dla gadziny!! przestan go
        zalowac, a zacznij myslec przede wszystkim o sobie i dziecku.
        Twarda trzeba byc, nie miekka - tego sie da nauczyc! Powodzenia
        zycze!
        niestety prawnika nie moge Ci polecic w Twojej okolicy, ale idz
        koniecznie i to jak najszybciej. Jak juz tu powiedziano alimenty
        zasadzane sa wg mozliwosci zarobkowych - niekoniecznie tozsamych z
        aktualna pensja. Przestan rozmyslac czy sie zwolni czy nie, bedziesz
        miala postanowienie sadu w garsci, to on sie bedzie musial martwic
        jak je wypelnic.
    • gacusia1 Sa dwa wyjscia 11.08.09, 17:10
      Albo wroci,albo nie wroci. Jesli ma wrocic,to Ty nie rob nic w tym
      kierunku.Absolutnie nic!!! Jak mu tamta zacznie marudzic,a zacznie
      predzej czy pozniej,to wroci do Ciebie.
      Jesli jednak nie zalezy mu na rodzinie,to ch.j mu w du.e! Niech
      sobie robi co mu sie podoba i niech Cie reka boska broni przed
      plaszczeniem sie przed palantem! Ja Ci powiem,ze brakuje mi tego
      okresu porozwodowego. To byl najfajniejszy okres w moim zyciu! Bylam
      WOLNA!!!!
      • ciociacesia wiesz jak pozbyłam sie pierwszego chłopaka 11.08.09, 17:20
        to po krótkiej załobie tez byłam przeszczesliwa. i byłam wolna przez jakies 3
        tygodnie. az poznałam tego gada. i naprawde jest ze mna zle, wychodziłam z pracy
        i było niezle. musze znalezc prawnika, alimenty, srenty, złobki i szopki, ale
        zanim dotarłam do domu wszystko oklapło. weszłam na forum, sprawdziłam poczte i
        sobie uswiadomiłam ze czekam na jakies wiesci od niego bo tylko to mnie tak
        naprawde interesuje. wy mozecie mi napisac ze wróci, ze dobrze ze poszedl i
        wszystko inne, ale mam przeczucie ze on naprawde moze byc z nia szczesliwy. i
        jeszcze moja matka mimo moich protestow mi tu przyjechała. nic nie mowi, ale to
        wisi w powietrzu i dołuje mnie kobieta potwornie. zaczeła risotto gotowac, bawi
        sie z dzieckiem a ja mam ochote na nia nawrzeszczec.
        • bsl Re: wiesz jak pozbyłam sie pierwszego chłopaka 11.08.09, 17:24
          zanm to bardzo dobrze , zawsze zazdrościlam matek ktore umija
          wspierać , moja chciala pomoc a dołowała mnie strasznie , do tego
          stopmnia ze pewnego dnia kazalam jej wyjsc z mojego domu , bo mialam
          dosc wymowek, rad , zakazów, wypominań i tłumaczenia dlaczego jestem
          zmęczona przy 2 małych dzieci i niemowlaku

          ale u mnie minelo juz 6 lat i łatwo dawać dobre rady jak sie ma juz
          to za soba

          ale uwierz będzie dobrze , tylko trzeba czasu
        • gacusia1 A mozesz pojsc na kawe ? 11.08.09, 17:42
          Mozesz wpasc do mnie ,-)))) do Kanady,jak masz ochote ,-P a tak na
          serio,skoro matka jest w domu to Ty sobie idz gdzies. Odprez sie.
          Zaszalej. Na chwilke popraw sobie humor kosmetyczka lub zakupami. I
          wiesz,to ze facet znalazl inna to znaczy,ze nie dorosl do roli
          partnera zyciowego. Mozna sie zauroczyc,powzdychac itp ale jakies
          zobowiazania sa,gdy sie ma dziecko. To nie zabawa a zycie! Badz
          dzielna przy nim a placz w nasze rekawy!
          • ciociacesia bo własnie zycie to dla niego zabawa 11.08.09, 17:54
            fajne to zawsze było i mi sie w nim podobało. przystopował troche jak nina sie
            pojawiła, ale ogólna idea jest ze zycia trzeba uzywac a zoobowiazania sa dla
            mieczaków
            • wieczna-gosia Re: bo własnie zycie to dla niego zabawa 11.08.09, 18:00
              ja mysle ze to fajna idea z jednym wyjatkiem- uzywamy zycia, bawimy sie a
              zobowiazania sa dla mieczakow pod warunkiem ze zobowiazania wobec mnie facet
              dotrzymuje.

              Gosci dla ktorych zycie to zabawa jest na peczki potrzasniesz sie to niejednego
              bzykniesz, az w koncu spotkasz takiego przy ktorym zobaczysz ze fakt ze mozesz
              mu zaufac, jest seksi i ze mozesz mu marudzic, bez bez makijazu, zachorowac na
              biegunke a takze schudnac, zrobic sie na dzage i walnac mejk up i to zupelnie
              nic nie zmiena, bo on cie po prostu kocha. Obecny byly mial po prostu spojny
              wizerunek.
        • wieczna-gosia Re: wiesz jak pozbyłam sie pierwszego chłopaka 11.08.09, 17:55
          ciocia cesia alez on MOZE byc z nia szczesliwy. Wazne bys uwierzyla ze ty MOZESZ
          byc szczesliwa bez niego. Jestem tego nawet pewna- a ty cierp, placz i przezywaj
          bo tak trzeba. Trzeba przejsc przez wszystkie etapy i nic nie przyspieszac. A
          potem sie pozbierasz i bedziesz szczesliwa- zobaczysz.....
          • ciociacesia obiecujesz? 11.08.09, 18:51
            • myga Re: obiecujesz? 11.08.09, 19:21
              Cesia, facet, przez ktorego placzesz nie jest ciebie wart ani twoich lez, a ten,
              ktory bedzie ich wart nie doprowadzi cie do lez. Naprawde jeszcze bedziesz
              szczesliwa i bedziesz blogoslawila ten dzien, kiedy on dal ci wolnosc, czyli
              dzisiejzy. Tylko sie nie spiesz. Pobadz sama. Posmakuj wolnosci. Nabierz
              perspektywy. Dbaj o siebie.
    • ciociacesia wyspałam sie :) 12.08.09, 08:46
      dzieki płonnej nadziei i czczym obietnicom spałam dzis niemal
      spokojnie. sniło mi sie ze znów jestesmy razem i wszystko jest ok.
      tylko nad ranem sniło mi sie ze mu o tym opowiedziałam a on na mnie
      nawrzeszczal ze jestem nienormalna. wiec jestem wczesniej w pracy bo
      bałam sie usypiac znowu smile
      powiedział ze jak jest przy nas to nie dobrze bo za duzo wtedy
      mysli. miał pretensje ze jestem miła smile a ciezko mi było kiedy
      lekkim tonem opowiadał jak to jemu ciezko a mi lekko, bo wolna bede
      i na pewno zawsze tego chciałam i bardzo sie ciesze. ku.. ja
      naprawde myslałam ze zawsze bedziemy razem, nic nas nie rodzieli,
      nawet na rowiesniczym pisałam o kolejnym dziecku w planach smile i
      nawet on sie zgodzil pod warunkiem ze poczniemy je juz na
      emigracji smile on ewidentnie szuka miejsca i sytuacji gdzie bedzie mu
      dobrze bez wysiłku. i trawa zawsze zielensza po tej drugiej stronie.
      rozmawiac o czestotliwosci odwiedzin Niny nie chciał. znów mi witki
      opadły bo nie wiem co robic
      • myga Re: wyspałam sie :) 12.08.09, 08:57
        nie wiem co robic
        _________
        Narazie nic nie rob. Zajmij sie soba, zrob sobie codziennie jakas przyjemnosc,
        przypomnij sobienp, co zawsze chcialas zrobic, ale ze wzgledu na niego nie
        robilas. Zajmij sie soba. Czas rozstawi wszystko we wlasciwych miejscach. Ciesz
        sie latem, sloncem, spotykaj sie z przyjaciolkami, zmien fryzure, idz na masaz,
        manikiur, pedikiur, co tam wolisz. Jak zaczynaja cie dopadac czarne mysli,
        staraj sie przelaczyc, na sile mysl o czyms przyjemnym, ale nie zwiazanym z nim.
        Po pewnym czasie, kiedy emocie juz opadna, z perspektywy spojrzysz na wszystko
        innaczej, bardziej optymistycznie i co najwazniejsze praktyczniej. Pamietaj,
        abys zadbala o interesy dziecka.
    • wieczna-gosia Re: przytulcie mnie 12.08.09, 10:54
      maila smilesprawdz
      • ciociacesia dzieki 12.08.09, 12:10
        zadzwonie jak tylko naładuje telefon
    • luxure Re: przytulcie mnie 12.08.09, 17:19
      Cesia, stało się. Teraz najważniejsze, żebyś Ty wyszła z tego "z twarzą". Twardo
      wynegocjuj warunki rozstania, mieszkanie dla Ciebie, kasa dla dziecka, jego
      opieka nad dzieckiem. Bez emocji. Emocje to zły doradca.
      Nie dzwon do tamtej, nie spotykaj się z nią. Po co Ci to? Po co Ci dodatkowe
      nerwy? To niczego nie zmieni, nie zmieni jego decyzji. I bardzo dobrze.

      Dziewczyno pomyśl tylko jakim trzeba być złamasem żeby zostawić kobietę z tak
      malutkim dzieckiem? Z tego co pamiętam Ty rodziłaś jak ja miałam pierwsze
      tygodnie ciąży.
      No a nawet gdyby się tak stało że by wrócił to co? Jaką masz gwarancje że w
      przyszłości nie wywinie Ci takiego numeru i znów się nie zakocha? Jak on taki
      kochliwy życz mu powodzenia z tą Panią, niech ich spotka taki los... na jaki
      sobie zasłużyli.
    • qunegunda Re: przytulcie mnie 12.08.09, 17:31
      A nie mówiłam!
    • nowabiala1 Re: przytulcie mnie 12.08.09, 17:34
      Przytulamy!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka