Dodaj do ulubionych

relacje ojciec - syn

08.02.07, 10:04
Witam,

od dawna czytam to forum, ale nigdy się nie wpisywałem. Korzystając z
luźniejszego dnia w pracy chciałbym podzielić się moimi przemyśleniami.
Jestem tatą 2-latka. Jesteśmy szczęśliwą rodziną, nasz synek jest cudowny tak
więc obydwoje obdarzamy go miłością i czułością. Zacząłem się ostatnio
zastanawiać, że w pewnym momencie główną rolą ojca powinno się stać
wychowywanie i dostarczanie synowi pozytywnych wzorców w życiu, natomiast
czułości i przytulania to raczej domena mamy.

Jesteśmy z żoną partnerami w życiu, wspólnie opiekujemy się synkiem i
dzielimy się obowiązkami z tym związanymi. Natomiast dość sceptycznie
podchodzę do "politycznie poprawnych" teorii o pełnej równości rodziców,
urlopach tacierzyńskich i tym podobnych wynalazkach. Wierzę, że jednak natura
obdarzyła rodziców innymi cechami i zadaniami, tak było przez setki lat i tak
będzie. Że role mamy i taty różnią się. Podsumowując - zastanawiam się czy
czasem ojciec nie powinien przesadzać w okazywaniu czułości syna? Co o tym
sądzicie?
Obserwuj wątek
    • your_and Re: relacje ojciec - syn 08.02.07, 11:21
      > Zacząłem się ostatnio
      > zastanawiać, że w pewnym momencie główną rolą ojca powinno się stać
      > wychowywanie i dostarczanie synowi pozytywnych wzorców w życiu, natomiast
      > czułości i przytulania to raczej domena mamy.

      Matka zapewna bezpieczeństwo (fizyczne i emocjonalne), ojciec stymuluje rozwój
      który wymaga ryzyka stawania własnych samodzielnych kroków.
      Jeżeli ojciec nie zrównowazy symbiotycznej więzi z matką wyrasta egoistyczny
      osobnik przekonany że od wszystkich wszystko sie mu należy nie liczący się z
      uczuciami innych czyli mamisynek.
      Polecam
      Więź z ojcem jako przedmiot badań naukowych
      www.bycrodzicem.pl/index.php?id=103
      • egon26 Re: relacje ojciec - syn 08.02.07, 11:32
        your_and napisał:
        > Jeżeli ojciec nie zrównowazy symbiotycznej więzi z matką wyrasta egoistyczny
        > osobnik przekonany że od wszystkich wszystko sie mu należy nie liczący się z
        > uczuciami innych czyli mamisynek.
        No ja chyba zaczne w ciebie rzucać zgniłymi jabłkamwink Jakoś denerwóją mnie
        twoje wypowiedzi bo strasznie generalizujesz - lub one są generalizujace. Jest
        wiele niepełnych rodzin z których wyrastają normalni ludzie umiejacy odnaleść
        się w społeczeństwie. Cześć to jest tak że ojca nie ma - nie zyje lub ma w d..
        i nawet nie może próbować niczego równoważyć. Denerwóją mnie takie wypowiedzi,
        z jakiej rodziny ty pochodzisz ?? Co zrobisz gdy twoje dziecko bedzie chciało
        związać się z kimś pochodzącycm z niepełnej rodziny??
        Jeśli rodzic jest mądry da rade wychować samemu dziecko - i nie chodzi tu o
        studia- tylko o mądrosć życiową.
        • kckk Re: relacje ojciec - syn 08.02.07, 15:34
          Każdy ma swój czuły punkt.
        • your_and Re: relacje ojciec - syn 08.02.07, 17:35
          egon26 napisał:
          > Jest
          > wiele niepełnych rodzin z których wyrastają normalni ludzie umiejacy odnaleść
          > się w społeczeństwie. (...)
          > z jakiej rodziny ty pochodzisz

          Z dysfunkcyjnej. Moja partnerka też. I rodzi to określone poważne problemy w
          naszych relacjach niezależnie od obopólnych najlepszych chęci.

          > Jeśli rodzic jest mądry da rade wychować samemu dziecko - i nie chodzi tu o
          > studia- tylko o mądrosć życiową.

          I z tym przeświadczeniem polemizuję. Często rodzic skupia sie nad tzw.
          szczęściem dziecka zamiast zainwestować w polepszenie relacji z drugim
          rodzicem. Jeden z rodziców mimo najlepszych chęci nie zapewni tego co obydwoje,
          bo zupełnie inne maja role w jego rozwoju. Oczywiście mozna to nadrobić w zyciu
          ale trzeba wiedzieć i akceptować że się startuje z gorszej pozycji.

          Ale pytanie i moja odpowiedź była w zupełnie innym temacie. To ze opiekuńcza
          miłość matki jest potrzebna dziecku, to jest dla każdego oczywiste.
          To że ojciec ma inną rolę i jego miłość nie jest gorsza tylko dla tego że nie
          jest kopią czułej miłości matki - to już tak oczywiste nie jest.
          Że nadmiar tej czułej matczynej miłości po prostu szkodzi rozwojowi dziecka i
          kszałtowanie się jego dojrzałej osobowości też oczywiste już nie jest.
          • egon26 Re: relacje ojciec - syn 08.02.07, 23:01
            Jak to określiłeś z dysfunkcyjnej rodziny pochodze równiez ja i moja żona.
            Dogadujemy się bardzo dobże mimo że nasi ojcowie mieli rodziny w nosie. Kłucić
            się owszem kłucimy czasem bo jest to cześć ludzkiej komunikacji. Ale trzeba
            umieć się kłucić na poziomie. Pozatym człowiek dorosły jesli chce odetnie się
            od przeszłości. O ile zachowanie młodzieży i dzieci często tłumaczy się
            sytuacją w domu tak w śród dorosłych to już są ich prywatne wybory.
            Denerwóją mnie twoje wypowiedzi bo mogą zadziałąć dołująco na ludzi w
            sytuacjach które opisujesz. Co to znaczy że ma ktoś akceptować że startuje z
            gorszej pozycji?!?! W ten sposób łatwo kogoś wpędzić w kompleksy jeśli ma do
            tego predyspozycje. Moim zdaniem ta "gorsza pozycja" często bywa atutem którego
            barkuje średniaką - człowiek jest świadomy czego mu brakowało w relacjach z
            rodzicami i stara się to u siebie naprawić.
            Nielubie generalizowania, bo wkłąda ono do jednego worka wszystkich któzy mają
            kilka cech wspólnych i na bazie kilku przypadków określa się charkter całej
            grupy. "Polacy to złodzieje.", "Blondynki są głupie.", "Dzieci z rodzin z
            marginesu kradna na kolniach". Jest to strasznie ograniczone i krzywdzące
            podejście. Człowiek ma wolną wole, każdy ma wolny wybór tego kim bedzie i jakim
            bedzie - nie jest to napewno łatwe, ale się da. I zamiast czytać wywody jakichś
            profesorów polecam popracować troche nad sobą.
            A jeden dobry rodzić potrafi dać dzecku o wiele więcej niż dwójka kiepskich.

            kckk:
            tak to jest mój czuły punkt - bo widziałem nie raz ile takie generalizowanie
            przynosi szkód osobą o których mowa.
            • your_and Re: relacje ojciec - syn 09.02.07, 09:55
              egon26 napisał:
              > Denerwóją mnie twoje wypowiedzi bo mogą zadziałąć dołująco na ludzi w
              > sytuacjach które opisujesz. Co to znaczy że ma ktoś akceptować że startuje z
              > gorszej pozycji?!?!

              To że startuje z gorszej pozycji nie znaczy ze nie wygrywa, ale musi włożyć
              wiecej wysiłku i wykazać wieksza ostrożnością niż inni.
              A oszukiwanie się że pozycja startu nie jest gorsza nie pomoże nikomu, może
              jedynie uśpić czujnośc, czemu innym udaje sie bez probemu a nam nie?

              >Pozatym człowiek dorosły jesli chce odetnie się od przeszłości.

              Nielicznym udaje sie to instynktownie, niektórzy po nieudanych realacjach
              decydują się odciąć od przeszłości na terapii (jest przecież nawet DDD), a
              wiekszość powiela nieświadomie rodzinne destrukcyjne wzorce co widać w
              statystykach dotyczących dzieci z rodzin dysfunkcyjnych.
              • bj32 Re: Your_and 09.02.07, 13:50
                Ja Cię przepraszam, ale dla mnie to są brednie i dorabianie sobie ideologii do
                własnych kompleksów. Poniżej opsałam z lekka relacje u mnie. Uściślę:
                Co z tego, że szwagier pochodzi z pełnej rodziny i miał nawet trochę więcej
                uczuć ojcowskich (czytaj: nie był tak lany, jak jego starszy brat). Jadynym
                jego atutem jest to, że ma dostęp do rodzicielskiej kasy i mieszkanie. Poza tym
                jest dwuwymiarowym dupkiem, który bez pomocy nie znalazby gówna w oczyszczalni
                ścieków.
                Ja startowałam z tej niby gorszej pozycji i co? Mam szczęśliwy układ partnerski
                i szczęśliwe dziecko. On ma guzik z pętelką, bo żona (z pełnej i kochającej
                rodziny) kopnęła go w plecy i poszła. Mi nie była potrzebna terapia. jemu nawet
                leczenie kliniczne by nie pomogło, bo lubi się nad sobą użalać, a świat jest
                dla niego niedobry.
                No to wyjaśnij mi, proszę, które z nas wygrało? I jakie są nagrody?
                • your_and Re: bj32 09.02.07, 14:11
                  > Ja Cię przepraszam, ale dla mnie to są brednie i dorabianie sobie ideologiido
                  > własnych kompleksów. Poniżej opsałam z lekka relacje u mnie.

                  Wiesz, wysnuwanie wniosków jedynie na podstawie przypadku Twojego , mojego i
                  Twojego szwagra może być faktycznie dorabianiem ideologii do własnych
                  kompleksów. To nie jest przecież jedyne ani determinujące oddziaływanie na
                  kształtowanie sie osobowości.
                  Natomiast w ogólności to co napisałem o wpływie destrukcyjnych wzorców
                  rodzinnych na późniejsze życie to co odzwierciedla poglądy znanych
                  psychoterapeutów rodzinnych którzy zęby zjedli w tym temacie teoretycznie i
                  praktycznie jak Zofia Milska czy Wojciech Eichelberger.
                  • egon26 Re: bj32 09.02.07, 15:03
                    Tylko zwróć uwagę że to są psychoterapełci i do niech trafaija ludzie z
                    problemami a że z tych ludzi jakaś cześć pochodzi z takich a nie innych rodzin,
                    to oni zakwalifikowali sobie ich do tej grópy. Oni mogą powiedzieć że osoby
                    pochodzące z rodzin niepełnych, czy też dysfunkcyjnych cześciej mają problemy
                    niż osoby z rodzin pełnych. Ale "mają częsciej" a nie "wszyscy mają" jak ty
                    zakładasz. Z komplekasmi można albo walczyć albo przez całe życie zwalać na nie
                    swoje niepowidzenia. Co jest rozsądniejsze ?? I jaki przykład chcesz dać swoim
                    dziecią ??
                  • bj32 Re: your_and 09.02.07, 15:19
                    "Wiesz, wysnuwanie wniosków jedynie na podstawie przypadku Twojego , mojego i
                    > Twojego szwagra może być faktycznie dorabianiem ideologii".
                    Podałam przykład. Mieszkam w dzielnicy, gdzie trzy czwarte rodzin jest
                    rozbitych, patologicznych itd. W pełnych też bywa rozmaicie. A potomstwo z tych
                    rodzin na prawdę wybrało sobie najróżniejsze style życia. I wierz mi, większość
                    dzieciaków z mojego pokolenia z tych nie całkiem udanych rodzin żyje normalnie
                    i szczęśliwie. A spory odsetek tych zadbanych i porządnie wychowanych jeździ na
                    jumę do francji, ćpa i co tam jeszcze.
                    Ani jedni, ani drudzy ne korzystają z żadnej psychoterapii.
                    Pani Milska i pan Eicelberger, których skądinąd cenię, chyba nie przeprowadzali
                    jakichś wiążących badań w tej kwestii. A to logiczne, że do nich przychodzą
                    ludzie z problemami i spory odsetek może być z rodzin dysfunkcyjnych. Ale stąd
                    wniosek, że korzysta z pomocy psychologów więcej dzieciaków z rodzin
                    dysfunkcyjnych niż z rodzin niedysfunkcyjnych. A nie, że któreś mają lepszy czy
                    gorszy start.
                    • your_and Re: bj32 10.02.07, 08:58
                      > Pani Milska i pan Eicelberger, których skądinąd cenię, chyba nie przeprowadzali
                      > jakichś wiążących badań w tej kwestii. A to logiczne, że do nich przychodzą

                      Prawda. Oni nie przeprowadzali tylko opierali się na powszechnie znanych
                      statystykach przestępczości, rozwodów itd.
                      Każde z nas opiera swoją wiedzę na innych danych i przesłankach i nie mam
                      zamiaru Cię przekonywać.
                      Faktycznie coraz częściej media zauważają że młodzi ulegają degeneracji MIMO ze
                      pochodzą z pełnych porządnych rodzin. A to tylko dowód na to że naopiekuńczośc i
                      spełnianie zachcianek jest podobnie szkodliwe tak samo jak brak miłości , o czym
                      często wspominają wspomniani cenieni przez Ciebie psycholodzy.
                      • arienne07 Re: bj32 10.02.07, 10:43
                        Zdrowy rozsądek zawsze jest na miejscu. Popadanie w skrajności rodzi problemy i
                        tyle. I każdy naukowiec temu przyklaśnie.
          • bj32 Re: relacje ojciec - syn 08.02.07, 23:56
            Mój mąż i jego brat pochodzą z rodziny pełnej, a nawet wielopokoleniowej.
            Tylko, że tam był właśnie ojciec, który zaczął "wychowywać" synów jak mieli po
            pięć lat. Starszego wychowywał głównie pasem. Młodszego już wyłącznie
            wrzaskiem. Starszy mimo permanentnego braku uczuć ojcowskich jest cudownym,
            dojrzałym mężem i ojcem. Młodszy, mimookazywanych mu względów wyrósł na
            egoistycznego, aspołecznego wieprza.
            Ja pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej. Jakoś nie mam problemów z komunikacją
            międzyludzką, nie czuję się gorsza i nie czuję, żebym startowała z gorszej
            pozycji.
            To, z jakich rodzin pochodzimy ja, mąż i szwagier jakoś nie wpływa na nasze
            wzajemne relacje. A mieszkamy pod jednym dachem, więc dokładnie wiem o czym
            piszę.
            • kckk Re: relacje ojciec - syn 09.02.07, 15:57
              Jakoś nie bardzo sobie wyobrażam taką zmianę na lepsze u Twojego teścia.
              Starszy syn był bity, a na młodszego tyko krzyczano. Nie wierzę, żeby młodszy
              nigdy nie oberwał.
              • bj32 Re: relacje ojciec - syn 09.02.07, 22:11
                No nie aż tak! Obrywał, ale zdecydowanie mniej niż mąż. Za to dostawał
                zdecydowanie więcej. I tak jest do tej pory. Nie będę wnikać w przyczyny
                takiego stanu rzeczy, ale różnica jest widoczna nawet dla obcych ludzi, nawet
                teraz, mimo, że jeden ma 42, a drugi 37 lat.
    • johnnysixcannons Re: relacje ojciec - syn 08.02.07, 11:49
      To trudne pytanie.Jeśli pójśc drogą twojego rozumowania to okarze się że ideał
      ojca to ten od beudnej roboty:zabrania ,karze,ocenia i w końcu jest ciągle z
      syna niezadowolony , więc podnosi mu wyżej poprzeczke.
      Niebezpieczne sa wszelkie próby generalizowania.Każdy ma swój harakter.Myślę ,że
      postępowanie rodzica powinno być dostosowane do potrzeb dziecka.Jeśli twój syn
      bedzie potrzebował wsparcia to powinieneś mu go udzielić,przytulić a jak trzeba
      to i ucałować.U nas panują (jeszcze ciągle) nieco wschodnie obyczaje i chłopy
      mogą sobie wypłacić po misiaku i buziaku w policzki.Ja z moim ojcem się mogę
      ucałować na powitanie nikogo to nie dziwi.Ani mnie ani jemu nie zarzuca nikt
      zniewiescienia.
      Myślę ,że większe problemy rodzi skrywanie uczuć.
      A co do tradycyjnych ról kobiety i mężczycny w życiu rodzinnym , to jest to
      bardzo kruchy lód.te granice się trochę zacieraja odkąd nasze panie ruszyły na
      traktory.Nie chodzi o to kto się zajmuje domem,a kto pracuje.Tu trzeba się
      dogadac kto to robi bo najczęśiej obowiązki trzeba podzielić.Podobnie z
      wychowaniem.Tokwestja układu panującego w rodzinie.
    • bj32 Re: Mogę wtrącić? 08.02.07, 13:08
      Co prawda nie jestem ojcem, a w dodatku mam córkę. Ale naoglądałam si różnych
      kwiatków w życiu. Również relacji w rodzinie męża: ojciec i dwóch synów.
      1 "w pewnym momencie główną rolą ojca powinno się stać
      > wychowywanie i dostarczanie synowi pozytywnych wzorców w życiu, natomiast
      > czułości i przytulania to raczej domena mamy."
      Gwoli ścisłości zaznaczę, że wychowywanie i dostarczanie wzorców zaczyna się
      nie "w pewnym momencie", tylko z chwilą pojawienia się nowego człowieka na
      świecie. Jeśli masz zamiar zacząć wychowywać trzy-, ośmio- bądź piętnastolatka
      to może się okazać, że obudziłeś się z ręką w nocniku. Empatia zaś i czułości
      SĄ pozytywnym wzorcem. Bez tego na bank wyrośnie egoistyczny góniarz i dupek.
      Znam kilku takich.
      2 "Wierzę, że jednak natura
      > obdarzyła rodziców innymi cechami i zadaniami, tak było przez setki lat i tak
      > będzie. Że role mamy i taty różnią się. Podsumowując - zastanawiam się czy
      > czasem ojciec nie powinien przesadzać w okazywaniu czułości syna"
      Niewątpliwie trudno ujednolicać role rodziców, ale nie przesadzajmy.
      Mój teść to właśnie taki nieczuły ojciec. Synowie go nie lubią, nie szanują i
      generalnie mają w nosie. Też byś tak chciał?
      W dodatku jeden syn (młodszy)jest taki jak ojciec, a drugi całkiem inny (mój
      mąż). Zgadnij, który sobie ułożył życie z kobietą? I który jest ogólnie
      bardziej lubiany?
      Jak zaczniesz 15latka tulić i obcałowywać przed szkołą na oczach kumpli, to
      pewnie się wnerwi, ale w domu nie szczędź mu czułości. Serio. I to od teraz, a
      nie od pewnego momentu.
      Powodzenia.
      • m.czajkowski Re: Mogę wtrącić? 08.02.07, 13:18
        Zgadzam się z Tobą w pełni - po prostu możle nieprecyzyjnie wyraziłem się w
        pierwszym maliu.

        Pisząc o pewnej powściągliwości w okazywaniu czułości absolutnie nie miałem na
        myśli byciu oschłym (ja zresztą nie umiał bym taki być, gdyż po prostu nie
        jestem z natury człowiekiem oschłym). Czym innym jest wspierać syna i dawać mu
        do zrozumienia że go bardzo kocham (niezależnie od jego wieku) a czym innym
        całowanie w brzuszek i stópki, co jest pewnie ok w przypadku półrocznego,
        słodkiego bobaska, ale niekoniecznie w przypadku 5-latka
        • bj32 Re: Mogę wtrącić? 08.02.07, 13:54
          Wiesz, jeszcze u 5latka to przejdzie. Ale już z 17latkiem raczej tak nie
          próbujwink Męża kumpel ma syna, jakoś tak 15 - 16 lat. Oni dalej lubią sobie
          razem poleżeć trochę przytuleni na kanapie i mecz obejżeć, albo jakiś film. Nie
          na pokaz, tylko tak dla siebie. I mają świetny kontakt. A że kochasz, to możesz
          nie tylko dawać do zrozumienia, ale i mówić. Chwała Bogu nie ma już terroru, że
          facet musi być silny i szorstki, bo okazywanie uczuć jest niemęskie, i chłopaki
          nie płaczą. To tylko powodowało frustrację.
          Musicie teraz nadrabiać całe pokolenia błędów i wypaczeń i uczyć się od nowa
          tego, o czym przodkowie płci męksiej zapomnieli. Mam nadzieję, że Wam się uda.
          Nie tylko względem synów, ale i córek. Wierz mi, dla córek jest to również
          ważnesmile
        • gacusia1 Re: Mogę wtrącić? 10.02.07, 00:45
          No i tu tez sie nie zgadzam!!! A w czym niby przeszkadza calowanie brzuszka i
          stopek pieciolatkowi przez jego ojca??? Nie sadze,ze w takiej chwili tatusiowie
          mowia do synkow "ciuciu...titi-bobasku" tylko raczej na wesolo i
          wariujac "zaraz cie zjem,mama ci utuczyla brzucho specjalnie dla mnie"...
    • kckk Re: relacje ojciec - syn 08.02.07, 15:17
      > Jestem tatą 2-latka. Jesteśmy szczęśliwą rodziną, nasz synek jest cudowny tak
      > więc obydwoje obdarzamy go miłością i czułością.

      Jest cudowny właśnie dlatego, że dajecie mu to co najcenniejsze.


      > Zacząłem się ostatnio zastanawiać, że w pewnym momencie główną rolą ojca
      > powinno się stać wychowywanie i dostarczanie synowi pozytywnych wzorców w
      > życiu,

      Praktycznie od dnia narodzin i gdybyś nawet nic nie robił, myślę o świadomym
      wychowywaniu i przemyślanym wpajaniu dziecku tego co uważasz za konieczne, ono
      na drodze obserwacji zachowań mamy i taty wyedukuje się samo.


      > natomiast czułości i przytulania to raczej domena mamy.

      Ograniczenie Twoich uczuć, w przyszłości wpłynie i ukształtuje postawę dziecka.


      > Jesteśmy z żoną partnerami w życiu, wspólnie opiekujemy się synkiem i
      > dzielimy się obowiązkami z tym związanymi.

      I Twój syn bacznie to obserwuje, i przyjmuje do wiadomości jak wygląda podział
      obowiązków oraz współżycie w rodzinie. W przyszłości te obserwacje zaważą na
      jego relacjach z najbiższymi.


      > Natomiast dość sceptycznie podchodzę do "politycznie poprawnych" teorii o
      > pełnej równości rodziców, urlopach tacierzyńskich i tym podobnych wynalazkach.

      Ponieważ akty prawne powinny dążyć do umożliwienia pełnej swobody dokonywania
      wyborów, eliminując spojrzenie przez pryzmat płci. To sprawa bardzo
      indywidualna, pozostająca w gestii współmałżonków.


      > Wierzę, że jednak natura obdarzyła rodziców innymi cechami i zadaniami, tak
      > było przez setki lat i tak będzie. Że role mamy i taty różnią się.

      Na pewno rodziców i na pewno ludzi, bez względu na płeć.
      Rola mamy i taty w odniesieniu do dziecka nie powinna się różnić, ale
      praktycznie jest to niewykonalne. Wszelkie różnice są wyniesione z innych
      środowisk, w jakich oboje się wychowywali.


      > Podsumowując - zastanawiam się czy czasem ojciec nie powinien przesadzać w
      > okazywaniu czułości syna? Co o tym sądzicie?

      Nie. A jeśli boisz się, że z nią przesadzasz zastąp jej część czułością
      przekazywaną w zabawie. To jest nawet bardziej przyjemne i kto wie czy nie daje
      lepszych efektów.
      • jaremax Re: relacje ojciec - syn 08.02.07, 21:00
        Dziecko ma być kochane i szanowane . Kiedyś się tym samym odpłaci.
        Problem polega na tym, że my rodzice tak naprawdę nie wiemy do końca
        jak te nasze dzieci kochać i szanować. Jeszcze się taki mądry nie znalazł,
        ale próbujmy , próbujmy smile.Pzdr.
    • gacusia1 Re: relacje ojciec - syn 10.02.07, 00:41
      Mysle,ze okazywanie uczuc nie jest wylacznie domena kobiet.Twoje pytanie nasuwa
      podejrzenie,ze chcialbys wlasnie wychowac syna na nieczulego twardziela,ktory w
      przyszlosci bedzie twierdzil,ze okazywanie czulosci,to rpla kobiety...Coz za
      bzdura!!! I wlasnie DZIEKI takim,jak Ty-my kobiety narzekamy na brak
      czulosci,troskliwosci,romantyzmu ze strony naszych mezczyzn...
      • jaremax Re: relacje ojciec - syn 11.02.07, 08:58
        Oj gacusia uważaj, uważaj ). Skomentowałaś zapytanie, nie stwierdzenie faktu.
        Chyba nie chcesz żebyśmy skoczyli na Ciebie jak wilk na łanię wink.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka