Z mojego- od 2 dni -półtora rocznego doświadczenia bycia ojcem jasno wynika że
taki stary to musi być jak McGiver. W życiu dziecka jak i ojca czai się
ogromna ilość zasadzek i trzeba wyjść z twarzą, bo przecież dziecko patrzy.
Chciałem was zaprosić do podzielenia się swoimi doświadczeniami lub może nawet
lepiej, do zabawy jak ojciec zareagować powinien. Na start wrzucę parę
sytuacji którym jak myślę podołałem wyśmienicie:
1. Idziecie z synem do sklepu po zakupy, z wózkiem i dużym psem, po drodze
dziecko marudzi więc obiecujecie mu coś ze sklepu. Dochodzicie do sklepu
chcecie przypiąć psa do siatki - by nie wpadł pod samochód i by się go ludzie
nie bali. Przed sklepem okazuje się że nie macie smyczy. Co robicie ??
2. Kupujecie nocnik z melodyjką sygnalizującą że dziecko się załatwiło - w
środku są dwa druciki, gdy oba stykają się płynem melodyjka gra. Jak sprawdzić
czy nocnik nie jest zepsuty ??
3. Dziecku nudzi się już zabawa waszym ulubionym samochodem zdalnie
sterowanym, on goni za autem wy sterujecie. Co zrobić by mały pobiegał sobie
jeszcze trochę ??
O budowaniu tam na rzece i składaniu klocków lego to nie będę pisał bo to
normalka

Czekam na wasze ciekawe odpowiedz - sam wymiotłem te pytania w kilka sekund -
choć realizacja czasem była ciekawa ;P