Dodaj do ulubionych

jestem mloda mama,podejrzewan meza o zdrade

26.11.07, 14:15
Witam Panow!

Pomyslalam ze zapytam meska strone....moze rozwiejecie moje
watpliwosci a moze mnie utwierdzicie w przekonaniu. Moj maz jakos
stal sie NIECHETNY w kwetsiach lozkowych...Mamy 2 miesiecznego
synka, razem jestesmy od prawie 2 lat. Od pewnego czasu sledze jego
telefon (wiem, to okropne) i widze ze wydzwanai do koleznaki z ktora
pracowal. czoraj poklocolismy sie bardzo, wyszedl na spotkanie z
kolega. W ty tez czasie znowu do niej dzwonil.Nie wytrzymalam i
zapytalam a on na to: "dzwonilem bo chcialem zapytac o wychowawczy
bo ona ma dwojke dzieci i sie na tym zna". Chodzi o przejecie
wychowawczego przez ojca, niby co ona moze na ten temat
wiedziec...ABSURD!!!Ponadto zaczal tmumaczyc sie jeszcze bardzie, ze
ona miala wylaczony telefon i tylko sie nagral a ja chce tomoge
sprawdzic ze u niej caly czas wlacza sie poczta...Wiem, to banalne,
a ludzie mja wieksze problemy...ale nie chcialabym obudzic sie z
reka w nocnikusad
Obserwuj wątek
    • uny Re: jestem mloda mama,podejrzewan meza o zdrade 26.11.07, 14:35
      po mojemu możesz się martwić. lepiej wyjaśnij sobie z chłopem tą
      sprawę od razu. jeśli ci zależy zadzwoń do rzeczonej koleżanki męża
      i porozmawiaj z nią.
      • bramasole2 Re: jestem mloda mama,podejrzewan meza o zdrade 26.11.07, 14:48
        Zadzwonic do nie???Chyba to nie jest dobry pomysl..nie chce wyjsc na
        zazdrosna kretynke..to nie w moim stylu..Kurcze, najdziwniejsze jest
        to ze w sumie maz spedza czas po pracy w domu, czasu na zdrade
        zbytnio nie ma...nie wiem....jestem podlamana.
        • uny Re: jestem mloda mama,podejrzewan meza o zdrade 26.11.07, 14:56
          ja to się nie znam. ale wolałbym wyjsć na kretyna niż obudzić się z
          ręką w nocniku. poniekąd sam spierniczyłem sobie życie, mogę coś na
          ten temat powiedzieć.
          a propos, niechęci męż do "pinga pinga" -jak mówił Cejrowski,
          czasami tak bywa po pojawieniu się potomka. Lepiej się zakręć za
          swoimi sprawami. Chłopa pod ściane i szczera rozmowa. Powiedz mu o
          swoich obawach.
          pzdr
          • bramasole2 DO:Uny 26.11.07, 15:09
            powiedzialam mu o swoich obawach to skwitowal mnie ze potrzebuje
            psychiatry i mam jakies fobie z przeszlosci...i taka z nim rozmowa.A
            w to,ze pytal o wychowawczy w 2 godziny po klotni za bardzo wierzyc
            mi sie cie chce!
            • uny Re: po mojemu to twój stary... 26.11.07, 23:04
              robi na boku jak się patrzy. Kobita go omotała i tyle (w końcu sama
              wychowuje dwójkę dzieci -jak dobrze zrozumiałem). Chyba ręka jest
              już w nocniku.
              Ciężka sprawa, facet się wije (wysyła cie do psychatry). Nie za
              bardzo mogę pomóc, w tej sprawie pewnie nie jestem lepszy od niego.
      • adellante1 Re: jestem mloda mama,podejrzewan meza o zdrade 26.11.07, 15:15
        Dzwonienie do kolezanki to absurd. Zrobisz z siebie idiotke i nic wiecej.
        dodatkowo dasz pretekst do tego aby obie te osoby staneły przeciw tobie.
        jedyne co mozesz zrobic to:
        1. Szczera rozmowa z mężem - pozornie najlepsze ale nic ci nie da. Twój facet
        wyglada na cwaniaka i to nieźle poukładanego wiec w tą stronę osiągniesz tylko
        tyle że uspokoi twe podejrzenia i osmieszy twoje obawy. Nie polecam
        2. Zmiana taktyki. Załóż że ponieką juz od jakiegos czasu merdasz rączka w
        nocniku. pozostaje ci wygasic emocje , odejść od burd, awantur, kłótni. Przyjmuj
        wszystko ze spokojem z usmiechem. nie chce sexu - trudno nie zmuszaj biedaka.
        Wiecej usmiechu, wiecej zycia w sobie. niech on zrobi sie podejrzliwy a wówczas
        szybko sie wysypie ze swoimi kombinacjami.
        pamietaj tylko spokój ci pomoże. Spokój i wzmozona czujność. Tylko nie rzucaj
        się na bank jak nie masz karety na reku...
    • egon26 Re: jestem mloda mama,podejrzewan meza o zdrade 26.11.07, 14:59
      bramasole2 napisała:
      > Moj maz jakos stal sie NIECHETNY w kwetsiach lozkowych..

      mam znajomego który jak miał problemy w pracy nie spał z żoną ponad dwa
      miesiące, po prostu nie miał na to ochoty i na pewno nie miał kochanki -
      pochwaliłby sięwink 2 miesiące po porodzie może też czuć się BARDZO zagubiony ze
      swoimi odczuciami w stosunku do dziecka. Przed porodem często wyobrażamy sobie
      to inaczej. Może też krępować go sytuacja sexsu w obecności małego dziecka. My
      też jesteśmy ludźmi i nie musimy mieć od razu ochoty jak zobaczymy pół nagiego uda.
      Z koleżanką może kontaktować się dlatego ze czuje się zagubiony, gorsza sprawa
      jak by się jej zaczął wypłakiwać na ramieniu. Więc na to warto uważać.
    • lambert77 jestem starym zgorzkniałym cynikiem więc odpowiem 26.11.07, 15:03
      Napisz kobieto do Uwagi i podziel się z nimi tym problemem może
      zaproszą Cię do TVN Style gdzie dwie harpie pochylą się nad twoim
      smutnym losem... naprawdę uważasz że brak seksu z kobietą w ciąży
      odrazu oznacza zdradzanie??? No normalnie świat się na moich oczach
      przewraca... nie dajecie żądacie od nas wierności i nazywacie nas
      dziwkarzami. Dajecie kiedy my nie chcemy lub boimy się zrobić wam
      krzywdę lub dziecku to uważacie że napewno was zdradzamy... nie
      rozumiem niektórych kobiet
      • bramasole2 Re: jestem starym zgorzkniałym cynikiem więc odpo 26.11.07, 15:06
        CZYTAJ UWAZNIE!!!OD PORODU MINELY JUZ 2 MIESIACE WIEC TU NIE CHODZI
        O SEKS W CIAZY. JAK BYLAM W CIAZY ROZUMIALAM JEGO NIECHEC, ALE TERAZ
        NIE...STARAM SIE GO POCIAGAC A TU NIC.....MAM SIE PROSIC???COS TU
        JEST NIE TAK.A DO TVN-U SAM SIE PRZEJDZ, TAM TEZ JEST MIEJSCE DLA
        TAKICH OSTRYCH RIPOST JAK TWOJA NP W "TERAZ MY "
        • egon26 Proszę nie pisać wielkimi literami... 26.11.07, 15:23
          ... bo to porostu nie ładne i nie grzeczne.
          • uny Re: no nie mogę, kolego ... 26.11.07, 22:59
            ... Ty byś się na KLAWISZA nadał. Coś śmieszy mnie to Twoje
            adminowanie. Mam jakieś wrażenie, że zawsze chciałeś być
            przewodniczącym w klasie, ale cie kurde nie wybierali.
            Jakie niegrzeczne?!!!!!!
            • zona_mi Uny 26.11.07, 23:38
              Wielkie litery w necie oznaczają krzyk - nie ma się co wydzierać bez
              ekstra powodu, prawda?
              Na poparcie moich słów polecam lekturę:
              forum.gazeta.pl/forum/0,62605,1617503.html
              • uny Re: wbrew pozorom wiem co oznaczają wielkie litery 27.11.07, 07:35
                ... w forumowych tekstach. Tak sobie myśle, że to forum staje się
                takim swoistym kółkiem wzajemnej adoracji. może wprowadźcie wymóg
                logowania i zaproszenia na forum i będziecie mieli błogostan. Po
                mojemu idea forum jest troszkę inna.
                czółko!
    • justi54 Re: jestem mloda mama,podejrzewan meza o zdrade 26.11.07, 15:15
      Wskakuj w sexowną bieliznę (polecam firmę Róża)i daj mężowi wolną
      rękę. Potem się zobaczy. A do koleżanki męża możesz zadzwonić niby
      przypadkiem (aj te telefony w dzisiejszych czasach)i pogawędzić jak
      kobieta z kobietą.
    • omamamia1 Re: jestem mloda mama,podejrzewan meza o zdrade 26.11.07, 17:02
      trochę żyję na tym świecie i jeśli przytoczyłaś dosłownie jego słowa
      to z tego lewizną zalatuje jak nic i to mizernych lotów.
      • bramasole2 to co ja mam zrobic? 26.11.07, 17:19
        Rozmawialam ze swoja tesciowa, fajna babeczka..ona starla sie jakos
        mnie pocieszyc i powiedziala ze ta chechec lozkowa moze byc
        spowodowana ze karmie piersia i moze on nie traktuje mnie jako
        kochanki tylko jak matke jego dziecka i na razie jego libido jest
        uspione.Ale dla mnie to takie paplanie. Podejrzewam ze tych
        telefonow do kolezanki bylo wiecej i chyba sprawdze biling za ten
        miesiac. Pewnie czesc wykasowywal....Nie moge przezyc jak mogl wpasc
        na takie dziwne wytlumaczenie ,ze o wychowawczy mial
        spytac....Kiedys bylismy w centrum handlowym i ona tez tam byla,
        zdzwonili sie bo ona mialam bon rabatowy do sklepu, do ktorego
        chcielismy pojsc. Jak juz dotarla do tego sklepu maz jakos baaardzo
        entuzjastycznie ja powital, rzucil ciuchy ktore wybral na jakis
        wieszak i polecial. Pozniej opowiadal mi jaka to zaradna dziewczyna
        bo wychowuje sama dwojke dzieci. Pracuja w tym samym resorcie, ona
        awansowala gdzies indziej, juz razem nie pracuja ale kontakt jak
        widac maja nadal. Boje sie tego co sie okaze...Nawet jesli to zdrada
        tylko emocjonalna to boli mnie to bardziej.
        • adellante1 Re: to co ja mam zrobic? 26.11.07, 22:09
          zajrzyj w mój wcześniejszy post. tm masz instrukcje. omamacośtam ma
          raję..
          • uny Re: to co ja mam zrobic? 26.11.07, 23:08
            ADELLANTE -tylko co jej da, że się chłop "wysypie"??? dobry powód do
            rozwodu? tu trzeba składać do kupy to co zostało, a nie utwierdzać
            się, że ma kochanke. Lepiej jej z tym będzie?
            • adellante1 Re: to co ja mam zrobic? 27.11.07, 00:03
              Pewnie!!!
              niech zyje w błogiej nieświadomości.
              a on w poczuciu bezkarności zrobi z niej zahukana kure domową.
              na przemian z idiotką.
              Spoko z czasem przyzwyczai się do zycia takiego. wszak poczucie
              własnej wartosci i godnosci osobistej nie jest niczym waznym.
              Niech skleja na siłe niech sobie buduje iluzje...
              Da jej to ze gnojków trzeba tępić. Zwłaszcza my powinnismy ich tepic
              w naszym otoczeniu. Nie widzę potrzeby społecznej akceptacji na tego
              typu łachmaniarskie postawy.
              • uny Re: to co ja mam zrobic? 27.11.07, 07:48
                szkoda, że się rzeczony "łachmaniarz" wypowiedzieć nie może. być
                może po jego wyjaśnieniu nie chciałbyśgo tępić a nawet zabrałbyśgo
                na piwo. niestety znamy tylko jedną stronę medalu. w życiu bywa
                róznie, nie polecam budowania iluzji. polecam szczerą rozmowę i
                próbe rozwiązania tej nieciekawej sytuacji. powiem tak facet (czyt.
                łachmaniarz) może nie wiedzieć co czyni, pomroczność jasna go
                dopadła, chwilowa fascynacja może być zgubna dla jego własnej
                rodziny. ale nie ma nikogo kto by mu to pomógł zrozumieć. jakoś
                wolałbym wychowywać własne dzieco niż cudze. tak sobie pomyslałem.
                i to by było na tyle.
                • adellante1 Re: to co ja mam zrobic? 27.11.07, 08:25
                  Często zajmuje stanowisko w takich tematach i zawsze apeluje o przedstawienie
                  racji drugiej strony. ale niestety nie tym razem. dlaczego? Bo tutaj dziewczyna
                  rzeczowo opisała standardowe zachowanie cwaniaqczka który prostuje jej rogi.
                  Setki razy słyszałem identyczne opowiesci. dlatego tłumaczenie drugiej strony w
                  tym przypadku mnie nie interesuje.
                  Nie mój drogi na piwo na pewno gościa bym nie zabrał.
                  Jak cierpi na pomroczność to niech smaruje do psychiatry a nie do koleżanki.
                  Sorry dla mnie to typowe łachmaniarskie zachowanie
                  • uny Re: to co ja mam zrobic? 27.11.07, 08:37
                    po mojemu facet w sposób oczywisty jest nie fair w stosunku do żony.
                    i boi się do tego przyznać, albo pasuje mu taki układ.
                    adellante, tak na marginesie w oderwaniu od tej sytuacji, nie
                    bierzesz pod uwagę tego, że małżonka może być przyczynkiem do
                    takiego a nie innego zachowania męża? róznie w życiu bywa. czasami
                    facet szuka u innej kobiety tego czego nie znajduje u żony (sex jest
                    w tym przypadku nie znaczący).
                    pzdr
                    • egon26 Re: to co ja mam zrobic? 27.11.07, 09:46
                      uny napisał:
                      > tak na marginesie w oderwaniu od tej sytuacji, nie
                      > bierzesz pod uwagę tego, że małżonka może być przyczynkiem do
                      > takiego a nie innego zachowania męża?

                      Jasne że może być tyle że po to się podejmuje decyzje o życiu z kimś by wszelkie
                      problemy rozwiązywać z nim a nie z kimś innym. Jeśli coś mu się nie podoba w
                      związku, w zachowani powinni o tym porozmawiać i wynegocjować optymalne
                      rozwiązanie. Jeśli ich odrębne zdanie na ten temat dla każdego z nich będzie na
                      tyle ważne że żadne nie ustąpi, to powinni się rozstać bo to sensu nie ma. Tak
                      by było uczciwie.
                      Omawianie z osobami trzecimi sprawa spornych z partnerem jest bezsensowne, bo
                      nie jesteśmy w stanie przedstawić tego jak widzi to nasz partner - często sami
                      nie widzimy swojej winy a co dopiero o niej opowiadać.
                    • adellante1 Re: to co ja mam zrobic? 27.11.07, 10:06
                      uny napisał:

                      > nie
                      > bierzesz pod uwagę tego, że małżonka może być przyczynkiem do
                      > takiego a nie innego zachowania męża? róznie w życiu bywa. czasami
                      > facet szuka u innej kobiety tego czego nie znajduje u żony

                      Biorę. Ale nie jest to zadnym usprawiedliwieniem, wrecz przeciwnie. szukanie
                      niespełnionych oczekiwań gdzies na boku jest po prostu swiadectwem kompletnej
                      niedojrzałosci emocjonalnej. Jesli ktos nie dorósł do zycia w związku niech da
                      sobie spokój z małzeństwem.
                      Nie jestesmy w krajach arabskich gdzie mozna sobie skompletowac piętnaście zon
                      zeby zebrać wszystkie pożądane cechy...
                      Równie dobrze facecik tego typu moze sobie usprawiedliwiuac ze ma kochanke dla
                      sexu ale tylko na te dni kiedy zona nie może....
                      takie usprawiedliwiania się sa po prostu załosne. a jak kogoś nie stac na odwagę
                      i szczerość to niech spodni nie nosi, jajka ogoli i wraca do piaskownicy. Tam
                      jest miejsce dla dzieciaków..
                  • tosina Re: to co ja mam zrobic? 28.11.07, 19:56
                    A ja (wiem zdania nie zaczyna sie od ja) slyszalam nie raz wlasnie
                    takie slowa. Kurcze prawie jakby to moj byly NM mowil. Powinno byc
                    jeszcze tylko "idz sie lecz;Przesadzasz." TAkie zbywanie i
                    odwracanie kota ogonem .Niby to on oki a ona ma problem .Nisko
                    uderza wywolujac jakies wspoamnienia. Chyba juz masz poroze.
    • kckk Re: jestem mloda mama,podejrzewan meza o zdrade 27.11.07, 10:36
      Wy tu gg o przyszłości cywilizacji, a pkb leci na łeb wink))
      • bramasole2 DO UNY: wiec wczoraj wieczorem bylo tak... 27.11.07, 11:45
        Witaj, poniewaz twoje zdanie wydaje mi sie najbardzij rozsadne wiec
        pisze...co nie wyklucza ze inni panowie na tym forum moga sie
        wypowiedziec (pan WIELKA LITERKA tez moze). Wiec tak: wrocil maz z
        pracy z bardzo dobrym humorem, kupil dla malego kropelki na kolke
        bym sie nie meczyla, nie prosilam o nie - sam wpadl na ten pomysl,
        kupil tez do odtykania noska sprzet....no i po chwili zaczela sie
        rozmowa, najpierw ostro czyli wzajemne wytykanie...Ochoty na seks
        nie to, ze nie mial tylko ma stan zapalny osprzetu, ze tak sie
        wyraze, no i ma rzeczywiscie bo leczy brodawke, ktora ja mu
        przekazalam,bo taka sklonnosc mam (nazywam rzeczy po imieniu ze
        szczegolami, w koncu nie ma spraw tabu dla dojrzalych ludzi).Po
        drugie powiedzial, ze nie pamieta kiedy bylam czula dla niego, kiedy
        go pocalowalam...rzeczywsicie do pocalunkow skora nie jestem.Ja
        jestem troche jak facet-numerek i po sprawiewinkMoj maz nalezy do
        chlerykow, ktorzy o wszystko sie czepiaja, co mu wczoraj na
        spokojnie tez powiedzialam i poinformowalam go,ze jesli nadal nie
        bedzie panowal nad swoimi uwagami i nerwami to ja bede jeszcze
        bardziej newrowa a zwiazek oparty na chronicznych wybuchach zlosci
        obu stron nie mam sensu. Powiedzialam mu tez,ze kiedy mnie poznawal
        byla nadzwyczaj spokojna osoba, ktora trudno bylo z rownowagi
        wyprowadzic a teraz jestem klebkiem nerwow i mam blokade by na
        przyklad go przytulic, bo skoro caly dzien zrzedzi to ja nie mam dla
        niego ciepla. Po trzecie, co do Pani X, powiedzial ze zdrada jest
        dla niego zeszmaceniem i nie po to jest ze mna by wiazac sobie petle
        na szyi. Ze owszem dzwonil do niej kilka razy z pracy bo ona
        awansowala do inengo resortu i moze zalatwi inna robote jemu i jego
        koledze. Zadzwonil tez do niej przy mnie ale miala wylaczony telefon
        i obiecal ,ze jezeeli jeszcze cos bedzie chcial z nia obgadac to
        zrobi to przy mnie....no i jeszcze byla dllluga rozmowa o zaufaniu.
        I co mam o tym myslec?????Czyzbym byla za bardzo przewrazliwiona czy
        po prostu zyt czujna??Powiedzial tez ze jak nie wierze to pokaze mi
        biling bym uwierzyla ze tak czesto do niej nie wydzwanial i sms-ow
        nie wysylal, jeszcze dodal ze ona jako kobieta w ogole mu sie nie
        podoba, a jesli kiedys nadejdzie krysys w naszym zwiazku taki, ze
        beda mu chodzic jakies kudlate mysli po glowie to mi o tym powie. I
        przypomnial mi, ze to on dazyl do slubu i on o mnie zabiegal (tak
        bylo, przyznam) nie po to by teraz doprawiac mi rogi. Postanowilismy
        rowniez, ze skoro jego wybuchy zlosci wprowadzaja chlod w nasz
        ziwazek, to kazdy taki wybuch bedziemy zapisywac, i jesli uzbiera
        sie ich w miesiacu z a duzo uda sie do psychologa. Obiecal tez
        zrobic badania na tarczyce, ktora moze byc powodem jego
        nadpobudliwosci. No i tak to sie skonczylo....kochalismy sie w nocy
        namietnie...Wiec..czy to prawda...czy udobruchanie?Nie pzoostaje mi
        chyba nic jak sie wyspokoic.
        • kckk Re: DO UNY: wiec wczoraj wieczorem bylo tak... 27.11.07, 13:21
          Jak na złość natchnienia nie mam. Coś wysysa ze mnie całą dobrą energię. Może za
          tydzień coś wymyślę, a przez ten czas nic się nie martw, ino licz te jego wybuchy smile
        • uny Re: DO UNY: wiec wczoraj wieczorem bylo tak... 27.11.07, 13:26
          powiem tak, ostrożności nigdy za wiele. zrobiłaś pierwszy krok w
          stronę normalności. rozmawiaj z mężem jak najwięcej opowiadaj mu o
          swoich problemach i pytaj o jego sprawy. okazuj czułość, której
          teraz może mu bardzo brakować z powodu potomka, który tą czułość
          zawłaszcza w 99%. dobrze jest pamiętać, że żona jest dla męża a nie
          dla dziecka. dzicko dorośnie i pójdzie w świat a wy zostaniecie we
          dwoje. lepiej o tym pamiętać. rozmawiajcie. i to by było na tyle.
          • kckk Re: DO UNY: wiec wczoraj wieczorem bylo tak... 27.11.07, 13:38
            > dziecko dorośnie i pójdzie w świat a wy zostaniecie we dwoje.

            Tak powiadał mój Chrzestny, dopóki było mu dane pożyć.
            • egon26 Re: DO UNY: wiec wczoraj wieczorem bylo tak... 27.11.07, 14:11
              kckk napisał:
              > > dziecko dorośnie i pójdzie w świat a wy zostaniecie we dwoje.
              > Tak powiadał mój Chrzestny, dopóki było mu dane pożyć.

              Kckk - co ci się dzieje?? Trochę cię nie było, a teraz od jakiegoś czasu
              dowalasz się jak kiedyś?? Znowu masz huśtawkę nastrojów ??
              • kckk Re: DO UNY: wiec wczoraj wieczorem bylo tak... 27.11.07, 15:24
                smile))

                Jeśli ktoś jeszcze nie zrozumiał, wyjaśnię.
                Zgadzam się z tym co zacytowałem, co nie znaczy że nigdy nie wiadomo komu z kim
                przypadnie żyć.

                Poukładać to sobie możecie klocki z dziećmi, nie życie.

                KPW???

                smile))
                • arienne07 Re: A mnie najbardziej ubawiła.. 27.11.07, 17:38
                  ..ta rozmowa autorki z teściową. Ale w końcu to jego matka, własną
                  piersią go wykarmiła to powinna wiedzieć, dlaczego jej syn ma
                  łóżkowe problemy.smile) Ale ja to bym teścia poszła zapytaćbig_grinDDD
                  • adellante1 Re: A mnie najbardziej ubawiła.. 27.11.07, 21:32
                    ... myslisz ze teściu czymś własnym mógł go wykarmic...????
                    ;P
    • yoma Re: jestem mloda mama,podejrzewan meza o zdrade 28.11.07, 17:25
      Dziwne te kobiety

      już nie wypominając, że od początku historia się kupy nie trzyma

      >wyszedl na spotkanie z
      > kolega. W ty tez czasie znowu do niej dzwonil.

      Wyszedł i wiesz, że dzwonił? Jasnowidzka, czy co?

      to z kolejnych postów widać, że baba ani nie przytuli, ani nie pocałuje,
      brodawki rozsiewa, seks dla niej to szybki numerek i się dziwi, że chłopu
      wychłódło. Ten chłop, jak kiedyś wyjdzie i nie wróci, to nie będzie zdrada - to
      będzie znaczyło, że go żywcem do nieba wzięto...
      • egon26 Re: jestem mloda mama,podejrzewan meza o zdrade 28.11.07, 18:29
        yoma napisała:
        > Dziwne te kobiety
        > już nie wypominając, że od początku historia się kupy nie trzyma

        Mylisz sie chłopie jedyne czego ta historia się trzyma to własnie
        kupa wink

        • adellante1 Re: jestem mloda mama,podejrzewan meza o zdrade 28.11.07, 20:11
          a ja się wywnetrzniałem jak gajowy...
          A to jak zawsze w tego typu postach desperackich żoneczek stek bzdur
          • tosina Re: jestem mloda mama,podejrzewan meza o zdrade 28.11.07, 20:23
            Nie koniecznie.Kazdy wierzy w to co chce. a co do infekcji (a fe)
            • uuuulala Adellante, ty to się bawisz 29.11.07, 12:34
              hardcorowosmile))))))))
              Pierwsza żona z porożem, druga z porożem, w każdym delegacyjnym
              mieście inna narzeczona, a ty za sędziego od moralności tu robisz?
              Mogłeś mnie uprzedzić że tu takie jaja, kawa mi się ze śmiechu
              rozlałasmile)))))))))
              Trabią w mediach o deficycie autorytetów, ale nie odbieraj tego tak
              osobiście, Mareczkusmile)))))))))))))))))
              • bramasole2 ale poziom-a fu! 08.12.07, 12:14
                Forum sluzy chyba do uzewnetrzniania swoich watpliwosci, ktore moga
                dotyczyc roznych dziedzin...wolnosc opinii to tez zasada forum, ale
                zeby podejmowac sie nazwaniem czegos stekiem bzdur to trzeba miec
                chyba argumenty z palca wyssane. Co do INFEKCJI-A FUUU, jak to
                nazwaliscie, to wziela sie z mojego palca u reki, z malej kuzajki!!!!
                wiec czy to takie az a fuuu TO NIE WIEM...moze a fuuuu JEST TO ZE
                CZASEM WOLICIE PANOWIE wybrac Renie Raczkowska,a nie normalnie
                kochac sie z zona....gdyby nie RACZKA wink brodaweczki by nie bylo.
                a takim A FU mozna zareagowac tez na wiele waszych postow, jesli
                chcialabym kogos obrazic. Ale chyba nie chodzi o obrazanie kogos..a
                jak ktorys z Was musi sie wyzyc na moim poscie obrazajac mnie, to
                moze lepiej wyzyjcie sie na swoich zonach!!!,ktore pod reka macie,
                albo lepiej-NA KOCHANKACH.
                • wujek.jehusi Re: ale poziom-a fu! 09.12.07, 17:41
                  Ajajajaj... chyba tu komuś chłopa brak smile

                  A co do twoich rozterek: imho facet prędzej by umarł ze wstydu, niż poleciał cię
                  zdradzać z tym wrzodem na ptoku, któregoś mu dała. Tak że śpij spokojnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka