Dodaj do ulubionych

samoobrona

13.03.08, 17:18
zastanawiamy sie ostatnio z zona nad psolaniem naszego 6-letniego syna na kursy samoobrony. myslimy nad judo albo nad karate chcc teraz slyszy sie duzo na temat nowych sposbuw takich jajk kapoeira. wydaje nam sie ze to dobry pomysl, tyle niebezpieczenst czycha na dziecko wiec powinno sie umiec obronic. czy znacie jakies dobre szkoly samoobrony w gdansku?
Obserwuj wątek
    • aliaatryda Re: samoobrona 13.03.08, 17:53
      To prawda, że mnóstwo jest niebezpieczeństw, ale tak sobie myślę…czy takie kursy
      nie odniosą wrecz przeciwnego skutku…to znaczy takiego, że może i dziecko będzie
      sie umialo obronić, ale będzie też przyzwyczajone do brutalności, przemocy…że to
      jest coś dobrego. A przecież chyba w każdej przemocy jest wiecej zlego niż
      dobrego…sama nie wiem…
      • brygo1 Re: samoobrona 13.03.08, 18:19
        co ty gafasz wogule??!?!!>?!
        mam czekac az moje dziecko dostanie od kogos w szkole i nawe ne bedzie umialo
        sie oborocnic!!! ma przepraszac ze zyje?!!? tak po prostu juz jst trzeba umiec
        sobie radzic, nawet jesli trzeba bronic sie piescia…ja chce dobrze dla moje go
        syna!!
        • babcia47 Re: samoobrona 13.03.08, 22:49
          ja swoich synów posłałam na tekwondo..czy jak sie to pisze..bo
          właśnie qmple z klasy zrobili sobie z nich worek
          treningowy..Musiałam skorygowac dotychczasowy sposób wychowania (nie
          bij, a jak ktos Cię zaczepia to idź do pani). Okazało sie , że w
          pewnym wieku to działa wrecz na niekorzyść Młodego, bo nie tylko nie
          umie sie sam obronic a jeszcze wychodzi na skarżypytę..co budzi
          dodatkowa agresję.. Ten styl walki, lub dobry trener, spowodował, że
          wiedzieli, ze ich umiejetnośc jest jak broń i nie wolno uzywać bez
          powodu..z drugiej strony wystarczył mały pokaz umiejetności przed W-
          f em (i małe trzepanko dotychczasowego dreczyciela,prowodyra i
          najwiekszego , drugorocznego gostka w klasie,kiedy znów spróbował
          zaczepki), żeby dotychczasowi napastnicy sie odczepili raz na
          zawsze smile)Mnie nigdy do szkoły nie wzywano ani nie doniesiono by moi
          synowie wykorzystywali swoje umiejetności do bicia innych..tym
          bardziej słabszych
          • babcia47 Re: samoobrona 13.03.08, 22:53
            ps. zanim sie "naumieli" bić, sprzedałam im kilka "babskich" chwytów
            i ciosów obronnych..tez działało..smileno i zasada..zawsze sie bron
            nawet jak napastnik duzo wiekszy..nawet gdybyś miał tylko gryźć,
            kopać i drapać..napastnik nastepnym razem porzadnie sie zastanowi
            zanim Cie ruszy..pszczółka tez mała drobna a kazdy sie boi, ze
            użądli...
          • tata_tomek Re: samoobrona 14.03.08, 11:07
            babcia47 napisała:

            > ja swoich synów posłałam na tekwondo..czy jak sie to pisze..bo
            > właśnie qmple z klasy zrobili sobie z nich worek
            > treningowy..

            No dobra, ale w jakim wieku oni są? Chyba więcej niż 6 lat.
        • daaar0 Re: samoobrona 13.03.08, 22:57
          Racja leży pewnie pośrodku. Myślę, że wiele zależy od wyboru nauczyciela. Chodzi
          o to, żeby nie była to tylko nauka jak spuścić komuś łomot, ale żeby było w tym
          coś z filozofii.
          Osobiście noszę się z zamiarem zapisania córki na aikiodo.
        • sierzant_daimos Re: samoobrona 13.03.08, 23:38
          zgadzam się. nie należy oczywiście przyzwyczajać dziecko do brutalności ale nie
          można też go uczyć bezradności. „nadstaw drugi policzek” może to pięknie brzmi,
          ale ja nie chcę żeby moje dziecko nosiło limo na policzku. zresztą to nie tylko
          moje zdanie…nie można po prostu przedobrzyć w ani jedną ani w drugą stronę.
          pamiętam zresztą jedną dyskusję na innym forum, tu:
          smyk.com/index.php?option=com_forum&action=thread&id=72&Itemid=0 moim
          zdaniem ciekawa historia i trochę mądrych słów tu pada. gdzieś indziej też o tym
          czytałem, pzoa tym to w dużej mierze wynika ze zdrowego rozsądku.nie można być
          ani bandytą ani wieczną ofiarą.
          • brygo1 Re: samoobrona 13.03.08, 23:48
            no dobrze dobrze, ale ponawiam czy ktos zna jakies dobre szkoly
            samoobrony..gdansk, sopot tez morze byc
            • babcia47 Re: samoobrona 14.03.08, 03:13
              forum zbyt mało uczęszczane byś trafił na kogoś ze swojego regionu,
              majacego odpowiednie informacje..poszukaj w necie, sporo szkół walki
              się ogłasza..a potem musisz juz przyjżec się sam i ewentualnie
              podpytac rodziców odbierajacych dzieci po zajęciach..i potwierdzam
              to co pisze Daaar..ważne by była to szkoła wychowujaca w pewnym
              duchu..pilnujaca uczniów i wbijajaca im do głowy, że nie chodzi
              jedynie o "wyczyn" ale ucząca tez zasad używania swoich
              umiejetności..tego też musisz pilnować w trakcie nauki sam
              (sprawdzać czy rozumie o co chodzi), bo dziecio jeszcze małe i na
              razie to Ty jesteś jego najwyzszym autorytetem
          • jareczynski Re: samoobrona 14.03.08, 13:28
            Okej wątek ciekawy i teraz mi na przykład nasuwa się pytanie jak walczyc z
            takimi sytucjami?? Postawić się pani dyrektor i już? Nie ma chyba sposobu, więc
            zawsze pozostanie w takim dzieieciaku poczucie niesprawiedliwości.
    • tata_tomek Kręcicie bat na własne plecy :) 14.03.08, 11:06
      brygo1 napisał:

      > zastanawiamy sie ostatnio z zona nad psolaniem naszego 6-letniego syna na kursy
      > samoobrony. myslimy nad judo albo nad karate

      6-latek na kursach karate? A potem spróbuj takiemu powiedzieć żeby swój pokój posprzątał. Kręcicie bat na własne plecy smile

      Zajęcia dla dzieci w tym wieku są raczej rekreacyjne, czyli bardziej ogólnorozwojowe; wątpię czy przydadzą się 6-latkowi w celu samoobrony, choc mogą być przydatne dla rozwoju fizycznego.

      Tak naprawdę, to przed jakimi niebezpieczeństwami może się obronić 6-latek za pomocą ciosów/chwytów walk wschodnich? Przed złym psem spuszczonym ze smyczy? Nie. Przed pijanym dorosłym? Nie. Przed _dużo_starszym_ dzieckiem/nastolatkiem na placu zabaw czy podwórku? Też nie.
      A do rozprawy między dwoma 6-latkami o względy 6-letniej koleżanki nie potrzeba judo ani karate smile
      • babcia47 Re: Kręcicie bat na własne plecy :) 15.03.08, 16:06
        zakładasz, że trening sztuk walki ogranicza się do machania rękami i
        nogami. Posyłanie dziecka, szczególnie 6-cioletniego na takie
        zajecia rzeczywiscie moze przynieść więcej strat niz korzysci w
        wychowaniu..z drugiej strony danie mozliwości takiej nauki u dobrego
        trenera, który kładzie nacisk na umiejetność rozwiązywania
        konfliktów na drodze "pokojowej"(nie wolno uzywac swoich
        umiejętności bez koniecznej potrzeby) podbudowane świadomością, że w
        razie fiaska negocjacji zawsze ma się jeszcze w zapasie umiejetnośc
        samoobrony daje dziecku swego rodzaju pewność siebie..która
        paradoksalnie powoduje, że nie musi się bić!! Jest cos takiego jak
        syndrom ofiary, który powoduje, że ludzie strachliwi, niepewni
        siebie najczęściej są atakowani i niestety działa to również w
        środowiskach rówieśniczych..na podwórku czy w szkole. Dziecko
        świadome swojej "siły" po pierwsze ma swiadomość, ze nie musi się
        bac byle czego..Piszę to z doswiadczenia i załuję, że nie posłałam
        swoich dzieci wcześniej na zajecia, bo zaoszczędziło to by im wielu
        stresów, "nieciekawych sytuacji"..a mi konieczności w pewnym
        momencie zadarcia z wychowawczynia, która nie widziała tego co sie
        dzieje w klasie i z rodzicami niektórych kolegów!! Moja interwencja
        przyniosła niewiele..tyle, że temat został dostrzezony i niektórym
        obnizono stopień ze sprawowania, bo doszło już nawet do niszczenia
        rzeczy osobistych (pocieta kurtaka, wyrzucone zimą kozaki)jednego z
        obijanych chłopców..reszte chłopcy "załatwili" we własnym
        zakresie..a to wszystko działo sie w klasach 1-3 podstawówki!!!
        • babcia47 Re: Kręcicie bat na własne plecy :) 15.03.08, 16:12
          ps...psy też nie lubią "strachliwych" a raczej się ich boją, bo
          strachliwe stworzenia sa nieobliczalne i często ich atakuja lub
          przynajmniej porzadnie obszczekuja..co piszę jako
          doświadczony "psiarz"..ja znając kilka skutecznych chwytów mimo, że
          byłam malutką dziewczynką dobrze sobie radziłam nawet z większymi
          ode mnie..byli tak zaskoczeni moja "akcją", że miałam czas
          na "podanie tyłów"..a szybka tez byłam jak sytuacja tego
          wymagała..smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka